7 oznak, że potrzebujesz wolnego weekendu. - Flow Mummmy
MY MATKI

7 oznak, że potrzebujesz wolnego weekendu.

… lub chociaż wieczoru!

Każda z nas marzy o chwili dla siebie. Ba! nawet o całym weekendzie! Niektóre z nas głośno się o to dopominają (jak ja oczywiście), inne po cichutko zostawiają swoje pragnienia w sferze marzeń. Czy to dobrze? Nie mi oceniać. Uważam jednak, że w końcu każda mama, która wcześniej się broniła przed RELAKSEM, rozniesie w pył cały dom. Łącznie z mężem, dziećmi i ulubionym odkurzaczem. Poważnie. 🙂

O ile w większość przypadków, do osiągnięcia względnego spokoju ducha wystarczy nam długa kąpiel, spacer, zakupy lub określona ilość alkoholu w towarzystwie koleżanek (ewentualnie w samotności, mąż przecież zajmuje się latoroślą), o tyle są sytuacje (typu ząbkowanie, buntowanie, wymyślanie i denerwowanie) które wymagają od nas użycia metod większego kalibru, nazwijmy to roboczo: weekendową likwidacją stresu.

Skąd jednak wiadomo, że to JUŻ, że to TEN MOMENT kiedy powinnyśmy wstać i powiedzieć: “mężu pomóż mi, potrzebuję weekendu dla siebie” (nie ma co tu stawiać jakichkolwiek wymagań, trzeba ładnie, kulturalnie poprosić, a co, niech ma!). Dla Twojej wygody, przedstawiam Ci 10 najczęstszych objawów świadczących, że “weekend mode on” jest Ci niezbędny. I to na cito!

1. Wstajesz rano z myślą “o kuźwa”. Niezależnie od godziny w której wstaje Twoje dziecko, Ty odczuwasz od razu wkurwienie. Nie, oczywiście że nie na swoje dziecko. Na sytuację! Bo jest za wcześnie, za późno, zbyt jasno, za ciemno, za ciepło, bo wszystko Cię boli. Naprawdę fajnie jest wstawać w takim podłym nastroju? Wiadomo, że po takim poranku już cały dzień będzie totalnie “z dupy”. A sama wiesz, że nasze dzieci mają jakieś wewnętrzne radary które, w momencie kiedy mamy kiepski dzień, podpowiadają “dobij”. 🙂

2. Jesz tylko śmieciowe żarcie. Nie masz ochoty ani siły nic gotować. Oczywiście dzieciom przygotowujesz jakieś rarytasy, ale siebie zapychasz tylko ciastkami, cukierkami, frytkami i innym przepysznym i cholernie tuczącym dziadostwem. W końcu nie od dziś wiadomo, że jedzenie jest najlepszym pocieszycielem. A tyłek rośnie zdaje się śpiewa tylko wesoło “a ja rosnę i rosnę!”.

3. Jedynymi butami w których chodzisz są trampki. Ej wiem, też je kocham, ale każda z nas potrzebuje od czasu do czasu założyć coś seksowniejszego. I nie, nie mam na myśli baletek. (no dobra, może trochę).

4. Twoje włosy już zapomniały jak to jest pięknie wyglądać. Non stop związujesz kudły, bo przecież tak wygodniej, szybciej, czyściej (mam na myśli to jedzenie, które nasze dzieci tak skrzętnie wcierają w nasze końcówki). Sama tak chodzę! Mogę sobie tłumaczyć, że włosy mam beznadziejne, ale nie ma co się oszukiwać, po prostu mi się NIE CHCE!

5. Pijesz 5 kaw dziennie w nadziei, że w końcu któraś zadziała. Serio. Mnie kofeina już nie pobudza! Nic a nic! Piję kawę bo lubię (ale też nie aż tak! wolę herbatę), ale po cichu wierzę, że “właśnie ten kubek sprawi, że wyrośnie mi motorek w tyłku i zrobię wszystko to co chciałabym zrobić, lub chociaż powinnam”. Mam na myśli tą piętrzącą się od tygodnia górę prania do poskładania, lub co gorsza: prasowania!

6. Odkurzanie, zamiatanie, ścieranie i zbieranie i inne czynności domowe, które nie mają prawa się podobać (bo co w tym fajnego?!) zaczynają Cię jarać! Nie? A ile razy mówiłaś do męża: “Kotek weź małego bo muszę poodkurzać”, tylko po to by mieć 10 spokojnych minut? Wiem, dramat. Często tak robię.

7. Zasypiasz wszędzie i w każdej pozycji. W wannie, na fotelu w południe, na ławce w parku, u dentysty, podczas depilacji, w kolejce w banku. To nie żarty. Są dni kiedy zasypiam na stojąco…. idąc! To dopiero dramat!

