Pierwsze takie video. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Pierwsze takie video.

Tego się chyba nie spodziewałaś. Ja sama nie wiem skąd we mnie taka potrzeba – nagrania czegoś na video, a nie zapisania w formie tekstu.

Wiem, że jakościowo nie jest najlepiej. Że słychać obiektyw łapiący ostrość, że na już początku powinnam ustawić ręczne łapanie fokusa. Wszystko to wiem. Mało tego! Próbowałam nagrać to wszystko jeszcze raz, ale to nie było to. Mówiłam wtedy sztucznie, próbując odtworzyć wcześniejsze emocje. Na szczęście nie zawsze perfekcja jest najważniejsza. Czasami emocje powinny grać pierwsze skrzypce.

[embedplusvideo height=”536″ width=”900″ editlink=”http://bit.ly/1pEI2od” standard=”http://www.youtube.com/v/A10LCrPEDMI?fs=1&vq=hd720″ vars=”ytid=A10LCrPEDMI&width=900&height=536&start=&stop=&rs=w&hd=1&autoplay=0&react=1&chapters=&notes=” id=”ep9793″ /]

 

Link do wpisu o którym mowa TUTAJ.

Link do wpisu Kamila TUTAJ.

   Send article as PDF   

47 komentarzy

  • Oh nie!!! Mieszkam w Niemczech i niestety w tym kraju nie moge wyswietlic tego video 🙁 A taka bylam ciekawa… Pozdrawiam 🙂

    • o nie!!!! to przez muzę :/ myślałam, że parę sekund utworu mogę wykorzystać (bo utwór tutaj nie jest najważniejszy), ale niestety akurat w Niemczech Youtube blokuje 🙁

  • Miazga… Popłakałam się…
    Dziękuję, że mamy Ciebie i potrafisz dodać nam otuchy w tych trudnych chwilach macierzyństwa ;*

  • I dokładnie z takim samym płaczem zakończyłam oglądanie! Idealny komentarz, i nie wyobrażam sobie mojego życia bez syna. Choć czasem bywa cieżko i życie rzuca kłody pod nogi, ale po każdej burzy wychodzi słońce a po każdym płaczu jest czas na uśmiech ❤️

  • Ja też popłakałam się na koniec, bo bywa że jak jest ciężko to wyobrażam sobie czasami jak to by było bez dzieci i zawsze kończy się to łzami. Jesteś fajną babką, pośmiać się u ciebie można i pobeczeć.

  • popłakałam się razem z Tobą, Flow 🙂

    jeśli mogę Ci coś doradzić, to porozciągaj troszkę usta, buzię samogłoskami O A E I Y przed nagrywaniem, bo mam wrażenie, oglądając, jakbyś miała zdrętwiałe usta, przez co nie do końca da się zrozumieć, co mówisz.
    wiem, że jesteś normalną babeczką, która nie odbierze tej uwagi jako atak.

    ściskam Cię mocno.
    dzieci to prawdziwy cud 🙂

  • Jak zawsze super! Myślę, że trudniej jest otworzyć się i okazać emocje “na żywo”, niż w tekście – nawet tym opatrzonym najlepszymi zdjęciami. Dla mnie każda kolejna twoja/wasza odsłona jest bardzo ważna. I to co mówisz, że wydaje nam się, że jesteśmy sami z naszym zmęczeniem, złością i całym tym wewnętrznym popapraństwem odcina nas od świata, trochę rozbija na drobne. A twój blog, wpisy, zdjęcia, filmy dodają otuchy i sił w codziennych matczynych zmaganiach. Podsumowując moją przydluga wypowiedź ☺ czekam na kolejne nagrania! Pozdrawiam!

  • Jesteś niesmowita <3 od dzisiaj zacznę tak myśleć, mimo, że mój synio jest miłością mojego życia, czasami nerwy biorą górę i człowiek zatrzasnąłby za sobą drzwi. Popłakałam się na koniec <3

  • Chyba każda mama po obejrzeniu tego wideo będzie płakać. Rozłożyłaś mnie na łopatki. Nie wiem jak to jest mieć trzech synów, mam jednego, a mimo to momentami brakuje mi sił. Wiem jednak, że za nic nie oddałabym go za swoje poprzednie życie-bez niego. Pozdrawiam Cię serdecznie i pisz pisz i nagrywaj jak najwięcej, pokazujesz mamę prawdziwą, bez nadmiernego lukru i sztuczności. Kurcze, no fajna jesteś po prostu 🙂

  • Na mnie ten komentarz i ten tekst też wywarł ogromne wrażenie, bo tak właśnie od przeczytania wpisu podchodzę do tych ciężkich chwil. Flow, dzięki, że muszę iść makijaż poprawiać. Jak mogłaś mi to zrobić? A tak fajnie mi się udało dzisiaj rzęsy pomalować 😉 hehehehe buziaki. Jesteś cudowna.

