Jaka jest szczęśliwa mama? Zrelaksowana! - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO MY MATKI

Jaka jest szczęśliwa mama? Zrelaksowana!

Zgadzasz się ze mną, że bycie mamą jest super. Oklepany tekst, ale tak właśnie jest! Masz obok siebie idealnego człowieczka, kochasz go najbardziej na świecie, on kocha Ciebie. Idealny układ. Z tym, że tak jak każdy układ, i ten bywa męczący. I nie, to nie moda na narzekanie. To też nie idealizowanie. To fakt, bo macierzyństwo to coś co, gdy się pojawia, przekształca Twój świat o 180 stopni. To chyba normalne, że potrafi wzbudzać skrajne emocje? I to często w tym samym czasie…

Z doświadczenia wiem (a wiesz, że jest niemałe 🙂 ), że bycie szczęśliwą i zrelaksowaną sprawia, że dużo łatwiej jest być mamą. Jest prościej, przyjemniej. Wiem, że to nie takie proste zacząć nagle stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu. Ale co stoi na przeszkodzie by raz na jakiś czas uciec z tego chaosu jakim jest dom?

1. Usiądź w ciszy. Wystarczy 10 minut. Niestety w naszym stanie, dłuższa ilość czasu spowodowałaby zaśnięcie 🙂 10 minut i od razu jakoś jaśniej robi się w głowie. Tylko pamiętaj! Nie zaśnij! No chyba, że masz na to czas. 😛

2. Idź na spacer. Pobiegaj. Cokolwiek. Chociażby o północy. Nawet jak padasz na twarz. Minimum 20 minut z ulubioną muzyką w słuchawkach. Najlepiej.

3. Naucz się czegoś nowego. I nie ma to mieć związku z Twoją pracą. Kurs wiązania chusty też się nie liczy. Już prędzej szydełkowanie. Coś co sprawi Ci przyjemność, a niekoniecznie podniesie kwalifikacje zawodowe. W życiu chodzi też o przyjemności.

4. Czekolada, lody i ulubiony film. Wiem, że oklepane i raczej niewskazane za często, ale… kto bogatemu zabroni?! Aaa i ja polecam seriale. Nie trwają tyle co film, no i można je oglądać codziennie!!!!

5. Sex. Musze wyjaśniać? 🙂

6. Wyśpij się. Nawet ja raz w tygodniu nie wstaję tak wcześnie jak bym chciała. Pozwalam żeby to dzieci mnie obudziły, a później jeszcze przez godzinę leżę w łóżku. I nie mam wyrzutów sumienia, że one w tym czasie oglądają Tv. Nic a nic 🙂

7. Pomyśl, że to kiedyś minie. Kiedy mam już totalnie dość wszystkiego, kiedy moje dzieci się kłócą, obiad przypala, podłoga lepi od wylanego przed chwilą soku, a mnie dręczy największy PMS świata, wtedy myślę, że to wszystko kiedyś minie. Że przyjdą takie dni, że będę się wysypiać, chodzić znowu na randki z mężem, korzystać w samotności z toalety. Takie dni nadejdą. I jakoś od razu chce mi się ryczeć, bo wiem że bardzo będę za tym wszystkim tęsknić… Wystarczy docenić to co się ma i poważnie robi się lepiej. Do tego dorzucić dwie godziny snu lub ulubiony serial i życie od razu robi się mniej nerwowe 🙂

A jakie są Twoje ulubione sposoby na szybko relaks? Tylko błagam, nie pisz że wyjazd do spa, bo ja chcę takie które zrelaksują mnie w max 15 minut 😀 (hahaha która skumała?)


Create PDF    Send article as PDF   

13 komentarzy

  • Oooo Kochana. Moje 15 minut relaksu wygląda tak: wsiadam do auta i jadę do sklepu po zakupy. Ewentualnie zatankować. Albo sprawdzić co w pracy słychać. No chyba że jedną gwiazdę Pani Niania zabiera na spacer, druga idzie spać, to mam około 1,5h „relaksu” – ćwiczenia, szybkie sprzątanie, kąpiel ?

    Bosz…. Czytam to i sama nie wierzę. Ehh. Oczywiście punkty z Twej listy też ZALICZAM ?????

