10 rzeczy, które każda kobieta powinna codziennie dla siebie robić. - Flow Mummmy
LIFESTYLE MY MATKI

10 rzeczy, które każda kobieta powinna codziennie dla siebie robić.

Czy zastanawiałaś się kiedyś jak to jest mieć pierdylion dolarów na koncie, codziennie odwiedzać kosmetyczkę i fryzjera, wydawać miliony na ciuchy i dbać o siebie jak nigdy wcześniej? Ja kilka razy 😉 Niby fajnie, niby wszystkie marzymy o takim dniu, ale żeby tak codziennie? Nie wiem. Nie zmienia to jednak faktu, że uważam że każda z nas może być atrakcyjna. I nie, nie mam tu na myśli „robienia się na bóstwo” 15 razy dziennie. Dla mnie atrakcyjna nie jest kobieta, która zamiast rzęs ma pióra, nosi obcisły top do pępka, szpilki w których nie umie nawet stać i codziennie boi się o swoje tipsy. Według mnie atrakcyjność to zadbana buzia, szeroki uśmiech, szczęście bijące z oczu i pewność siebie, nawet w powyciąganym dresie.

Jako, że ostatnio staram się być najbardziej zorganizowaną osobą świata, to stworzyłam na własne potrzeby, listę rzeczy, które codziennie chcę dla siebie robić. Po co? Tylko po to, żeby lepiej się ze sobą czuć, a to w moim mniemaniu baardzo dużo.

1. PIĆ WODĘ.

Mam wrażenie, że o niczym innym ostatnio nie piszę, nie mówię i nie myślę, jak o piciu wody. Nawyk picia dużej ilości płynów, to coś co kompletnie zmieniło moje życie! Zero problemów z żołądkiem i jelitami, mniej problemów z cerą, więcej energii. I to za grosze! Do wody dodaję sok z cytryny, czasem łyżeczkę nasion chia, do tego ziołowe herbatki, którymi brzydzi się cała moja rodzina (na moje szczęście).

2. MIEĆ 30 MINUT WZGLĘDNEGO SPOKOJU.

Nie ma znaczenia czy wstaniesz wcześniej (chociaż naprawdę polecam tę opcję), czy wieczorem zamkniejsze się w pokoju, łazience, piwnicy. Nie można przez cały dzień zajmować się tylko innymi ludźmi, nie ważne czy to są osoby z pracy, mąż, dzieci czy ratlerek sąsiadki. Czas dla siebie to mus!

3. USTALAĆ PRIORYTETY.

Są dni, kiedy priorytetem jest dla mnie posprzątanie w kuchni, ale są też takie, kiedy najważniejsze jest zrobienie paznokci, lub leżenie przez godzinę dupą do góry. I nie chodzi mi o to, żeby cały dzień nic nie robić, tylko skupiać się na sobie, ale żeby znaleźć ten złoty środek na ogarnięta chatę, dzieci, obiad i swoją własną twarz i psychikę.

4. PROSIĆ O POMOC.

Tak, mamy się za Super Woman, Wonder Woman i wszystkie inne women razem wzięte, ale prawda jest taka, że nie jesteśmy zazwyczaj wstanie ogarnąć wszystkich tematów i nie zwariować. Jeżeli masz gorszy dzień, źle się czujesz, albo zwyczajnie nie jesteś w stanie lub nie chcesz czegoś zrobić – poproś o pomoc. Nie musimy znać się na wszystkim i umieć wszystkiego. To naprawdę żaden wstyd poprosić najbliższe osoby, żeby w czymś nas wyręczyły. Dla przykładu – mój mąż sprząta o wiele lepiej ode mnie, dlatego codziennie go proszę, żeby to on to robił 😀

5. WIDZIEĆ POZYTYWY BEZNADZIEJNYCH SYTUACJI.

Ja wiem, że czasami trudno, że upieprzona pisakami ściana kompletnie nie wysyła żadnych pozytywnych sygnałów. Że rozlany litr mleka na czarnych kafelkach, o godzinie 23, kiedy już ledwo widzimy na oczy, albo kiedy właśnie wychodziłyśmy z dziećmi na spacer, to koszmar jakich mało, ale i tutaj nawet można znaleźć dobrą stronę medalu. Moja? W końcu umyłam podłogę! 🙂 Jestem mistrzem w wynajdowaniu pozytywów – sprawdź mnie 🙂

6. MÓWIĆ „NIE”.

Jakaś dawna koleżanka namawia na spotkanie, na które kompletnie nie masz ani czasu ani ochoty? Ktoś ze znajomych prosi o niewygodną przysługę? Nie warto się godzić na wszystko, czego chcą od nas inni. Jasne, że czasami nie ma co świrować, bo skoro my prosimy siostrę o pomoc, to i ona też pomocy czasami powinna wymagać, ale nie ma co świrować i spędzać życia na dogadzaniu innym wbrew sobie.

