Jesteś rodzicem? Nigdy nie wypowiadaj tego zdania na głos! - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO MY MATKI

Jesteś rodzicem? Nigdy nie wypowiadaj tego zdania na głos!

Spodziewasz się czegoś w stylu “nie lubię karmić piersią”, “nie lubię spać z dzieckiem”, “daję maluchowi słodycze”, ewentualnie “nie lubię swojego dziecka”? Nie nie, te zdania możesz wypowiadać na głos. Bez przesady. Musisz być tylko gotowa na te pełne niezrozumienia, a nawet nienawiści, spojrzenia. Kto by się tam przejmował? Te zdania, przy tym jednym, o którym Ci zaraz napiszę, to PIKUŚ! One są jak mały słodki szczeniaczek, koteczek przytulający się do szyi w poszukiwaniu ciepła, pączek polany najsłodszym lukrem świata.

Jest jedno zdanie, które w ciągu krótkiej chwili, jest w stanie zamienić  Twoje życie w małe piekiełko, w walkę o przetrwanie, w samobiczowanie, obwinianie się o wszystko, nocny płacz, miliony wydanych monet i w ogóle myśli rzędu “no ja pierdolę”.

 

Domyślasz się już o jakie zdanie mi chodzi?

walk-human-trafficking-12136

“Moje dziecko już dawno nie było chore.”

A może tylko u mnie to zdanie działa jak samospełniająca się przepowiednia? Może tylko u mnie, 5 minut po wypowiedzeniu tego zdania, mojemu dziecku (a nawet dzieciom! w liczbie mnogiej!) zaczyna z nosa spływać katar, gardło zaczyna boleć, a zmierzona temperatura wskazuje zbliżającą się, niebezpieczną granicę 38 stopni? “CO TO MA BYĆ?!” – cytując Bruśka.

Jak to jest możliwe, że z chwilą wypowiedzenia tych słów, możesz być praktycznie pewna, że Twoje dziecko złapie przeziębienie, ospę, grypę, różyczkę i koklusz za jednym razem? Skąd wszechświat wie, że tak właśnie może Ci dokopać? Bo przecież sam katar to za mało, wiadomo. Kto by się tam przejmował katarem?

Tydzień temu, tydzień temu (!), wypowiedziałam to zdanie, tak o, w trakcie zwykłej, niezobowiązującej rozmowy. Stwierdziłam fakt, czy to tak źle? Przecież jak powiem, że niebo jest niebieskie, to się nagle kuźwa nie robi brązowe?! Jak to się dzieje, że jak tylko ucieszę się, że odporność moich dzieci jest w porządku, to nagle łapią one każdy syf świata, leżą jęcząco – nieprzytomne, a ja wydaję pierdyliony złotych na lekarstwa w aptece, które i tak za 3 dni będę musiała zmienić, bo przecież nigdy nie jest tak, że pierwszy sort leków działa. Dopiero ten drugi polepsza sytuację. Zapamiętaj: pierwszy sort = gorszy sort. Do tego wszystkie zmiany planów, wyjazdów, obejrzanych filmów, zmontowanych filmików (to u mnie). Aaa! I najważniejsze! Nieprzespane noce witajcie! Bo przecież normalne, że jak dziecko chore, to spać nie może. Pomyśl jak to jest jak w domu trójka dzieci i jeszcze Ty ledwo żywa, no szczęście razy milion!

A wiesz kiedy robi się naprawdę zabawnie? Kiedy życie postanawia z Ciebie zadrwić tak, jak nie zadrwił z Ciebie nawet były chłopak z podstawówki. Kiedy oprócz tych rozchorowanych, obgilonych dzieci, zachorujesz też Ty. Wtedy dopiero robi się bosko! Bo nie wiem jak Tobie, ale mi na przykład, po trzeciej ciąży, organizm postanowił pokazać, że jednak nie jestem aż taka niezniszczalna. Że chociaż sama stworzyłam i urodziłam małych “człowieków”, to temperatura 37 stopni jest dla mnie zabójcza. Tak tak, dobrze czytasz. Jestem jak facet! Przy temperaturze 37.1 st. mam dreszcze i błagam o życie! Chyba faktycznie, kiedy kobieta rodzi chłopca, coś z niego w niej zostaje – tak, stałam się facetem jeżeli chodzi o katar, ból głowy i gorączkę. Przy 37.5 spisuję testament.

