Bunt dwulatka? Nie. Poznaj inny, najbardziej irytujący etap macierzyństwa. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Bunt dwulatka? Nie. Poznaj inny, najbardziej irytujący etap macierzyństwa.

Ciężki temat. Bo przecież tak bardzo się na to czekało, panikowało że jeszcze nic się nie dzieje, bo przecież syn Stasi już od dawna, a córka Bronka to już w ogóle nawet psychologów zadziwia. Czekałaś, wkurzałaś się i co teraz? Marzysz o chwili… ciszy.

Moje dziecko jakiś czas temu zaczęło mówić. Cudownie! Duma napawała mnie w każdej sekundzie, przy każdym wypowiedzianym w bólach lub nie, nowym słowie. Strasznie na to czekałam, niecierpliwiłam się, o czym przeczytasz np. TUTAJ. Doczekać się po prostu nie mogłam, kiedy mój malutki chłopczyk zacznie dokładniej komunikować swoje potrzeby.

W końcu nadszedł TEN dzień, w którym mój Brusio postanowił powiedzieć coś więcej niż sławne “ama ama” (co zresztą wciąż stosuje bez umiaru). I tak, piszę “dzień” bo on zaczął mówić nagle, w ciągu tygodnia zaczął operować krótkimi zdaniami, codziennie zaskakując nas nową umiejętnością. Pękaliśmy z dumy, w sensie my – rodzice. Wydzwanialiśmy do rodziny, chwaląc się jaki to Brunek mądry i cudowny. Serio. Od paru jednak dni nie marzę o niczym innym jak o ciszy… No może nie takiej totalnej, bo już nawet nie pamiętam jak taka cisza brzmi i jestem prawie pewna, że zachować bym się w niej nie umiała, ale o takiej bez ciągłego “a co to? kto to? gdzie idziesz? a gdzie babcia? gdzie ty? gdzie ja?”. Tak, bo pytanie “gdzie ja?” pojawia się jakieś 20 razy dziennie.

Zaczyna się jakieś 2 minuty po przebudzeniu. Myślisz, że on mówi wtedy to co wszyscy normalni ludzie na świecie? Że “dzień dobry”, “hello” ? nie nie nie. Zapomnij! Zaczyna się od razu “a gdzie Fifcio?” (śpi 2 metry od niego), później już z górki: “a gdzie babcia?” – “idzie do pracy” – “a ja?”. Na wszystko reaguje “a ja?” “a kiedy?” “a po co?”. Uszy więdną, a głowa wariuje. Bo mimo tej największej dumy na świecie, która mnie ogarnia za każdym razem kiedy słyszę jakieś nowe słówko, nowe zdanie, a nawet inną intonację, to najzwyczajniej w świecie irytuje mnie odpowiadanie po raz 50, na pytanie “co to?” – “auto”. I nic nie zmienia, że zapytam sama “no kochanie, a co to?” – “auto!” – “tak, auto” – “a to co?” – “to samo” – “auto?” – “aha” – “a to co?” – “AUTO!!!!”. Dzień świra.

Zapomnij o udawaniu, że słuchasz! Nie ma takiej opcji. On nie opowiada historii, on ZADAJE PYTANIA, na które KTOŚ MUSI odpowiedzieć. MUSI! Inaczej ryk, zadyma, walenie głową w ścianę.

Więc tak spaceruję od jakiegoś czasu z dwójką gadających non stop dzieci. Dobrze, że chociaż jeden ma gdzieś czy go słucham :))

Po co to piszę? Bo ja Cię o radę proszę! Jak to przetrwać? Jak sobie poradzić z irytacją która sięga już najwyższego levelu? Help me!

