"Naprawdę jestem zazwyczaj lepszą matką..." - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

“Naprawdę jestem zazwyczaj lepszą matką…”

Wiesz czym są przekonania? To takie myśli, “prawdy powszechne”, które najczęściej obok prawdy nawet nie stały, a zatruwają i przekształcają nam rzeczywistość jak mało co.

Każdy z nas nosi w sobie taką biblioteczkę osobistych przekonań, zazwyczaj wypracowanych albo wpojonych nam już w wieku, kiedy to większość czasu spędzało się na grzebaniu patykiem w błocie, czyli wg moich dzieci, wtedy kiedy jeszcze żyły dinozaury, bo przecież wiadomo, że je urodziłam się długo przed nimi i zamiast psa, to na spacery wyprowadzałam T-rexa. Tak było, nie zmyślam.

Przekonania często nie są miłe. Są krzywdzące, ranią i upokarzają.

No bo wyobraź sobie, że jesteś w sklepie z dzieckiem, na zakupach i nagle Twój dwulatek drze się w niebogłosy. Bo chce bułkę, batona, bo pani obok miała brzydki płaszcz, a pan przed za długie wąsy. Bo jest za głośno, za jasno, po prostu źle. Krzyczy, płacze, a Ty chociaż starasz się w jakkolwiek sposób go uspokoić, no nie możesz. A przynajmniej nie w ciągu 3 sekund. Jak myślisz, jaka jest pierwsza myśl wszystkich ludzi dookoła? “Ewidentnie nie radzi sobie z dzieckiem”. Jasne, później pewnie przychodzi refleksja, że “ło matko, ale biedna, też tak miałam”, ale przecież też nie zawsze. Bo w naszym, czyli społeczeństwa, przekonaniu, dzieci powinny być grzeczne. Czyli jakie? Ciche. Nieważne, że kto miał dwulatka, ten wie, że jego życie kończy się jakieś 158 razy dziennie, zazwyczaj z powodów takich jak zły kolor kubka, rajstopki nie w ten wzorek, niemożność rozwalenia wazonu, ewentualnie “dzisiaj Peppa jest głupia”. Tego najmądrzejszy mędrzec nie ogarnie. Mimo wszystko, pierwszą naszą myślą jest “co za matka dziecka ogarnąć nie potrafi”. I Ty to czujesz, we wszystkich tych spojrzeniach. Dlaczego? Zapewne Twoja pierwsza automatyczna myśl byłaby taka sama. Moja też. Wstyd, ale jednak.

Później jak już dziecko wyrośnie z afer pt. “ten kotlet ma zły kształt”, to przychodzi przedszkole, szkoła. I znowu… Dziecko zapomina śniadaniówki do szkoły (pomimo tego, że to JEGO śniadaniówka i to on powinien ją spakować, zwłaszcza że przypomina mu się rano o tym ok. 10 razy). Co za matka wypuściła dziecko do szkoły bez śniadania?! Nieodrobiona praca domowa? No mama nie dopilnowała. Bo przecież nikt inny.

Znasz serial “Modern Family”? W 3 sezonie, w 3 odcinku, w ok. 12 minucie, jedna z bohaterek, po rozmowie z dyrektorem szkoły na temat zachowania swoich DUŻYCH córek (czyli nie 2, 3, 4 czy nawet 7 letnich) mówi “zazwyczaj jestem lepszą matką”. Bo przecież zachowanie dzieci zawsze świadczy o tym ile z siebie dała mama…

“Sceny z życia małżeńskiego” Odcinek 2. Kobieta mówi mężowi, że się zakochała, że wyjeżdża na 3 miesiące, zostawiając jego i dziecko, później będzie z córką spędzać weekendy. Szokujące prawda? Ja płakałam przez większość odcinka. A przecież faceci tak robią. “Mama to mama”.

Kobieta wychodząca na drinki z przyjaciółkami “zbyt często”? Która matka tak robi? Wyjeżdżająca w delegacje z pracy? “Ja bym dziecka nie zostawiła”. Nie chcąca karmić piersią? “Egoistka, zabiera dziecku to co najcenniejsze”. Tych przekonań jest multum.

A najlepsza część, to ta, że społeczne przekonania się wykluczają!

Karmisz piersią? Super, byle nie publicznie, nie za długo, nie za krótko, a ile to w sam raz to nie wiem, ale “ja bym nie mogła”.

Mama, która wróciła do pracy? Ale jak to? Zaraz po macierzyńskim? A co z rocznym dzieckiem? Ale jak to nie wracasz do pracy? Taka leniwa jesteś?

Do przekonań społecznych, dochodzą nasze, osobiste, które oczywiście się z tymi społecznymi przeplatają.

Dziecko się przeziębiło? “Mogłam go cieplej ubrać”.

Złamało rękę upadając na rowerze? “Powinnam być obok, wtedy bym go złapała.”

Uderzyło kolegę w szkole? “Co zrobiłam nie tak?!”

“Naprawdę jestem zazwyczaj lepszą matką…” Czyli jaką? taką, która się nie złości? Przecież złość jest ok. Taką która nie myśli o siebie? Ale przecież musi! Której dzieci nie chorują? Nie krzyczą? Nie przeklinają? Nie kłócą? Nie walczą o swoje? Nie mają zdania?

Ile razy dziennie wybrzmiewa Ci w głowie “a może gdybym była lepszą matką”?

 

 

 

   Send article as PDF   

Leave a Comment