  • Świetne! Oczywiście na końcu sie popłakałam 🙂 od kilku dni mój synek ma gorsze dni i noce.. a ja od kilku dni czytam Twojego bloga i to cudowne, bo coraz rzadziej chce “uciec”. Dzięki 🙂

  • tak se siedzę i tak se płaczę…mam dziś zły dzień..oglądam Twój filmik i wiem, że mam właśnie taki dzień, w którym jestem zmęczona moim dwulatkiem. Jezu..jak ja się cieszę, że jesteś, że to nagrałaś, że mogłam razem z Tobą się poryczeć. Teraz mój maluch śpi a ja próbuję się jakoś ogarnąć. Może to ta pochmurna aura na dworze, a może kompletny brak czasu dla mojego wewnętrznego “ja” od 2 lat.
    Sama się zdiagnozuje i powiem, że mam zmęczenie materiału matczynego.
    Ehhh.. dziękuję, DZIĘKUJĘ Ci że jesteś, że piszesz, że moje (nasze) matczyne emocje pokrywają się jeszcze z czyimiś.. To mi pomaga.

  • WOW!!! Skończyłam oglądać z takim samym efektem jak Ty nagrywać..Jestem pod wrażeniem. Naprawdę. Nie ma lukru – jest prawda (gorzko s- łodka ale prawda)! Czujemy chyba wszystkie to samo… A “focus”..? W nosie go mam. Ty Flow, taka normalna, prawdziwa, dająca znać że nie jestem sama, ze to wszystko normalne… To jest ważnie. I najlepsze potwierdzenie tego, ze nawet mając gorsze dni, wydzierając się niepotrzebnie czasem może.. – To Wasze dzieci. Wracają się tulić uśmiechnięte tak same z siebie, tak jak moja Córeczka która doprowadza czasem do szału ale kocham nad życie! Idę ją przytulić.. Dziękuję Flow :*

  • Wyłam razem z Tobą, co ja mówię ja nadal wyję…. Też czytałam wcześniej ten komentarz i też uderza on w samo sedno.
    Nie wyobrażam sobie, że tego mojego życia nie ma, ba ja od kwietnia zmieniam umowę o pracę na pół etatu, ponieważ pragnę więcej czasu być
    z dziećmi.
    I mimo, że musiałam wygnać je z pokoju (hehe) żeby obejrzeć w skupieniu Twoje video, to kocham moje gałgany nad życie.
    A mówiąc o tej trawie zielonej, masz rację.
    Mam przyjaciółkę najbliższą mojemu sercu, z którą mamy 2 dzieci w tym samym wieku i zawsze dzieliłyśmy nasze rozterki ,dopóki nasze schematy się nie rozjechały gdy Ona zaszła w 3 ciążę, a ja poszłam do pracy. No i (o ironio ) ona zazdrości mi, a ja jej hehe i tak się uzupełniamy w naszych “bólach” egzystencjonalnych 🙂 Nigdy nie będzie idealnie, póki same nie poczujemy, że tak jest własnie idealnie .
    Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na kolejne filmiki- masz to coś, co chce się słuchać i oglądać.Dziekuję. Marzena.

  • Gdzie to można “lajknąć”? 😉
    Czytałam ten komentarz pod Twoim wpisem wtedy i też puściłam beksę…A w weekend miałam okazję przekonać się na własnej skórze jakie to uczucie, kiedy dookoła w domu nie ma rzeczy Twojego dziecka (pierwszy samodzielny weekend u dziadków, ze względu na remont w domu).
    Dzięki, za film, za wnioski, za Twoją beksę i moją. :-*

  • Jak dobrze, że akurat jestem w PL a nie w Niemczech, bo dzięki temu mogłam obejrzeć ten wzruszający filmik. Właśnie miałam dzisiaj taki dzień:( czuje się złą matka bo inni wokół oczekują od mojego niemowlaka (7 mcy), że będzie grzecznie siedziało i bawiło się zabawkami, kiedy ona chce wstawać i czołgać się. Czuję się jakby to moja wina była:( ale nie oddalabym tego za żadne skarby ! I oczywiście też się popłakałam.

