Wywiad FLOW... Beata Sadowska. - Flow Mummmy
Wywiad FLOW

Wywiad FLOW… Beata Sadowska.

Pisałam Wam ostatnio, że w końcu za przeproszeniem ruszyłam tyłek. Niby miałam usprawiedliwienie: ciąża, połóg. Na moje szczęście wymówki się skończyły, mało tego – wstyd, żebym miała teraz jakąkolwiek! Brak czasu? Cholera! Przecież doba ma dla każdego tyle samo godzin!

Kolejny wywiad (a raczej wywiady) z założenia mają motywować, pokazać że można: zawsze i wszystko!

Wpis podzieliłam na dwie części które ukażą się dzisiaj i jutro. Nie lubię kiedy jeden post czyta się pół godziny, człowiek zapomina wtedy o tym co najważniejsze w temacie, brakuje mu czasu na własne przemyślenia. Mam nadzieję, że chociaż parę z Was zdecyduje się pod ich wpływem coś zmienić i w końcu zacznie dbać o siebie, o swoje zdrowie i szczęście.

Kobiety z którymi tym razem porozmawiałam udowadniają na własnym przykładzie, że można osiągnąć wszystko czego tak naprawdę się pragnie. Pierwsza jest dziennikarką, której marzeniem jest przebiec maraton na każdym kontynencie. I to właśnie z nią przeczytacie dzisiejszy wywiad. Enjoy 🙂

BEATA SADOWSKA

sadowska 1

 

Dla Polek jest Pani synonimem hasła „aktywna ciąża”. Przez prawie cały czas jej trwania nie rezygnowała Pani z biegania – dużo kobiet odbiera to jednak jako wariactwo. Dla większości kobiet ciąża to czas rozgrzeszenia jeżeli chodzi o dietę a co dopiero aktywność fizyczną. Co Pani zyskała dzięki bieganiu w tym czasie?

Dla mnie aktywność to zdrowie, endorfiny, lepsze krążenie. Dokładnie tak samo było w ciąży. Po bieganiu czułam się lżej, co w tym stanie jest wyjątkowe 🙂 Oczywiście biegałam super spokojnie, za zgodą i pod kontrolą lekarza.

Rozumiem, że jeżeli bieganie to i odpowiednia, zdrowa dieta. Było miejsce na ciążowe zachcianki?

Może to dziwne, ale poza bagietką z masłem i jajkiem na śniadanie, nie miałam zachcianek. Pewnie dlatego, że na co dzień zdrowo się odżywiam. Organizm dostaje to, czego potrzebuje, więc nie bombarduje mnie apelami o śliwki w czekoladzie czy pączki. Jak miałam ochotę na coś słodkiego, wcinałam daktyle albo figi.

Wciąż mam wrażenie, ze w Polsce matka traktowana jest totalnie „niekobieco”. Według społeczeństwa powinna zrezygnować z siebie, swoich potrzeb i skupić się na dziecku, rodzinie. Jak Pani, aktywna zawodowo Mama, się w tej kwestii odnalazła?

Mój partner jest partnerem nie tylko na papierze. Dzielimy się obowiązkami związanymi z Tysiem. Dla Pawła było oczywiste, że opiekę nad synkiem połączę z pracą zawodową. Mam to szczęście, ze moi pracodawcy (ZET Chilli i Polsat Cafe) też mi to ułatwili.

Jeden z ważniejszych problemów kobiet (niestety): wygląd ciała po ciąży. Czy aktywność w tym czasie znacząco wpłynęła na Pani postrzeganie swojego ciała po porodzie? A może po prostu łatwiej było wrócić do ćwiczeń? Młode Mamy często narzekają, że są zbyt zmęczone na jakikolwiek rodzaj aktywności fizycznej.

Zmęczenie rozumiem: sama od ponad roku nie przespałam ani jednej nocy. Ale jeśli w ciąży nie wyznajemy durnej zasady „jem za dwoje”, i trochę się poruszamy, powrót do formy nie będzie potem drogą przez mękę.

Młode Matki często mają pokusę bycia najlepszą w każdej dziedzinie życia: dom, praca, dzieci. Nic więc dziwnego, że później brakuje siły i ochoty na dbanie o siebie. Jak Pani sobie z tym poradziła?

Kompromisy. Zawsze coś jest kosztem czegoś. Nie można być mistrzem w pięciu dyscyplinach. Nie jestem i dobrze mi z tym. Pożegnałam wzorową uczennicę. Ulga.

Dobrze jest słuchać rad od kogoś kto jest znawcą tematu więc pytam: Jak Pani nakłoniłaby Polki do fizycznej aktywności w czasie ciąży i tym bardziej po niej? Oczywiście –  ciąża to nie choroba, ale często liczne dolegliwości po prostu temu przeczą.

Jestem daleka od namawiania i mądralowania. Mogę powiedzieć o moich doświadczeniach. Aktywność fizyczna (również w ciąży) to uśmiech i radocha. To duma, że pokonałam lenia. To więcej energii. To chęć zjedzenia czegoś zdrowego.

 

A już jutro dwa wywiady z dwoma fantastycznymi kobietami. Jedna jest młodą Mamą (moją znajomą z czasów ogólniaka!) fantastycznego Bruśka (to właśnie jej ukradłam pomysł na imię dla B :P), który choruje na mukowiscydozę. Monika dokładnie miesiąc temu przebiegła pierwszy w swoim życiu maraton. Mimo opieki jakiej wymaga jej synek nie poddaje się, walczy i to nie tylko z chorobą swojego dziecka.

Druga bohaterka co prawda mamą jeszcze nie jest, ale czy to ważne? Jest piękna, urocza, biega maratony, a w dodatku dzieli swoje życie między Polskę a Maroko. Aaa i obie są blogerkami! I to nie byle jakimi 🙂

 

 

 

 

 


www.pdf24.org    Send article as PDF   

2 komentarze

  • Dobra! Od dziś wracam do ćwiczeń! Co prawda zdrowe odżywianie jest już od dłuższego czasu na tapecie, ale mija drugi miesiąc, a moja mata nieruszona! Także dzięki za motywację FLOW 😀

  • Hej! Całą ciążę biegalam…6 razy w tygodniu po 40minut. Nie było przeciwskazań, więc mogłam sobie na to pozwolić. Do tego zdrowe jedzenie, minimalna ilość słodyczy. Wydaje mi się, że dzięki temu mialam łatwiejszy poród, a do formy nie musiałam wracać, bo cały czas byłam w formie:) namawiam każdą mame do aktywności, bo później faktycznie jest mniej czasu dla siebie. Też mieszkam w Irlandii i tu na szkole rodzenia bardzo namawiają do aktywności fizycznej. Pozdrawiam serdecznie! Super czyta się Twojego bloga:)

Leave a Comment