Deficyt natury, czyli dlaczego nasza psychika cierpi bez przyrody. - Flow Mummmy
LIFESTYLE

Deficyt natury, czyli dlaczego nasza psychika cierpi bez przyrody.

Od razu mówię, że nie zamierzam teraz marudzić jakie to życie w dzisiejszych czasach jest okropne, trudne i że kiedyś było lepiej. Obiektywnie i ogólnie nie było. Nie znaczy to jednak, że teraźniejszość to tylko brokat i neony. To także zabranie sobie czegoś tak oczywistego jak przyroda. Zapomnienie, że pomimo tych wszystkich gadżetów, wciąż jesteśmy jej częścią.

Syndrom deficytu natury, chociaż brzmi jak kolejna próba wzbudzenia w matkach poczucia winy, to jest nowym terminem medycznym. Syndrom deficytu natury, czyli zaburzenia w rozwoju emocjonalnym, fizycznym i społecznym na skutek oderwania od naturalnego środowiska. Dlaczego świeże powietrze, słońce i zieleń są konieczne dla harmonijnego rozwoju i zdrowia dzieci? Zamiast czytać dziesiątki artykułów na ten temat, postanowiłam zapytać kogoś, dla kogo temat już jest bliski.

Spacery, przebywanie na świeżym powietrzu, sport – wszyscy wiemy, że są ważne, ale skąd pomysł, że te same aktywności wykonywane pomiędzy zielenią a blokami, to dwie różne rzeczy?

Właśnie dlatego, że między blokami nie ma zieleni, a jeśli nawet jest fajny, kwietny, nieskoszony, nie zrujnowany upałami, to nie jest lasem. Między blokami nie ma drzew, nie ma lasu. Między blokami większość drzew się…wycina. Skutkiem jest nie tylko dużo wyższa temperatura i wilgotność powietrza w tych “betonowych bawialniach”. Przede wszystkim jednak przestrzenie miejskie są tworzone przez człowieka, nie przez naturę. Są więc nienaturalnie uporządkowane, zredukowane pod względem naturalnych przeszkód, wyzwań w postaci kamieni, gałęzi, różnicy w ukształtowaniu terenu etc. Las jest naturalnym, podniebnym planem zabawy swobodnej, jest miejscem zawsze trochę tajemniczym, nieprzewidywalnym. Jest więc najwspanialszą przestrzenią, jaką dorośli mogą podarować dzieciom, jeżeli chcą wspierać ich dziecięce potrzeby zabawy, przygody, wyzwań, chcą budować ich poczucie wartości, sprawczości, odwagę oraz wyobraźnię.

Przebodźcowanie, to psychiczne nieszczęście naszych czasów?

Żyjemy w przeładowanej informacjami i bodźcami rzeczywistości, w nadmiarze dźwięków, obrazów, wiadomości, słów. W takim świecie wiele się dzieje, że mózg małego dziecka chłonie jak gąbka, ale bez możliwości nadawania znaczenia i budowania spójnej wiedzy o rzeczywistości.

Przez ciągłą czujność mózg z czasem zaczyna wyłączać uwagę i poddaje się chaotycznym, przypadkowym wrażeniom, co można zaobserwować, gdy dziecko patrzy na zbyt szybką dla niego bajkę. Gałki oczne przestają się poruszać, a mózg przestaje pracować. Nadmiar dźwięków prowadzi do zaburzeń uwagi słuchowej, trudności w słuchaniu ze zrozumieniem i niechęci do nauki nowych rzeczy. Nadmiar nieprzerobionych bodźców w dziecku wywołuje niepokój, lęki, impulsywność, rozkojarzenie, przemęczenie i irytację. Brak ruchu pogłębia te problemy, ponieważ brak codziennej aktywności wpływa negatywnie na zachowanie i zdolność uczenia się dziecka.

Dotyczy to i dzieci,  i dorosłych, ale u dzieci bardziej. Dzieję się tak ze względu na rozwojową przewagę pobudzenia nad hamowaniem w układzie nerwowym i potrzebę ruchu – całego ciała oraz tak zwanych ruchów mniejszych, które warunkują sprawność manualną, zwinność I koordynację pracy nóg oraz..  mowę.

Ile h tygodniowo może poprawić nasz nastrój/zdrowie?

Według badań Japończyków- twórców SHINRIN YOKU, czyli  spacerów po  zwanych leśnymi kąpielami już dwugodzinny pobyt w lesie wpływa na naszą fizjologię. Takim kąpielom poddano między innymi grupę narażonych na zawodowy stres biznesmenów I zaobserwowano, że po 2 godzinnej sesji zmniejszył się poziom, hormonów (kortyzolu I adrenaliny) spadło ciśnienie krwi, podniósł się próg bólu I wzrosła odporność organizmu.

Skoro takie dobre rzeczy dzieją się już po dwóch godzinach, to co może się zadziać, jeżeli wybierzemy się raz w tygodniu na te dwie godziny? Oczywiście najlepiej byłoby gdybyśmy przynajmniej raz w ciągu dnia znaleźli okazję do pobycia w naturze. Jeżeli nie może to być las, to niech będzie park lub przestrzeń, w której możemy patrzeć w dal. Odpoczywają wtedy nasze oczy, na codzień przemęczone patrzeniem do bliży- czytaniem, pracą przed komputerem, pisaniem.

