Edukacja dzieci – jaki masz plan? - Flow Mummmy
DZIECI MACIERZYŃSTWO

Edukacja dzieci – jaki masz plan?

Ten temat dotyczy każdej z nas. Nawet jeżeli masz w domu dziecko wielkości większego arbuza, to uwierz, że wiek szkolny przyjdzie szybciej niż Ci się wydaje. Ok, rozumiem, że możesz mi nie wierzyć, bo przecież póki co to Twój tydzień trwa tyle ile rok standardowej osoby, ale przekonasz się, że czas płynie bardzo szybko. O wiele za szybko.

Mam w domu prawie 10cio letnie dziecko. Jakie dziecko?! To już chłopak! Dumnie mówi “mama, jeszcze chwilę i będę nastolatkiem” i kompletnie nie robic sobie nic z faktu, że w momencie wypowiadania tego zdania, jego matka, mająca się za osobę dwudziestoparoletnią, dostaje palitacji serca. “Jaki nastolatek?! Co on bredzi?!”. No nie bredzi. Czas płynie tak szybko, że nawet nie zauważymy, kiedy nasze dziecko pójdzie do szkoły. Zapominamy, że na ten okres przydałby się jakiś plan. O ile na wiek noworodkowy, niemowlęcy, w sumie cały od urodzenia do 3-4 roku życia, idealnie sprawdza się zasada “byle przetrwać”, to już przy większych dzieciach to się zwyczajnie nie sprawdza. Bo dziecko ma wobec nas większe oczekiwania niż “przytul, pocałuj, włącz bajeczkę”.

Mam mądre dzieci. Mówię to z pełnym przekonaniem, chociaż wiem, że twierdzą tak wszystkie mamy. I dobrze! Bo wszystkie dzieci są mądre! To niestety my – dorośli, często w nich tę mądrość zabijamy. Moje dzieci są bardzo ciekawe świata. Filip zna chyba wszystkie państwa świata, łącznie z ich flagami, potrafi określić ich położenie i wyjątkowe zwierzęta i rośliny tam występujące. Tak, na faunie i florze zna sie tak jak sir David Attenborough. Nie raz potrafił zawstydzić mnie swoją wiedzą. Brunek? Dinozaury to jego konik. Wie które są roślinożerne, a które jedzą mięso. Mało tego, wie jak je rozpoznać (np. po budowie ciała). Wie kiedy żyły, zna wszystkie 3 teorie tłumaczące ich wyginięcie. Nazwy? No błagam! Ma je w małym palcu. Edek? Póki co chłonie to, co mu bracia opowiedzą. Szuka swojej pasji, a my mu w tym nie przeszkadzamy.

Uwielbiam matematykę – totalną ironią losu jest to, że zarabiam na życie pisaniem. Matematykę kochałam od zawsze – jest po prostu logiczna. Tam nie ma co się uczyć regułek na pamięć, nie ma takiej potrzeby. Nawet na maturze osoba egzaminowana dostaje wzory matematyczne do użytku. Żeby umieć matematykę, trzeba ją zrozumieć. Nie ma tam miejsca na przypadek, interpretację, jest za to czysta logika. Swojego czasu studiowałam nawet na Politechnice Wrocławskiej. Niestety moje lenistwo wzięło głórę – zaszłam w ciążę i przerwałam studia. Musisz wiedzieć, że jest to chyba jedyna rzecz, której w życiu żałuję. Jedna jedyna.

Nie jestem mamą, która kilkumiesięczne dziecko uczyła czytania czy pisania. Nie. Nie neguję tego, myślę nawet że nie uczyłam ich takich rzeczy z czystego lenistwa. Nie widziałam sensu w pokazywaniu literek rocznemu dziecku, dalej go nie widzę. Wiem, że fajnie jest mieć najmądrzejsze dziecko świata – duma razy milion, ale przecież nie chodzi o to, żeby nasze dziecko wiedziało najwięcej. Według mnie, chodzi o to, żeby CHCIAŁO wiedzieć więcej. Czy tylko ja widzę różnicę? Ciekawość, determinacja – to te rzeczy wpływają na sukces człowieka, w każdym aspekcie jego życia. Nie ma znaczenia, czy będzie czytać w wieku 2 lat, czy tabliczkę mnożenia pozna w pierwszej klasie podstawówki. Znaczenie ma tylko to, czy się dobrze bawiło robiąc te rzeczy. Bo tak – zabawa, to najlepsza metoda edukacji. Wiesz o tym doskonale. Dlatego grasz ze swoim dzieckiem w Memo, Uno, dlatego układacie puzzle, czytasz mu bajki. To wszystko nauka! Nie ślęczenie i wkuwanie regułek.

