Chwalmy ojców, matki niszczmy. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Chwalmy ojców, matki niszczmy.

Bo matka zwyczajnie musi. Musi, niezależnie od tego czy ma siłę czy nie, czy spała w nocy 3 godziny, a może od tygodnia nie zmrużyła oka. Musi. Musi bo inaczej nazwą ją okrutną, najgorszą, piętnem naznaczą za to, że raz odważyła się pomyśleć o s0bie. A ojciec? Ojcec może. Ale też bez przesady. On może kiedy mu się zechce, przypomni. Ale jak już coś zrobi, coś najmniejszego, to wszyscy wokół biją brawo, kłaniają się w pas i zaczynaja się zastanawiać gdzie mu postawić pomnik.

Myślisz, że te czasy minęły? Niestety nie, i niestety w naszych głowach wciąż gdzieś głęboko tkwi starożytny podział „obowiązków” w rodzinie – facet jest od tego, żeby zarabiać, a matka żeby rodzić i wychowywać.

Nie wierzysz mi? Ile jest samotnych matek na świecie? Mnóstwo. Czy im ktoś bije brawo? Pisze o nich w gazetach i organizuje zbiórki? Nie… Kobieta musi dać sobie radę. Musi wychować, dbać i jeszcze zapieprzać na rodzinę, bo inaczej nazwą ją leniwą. Facet? Zostanie taki na weekend sam z dziećmi i już całe miasto o tym trąbi, bo przecież ideał chodzący, ludzie gotowi są mu wywieszać transparenty chwały pod balkonem, sąsiadki obiady przynosić, bo biedaczyna taki dobry, ujmujący, kochający. I tak, mi też łza się w oku kręci, kiedy widzę, że jakiś ojciec sam się dziećmi zajmuje. Wzruszające totalnie, ale w sumie dlaczego? Przecież ojciec ma takie sama prawa do dziecka, więc czemu obowiązków, według społeczeństwa, ma mniej?

Mam szczęście w życiu, bo mój mąż jest ojcem idealnym. I znowu! Jakie szczęście? To powinna być norma! Normą powinni być faceci, którzy wstają w nocy do dziecka, przebierają pieluchy, bawią się do upadłego, wychowują, pocieszają. Żadne „mam szczęście, że mi się taki trafił”. Przecież oni (ci mężczyźni nasi) nie robią tego dla nas. Robią to dla siebie i swoich dzieci. Żeby nigdy w życiu nie usłyszeć „mój tato mnie niczego nie nauczył”, albo „mojego taty nigdy nie było w domu”.

A nie, jednak mam szczęście. Bo akurat mi trafił się osobnik, który nie pławi się w chwale za każdym razem, kiedy wyjdzie sam na rower z dzieciakami. Mam szczęście, bo otaczają mnie ludzie, dla których to jest norma, że tato, to tylko taki, który się angażuje, czyli robi swoje. Mam szczęście, bo moja kochana teściowa wychowała syna dla innej kobiety, a nie dla siebie. Mam szczęście i ogromnie mi przykro, kiedy słyszę, że inna kobieta tego nie ma. Że musi wszystko sama. Bo z tego co wiem, to żadna z nas, decydując się z partnerem na dziecko, nie myślała o tym, że będzie je musiała sama wychowywać.

 


PDF Printer    Send article as PDF   

8 komentarzy

  • Sama prawda. Mężczyzna jest takim samym rodzicem jak kobieta i powinien się w równym stopniu angażować w wychowanie dziecka. Też mam to szczęście, że mi się akurat taki trafił i to smutne, że społeczeństwo wciąż uważa, że matka sama powinna zajmować się wszystkim.

  • Świetnie to ujełaś. Bardzo mi się spodobało jak napisałaś że masz wspaniałą teściową ,która wychowała co męża. Ja też taką się mogę pochwalić i to jest naprawdę niesamowite szczęście
    Jak oglądam waszą rodzinkę to tak jakbym widziała naszą i podobnie myślę jak ty zresztą Jestem mamą dwóch chłopców więc też będę kiedyś teściową. Uważam, że najważniejsze co w życiu jest to miłości oraz wyrozumiałość. Jeśli nasze dzieci będą szczęśliwe to dla nas to będzie największy spełnienie w życiu. Pozdrawiam cię serdecznie oraz twoją męską część rodzinki.

  • Oczywiście że się nie zmieniło takie podejście. Matki zawsze wszystko muszą. Kiedyś mi się wydawało że teraz inne czasy, że równouprawnienie, że obowiązki domowe po równo, że dziecko jest wspólne. Do czasu. Po ślubie jednak przejrzałam na oczy i zobaczyłam że facet tylko pracuje i jeszcze ma o wszystko pretensje.

  • Jeszcze jedno mi się nie podoba. Taka sytuacja – młoda kobieta/dziewczyna spotyka się z chłopakiem, zachodzi w ciąże i w tym momencie on okazuje się nieodpowiedzialnym dupkiem i twierdząc że nie jest gotowy na dziecko daje nogę. On nie musi, a ona musi. On nie chce być ojcem więc ucieka a ona nawet jeśli nie czuje się gotowa na bycie matką to musi się zmierzyć z tą sytuacją. Może urodzić i oddać, ale czy nie zostanie zlinczowana? A ile się nasłucha że dziwka, że jak suka nie da to pies nie weźmien. A ona może po prostu się zakochała tylko facet okazał się kretynem? Facet wszytko może i nic nie musi. A kobieta zawsze będzie gorsza i będzie miała przesrane bona nią się patrzy jakby to na jej barka spoczywały wszystkie obowiązki i cała odpowiedzialność.

  • Ciekawe, że jak kobieta pracuje zawodowo to nikt się nie zachwyca jaka jest wspaniała. A przecież kiedyś zarabianie pieniędzy było męską domeną.

  • Dziekuje Ci za ten wpis z całego serca. Nawet nie wiesz ile siebie w nim odnalazłam.
    Niestety moje małżeństwo nie przetrwało, ale może dzięki temu tata córki będzie lepszym ojcem dla niej niż był kiedykolwiek?! Kiedyś mu się nie chciało i dużo mniej się starał, a teraz zabiera ją w tyle fajnych miejsc i troszczy sie o nią bardziej niż kiedykolwiek. Dziwne, że trzeba porzucić matkę, by pokochać mocniej swoje dziecko…
    Także pomniki i chwała wszystkim samotnym matkom i tym mężczyznom, którzy nie boją siębcia zaangazowantmi ojcami.

Leave a Comment