Jak być najlepiej zorganizowaną mamą świata? (lub chociaż udawać, że się nią jest) - Flow Mummmy
LIFESTYLE MY MATKI

Jak być najlepiej zorganizowaną mamą świata? (lub chociaż udawać, że się nią jest)

Mam ogromną nadzieję, naprawdę sporą, że bycie największym leniem świata to nie jest tylko mój problem. Problem braku motywacji to coś co (serio na liczę!) dotyczy większości z nas. Zwłaszcza kobiet, które „siedzą w domu” (hahah znowu!).

Motywacja do pracy, ćwiczeń, życia – jak ją znaleźć? Jak nie zgubić? Jak w końcu wyrwać się z macek prokrastynacji? (tu powinnaś zacząć bić mi brawo, za stworzenie najlepszy „haseł” motywacyjnych ever).

Czasami mam wrażenie, że większość tekstów piszę sama dla siebie. Uwierz mi – żaden ze mnie guru motywacji, pracy czy czegokolwiek! Co jakiś czas ogarnia mnie „prokrastynowa moc”. Daję słowo, że kiedy w niej jestem, to nawet wstać do toalety mi się nie chce. Rozumiesz to?! Ostatnio siedziałam na kanapie, patrzyłam w sufit i zastanawiałam się „iść siku teraz? czy jeszcze wytrzymam?”. Na szczęście wytrzymałam. Poszłam 30 minut później. Taki ze mnie leser.

Myślę, że w najgorszym położeniu są mamy, które są z dziećmi w domu. O ile te które pracują wiedzą dokładnie co ze swoim życiem robić, bo przecież szef wisi nad głową i jęczy „zrób to i tamto”, tak mamy na macierzyństwie skupiają się tylko na dziecku. A umówmy się, może to nie jest zbyt popularne stwierdzenie, ale dzieci „to nie wszystko”! Łatwo się pogubić w takim myśleniu, a później obudzić się z ręką w nocniku, że dziecko nam dorosło, a my jak stałyśmy tak stoimi w miejscu. Cele moje dziewczyny! Podczas urlopu (hłehłehłe) macierzyńskiego możecie dla siebie zrobić coś super. Wystarczy się zmotywować. Jak? Oto moje patenty, które działają zawsze (przynajmniej na mnie 🙂 ). O ile człowiek się do nich zmusi.

1. PLAN.

Ustal sobie plan działania. Nieważne czy prowadzisz biznes, chodzisz do pracy czy „tylko” Twoim obowiązkiem jest prowadzenie domu. Ja wiem, że człowiek czasami nie ma siły, żeby nawet zwlec tyłek z łóżka, ale dobry plan to podstawa! U mnie wygląda to tak: w niedzielę wieczorem robię listę do zrobienia na przyszły tydzień. Jak się domyślasz na mojej liście są rzeczy do „zrobienia” na blogu, ale też takie związane z domem czy dziećmi (np. wyjście na basen, pościeranie kurzy czy umycie okien). Następnie te wszystkie działania rozpisuję sobie na dni. Uwierz mi, że „posprzatanie w szafie” a „sprzątanie szafy w czwartek” robi wielką różnicę. Oczywiście aż tak daleko jeszcze nie zaszłam i tej szafy sobie na swojej liście nie wpisałam, ale ten dzień nadejdzie 🙂 Nadejdzie, i to już niebawem! Dodatkowo, każdego wieczora, spisuję rzeczy do zrobienia następnego dnia. Ta lista oczywiście nie ma końca, bo znajdują się na niej takie pierdoły jak pozmywanie, wstawienie prania czy też wypicie należytej ilości wody, ale nawet nie wiesz jak satysfakcjonujące jest odhaczanie kolejnych zadań z przygotowanego spisu. Czuję się jak pani swojego życia. A przecież właśnie o to chodzi!

2. PROKRASTYNACJI MÓWIMY „NIE”.

Znasz to? Kiedy wiesz, że coś musisz zrobić, nieważne czy to jakaś rzecz do pracy, przygotowanie dokumentów czy nawet wstawienie prania, ale za cholerę nie jesteś w stanie się za to zabrać? Prokrastynacja to moje drugie imię. Jestem przekonana, że ktoś kto wymyślił to słowo miał moją osobę przed oczami. To nie żart. Na wykładach z prokrastynacji powinni brać mnie jako idealny przykład na oddalanie od siebie obowiązków. Zdaję sobie sprawę, że ile osób, tyle sposobów, ale mój jest następujący: po prostu wstań i to zrób. Pamiętasz jak w wieku nastoletnim rodzice zawsze mówili „najpierw myśl, a później rób”? Oczywiście odnosiło się to zawsze do wagarów, używek, a później sexu, ale mówili. Z prokrastynacją jest inaczej – najpierw robisz, a później myślisz. Nie zastanawiasz się „ale mi się nie chce sprzątać”, „ale mam lenia, nie mam siły biegać”, po prostu podnosisz tyłek i zaczynasz to robić zanim jeszcze w Twojej głowie pojawi się głos krzyczący „nieeeee!”.