Przyznam Ci się, że byłam bardziej niż szczęśliwa, kiedy Fundacja mBanku, zaprosiła mnie do współpracy nad promocją swojego programu grantowego. Przecież ja kocham matematykę! Czy mogło być lepiej?

W ramach III edycji programu grantowego mPotęga realizowane są 2 konkursy:

  • dla uczniów klas 4 – 7 (polegający na stworzeniu quizu, gry lub innej zabawy eukacyjnej)
  • dla uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych (stworzenie pokazu, gry, filmu edukacyjnego).

Po co? Aby pokazać, że matematyka jest fanastyczna! Że jest logiczna, łatwa do zrozumienia, o ile tłumaczy się ją językiem, który  dzieci są w stanie zrozumieć. To tak jak tłumaczyć kilkulatkowi co znaczy odejmowanie – logiczne, że wytłumaczysz mu to np. na przykładzie cukierków (miałeś 5, ale dałeś mi 2, ile ci zostało). Fundacja mBanku właśnie takie kreatywne postawy chce wspierać. Konkurs wygrywają najbardziej kreatywne prace, a nagrodą są pieniądze na dalszy rozwój. Więcej o programie przeczytasz TUTAJ. Co najważniejsze! To właśnie rodzice (jako Rada Rodziców, która nawiąże współpracę z organizacją pozarządową) mogą zgłaszać “swoje” szkoły do konkursu (szkoły same siebie także)! Do 10 maja 2017 r. trwa nabór wniosków do IV edycji programu! Wejdźcie na mPotega.pl i zachęćcie nauczycieli do podjęcia wyzwania wspólnie z nami!

Zaangażowanie w edukację, to nie ślęczenie z dzieckiem i odrabianie z nim (lub co gorzej – za niego!) lekcji – nie nie! Jestem tego wielką przeciwniczką! Zaangażowanie, to sprawianie, że dziecku chce się uczyć, a czy może być coś lepszego niż interesujące lekcje, na które dziecko czeka, bo  wie, że oprócz wiedzy, wyniesie z nich także świetną zabawę.

Zrzut ekranu 2017-03-12 o 13.27.50

I teraz hit. W związku z tym, że zostałam poproszona o pomoc w promocji programu grantowego mPotęga, razem z uczniami Szkoły Podstawowej nr 4 w Oławie, nakręciliśmy film, który idealnie pokazuje, jak bardzo matematyka jest ważna w naszym życiu.

I jeszcze coś!

Mam dla Was konkurs! Jeżeli macie starsze dziecko (które zrozumie pytanie 🙂 ), to zapytajcie się go, za co lubi matematykę i napiszcie mi odpowiedź w komentarzu. Z pośród odpowiedzi wybiorę 5, które otrzymają nagrodę – książkę „Laboratorium w szufladzie Matematyka” (autorzy : Zasław Adamaszek, Łukasz Badowski). Czekam na odpowiedzi! Konkurs trwa do 28.03.2017 r. do godziny 23:59!

Poniżej pomysły, które napływają do programu mPotęga. Można uczyć się przez zabawę? Można!

Zrzut ekranu 2017-03-13 o 16.18.29

Zrzut ekranu 2017-03-13 o 16.18.43

Zrzut ekranu 2017-03-13 o 16.18.58

Zrzut ekranu 2017-03-13 o 16.19.15

Zrzut ekranu 2017-03-13 o 16.19.38






   Send article as PDF   

15 komentarzy

  • Właśnie dziś przerabiam temat, gdzie się podziało to dziecko “większe od arbuza”.
    Jeszcze nie mówi, nadal jest to okres: nakarm, przytul, włącz bajkę ale…wiem o czym piszesz 😉

  • Szymon lubi matematykę za to, że wie ile mama mu obiecała żelków i potrafi sprawdzić, czy dotrzymała słowa 😉 jesteśmy na etapie 5 żelków bo Szymuś ma 5 lat, ale liczyć potrafi do 50!

