A miało być tak pięknie. Czyli o marzeniach rodziców... - Flow Mummmy
DZIECI LIFESTYLE

A miało być tak pięknie. Czyli o marzeniach rodziców…

Często nie mam pojęcia jak zacząć tekst. Niby wiem jak ubrać w słowa to co chcę Ci przekazać, ale kiedy siadam już wygodnie, z gorącą herbatką u boku i klastyczną muzą w tle (tak właśnie, dzięki ci szkoło muzyczna), mam często w głowie taką pustkę, że aż boli. Może w takim razie zacznę po prostu, zwyczajnie i najnormalniej na świecie od tego, że był piątek…
 
Znasz ten mem, gdzie na pierwszym obrazku widać roześmianego, prze szczęśliwego człowieka i tekst „juhuuu dzisiaj piątek!”, a pod spodem fotę rodzica i „oł fak, zapomniałem, że mam dziecko i mnie piątek nie obowiązuje”? Na bank znasz. Jak nie z internetu to z życia. No właśnie. Więc był piątek i ja postanowiłam zostać bohaterem w swoim domu, a raczej w życiu swoim i mojego M, i po przedszkolu zrobić coś, co próbowali już wszyscy, ale udało się tylko nielicznym – zamęczyć dzieci tak, żeby nazajutrz wstały jakieś 4 godziny później niż zazwyczaj. A że w moim domu w tygodniu wstaje się bardzo wcześnie (dzieci budzę o 6), to rozumiesz jak miło by było, gdyby wstawały ciut później…
Plan był prosty i wydawałoby się, że idealne. Po przedszkolu zabrałam ekipę najpierw do parku. Nie to, żebym żałowała im placów zabaw, ale pamiętaj, że ich jest trójka. Trójka BARDZO głośnych i żywych dzieci. Jasne, że chciałam ich zabrać na karuzelę, ślizgawki i inne huśtawki, ale nie urodziłam się wczoraj, wiem, że lepiej dla mojej i innych rodziców psychiki będzie, jeżeli najpierw porządnie się zmęczą. Zabrałam ich więc do parku. Na łono przyrody. Na wolną przestrzeń, gdzie mogłyby się wyszaleć i wyczerpać baterie tak do 30%.
 
Było wszystko: karmienie kaczek trawą i patykami (nie pytaj…), bieganie po małej łące, udawanie specjalistów od parkoura, skakanie, salta do przodu, karate i 89 decybeli pisków. W sumie spoko. Mało ludzi było w pobliżu, więc zero tragedii, tylko trochę ptactwa szkoda.
Później był plac zabaw, a tam cała masa gadżetów powstałych jakby z hasłem „zamęczymy was”. Swoją drogą czy to nie byłaby genialna nazwa dla miejsca dla dzieci? Wyobrażasz sobie te kolejki? I znowu skakanie, bieganie, salta, gwiazdy, parkour i inne.
Chyba rozumiesz jak pełna byłam nadziei? Rozumiesz? Czujesz to? Ja od samego siedzenia i patrzenia na nich byłam zmęczona gorzej niż po ostrym treningu. Ja naprawdę wtedy myślałam, że to się nie może nie udać! No bo jak?! Tyle godzin? Tyle czasu? Zmrok już zapadał a my dopiero do domu? O wodzie i bananach? Już miałam medal w kieszeni, już jechałam w myślach na zakupy w ramach podziękowań od M, już witałam się z gąską…
W sobotę moje dzieci wstały o 6:17. 17 minut później niż zazwyczaj.
Pozdrawiam wszystkich naiwnych rodziców, którzy myślą, że są w stanie wykończyć swoje dzieci.
Dokładnie to samo dzieje się, kiedy postanawiamy wyjechać z dzieciakami na długi majowy weekend. Pakujemy kilogramy zabawek, dwa kilo majtek na zmianę, dziesiątki koszulek na przebranie, kalosze, kurtki przeciwdeszczowe (te z 5.10.15 są meeega! po pierwsze super wyglądają, a po drugie są z lekko gumowanego materiału, który nie przepuści ani kropli deszczu!) i dwieście bluz, z nadzieją, że dzieciaki wybrudzą wszystko i będą nam padać tuż po godzinie 18.
A jak jest w rzeczywistości? Dzieciaki latają, biegają, skaczą, lepią garnki, a my padamy od samego patrzenia na nich. Plus zasypiają jeszcze później niż zwykle, i wstają jeszcze wcześniej niż zawsze. Znasz to?
Aaaaa! My oczywiście też się wybieramy już niedługo na majówkę! Obiecujemy vloga z wyprawy!
Ważne info! Na stronie 51015kids.eu znowu mają promkę na ciuchy! Tym razem wiosenne! Ja już zaopatrzona! (swoją drogą czy Twoje dzieci też tak zaczęły rosnąć?! Młodsi chłopcy, przez pół roku urośli po 5-6 cm… Czy oni sobie ze mnie kpią?!)
 

BRUNO i TEODOR

Koszulka „ŁOBUZ” (kliknij!)
Koszulka w paski (kliknij!)
Kurtka przeciwdeszczowa z podszewką w paski BOSKA! (kliknij!)
Spodnie Jogger (kliknij!)

FILIP

Koszulka „ŁOBUZ” (kliknij!)
Koszulka żółta (kliknij!)
Kurtka wiatrówka (kliknij!)
Spodnie Jogger (kliknij!)

 

 


www.pdf24.org    Send article as PDF   

Leave a Comment