  • Ty wiesz Flow że ja Cie uwielbiam:* i płacze tez bo zycie bez moich trixów to nie zycie. Duzo ludzi patrzy na mnie jak na biedna zmeczona matke, wyjscie z moją trójką z domu to spojrzenia ludzi w stylu “czy ona nie wie co to antykoncepcja” (tak niestety jest w PL…) ja sie często czuje źle przez tych ludzi właśnie. To oni powodują, że mam w sobie często złość na to jak sie tych matek jednego dwojga czy pięciorga dzieci nie wspiera. Jak sie najchętniej zabrania ich obecności z dziecmi z miejscach publicznych, byleby nie przeszkadzały, nie zagłuszały muzyki w restauracji czy nie śmierdoliły pampersem..
    Czuje sie wyjątkowa za to że ich mam, za to że jestem ich mamą i oczywiście kazdego dnia czuje sie rownież przytłoczona z tych samych dokładnie powodów. Ale tak wlasnie jest jak sie jest rodzicem. Spada na nas lawina miłości (o ktorej wczesniej nie mieliśmy pojęcia że taka istnieje) oraz lawina obowiązków, poczucia że jesteśmy odpowiedzialni za małego niezaradnego przez kolejne naście lat człowieka..
    Także tak – przyłączam się do Twoich slow.
    Jestem szczęśliwa mama twixow i mojej niepełnosprawnej Gabisi – i wcale nie jestem żadną męczennicą, a oni nie są dla mnie ciężarem czy karą! Dzieci to najcudowniejsze co możemy stworzyć my jako ludzie i kto zazna tego uczucia ten chyba nie wyobraża sobie już świata bez nich <3 love od matki marudki :*

  • Drugi rok śledze Twojego bloga, przeczytałam wszytkie posty i każdy był fajny, ale za każdym razem keidy czytałam, że “poryczałam się, ale mnie znasz to wiesz” czy coś w tym stylu (zawsze sobie myślałam, że przesadzasz, że wyolbrzymiasz). Ten film dał mi obraz Ciebie, że serio jesteś taka jak można Cię zobaczyć oczyma wyobraźni. Film super! Trzymam za Ciebie kciuki. Blog jest śledzony namiętnie bo staramy się z mężem o dzidziusia ale lekarz powiedział, że trzeba będzie poczekać. Strsznie marzę o dzieku a mój M to chyba bardziej niż ja. Musisz wiedzieć, że jesteś totalnie, maksymalnie, ekstremalnie i niewyobrażalnie zaj•bista w blogowaniu o byciu mamuśką! Życzę szczęścia, miłości i powodzenia! i jak się wzruszysz przy moim wpisie to będzie mi mega super turbo fajnie 🙂 A jak nie, bo jestem za mało doświadczoan to wiedz, że i tak Cię podziwiam za naturalność i bycie sobą. Bardzo cenię Cię za to, że na Twoim blogu nie wszystko jest różowe, puchate i słodkie… Dużo się z niego dowiedziałam i Twój blog sprawia , że chcę być matką jeszcze bardziej… ale taką świadomą… Niewiedziałam NIC o połogu poza tym, że jest.. Ty go opisałaś a ja dzięki temu mogłam się z nim oswoić, przynajmniej psychicznie… to kawał dobrej roboty! Nie zmieniaj się! Jesteś turbo, extra fajną mamuśką! Pozdrawam i buziaxy!

  • No i jestem w klubie płaczących…
    U mnie ciężkie dni wyglądają trochę inaczej, ale przekaz filmiku jak najbardziej się zgadza..
    Nadaję sygnał prosto z onkologii dziecięcej, tuląc swojego półtorarocznego synka, który od roku walczy z rakiem.. Za nami koszmarny rok, przed nami wcale nie zapowiada się lepszy.. Czy wiedząc, co przyjdzie mi przeżyć, odpuściłabym sobie drogie dziecko? Nie.. Nie wyobrażam sobie świata bez tej małej, łysej główki.. Nie wyobrażam..

  • Co tu dodać.. od teraz za każdym razem jak będę miała chwilę zwątpienia, będę myślała czy wyrzucić dzieci za okno;) czy sama skoczyć.. odpalam ten film i wszystko wyda się milion razy prostsze i piękniejsze! Dzieeeeki Dziewczyno!

  • Uwielbiam tego bloga. Moc miłości i wzruszeń. Mam pytanko: Czy jest gdzieś poruszony temat zazdrości dziecka względem rodzeństwa. Spodziewam się drugiego dziecka i jak na razie przerażona jestem jak zareaguje to pierwsze. Już mi go trochę żal:-)Czy u Ciebie był ten problem? Co robiłaś aby obecne dziecko nie poczuło się gorzej w nowej sytuacji? Starsze chodzi do żłobka i pewnie będzie mu smutno że on musi iść a “nowe” spędza czas z mamusią.