To tak w skrócie co u nas, a co u Ciebie? 😀

 

 

 

 

   Send article as PDF   

35 komentarzy

  • OMG, współczuję. Trzymajcie się ludzie, cytując Ciebie: ,,wszystko, nawet to najgorsze, zawsze kiedyś mija”. Ja powtarzam sobie to na okrągło 🙂
    A co do takich zdań to ŚWIĘTA PRAWDA! Ja mojego dziecka nie mogę przy ludziach pochwalić, bo ZAWSZE OD RAZU zacznie robić inaczej. 2 dni temu pochwaliłam się sąsiadce, że moja córka (10 miechów) ma coraz więcej przespanych nocy. No i przespane noce się skończyły :/ teraz obiecuję sobie, że nawet słowa nie pisnę na jej (dziecka) temat choćby nie wiem co. I tak jest zawsze, cokolwiek bym nie powiedziała! To magia jakaś chyba, sama nie wiem…

  • U nas mniej więcej od początku grudnia chorujemy rotacyjnie. I to dokładnie w momencie, w którym jak Ty stwierdziłam mimochodem, że moje dzieci już długo nie chorowały. A tu zapalenie ucha u Młodego, które szybko zrobiło się zapaleniem płuc. Zaraz potem Młoda złapała katar i bach! zapalenie oskrzeli. Nas oczywiście też nie oszczędziło. A żeby było ciekawiej, to 3 dni po powrocie do żłobka Młody znowu przyniósł do domu wirusa. I teraz siedzimy wszyscy z katarem, zaklejonymi oczami i bolącymi gardłami. No po prostu mordor. Łączę się w bólu.

  • Wiec u mnie: najstarszy jakies zakazenie bakteryjne – przedszkole odpada przynajmniej na tydzien. Średnia wychodzi z zapalenia gardła do tego wychodzą jej trójki, nie muszę dodawać ze bolesnie… Najmlodsza ząbkuje i do tego zaczyna sie “piekny” kaszel. A ja? Gardło zaczyna dawać o sobie znac a przy KP radze sobie bez chemii. Tak więc znowu trafiłaś w punkt☺ łącze się i zdrowka wszystkim życzę?

  • Potwierdzam, to zdanie to samospełniający się koszmar… Dzisiaj moja bratowa dzwoni do mnie z informacją, że wczoraj w żłobku pochwaliła córcię że tak długo chodzi no to masz dzisiaj gorączka i zapalenie gardła… Heh…
    Współczuje chorób i życzę szybkiego powrotu do zdrowia 🙂

  • O matulu,właśnie jesteśmy po inhalacji;tygodniowej gorączce i pobraniu krwi bo TYDZIEŃ TEMU wspomniałam że córka ostatnio na fest była chora we wrześniu…zapisane leki nie mieszczą mi się na stole.. nigdy już nie zająknę się nawet na ten temat!

  • dlatego nie wypowiadam tego zdania na głos…. nawet jak rozmawiam z koleżanką i ona mi się właśnie żali że jej znów chore…ja pilnuje się co powiedzieć bo wiem…. jestem pewna , że w tym momencie będzie albo jedno albo drugie chore….chociaż stop ! pies mi chorował przez weekend….kuźwa to prawie tak samo jak z dzieckiem może nawet gorzej bo o 12 , 1 w nocy latałam po dworze z latarką bo biedny miał biegunkę…. więc czy pies czy dziecko staram się już nie wypowiadać tych słów…niech moc będzie z Tobą !

  • Podczas ciąży dochodzi między matką a synem do wymiany komórek, więc przez jakiś czas po porodzie jesteśmy w malutkim procencie mężczyznami. Ot, biologia. Nie trwa to jednak wiecznie, bądź dobrej myśli!

