Nierówność płci, czyli o rozwodzie i głośnych brawach. - Flow Mummmy
LIFESTYLE

Nierówność płci, czyli o rozwodzie i głośnych brawach.

Zaczęło się od tego, że przeczytałam jakiś artykuł. A może to był podcast?  Nie wiem, nie pamiętam. Pamiętam tylko, że tak mnie to wbiło w ziemię, tak mnie to wewnętrznie pokiereszowało, że napisałam do znajomych:

– matko jak się oburzyłam!

– co się stało?!

– właśnie sobie uświadomiłam, że jak kobieta się rozwodzi, zwłaszcza taka, która ma dzieci, to słyszy od społeczeństwa głównie słowa otuchy, żalu , albo “ale przecież taki dobry był! nie pił, nie bił”, ewentualnie, że jest egoistką bo o dzieciach nie myśli. A facet? Facetowi gratuluje się wolności. CO JEST KURWA?!

– NOOOOO, FAKTYCZNIE!

Ok, może i ta rozmowa wyglądała ciut inaczej, bo moje oburzenie wyraziłam o wiele większą liczbą niecenzuralnych słów, ale jestem przekonana, że i bez tego wyczułaś moje ogólne wkurwienie.

2021 rok.

Mając lat jakieś 10, czyli 25 lat temu (!!!),  kiedy to w szkole rysowałam obrazek pt. “jak będzie wyglądał świat w 2000 roku” a nim latające samochody, statki kosmiczne i psy z analizatorami szczekania, nie sądziłam, że wciąż będziemy w takiej mentalnej dupie.

O kobiecie wychodzącej za mąż mówi się “ooo trafiło jej się”, “złapała”.

O facecie, który się żeni? “No stary! Teraz to ci się skończy!”.

Przypomnę, mamy 2021 rok!!!!

Z tego co się orientuję, to chyba już dawno wyszliśmy z ciemnych jaskiń, kiedy to chłop polował, a kobieta zajmowała się dziećmi, wioską, zbieractwem i każdą inną czynnością, bo FACET POLUJE, więc ktoś musi. Nie wiem, może mi się wydaje, bo najwyraźniej mentalnie dalej w nich siedzimy.

2021 rok. Kobiety zapierdzielają na kilku etatach, wychowują dzieci, robią kursy, tworzą biznesy, wyglądając przy tym jak milion dolarów, a to facetom wciąż się bije brawo, bo “popatrz jak on ładnie dziecko przewija”, ewentualnie “jeżu jaki dobry! odkurza! Złoto nie facet! Ale z ciebie szczęściara!”.

I ok, ja wiem, że to już odosobnione przypadki, ale są! Ja je znam osobiście!

2021 rok, a społeczeństwo wciąż uważa, że kobieta bez faceta, to najdalej na drugą stronę ulicy przejdzie, bo dalej to strach, bo dzieci, bo kto to widział, niech siedzi w domu, a nie się szlaja.

A facet? Facet przecież się uwolnił. Teraz może sam po całym mieście ganiać! Wolność! W końcu wolność.

To było kilka dni temu.

Wstałam o 5. Ogarnęłam się, wyszłam z psami. Później śniadanie, sprzątanie, w trakcie tłumaczenie dzieciom po raz 27 “nie, to że podniosłeś ten jeden papierek, nie oznacza, że pokój jest posprzątany”. W tle kłótnia o obiad, odkurzanie, kolejne wyście z psami. Nagle zrobiła się 20. Z całego dnia pamiętałam tylko szum. Serio. A nawet nic konkretnego nie zrobiłam! W domu dalej syf, maile wciąż pozostały bez odpowiedzi, a moje dzieci wciąż się kłócą. Czy sobie poradziłam? Jak najbardziej!  Brawa biłam sobie co prawda sama, ale były to jedne z głośniejszych braw, jakie ktokolwiek w życiu słyszał.

Bijmy sobie brawa, chwalmy się, doceniajmy. Bo społeczeństwo wciąż będzie krzyczeć “chciałaś dzieci to masz”, zapominając, że do reprodukcji potrzeba dwóch osób.

 

   Send article as PDF   

Leave a Comment