7. OLAĆ BYCIE IDEALNYM.

Nie jestem perfekcjonistką. Kompletnie. Ja wiem, że w tych czasach bycie perfekcjonistą od razu kojarzy się z sukcesem, ale nie dla mnie. Wystarczy mi robienie dobrych zdjęć, czasami wrzucam tekst, który ma masę błędów, ale wolę działać zgodnie z uczuciami. Gdybym miała dłubać nad każdym tekstem, każdym zdjęciem, każdym filmem, to nabawiłabym się nerwicy i wrzodów żołądka. Mi wystarczy to jaka jestem, i cholernie się cieszę, że większości z Was, też to wystarcza 🙂 Za dużo osób wokół nas udaje, że już bardziej idealni by być nie mogli, więc nie zamierzam im zabierać pola do popisu 🙂 Spróbuj! Naprawdę nie chodzi o to, żeby robić wszystko na odwal, ale żeby wystarczało nam to co „dobre”.

8. DBAĆ O ZDROWIE, CIAŁO, SKÓRĘ.

Ale w sumie już o tym wiesz prawda?

9. PRZYTULAĆ SIĘ.

Do męża, faceta, kochanka, dzieci, rodziców, siostry, brata, kota, psa. Ale nie, że leżycie i robicie w tym samym czasie coś innego. Świadome przytulanie zmienia relacje na lepsze, człowiek się uspokaja i nie zamierza zabić swojego faceta gołymi rękami, bo przed chwilą się golił i zapomniał wytrzeć umywalki (boże! nienawidzę tego!). Kochajmy się i już! Naprawdę mogłyśmy o wiele gorzej trafić!

 

Mam wrażenie, że jestem aktualnie na takim etapie życia, że nie ważne co by się działo, jestem cholernie szczęśliwa. I nie myśl, że nie mam problemów, mam ich masę! Po prostu nauczyłam się żyć z nimi, rozwiązywać je, a czasami zwyczajnie olewać, bo szkoda życia na martwienie się tym co się wydarzy na przykład za miesiąć.

Dodałabyś coś do tej listy? Pisz koniecznie!


Create PDF    Send article as PDF   

3 komentarze

  • Staram się pić wodę (głównie z myślą o Tobie) 🙂 Pijesz taka przefiltrowana, czy kupujesz butelki?
    Bycie idealnym? Do bycia taką skutecznie zniechęciło mnie rodzeństwo mojego męża. Nie chce być taka jak oni B-) (ironia) ale oni naprawdę wiedzą wszystko najlepiej, jeśli robisz coś inaczej jest po prostu źle. Nawet mój syn, który chodzi samodzielnie już od prawie 5 miesięcy i nie ma z tym problemów musi „uważać” bo „uwaga próg”, „uwaga dywan”, „uwaga stół”, ja pierdolę! Nawet jak je to mówią Mu, że ma gryźć. Bo On naprawdę tego nie wie. Naprawdę, reanimuję Go przy każdym posiłku, bo On nie wie, że ma gryźć. Sorry, ale w tym wypadku ciężko znaleźć pozytyw, a też jestem dobra w tej sztuce.
    A przytulać się uwielbiam do mojego kochanego mężusia i synka. I potrzebuje tego jak powietrza.
    A co można dodać do listy? To ten 10-ty punkt jest celowo niedopisany i pozostał dla nas? 🙂 Taka głupota przyszła mi do głowy. Lubię jak dobrze wywietrzę sypialnię. Wtedy naprawdę fajniej się śpi.
    P.s. a te włosy po goleniu na umywalce… nie jesteś sama.

  • Też staram się we wszystkim dostrzegać coś pozytywnego ale ostatnio me dzieci przechodzą samych siebie-syn Franek potraktował telewizor mieczem drewnianym ( oczywiście zrobił mała dziurę i po TV ;/ ) córka nie lepsza – obcina włosy lalką barbi – oszaleć można ale jak już położą się spać to te 30 minut jest świętością 🙂 pozdrawiamy

Leave a Comment