  • Ja ostatnio miałam małą scysję z rodziną. Otóż spotkaliśmy się w rodzinnym gronie, gdzie dzień przed spotkaniem okazało się, że siostra wraz z kilkuletnim synem są chorzy. Od razu zapaliła mi się czerwona lampka, bo w 80% przypadków, gdy mamy z nimi styczność gdy są chorzy – to od razu coś łapiemy. Tylko tym razem byliśmy z niespełna rocznym niemowlakiem. I jak to zwykle bywa, ciężko było “odgonić” chorego syna siostry od mojej małej kuleczki. Skutkiem czego nie minęło kilka dni – i zarówno ja byłam rozłożona jak i moja dzidzia. Nie muszę chyba dodawać jak byłam wkurzona (na to, że prośby o trzymanie się w miarę z daleka od niemowlaka, były w dużej mierze ignorowane, a rodzice chorego dziecka nie reagowali). Oczywiście spadły na mnie gromy z jasnego nieba, że przesadzam, że przecież jak dziecko pójdzie do przedszkola to dopiero będzie chorować, że to przecież taki okres zachorowań… I teraz powiedz mi moja droga Flow Mummy, czy moje oburzenie było na wyrost, czy też nie? Bo już sama nie wiem, czy to ja się jak zwykle “czepiam”, czy jednak trochę racji mam. Ja rozumiem, że dziecko pójdzie do przedszkola to będzie chorować, no ale jednak nie jest to niemowlak, któremu nie da się za bardzo pomóc (leki nie, czosnek nie, cebula nie…). Nie da mu się wytłumaczyć, że ma wydmuchać nos. Czy możecie mi drogie mamy napisać, co o tym sądzicie? Chciałabym obiektywnej opinii 🙂

    • Gdy twoje dziecko będzie zasmarkane, to przyprowadź je do twojej siostry i jej dziecka. Wiem, że to trochę dziecinne, trochę podłe, ale zobaczysz, jak szybko się nauczy, że z chorym dzieckiem siedzi się w domu i nie zaraża innych dzieci.
      Wiem co czujesz. Moja rodzina jak najbardziej respektuje to, że jeżeli ktoś jest chory to po prostu chwilowo nas nie odwiedza. To proste. Większy problem jest z rodziną męża bo oni jakby w ogóle nie wiedzą o co chodzi. Ale ich jeszcze nauczę, jak tylko będzie okazja 🙂

    • Nie przesadzasz i powinnas zdecydowanie rzadac zeby zasmarkani trzymali sie z daleka. A kto nie rozumie, trudno, jego problem. Za Ciebie nikt nie bedzie wstawal w nocy i wlewal w malucha hektolitrow syropu.

    • Mialas absolutna racje ze sie wscieklas. 1) Tamte osoby nawet nie wspomnialy, ze przyjada z chorym dzieckiem! 2) Ignorowali Twoje prosby o zachowanie dystansu z Twoim rocznym malym brzdacem. Tak nie postepuja kulturalni ludzie.

  • No patrz, też się cieszyłam z tydzień temu, że Młodego mi nic nie łapie, że dzadkowie zapalenie krtani, a Młody nic, ani katar, ani nie zakaszle, no rewelacja! Idealny stan co by szczepić. I co? Dwa dni po szczepieniu Młody chodzi jak pijany, z nosa mu cieknie, marudzi, kaszle i oczywiście w nocy odprawia jakieś dzikie akcje + mnie też coś rozkłada.

    Tak, zdecydowanie się nie mówi (ba! tego się nawet nie myśli!), że dziecko dawno nie było chore / jest okazem super odporności.

    A teraz idę, spiszę testament i pozwolę sobie umierać (dopóki Młody Człowiek jeszcze śpi) 😉

    Zdrowiejcie szybko! 🙂

  • Oczywiście że tak jest.Powiem że śpi w nocy, zaraz budzi się co godz., zaczął ładnie jeść? odrazu przestaje. Nie choruje ani jedno? następnego dnia smary po kolana.Normalne życie matki:-)

  • U nas córka choruję jak zrobimy sobie wagary od żłobka. Czasami kusi mnie żeby spędzić cały dzień tylko z nią….i potem 2 tygodnie walczymy z infekcjami…nigdy więcej na legalne wagary nie pójdzie….chociaż dzisiaj mnie kusiło….