  • Super, że zdecydowałaś się na nagranie bo tekst nie pozwala wyrażać aż takich emocji. Większość mam czytelniczek jak i sama pisząca bloga ma jeszcze dzieci małe. Wszyscy się rozwodzimy nad ciężkimi sytuacjami związanymi z małymi dziećmi, ale pamiętajcie, że im większe dzieci, tym większe kłopoty i zmartwienia. Ogromnie ciężkie chwile dopiero przed nami. Będziemy tęsknić za czasem kiedy byliśmy wykończeni maluchami. U nas w bliskiej rodzinie mają już nastolatków i co tam się dzieje lepiej nie pisać. Gdyby sytuacja dotyczyła moich dzieci płakałabym z bezradności codziennie. Twoje łzy to łzy wzruszenia, są piękne i świadczą o wrażliwości.

  • Ryczę…. Wiesz co Flow??? Kocham Cię, pisz dalej, nagrywaj dalej, nadal rób zajebiste fotki i doprowadzaj nas do łez, bo dzięki takim ludziom jak Ty na nowo nabieram wiary w lepsze jutro:-) Ściskam mocno !!!

  • Piekne wideo!
    Mam jedno wazne pytanie nie na temat:
    jaki masz aparat fotograficzny? i jakie obiektywy?

    Bardzo by mi pomogla Twoja odpowiedz
    pozdrawiam!

  • Ojj miałam dzisiaj ciężki dzień, a mam tylko jednego urwisa i pamiętam komentarz tej matki o tym co jej kuzynka powiedziała i na samą myśl mam łzy w oczach. Dzisiaj jak mój mąż wszedł do domu to mu nawet do rąk dziecka nie podałam, tylko posadzilam na podłodze żeby sam go z podłogi wziął. Serio… Ciężki był ten dzień, a teraz jest mi ciężej, bo usnął i go nie widzę :))) ehh matką być…

  • Proszę napisz co to z kawałki, będę sobie puszczać i przypominać co jest najważniejsze 🙂

  • Hahahaha… Sorry dziewczyny żeście się tak przez mój komentarz spłakały.. 🙂

  • Nie mogłam powstrzymać łez na końcu! Ile razy mam ochotę krzyknąć na córcię czy trzasnąć drzwiami! Nieraz krzyknę i zaraz potem źle się z tym czuję, jakbym była najgorszą matką na świecie! Ale przecież nie jestem sama z takimi uczuciami! Wszystkie mamy gorsze dni i tracimy cierpliwość. Teraz w takich sytuacjach będę myśleć o tym, co powiedziałaś. Pozdrawiam!

  • Jestem chyba wyjątkiem od reguły, bo ja się nie poryczałam i ogólnie nie płaczę myśląc o moich dzieciach, tzn. co by było, gdyby ich nie było. Jasne, że je kocham i są dla mnie najważniejsze, ale potrafię sobie wyobrazić, że nie jestem mamą i – uwaga! – wcale nie uważam, że gdyby moi synowie nigdy nie przyszli na świat, moje życie byłoby puste i jałowe. Niby dlaczego? Po prostu miałabym trochę inne wartości, inny śwatopogląd.
    Zanim urodził się mój pierwszy syn wiedziałam, że będzie ciężko, że będę zmęczona, że będą krzyki, sceny, bunty, nocne pobudki, grymaszenie przy jedzeniu, bajzel w domu… Serio, dzieci niczym mnie nie zaskoczyły. To ja siebie zaskoczyłam, bo nie sprostałam wyzwaniu. Okazało się, że cierpliwości mam jeszcze mniej niż przypuszczałam, że jestem egoistką, że krzyczę, że potrafię dać klapsa. Nie jestem taką mamą jaką chciałabym być i z całą odpowiedzialnością twierdzę, że moje dzieciaki mogłyby trafić lepiej, jeżeli chodzi o rodziców. W moim przypadku decyzja o zostaniu mamą okazała się nieprzemyślana i trochę pochopna. Dzieci jednak są, kocham je całym sercem i staram się dla nich być lepsza niż jestem w rzeczywistości – ale one powinny urodzić się z innej mamy. Taka smutna prawda.

  • Czytam cię od bardzo dawna ale po obejrzeniu tego nagrania po raz pierwszy postanowiłam zostawić komentarz. Dzięki ze jesteś…
    Pisz/nagrywaj do końca świata i jeden dzien dłużej:)

  • Hmmmm serio? Każda kobieta (albo prawie każda) marzy o dziecku? Dziecko jako sens życia?
    Gdzie Twoje ambicje dziewczyno? Pytam poważnie.

    • tak, uważam, że każda kobieta w czasach kiedy była dziewczynką marzyła o byciu mamą. W dorosłym życiu jest już różnie. Gdzie moje ambicje? hmmm po pierwsze realizuję je właśnie tutaj (jeżeli miarą spełnienia zawodowego dla Ciebie jest wyciąg z konta to chętnie prześlę), a po drugie: wychowywanie dzieci nie może być celem samym w sobie? Odpowiadam poważnie.

Leave a Comment