"Szkoda, że modlitwa nie rozjaśnia także skóry" czyli rasizm wersja RELIGIA 2020. - Flow Mummmy
LIFESTYLE

“Szkoda, że modlitwa nie rozjaśnia także skóry” czyli rasizm wersja RELIGIA 2020.

Patrzę i nie wierzę. W pierwszym odruchu chyba nawet przekleństwa nie cisną mi się na usta. Tak jak wtedy, kiedy mając 19 lat, czekając na PKSie w zimny grudniowy wieczór na autobus, który zabierze mnie do domu, Pan Menel wyzwał mnie od debilek, bo zamiast 2 złotych dałam mu kanapkę, bo ponoć był tak bardzo głodny. Warto też wspomnieć, że dostałam ową kanapką. Nie, że od razu w twarz, to nie taki poziom dramatu, ale kurtce się oberwało, oraz mojej godności, mojemu poczuciu bezpieczeństwa, także chęci czynienia miłych rzeczy.

Nie jestem osobą religijną. Nie jestem też ateistką, bo mam w sobie takie “coś”, co jednak nie pozwala mi mieć pewności – bezpieczniej w moim mniemaniu jest w ogóle nie tłumaczenie się z tego w co ja sobie tam wierzę (w karmę też nie wierzę jakby co). Może i jest takiś bóg i władca – nie wykluczam. Pewne jest jednak jedno – Kościół, jako instytucja, od wielu, ale to wielu lat jest dla mnie miejscem ogromnej obłudy.

Żeby było jasne – rozłączam wiarę od Kościoła. Mało tego! Ja sądzę, że ludzie wierzący mają w życiu ciut łatwiej i milej i im tego zazdroszczę. Coś się w życiu pieprzy? Bóg tak chciał. Ktoś bliski umiera? Bóg wystawia cię na próbę. Każdy największy dramat, każde życiowe wykolejenie, mam wrażenie, że CIUT (tu słowo “ciut” jednak jest istotne) łatwiej przejść, bo masz z góry założony sens cierpienia.

A ja? Ja muszę sobie tłumaczyć, kombinować, wynajdywać sposoby na “usprawiedliwienie” tego co ludzi w życiu spotyka.

Rozumiem wszystkie starsze osoby, które nagle, w imię zasady “jak trwoga to do Boga”, tłumnie drepczą co niedzielę na mszę albo modlą się przy swoich łóżkach 5 minut przed każdym zaśnięciem. Rozumiem. Bo Kościół daje nadzieję. Nadzieję, że COŚ, cokolwiek, jest jeszcze przed nami,  a nie że pyk i nie ma. Bo jak nie ma? Człowieka? Przecież przed chwilą był, oddychał, myślał, czuł, miał psa lub kota i swoją ulubioną poduszkę. Zasypiał po tej samej stronie łóżka, codziennie pił do śniadanie tę samą herbatę. A teraz co? Jak nie ma? Jak koniec? Rozumiem starszych ludzi, nawet nie będę się zarzekać, że nie będę jedną z nich, bo jak? Skąd niby mam to wiedzieć?

Ale Kościół? Nawet nie wiem czy powinnam pisać go dużą literą.

Pierwszy raz poczułam, że “hoho, nosz kuźwa nie!”, kiedy znajoma dziewczyna musiała wysłuchiwać na mszy, że dzieci poczęte metodą in vitro są “naznaczone”, że nie mają duszy. Dziwne, bo ona sama dzięki tej metodzie przyszła na świat, a jakoś duszę miała. I to dość miłą.

Później kilka razy słyszałam, że o tym czy dom jest szczęśliwy decyduje kobieta. W sensie nie tyle kobieta, co to czy zapieprza na szmacie i przy garach czy nie. I że zadbany mąż to podstawa. Aaa i że w małżeństwie gwałtu nie ma. Bo to małżeństwo i tam są pewne obowiązki i nie róbcie kobiety scen, chciałyście to macie. Sex to prokreacja, a nie przyjemności, więc no sorry. A facet ma swoje potrzeby, no i bierze co mu się należy.

O gejach, lesbijkach, gender i innych zagrażających “katolicki i tradycyjny porządek” LGBT, to już nawet nie wspominam, bo to też za mądre nie jest, bo skoro natura wymyśliła, że samiec może tylko z samicą, a samica tylko z samcem, to dlaczego tyle zwierząt wykazuje zachowania homonormatywne? Just sayin…

Pedofilia? Żeby było jasne. Nie, to nie tak, że jest tylko w Kościele. Absolutnie. Tylko gdzie jest większy szczyt perfidii, wstrętu, obrzydliwości, kurwa mać… jak nie tam, gdzie ci mówiący o miłości do Boga, jednocześnie chronią siebie nawzajem w imię sutanny? Za tak najobrzydliwszą, najgorszą, najbardziej… no jak?

Tylko wiesz… Te wszystkie rzeczy, każda z nich, niby dotyczyła mnie i mojego, ale nie aż tak bezpośrednio, jednak ciut obok. Jak wtedy, kiedy pod koniec grudnia zapowiadają, że “2.01 nastąpi przerwa w dostawie wody, ale tylko w klatce nr 20”, więc cała podjadana akurat na tego 2.o1 planujesz 5 prań, 3 mycia podłogi i 2 ręczne zmywania, a do tego oczywiście pool party z sąsiadami, bo dlaczego by nie? I nagle jeb, rura pękła, Ty też wody nie masz. Rozumiesz?

W 22 rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus został zapytany przez faryzeuszy, które przykazanie w Prawie jest największe:

Odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

Ja się w takim razie pytam: DLACZEGO, DLACZEGO MOJE OSOBISTE DZIECKO, NA LEKCJI RELIGII, lekcji która ma uczyć miłości, szacunku, wiary, dobroci, dostaje takie treści?

2020 roku. Dzieci w szkołach uczą się, że rasizm jest całkiem spoko. Miło.

I teraz pytanie: zgłoszenie do dyrektora? Kuratorium? Bo naprawdę nie wiem!!! 

   Send article as PDF   

Leave a Comment