3. ZNAJDŹ SWOJE FLOW.

Wiem, że nie ma czasu, chęci, siły, ale jeżeli znajdziesz coś „swojego” to życie będzie dla Ciebie o wiele przyjemniejsze, a co za tym idzie – obowiązki nie będą już tak męczyć, bo będziesz wiedziała, że jak tylko je skończysz, będziesz mogła poświęcić się czemuś co kochasz. Nie ma znaczenia czy będzie to bieganie, gotowanie, czytanie, robienie na drutach. Możesz zacząć uczyć się języka obcego, założyć blog, robić jedną z pierdyliarda rzeczy. Dziewczyny! Mamy miliony możliwości! Każda z nas może znaleźć coś co będzie kochać robić, jakąś pasję, która będzie cudownie wpływała na duszę i umysł. I nie, nie musisz się trzymać tej jednej rzeczy przez najbliższe 50 lat. Możesz co tydzień robić coś innego. Kto bogatemu zabroni? Ale znajdź, albo chociaż szukaj, czegoś co pozwoli Ci być sobą, odpocząć od wszystkich i wszystkiego. To naprawdę ważne, żeby nie zapomnieć o sobie. I nie, nałożenie maseczki nie wystarczy, bo tu chodzi o duszę i głowę, a nie ciało. Żyjemy w czasach, w których możemy się nauczyć dosłownie wszystkiego, bo wszystko znajdziemy w necie 🙂 Wykorzystajmy to!

4. UPRAWIAJ SPORT.

Tak tak, przygadał kocioł garnkowi. Ja wiem, że na początku jest ciężko, że człowiek zmęczony, nie ma siły nawet chodzić po domu, ale… To nie jest bzdura, że dzięki ćwiczeniom ma się więcej energii. Nie musisz od razu naparzać codziennie Chodakowskiej. Wystarczy na początek spacer 3 razy w tygodniu. Nawet nie wiesz ile można sobie w tym czasie poukładać w głowie. Później spacery najpewniej przestaną Ci wystarczać, więc może zaczniesz biegać? A może gdy byłaś mała to tańczyłaś? Tańcz i teraz! Nie musisz zapisywać się na zajęcia. Przecież możesz tańczyć w domu, do ulubionej muzyki. Głupio tak? Daj spokój! Może ktoś organizuje zajęcia jogi w Twojej okolicy? Zresztą, po co komu zajęcia? Jest Youtube! Zmuś się. Naprawdę zmuś i zacznij. Nie myśl o tym, że Ci się nie chce – „just do it!” 🙂 Nie masz siły wieczorem? Rób to rano! Wstań wcześniej i wyjdź z domu. Uwierz mi, to jest do zrobienia. Robią tak tysiące matek na świecie. Pamiętaj, ze zmotywowani szukają sposobu, a leniwi szukają wymówek.

5. ODPOCZYWAJ ŚWIADOMIE.

Bycie leniwym, leżenie na kanapie i zamartwanie się „cholera! mam tyle na głowie!” to nie odpoczynek. Kiedyś widziałam taki mem: „co robię, kiedy podczas oglądania serialu przypomnę sobie o obowiązkach? Leżę i oglądam zestresowany”. Odpoczynek, to przede wszystkim relaks głowy. U mnie idealnie sprawdza się bieganie. Nie myślę wtedy o niczym innym jak tylko o tym, żeby nie paść. To działa. Twoim relaksem może być kąpiel w wannie, spacerowanie, czytanie książki, szydełkowanie. Co tylko chcesz! Jedna ważna rzecz: nie myślimy wtedy o niczym nieprzyjemnym, żadnych tematów pt. „kuźwa! zapomniałam powiesić pranie”. Nie, to ma być Twój czas. Ustal wcześniej z mężem swoje dni wolne od rodziny. Tak! Ty też ich potrzebujesz! O swoje zdrowie psychiczne warto dbać – chociażby po to, żeby być lepszą mamą i partnerką. Chyba każdy facet zgodzi się ze mną, że nie ma nic gorszego niż wkurwiona kobieta. Twój mąż pracuje za granicą? Jesteś sama? Nie masz z kim zostawić dziecka? Żaden problem. Działaj wieczorem, kiedy maluch już śpi. Wiem, że często masz wtedy miliard rzeczy na głowie, ale zmywanie nie może wygrać z Twoim odpoczynkiem psychicznym. Nie i koniec. Świat nikomu jeszcze nie runął przez stertę naczyń. „Na Wspólnej” też możesz obejrzeć kiedy indziej – masz odpocząć świadomie. To najlepszy sposób.