BRUSIO:

t-shirt – Reserved

spodenki – H&M

sandałki – Timberland %

FILIPEK:

t-shirt – Zara

spodenki – Zara

sandały – Birkenstock %

   Send article as PDF   

29 komentarzy

  • Dlaczego zawsze piszesz o tym, co siedzi w mojej głowie? Córka długo nie mówiła, teraz nadrabia. Masakra. Syn ma 2 lata, nie mówi nadal. Ja czekam, aż w końcu zacznie on mówić, a potem znów się zacznie myślenie, by w końcu zamknął buzię i na co mi było to jego mówienie.

  • Ja też chcę radę! Moja też zaczęła gadać w przeciągu kilku tygodni i o ile nie są to pytania “co to?” Itp to ciągle się pyta czy może np “Toni umyć nogę?” “Jeszcze, tak?” Na moje “nie” kompletnie nie reaguje, zupełnie jakby do jej uszu skupisko tych trzech liter, w tej kolejności nie docierało. Tutaj by się teraz przydał filmik Flow pt “help! I need somebody…” ?

  • Ja się trochę tego momentu boję… póki co jestem na etapie raczkowania. co też siedziało mi w tym durnym łbie, że tak się jarałam pierwszymi pełzami. teraz rozkminiam jak zrobić niepokonywalne zasieki, co by mój syn przeżył dzieciństwo w jednym kawałku (porysowanym i podrapanym, rzecz jasna, ale w jednym 😉 ). a na moje “Dominik, nie wolno wpełzać pod kominek” odwraca się, patrzy z pełnym zrozumieniem w oczach i przepięknym, czarującym uśmiechem, mruga rzęsiskami, po czym wpełza pod kominek.

  • Daj spokój, czasami nie da się nigdzie dojść, bo co pół metra “a co to?”, “a to?”, “a to?”. Rozumiem Cię doskonale. Mój Don Filipko, lat 2 miesięcy 3 mówi CAŁY CZAS.
    Kiedy pyta o coś sto razy, albo o sto takich samych rzeczy (na przykład o kropki na poduszce w kropki) to odpowiadam mu stanowczo “Kochanie, to wszyyyyyyyyyystko są kropki, nie musisz już o każdą pytać” to on wtedy stwierdza “aha” i kończy. To nic, że za kilka minut znajduje nowy obiekt ;P Chyba kwestia leży w przeczekaniu cierpliwie tego czasu 😛 Najgorzej mają moje koleżanki przychodzące nas odwiedzić. Częstotliwości wypowiadania słowa “ciociu” to chyba 100 razy na minutę.
    Jestem w tej lepszej sytuacji niż Ty, że póki co mam tylko jedno gadające dziecko i od wtorku idzie do żłobka, więc mam nadzieję, że tam się nagada za wszystkie czasy 🙂

  • Mój syn zaczął mówić jak miał 2,5 roku. Teraz ma 6 i nadal buzia mu się nie zamyka. Czasami myślę że wybuchne od natłoku pytań. Najgorsze że pytania robią się coraz bardziej skomplikowane i nie da się na nie odpowiedzieć jednym słowem.
    Myślałam że nauka czytania trochę zaspokojone jego ciekawosc. Błąd. Teraz wyczytuje wszelkie informacje i ma tych pytań jecze więcej.
    Jak sobie z tym radzić ? Nie mam pojęcia.
    Matka musi mieć anielską cierpliwość i nerwy że stali chyba.

  • Heeej!
    Czytam Cię od pewnego czasu (skradłaś moje serce od pierwszego zdania!!!!), ale zazwyczaj robię to w tzw. przelocie i nie mam czasu odpisać. Dziś dzieć w przedszkolu, kawka w toku, to piszę!!! 😉
    Mój synal zaczął mówić późno (dla mnie ofc haha) bo jakoś na 2 lata jego wieczne yyy zmieniło się w słowa i poleciałooooooo ciurkiem. Już nie pamiętam zbytnio, jak sobie radziłam wtedy. Teraz ma 3,5 roku i pytania stały się bardziej skomplikowane, np. mamusiu skąd się biorą chmury? czemu to auto jest niebieskie? Czemu nasz pies ma na imię…? I to samo pytanie pada 5 razy jak nie odpowiem, a jak odpowiem, to jutro i tak je zada 😛 I mam jedno zdanie, którym się bronię w chwilach słabości: “A JAK MYŚLISZ?” No i zaczynają się historie niestworzone, ale najważniejsze, że odpowiada sobie sam 😀
    Na gadulstwo dwulatka polecam melisę dla Ciebie i niech braci zamęcza gadaniem 😉