  • My na podobnym “etapie wtajemniczenia”? Najstarsza lat 9 ( a jeszcze niedawno kolki i inne przypadłości ?) lubi matematykę bo tego przedmiotu uczy Jej Wychowawczyni( najwspanialsza kobieta pod słońcem, potrafi zachęcić do przedmiotu, ma pasję i potrafi ją przekazać a to najważniejsze). Średnia lat za chwilę 7 lubi się uczyć matmy bo dzięki niej wie ile ma kasy w skarbonce?
    Najmłodsza 32 miesiące niewiele mówi ( czym o ironio doprowadza mnie do nerwicy) ale cyferki układać lubi – ma pociąg puzzle z cyferkami .

  • Lubi matematykę ,ponieważ jest wszystko logicznie powiązane ,a tworzenie wzorów i robienie zadań o kilka lat do przodu sprawia mu wielką frajdę ,ostatnio obliczył rozmiar dylatacji czasu dla prędkości 100 000 km/s

  • Nela lubi matematykę za to, “że jest tak dużo numerków i dużo innych rzeczy”. Te numerki i te rzeczy można odkryć, ułożyć, stworzyć z różnych innych, za każdym razem innych elementów. Nieskończone kombinacje i możliwości autorka miała na myśli jednym słowem:)

    Pozdrowienia z deszczowej Irlandii:) Belfast konkretnie:)

  • Nela lubi matematykę za to, “że jest tak dużo numerków i dużo innych rzeczy”. Te numerki i te rzeczy można odkryć, ułożyć, stworzyć z różnych innych, za każdym razem innych elementów. Nieskończone kombinacje i możliwości autorka miała na myśli jednym słowem:)

    Pozdrawiamy z deszczowego Belfastu:)

  • Hubert ma 15 miesięcy i chyba sprawdza czy ja umiem jeszcze liczyć bo kontroluje mnie w nocy: a + b x t –> ile razy się obudze + tyle razy przyjdź do mnie mamo x czas w którym mama pokonuje trasę.

  • Najstarszy mój syn(8l.) lubi matme bo dzięki niej wie ile ma w portfelu hajsy (dokładnie tak mówi na pieniądze) na lody dla siebie i swojego przyjaciela,średni syn (5l.) jak to mówi:kocha matematyke tak jak mamę-jak stąd do księżyca ?a najmłodszy (6m-cy)nie wie co to matematyka co to liczby ale doskonale wyczuje o której godzinie ma drzemkę , o której obiadek o której kąpanko.Pozdrawiamy serdecznie ze Śląska

  • hej hej niezle dajesz, podoba mi sie filmik w szkole, szacun za powera i realizacje ambitnych projektow. Filip pewnie dumny ze mama przyszla do szkoly? Pozdro

  • Witek ( 9 lat ) odpowiedział na pytanie krótko i z męska logika. Kocham matematyke, bo nie musze męczyć się pisaniem jak na polskim i nie boli mnie az tak bardzo reka. Rachu ciachu i zrobione. Mam wtedy więcej czasu na zabawę i wszystko jest zrozumiałe.

  • Dla małych dzieci to OK ale co z zachęceniem młodzieży dla, której lekkcja matematyki to zwykle koszmar?? W jaki sposób ich zachęcić do zainteresowania mamtematyką skoro nie rozumieją tych wszystkich strasznych wzorów ,które wypisują im nauczyciele na tablicy?

  • […] Według mnie to jest fantastyczna sprawa, bowiem myślałam, że w Dublinie chodzi się tylko na „pinta” i zakupy, a tu…taka niespodzianka. Co prawda Lucy nie ma jeszcze 2 lat, ale jak to kiedyś pięknie/prawdziwie napisała w artykule o planowaniu edukacji dzieci  Flow Mummy: […]

Leave a Comment