Czym dokładnie zajmuje się fundacja OM Cannabis?

Naszym głównym celem jest pielęgnowanie zdrowia psychicznego dzieci przez przywracanie im kontaktu z naturą. Wierzymy w jej siłę i chcemy dzielić się jej dobrem z ludźmi, zwłaszcza z najmłodszymi. 

Ufamy, że osoby, które obdarowujemy, w przyszłości pomogą kolejnym.

Realnie, co miesiąc organizujemy na Śląsku nieodpłatne warsztaty leśne dla rodzin (finansujemy je z zysków OM Cannabis, czyli ze sprzedaży olejków CBD Oddech). Nasze warsztaty dają dzieciom przestrzeń do przeżywania emocji w naturze, odkrywania swoich zainteresowań i pasji. Nie kierujemy ich w żadnym specyficznym kierunku, ale otwieramy przed nimi drzwi do nieskończonych możliwości, które natura oferuje. Dzięki temu, dzieci same będą zainteresowane i chętne do zgłębiania wiedzy o świecie przyrody.

Podczas tych spotkań dajemy też Rodzicom przestrzeń do rozmów o swoich rodzicielskich wyzwaniach, podzielić się z innymi dorosłymi, ale też skonsultować z doświadczonym pedagogiem Izą Dyrdą. 

Zimą takie spotkania organizowane były „pod dachem”, w formie wykładów dla rodziców i plastycznych zajęć dla dzieci. 

Edukacja terenowa kojarzy mi się z zabawą w podchody, czy to coś więcej?

W Fundacji zależy nam na podejściu mniej dydaktycznym a bardziej związanym z emocjami i „zarażeniem dzieci i też dorosłych miłością do lasu”.

Wspólnie budujemy atmosferę, w której dzieci czują się bezpiecznie i akceptowane przez naturę. Wierzymy, że takie doświadczenia na długo pozostają w pamięci i będą stanowić motywację dla dzieci do samodzielnego poznawania i uczenia się o otaczającym je świecie naturalnym.

Wierzymy, że spędzenie czasu na łonie natury ma ogromny wpływ na zdrowie psychiczne dzieci. Przyroda daje nam spokój, harmonię i możliwość odkrywania nowych rzeczy. Poprzez organizację warsztatów leśnych, chcemy dostarczyć dzieciom i ich rodzinom cenne doświadczenia i wspólnie tworzyć piękne wspomnienia.

Czytałam, że brak zieleni w naszym życiu ma też ogromny związek z odpornością nie tylko psychiczną, ale i fizyczną. To prawda?

Tak, to prawda. Liczne badania pokazują wpływ na nasze samopoczucie, nastrój, czynności psychiczne, ale przyroda działa na nas też fizycznie.  Fundamentem jest wpływ światła słonecznego oraz świeżego powietrza na nasz oddech, dotlenienie, I metabolizm całego ciała. Dalej mamy całe bogactwo oddziaływania grzybów I roślin. Produkują one specyficzne substancje o działaniu przeciwwirusowym, przeciwbakteryjnym I przeciwgrzybicznym. Ich wdychanie powoduje stymulację układu odpornościowego.

Co my, jako rodzice/opiekunowie, możemy robić, oprócz cotygodniowego zabierania dziecka na spacer w lesie?

Zabranie dziecka raz w tygodniu na kilku godzinny spacer jest już wyzwaniem. Wielu rodziców nie ma takich nawyków i wyzwaniem jest nawet ten jeden raz, ale w każdą pogodę:)

To, o co warto w lasowania 🙂 zadbać to o atmosferę swobody. Niektórzy rodzice obawiają się wielu potencjalnych zdarzeń, a myśląc o nich i wypowiadając ciągle uwagi w stylu uważaj, nie idź tam, złamiesz nogę, spadniesz, zbrudzisz się, złapiesz kleszcza, ugryzie cię żmija, zaatakują komary nieświadomie budują u dziecka lęk przed bliskością z naturą i niechęć do wychodzenia na spacery. Najważniejsze zadanie dotyczy więc naszych dorosłych serc i głów. Oczywiście zadbajmy o komfort pobytu w lesie odpowiednio się ubierając (buty, kapelusz), ale olejek przeciw komarom aplikujmy dyskretnie i serdecznie:) Przede wszystkim zabierzmy na wyprawę radość, luz, zgodę na brak miejskich atrakcji. Zabierzmy bliskość, a więc czas na rozmowę, wspólne spokojne zjedzenie kanapek, obserwowanie przyrody. Zostawmy w domu dorosłe problemy, rozmowy o rachunkach i remontach, a przede wszystkim telefony:)

Praca, obowiązki, nie ułatwiają nam “powrotu do natury”.

Dlatego tym bardziej szukajmy w każdym tygodniu nie powodu, by nie pójść do lasu, ale sposobu by to zrobić. Niech to będzie nasz zdrowy nawyk tak jak picie wody, jedzenie warzyw I inne rzeczy, o które się troszczymy, bo powrót do natury nie jest już fanaberią, modą, jest dzisiaj koniecznością, aby nasze dzieci mogły rozwijać się harmonijnie.  

Wpis powstał we współpracy z Fundacją OM Cannabis.
   Send article as PDF   

Leave a Comment