Nie musimy być idealne, żeby być piękne! - Flow Mummmy
LIFESTYLE

Nie musimy być idealne, żeby być piękne!

Coś chyba poszło nie tak. Coś cholernie poszło nie tak, bo jak wytłumaczyć fakt, że w dzisiejszych czasach my – normalne kobiety, czujemy się zwyczajnie brzydkie i grube. Rozmiary 38 i 40, stały się synonimem “gruba”, a piersi, które nie sterczą z miejsca są nazywane obwisłymi. O co chodzi?

Sama dałam się ponieść takiemu myśleniu. Sama, nosząc na tyłku spodnie w rozmiarze 38 myślałam “ale mam dupsko”. O operacji piersi nie wspomnę – marzę o niej! Tylko czy to jest normalne? Czy marzenia o figurze w rozmiarze 34 są normalne? Czy są gwarancją szczęścia? Miłości? Sukcesu?

Urodziłam 3 dzieci. Sorry, ale moje ciało już nigdy nie będzie wyglądać jak 10 lat temu! Ja i tak miałam szczęście – nie tyłam w ciążach po 30 kg, nie mam rozstępów na brzuchu, ale umówmy się – jakość skóry się pogorszyła. I tyle! Tak mam! 90% matek jest w podobnej sytuacji. Logiczna sprawa. Cyckom też się “obrywa” – rosną do rozmiarów głowy, więc normalne że później nie wyglądają jak piersi nastolatki. Dlaczego tak trudno nam to zaakceptować?

Przyznaję się bez bicia: sama zwariowałam, dałam sobie wyprać mózg współczesnym mediom, które promują sylwetkę nietkniętą czasem, ciążami, praktycznie życiem. Wymyśliłam sobie, że będę miała figurę lepszą niż kiedykolwiek wcześniej, z kaloryferem na brzuchu i talią szerokości łydki. Co ja miałam w głowie?!

Żeby była jasność – nie uznaję tłumaczenia się “ciążami”. Nie podobają mi się kobiety, które zostając matkami przestają o siebie dbać. Jestem kobietą i chcę być atrakcyjna – dla siebie, męża, otoczenia. Może to zwykła próżność, ale kompletnie nie widzę w tym nic złego. Problem zaczyna się wtedy, kiedy w pogoni za byciem idealną, kompletnie zapominamy, że w tym wszystkim najważniejsza jest akceptacja samych siebie.

Wiesz co jest najzabawniejsze? Że zrozumiałam to teraz – będąc na diecie i ćwicząc. Że nie rozmiar tyłka jest ważny, nie ilość centymetrów w talii, a to jak te kilogramy nosimy!

Nie będę wyglądać idealnie, bo ideałów nie ma. Mam ochotę mieć duży tyłek, mam ochotę mieć nawet cellulit. Nie mam ochoty tylko na to, żeby ktoś mnie oceniał w kategorii ile kg schudłam albo przytyłam – jakby to decydowało o czyimś sukcecie życiowym.

Kocham swoją dietę, kocham też ćwiczyć – uważam, że te dwie rzeczy razem cudownie zmieniają ciało, ale przede wszystkim psychikę. Już nie katuję się fałdami na brzuchu – wciąż je mam i mieć będę zawsze! Mało tego, jestem przekonana, że wraz z utratą tłuszczu, skóra na moim brzuchu zacznie niebezpiecznie pokazywać ile ciąż ma za sobą. Co z tego?! Jestem kobietą, a nie wytworem zabaw grafika.

Nie zmienię pewnych rzeczy, a skoro tego nie zrobię, to musze je pokochać bo inaczej zwariuję. A jeżeli coś zmienić mogę, to do dzieła! Chcę mieć jędrniejsze ramiona – uwielbiam chude ręce u kobiet. Pracuję nad tym. Fajniejsze cycki? Kto wie? Może kiedyś je u chirurga naprawię. Ale pewnych rzeczy nie zmienię, wolę je pokochać i mieć święty spokój.

Wiecie co jest najfajniejszego w ćwiczeniach fizycznych? To, że człowiek zaczyna szanować i lubić swoje ciało. Że widać postępy, że można biec dłużej, szybciej, że ćwiczenia, które na początek sprawiały trudność, po dwóch tygodniach przestają być problemem. Rozumiem i wiem, że trzymanie diety jest trudne. Wiem, bo sama do swojej przymierzałam się ponad miesiąc. Ale ćwiczenia? Po prostu się zmuś, zwyczajnie zmuś. Zobaczysz jak szybko zaczniesz się lubić.

 

   Send article as PDF   

6 komentarzy

  • Zerkałam na Twoje zdjęcia i uważam że po urodzeniu trójki dzieci świetnie wyglądasz 🙂
    Ja mam straszne kompleksy. Najchętniej wycięłabym mój brzuch. Ciągle nie mogę wrócić do swojej wagi. O rozmiarze 34 nawet nie marzę. 38 by mi całkowicie wystarczył. 34 to uważam że przesada – rozmiar dobry dla gimnazjalistki a nie kobiety. Po pierwszej ciąży miałam fajną kobiecą figurę w rozmiarze 38 i taką bym chciała znowu mieć. Druga ciąż wprowadziła duże zmiany głównie hormonalne przez co po urodzeniu zamiast chudnąć zaczłęm jeszcze przybierać na wadze. Podjęłam leczenie ale waga ani drgnie :/

    • Dlaczego uwazasz, ze kobieta nie moze mieć rozmiaru 34?? Heh nie jestem gimnazjalistka, a wręcz przeciwnie, matka, ktora za dwa lata konczy 30-stke i noszę rozmiar 34, ba, czasem nawet 32 ! Jestem drobna, ale czuję się 100% kobietą.

      • Nie twierdzę że nie może tylko mnie się to nie podoba. Każdy może mieć własne zdanie, upodobania. Prawda? Ja dobrze się czuję w rozmiarze 38 i do tego dążę. 36 miałam w liceum i uważam że jeśli bym teraz taki miała byłabym zbyt szczupła. Podobają mi się u kobiet krągłości (nie mylić z nadwagą) a nie kości.
        Jeśli Cię uraziłam to przepraszam.

  • Nareszcie! Według mnie kobieta w ogóle nie powinna być poddana presji “bycia ładną”. Nie jesteśmy przedmiotami. Jest na FB taka strona “Beauty Redefined”, gdzie jest wiele świetnych cytatów na ten temat:)

Leave a Comment