  • Przynajmniej go rozumiesz.
    Moja córka jest na etapie “nie umiem mówić, ale nie pójdę stąd, dopóki mi nie pomożesz”.
    W efekcie czasem stoję z nią dziesięć minut i zgaduję co znaczy “ee!”, a może znaczyć wszystko. No i oczywiście nie ma mowy, żeby ją olać, bo histeria murowana.

  • Czekam na pierwszą kominikacjr :p bo jak na razie poza mama, tata, mniam mniam, brum brum i cio to Antek nic więcej nie mówi. Wszystko inny wypowiadane u niego krzykiem, wyciem, jekiem, stekaniem…i ja się pytam co robię źle, że prostych słówek nie chve załapać jak daj bądź pić?

  • Jedna pani psycholog mowila, że dzieci, ktore ciągle mówią to te, którym się zawsze odpowiada i ze jesli nie chce sie mieć takiego gaduły, to go czasem trzeba ignorować, udawac, że się nie dosyłyszało, zacząc na inny temat itp. Wiem, że to trudne, bo wrzeszczy zaraz, ale co jest lepsze? Wrzask czy ciągłe pytania? Nie wiem. Moje dzieci ciągle wrzeszczą… A poza tym, to mam wrazenie, że teraz jest taki jakiś irytujący czas, jakies złe fluidy w powietrzu czy coś, bo też czasami już mam dosyć. Trzeba przeczekać. Bedzie dobrze!

  • Mój dwulatek też nagle zaczął mówić. Długo mówił po “japońsku” ale jak już zaczął yo gada i gada. A dzień zaczyna od znielubianego przeze mnie słowa “pole”. Strach pomyśleć, co będzie zimą.

  • Moja córka mówiła szybko i dużo. Nie powiem, że mi to nie imponowało kiedy wszyscy dookoła wpadali w zachwyty że z dzieckiem, które ma 1,5 roku można się dogadać ale jak tylko zamykałyśmy za sobą drzwi modliłam się żeby mi trochę odpuściła. Zostało jej do dziś. Gada i gada non stop. Az się boję, co to będzie w szkole-już widzę jak się nasłucham 😉

  • A ja mam pytanie trochę z innej beczki? Jak podchodzisz do powrotu do Irlandii? Bo chyba zakładając bloga nie spodziewałas się, że tak szybko się wszystko potoczy.chyba łatwiej byłoby ci w Polsce jeśli chodzi o blog. Pozdrawiam:)

    • trafiłaś w samo sedno 🙂 to jest jednak temat na osobną rozmowę, zawsze wiedziałam, że nie wylatuję do irlandi na całe życie, tylko na pewien okres. Nie mniej jednak – jeżeli będę wracać to ze względu na rodzinę a nie na blog 🙂
      PS. wiedziałam, że się potoczy, nie zakładałam innej opcji :))

  • Zastanawia mnie dlaczego matki nie cieszą się obecnym etapem w życiu dziecka tylko czekają na następny… Każdy jest cudowny a co najważniejsze nie wróci wiec trzeba się z niego cieszyć!
    Po za tym przedstawienie macierzyństwa jako aktorka i orka na ugorze to przesada. Jestem matką dwójki dzieci w tym jednego niemowlaka i przy dobrej organizacji mam czas na zajęcie się dziećmi,zrobienie obiadu, ogarnięcie domu i siebie a nawet czasem uda mi się ponudzic i przy dwójce dzieci mam i zgiełk ale mam i ciszę wiec BEZ PRZESADY…