  • Oj, tak zgadzam sie w 100%. I tez szukam sposobu na relax w kwadrans. Jak go juz mam to zazwyczaj spedzam w lazience. Ale to tez luksus bo zaraz pod drzwiami stoi kolejka. 10 minut spokoju to nie raz marzenie, ale tyle by mk wystarczylo. W kazdej ciezszej chwili mysle, ze za pare lat to bede chciala takiej uwagi i bycia potrzebna , wiec musze korzystac:)

  • Dokładnie. Z dziećmi bywa ciężko, nie zawsze można coś poradzić, bo sporo problemów wynika po prostu z ich wieku i trzeba przeczekać aż miną. Wtedy nie zostaje nam nic jak tylko zadbać o siebie, żeby łatwiej było nam znieść kolejny wybuch w sklepie, kolejną nieprzespaną noc. Mój ulubiony sposób (z tych dostępnych na co dzień), to położyć się spokojnie na łóżku, poczekać aż moje dzieci zorientują się, że leżę (i oczywiście nadejdą), a następnie szaleństwo przytulania, ugniatania, ciągania za nogi i ręce i śmiechu. To tak z rzeczy dostępnych na co dzień. Raz na jaiś czas muszę jednak wyjść z domu i zostawić dzieci. Chociaż taka potrzeba pojawiła się u mnie dopiero po tym jak urodził się mój drugi syn. Pozdrawiam i życzę udanego relaksu 🙂

  • Ha ha ha lepsze 15minut niż nic?ja bym jeszcze dodała kąpiel w wannie nawet 15 min w aromatycznej pianie zdziała cuda. Tylko nie można nasluchiwac co się dzieje w tym czasie w domu. Słuchawki do uszu i można leżeć?

  • Jeszcze nie mam ulubionych sposobów. Jak na razie jak zasiądę na chwile przed komputerem to wiem, że mam chwile dla siebie. Po dwóch miesiącach macierzyństwa jeszcze nie narzekam, ale obserwując dzieci wiem, że będzie coraz gorzej 😀

  • średnia to podobno 11 więc da się jeszcze bardziej ekspresowo zrelaksować ?

  • Moje dzieci o 19:00 już śpią(4latka i 2,5),więc z każdą nerwową chwilą radzę sobie myśląc o wieczorze kiedy będzie juz cisza a ja będę mogła usiąść spokojnie w fotelu i cieszyć się czasem dla siebie:) Niby nic takiego ale bardzo pomaga bo wiem ,że ten wieczór nadchodzi codziennie bezzmiennie:) Nieraz potrafie przesiedzieć tak godzinę a nieraz wystarczy 20minut i akumulatory znowu naładowane:)

  • Moje „15 minut” to 40 min jazdy samochodem do pracy i kolejne 40 do domu. To daje mi 80 minut relaksu!!! 🙂 serio, odpoczywam wtedy. I teraz tez leze do gory…bo moj syn po wizycie u babci bez popoludniowej drzemki padl o 19:30 i spii a ja leeeze i pije winko ;)) relax. Hmmmm…moze pocwicze? 🙂

  • FlowMum, nie wiem jak dasz radę dozować sobie tę przyjemność, jak Ci się uda zasiadać do niej tylko na 15 minut dziennie, ale spróbuj:

    zanurz się na chwilkę w książce „Shantaram” autorstwa Gregorego Davida Robertsa. To jest ekstaza, najlepsza książka jaką dotąd czytałam, a z powodu której mogłam być wyrzucona z roboty. Wszystko, czego moim zdaniem czasami brakuje w dzieciowej codzienności (spontan, odrobina tajemnicy, obcowanie z inną kulturą, polot i przaśny dowcip, prawdziwa, niesłabnąca przyjaźń itp.) znalazłam w tej jednej jedynej książce, a nie, jak dotychczas, każdą z tych rzeczy w innej 🙂

  • O facecie, który w biały dzień ucieka z kolegą frontowym wejściem z najlepiej strzeżonego więzienia w Australii, potem ich drogi się rozchodzą, kolegę łapie policja, a bohater(=autor) leci do Indii, gdzie z fałszywym paszportem spędza 10 lat w slumsach….reszty nie zdradzę.
    Aha i w międzyczasie poznaje prawdziwego przyjaciela- Prabakera, który kiepsko mówi po angielsku, ale ma dobre serce. Ta jego angielszczyzna jest pięknie oddana w polskim tłumaczeniu, tak więc ubaw po pachy! Poza tym wzruszenie, uniesienie, miłość, bieda i ciekawi ludzie 🙂

  • A ja pokonałam Matrix 😉 starsza Królewna (2) spi w dzien 3h(!!!!), jak sie młodszej (4/12) dopilnuje (podawanie smonia, bujanie w nosidle podwieszonym „u powały) to tez tyle przechrapie, więc… Zgrałam godziny drzemek i… Mam godzine dla domu (inaczej byśmy zginęli) i DWIE GODZINY DLA SIEBIE. Haftowanie, trening, ciepła (sic!) kawa… Co chcę 🙂 a na szybki relaks? 10 minut w ciszy. Najlepsze. I „szeroka perspektywa”, żadne tam „tu i teraz”. Poważnie, już dwa razy mnie uratowało w sytuacji, kiedy o mały włos a w naszym domu zagościłyby latające talerze…

Leave a Comment