Mam nadzieję, że którejś z Was te rady chociaż odrobinę pomogą. Ja osobiście od wczoraj czuję się jak Pani Swojego Życia, najlepszy szef świata i w ogóle „girlpower” i cycki do góry, bo świat należy do mnie. Spisuję, notuję, działam i jaram się tym niesamowicie. Oczywiście jestem świadoma, że za tydzień wstanę lewą nogą i pomyślę „chrzanić to”, ale wierzę, że to będzie chwilowy postój, bo naprawdę warto wziąć się w garść i przestać spędzać życie na nicnierobieniu.

 

 


PDF    Send article as PDF   

8 komentarzy

  • Przeraziłam się, mam 2 dzieci i w ogóle nie potrafię myśleć o sobie. Moje myśli krążą tylko wokół dzieci, obiadu, sprzątania itp. Moją największą przyjemnością jest pójście na zakupy, oczywiście dla dzieci bo ciuchów dla mnie nie chce mi się przymierzać ;/ masakra …

    • o nieeee! dlaczego?! przecież Ty też jesteś ważna! Olka! co Ty?! tak nie może być!!!

  • Za-je-bi-sty tekst. Gratuluję :-)-Nawet po przeczytaniu czuje że mam więcej energii 🙂 No i oczywiście musiałam sprawdzić co to ta prokrastynacja 🙂 Nawet mój słownik w tel nie posiada tego słowa 😀

  • Dziecko musimy dołączyć do swojego życia jako najwspanialszy dodatek na świecie, co oznacza że okres rozwoju i kariery nagle sie nie zatrzymuje… początki nowego życia wraz z przyjściem dziecka może i sa trudne ale do zrealizowania wraz z pozostałymi obowiązkami i przyjemnościami, wszystko zalezy od naszej organizacji czasu i motywacji! :))

  • Niezłe:) ja jestem mistrzem w robieniu takich list do zrobienia i Gubienia ich prawie natychmiast 🙂
    I dziekuje wszechświatu, ze pracuje bo to dla mnie aktywny wypoczynek od którego sie nie wykręca:)
    A tak na serio jestem tu dziś pierwszy raz w desperacji wpisałam ” trojka dzieci” w googla i wyskoczyłas ty:) jestem w trzeciej ciąży. Dziś moja 4 letnia córka wybiegła na ulice myśląc, ze to świetny żart :-/ tydzień temu mój 6 letni syn zrobił to samo mimo, ze rękę bym sobie dała uciąć, ze on juz takich numerów nie robi!! i dopadła mnie panika:( jak ja dam radę zapobiec nieszczęściu przy trójce??? Rak mam tylko dwie:( masz jakieś patenty bo chyba im smycze kupie!!!:(

    • aaa kup! kochana nie mam patentów… niestety! moje rodzicielstwo opiera się na zasadzie „oby przeżyć kolejny dzień bez większych szkód w ludziach” hahaha a tak na poważnie, myślę, że po prostu potrzebna jest organizacja. Bez tego nie wyobrażam sobie, że można „dać radę”, no nie i koniec, ale może są takie którym się udaje? aaaa i nie bóc się prosić o pomoc, naprawdę. Nie bać się narzekać, moja mama, co się nasłuchała, kiedy jeszcze byliśmy w Irlandii, to jej 🙂 Ale mi chociaż trochę było lepiej dzięki temu 🙂

  • Ja na szczęście z organizacją nie miałam nigdy problemów. Zawsze miałam mało czasu dla siebie, albo w ogóle go nie miałam (od najmłodszych lat masa zajęć pozalekcyjnych), więc brak czasu to dla mnie nie nowość. Jednak nie miałam nigdy problemów że z czymś nie zdążyłam. Potrafiłam się zawsze świetnie zorganizować. Nawet z dzieciakami da się wszystko ogarnąć – trzeba tylko chcieć. Gotowanie, pranie sprzątanie – robiłam zawsze wszystko z dziećmi na rękach. Niestety już na SIEBIE brakowało mi czasu i siły, więc niepomalowane paznokcie po drugiej ciąży stawały się normą. Padałam mordą na pysk więc i ćwiczyć mi się nie chciało – ale wzięłam się za siebie. Ćwiczę od półtora miesiąca i czuję się o niebo lepiej! I fakt – wieczorem nie dałabym rady ćwiczyć po całym dniu. Robię to rano gdy jeszcze wszyscy śpią.

Leave a Comment