    • Pisałam kiedyś nawet na ten temat. Ciągle czekamy “aż” a później płaczemy, że “to już po”. No cóż. Życie 🙂 i tak, macierzyństwo to jest według mnie orka, ale nie pod względem fizycznym, często pod względem psychicznym. Mam trójkę dzieci, bloga, warsztaty, a jeszcze znajduję czas na seriale, kosmetyczkę, fryzjera i to wszystko bez m=pomocy rodziny – więc chyba najlepiej wiem, że się da. :))) Wszystko można 🙂

  • A ja poważnie sie zaczynam martwić, że mój Maks(2l 2mc) mówi tylko pojedyńcze słowa….Całą rodzinke już uczuliłam żeby do niego mówili wyraźnie, bez zmiękczania wyrazów a ten ni cholery nie chce gadać…niewiem może to przez to, że jak jęczy i stęka że coś chce to pokazuje i ciągnie za rękę no i w końcu jego “ofiara” domyśla sie o co mu chodzi…..ale zawsze mi w głowie siedzi że nic nie powie….znajoma poleciła mi pójście do logopedy…niewiem…

    • jesli pokazuje na przedmioty, ktore chce, uzywa wyrazow dzwiekonasladowczych, intonuje i wypowiada slowa mama, tata, baba, to wspaniale sie komunikuje. Takie slowa uslyszalam od logopedy, kiedy nasz synek slabo mowic w wieku 2,5 roku, nie ma sie czym martwic, wszystko przyjdzie z czasem. Jestem pewna. Pozdrawiam

  • Ja polecam spiewanie z malymi dzieciaczkami. Mam trzy cory 2, 5 i 7 lat. Wszystkie gadaja jak najete, ale wystarczy ze zaczne spiewac – one podlapuja i od razu milej sie robi ?????

  • CIERPLIWOŚCI, oj życzę Ci mamo cierpliwości 🙂 ona Ci jest niezbędna!
    I sobie jej życzę – bo u nas ten czas dopiero nadchodzi…. i jestem na tym etapie co Ty – czekam 😛

  • Ja za to próbuję przetrwać obustronne górne wyrzynanie się 3 i 4 … jeszcze dzień lub dwa i wyjdę z siebie albo gdzieś ucieknę… żadne dostępne środki nie pomagają a ręce od noszenia, lulania i kołysania mi odpadają… 🙁 z gadaniem jesteśmy na etapie 24 h na dobę “mama” i ” bydym bydym” mówione wszędzie, w każdej sytuacji, choć nie wiem co to oznacza 🙂

  • Moj 2.5 letni syn też ma ten temat ,, a po co?” ,,gdzie babcia?” ,, gdzie oskarek?” itp itd i to wysyarczy że rano otworzy oczy już jest pytanie numer jeden ,, mamo wstałaś już?” ,,nie śpisz?” ,, a oskarek śpi?” a ja ledwie na oczy patrze po nocy z młodszym (3 miesiace)który co chwile wstaje na karmienie masakra czasem to już ma sie dość bo pytanie czemu pies szczeka? Po raz 10 zadane a odpowiedź że nie wiem nic nie daje musze dodać ze nie wiem bo nie widzę albo ze może na kota lub ptaszka jakiegoś i tak wkolko bo jego krótka odpowiedz nie satysfakcjonuje musi być temat wyczerpany do końca żeby sie nie miał już o co zapytać choć za chwile i tak znajdzie inny temat do pytania cóż ja oddaje na chwile babci bo moge wiec mam chwile spokoju od wiecznych pytań za to słyszę piski i gaworzenie malucha no ale już czekam na dzień kiedy znów zacznie sie to samo u drugiego syna ??
    Super piszesz szkoda że mam tak mało czasu na chwile oderwania sie by cos przeczytac. Pozdrawiam całą twoją rodzinke. ?

Leave a Comment