  • A u mnie jest tak….jak tylko nie daj Bóg schowam z blatu syrop albo spray do nosa to za dwa dni choroba murowana, a jak siedzi i sie kurzy przez 2 miesiące to ani kataru , ostatnio znow mnie podkusilo , bo niby kto by tam wierzył w takie głupoty i masz! drugi tydzien w łóżku!

  • Ja w ubiegłym tygodniu opowiadałam wszem i wobec jak to moja czteroletnia córeczka praktycznie nigdy nie gorączkuje. .. i co … po 3 dniach wirus i prawie 40 stopni… ?

  • ja od niedzieli pływam w kupie i katarowych glutach. Tak, grypa żołądkowa + katar i kaszel. Dwóch chłopaków i ja. Zaczął się weekend, więc pewnie mąż też dołączy… pozdrawiamy..

  • U nas się zaczęło od mojego zapalenia ucha, potem grypa rotacyjnie sie przeniosła na dwoch starszych wiec siedza drugi tydzien w domu. Najmlodsza (7 mies) jakis tydzien temu “kochana cioteczka” wziela na dwor (dodam ze wiedziala ze u nas slabo z jej odpornoscia bo starsi chorzy) bez zakrytej buzi i w za malej czapce (slepa nie zauwazyla dobrej czapki na szafce tylko wygrzebala z kartonu na oddanie) takze teraz kuruje ja z zapalenia krtani. Oczy na zapalki ale daje rade a do dobicia jeszcze okres dostalam 🙂 wiec lacze sie w bólu.

  • Święta prawda. Nie wolno tego nawet pomyśleć ” o moją Oliśka dawno nie była chora”. Zawsze mi się sprawdziło ?

  • U nas też masakra, jutro pierwszy dzień w nowej pracy, a Mały się rozchorowal i nici ze żłobka. A na zwolnienie od pierwszego dnia przecież nie pójdę, chwała babciom!

  • Skąd ja to znam ? ostatnio cieszyłam się że moja córka chodziła 2 tygodnie do żłobka i nadal nic jej nie jest a następnego dnia – ospa ? z resztą odkąd Klara się urodziła często wypowiadalam niektóre zdania w zła godzinę. I tak np jak zaczęła przesypiac noce i się z tego cieszylam na następny dzień problemy…

  • U mnie podobnie działa schowane na miejsce np. Nebulizatora a już na pewno leków z “pod ręki “. Ile razy mąż zwróci uwagę ze może by to schować na miejsce za dwa dni najpóźniej rozpoczynamy kolejne leczenie. Trzymajcie się cieplutko. Pozdrawiam

  • Skąd ja to znam…Potrafię powiedzieć rano,a po południu lezymy. Ostatnio Mała miała zapalenie płuc,Średni zapalenie oskrzeli,Tata 3 tygodnie z antybiotykoem,Najstarsza 6latka jakimś cudem dała rade i ja-do wczoraj dzielna,a od wczoraj nie wstaje z łóżka,bo zapalenie oskrzeli…łączę się w bólu ze wszystkimi,co mają podobnie.Byle do wiosny;)

  • Rozumiem. Zgadzam się. Przerabiam z czwórką dzieci. Pochwaliłam w czasie świąt. Chorujemy po kolei od Nowego roku.

  • Matki mają 6 zmysł. Jeśli mowie ze moje dzieci dawno nie chorowały ( max tydzień ostatnio) to znaczy ,ze do dwóch dni Madzia przyniesie “niespodzianke” z przedszkola. Ha ha to dar drogie mamusie !!!

  • Hahahaha trafione w samo sedno! Ja ostatnio mamie się pochwaliłam ze moja córka juz dawno nie miała kataru i jak na zawołanie na drugi dzień córka budzi się z gilami po kolana… Podobnie działa schowanie wszystkich specyfików na katar i tym podobnych. Także niech moc będzie z wami i nami!

Leave a Comment