Mało? Teraz pomyśl jak byś zareagowała gdyby Twój facet powiedział, że potrzebuje wyjść wieczorem, bo np. umówił się z kolegami, bo potrzebuje, bo przecież ma prawo. Spoko luz! A Ty? Zaraz wymyślasz miliony katastrof, problemów i tragedii, które tylko czekają aż zamkniesz za sobą drzwi. Przecież to Ty trzymasz w ryzach cały dom! Bez Ciebie wszyscy umrą z głodu, w brudzie, a wcześniej jeszcze pobiją w trakcie kłótni. Też mam ten obraz przed oczami. Na szczęście zawsze kiedy wracam zastaję dom w lepszym stanie niż go zostawiałam. A chill którego w tym czasie zaznałam starcza mi na następne dwa tygodnie…

Teraz taki mały research: która z Was mieszka w okolicach Wrocławia? Może jakieś spotkanko w sierpniu? 😀

   Send article as PDF   

33 komentarze

  • “Kochanie na caly weekend jadę na wieczór kawalerski, to trochę sobie odpoczniesz.” Super, tylko co z dzieckiem? Ma odpoczywać ze mna? 😀
    Jeśli Gdańsk jest koło Wrocławia, to jadę 😉

  • Kurcze Flow jakbym widziała swoje odbicie w lustrze 😀 Z tym wstawaniem rano z nerwem, związanymi kłakami, trampkami na okrągło i całą resztą. Odpoczywam w pracy , tzn odpoczywałam przez ostatnie 1,5 roku, bo teraz naszedł mnie jakiś “koszmarny” instynkt, który mówi mi ” trzecie, trzecie ( dziecko ofcourse)…” WTF? 😀 I mimo tych wszystkich wzlotów i upadków chyba będzie to trzecie. Chyba zwariowałam. Choć jak Cie czytam, to stwierdzam, że co tam, pikuś 😀 Pozdrawiam
    Marzena

    • Boże,ja też chyba zwariowałam 16 latka,3 latek…..i chęć duża na 3 dziecko. Ten blog to jakby moje życie….Ale mam już 40 lat…a tak kocham życie i Twojego bloga

    • ja będę w lipcu ale pod koniec…od razu jadę na see bloggers, no i muszę się rodziną nacieszyć 🙂

  • Ja permamentnie potrzebuje juz chyba wolnego. Kill me. Dobij mnie. Dzisiaj mam dzien placzu, to juz chyba przed porodem taki humor…

    Ja mieszkam w okolicach Wro. Chcialabym naaa maaaaaksa sie spotkac!!! Jak to zrobic z jeszcze nienarodzonym (ale na dniach xxx) Szkrabem??

  • Ja mieszkam we Wrocławiu! Uwielbiam Twojego bloga, czytam go od dłuższego czasu choć rzadko komentuję. Większość tekstów czytam potem mężowi na głos, bo są tak genialne i prawdziwe. 😀 Jeśli byłaby możliwość Cię poznać, to ja się piszę. 🙂

  • Świeta racja!
    Jestem z Wałbrzycha !
    Jak najbardziej pisze sie na sierpniowe spotkanko 😉

  • ooo i u mnie ostatnimi czasy punkt 1 jest! i nawet dzisiaj udalo mi sie glosno powiedziec (co uwazam za wielkie osiagniecie!) ze musze sie zresetowac SAMA!(bez nikogo,dzieci, malzona) . A punkt 4 to chyba od 3 lat 😀 😀 , z przerwami na jakies uroczystosci rodzinne (bylo ich az 2 )… ja tez 200 km od Wrocka! a w PL jestem akurat do 7 sierpnia, moze by mi sie udalo “zresetowac” :D…dzieciory babci zostawic i wybyc na kilka 😉 godzin

  • Hmm, Lublin. To zdecydowanie nie jest okolica 🙂

    500 km + 7 mc ciąży + 2 letni terrorysta w domu = następnym razem na pewno przyjadę! 😀 w tamach mojego wolnego weekendu hehe

    • To wpadnij do mnie bo ja tez z Lublina ja mam 2,5 letnia corke i 7miesiecznego mezczyzne;-)

  • Ja mam godzinke do Wro i baaaardzo chętnie wyskocze na taki mamuskowy bezdzietny chill 😀 czuje i “słyszę” ze fajna z Ciebie babka Flow ;)* byle tylko nie miedzy 6 a 12 sierpnia.

  • Czytam od teraz, jesteś najlepsza! w końcu ktoś myśli tak jak ja.. Kocham moje dziecko ale mam już dosyć.. też potrzebuje wolnego weekendu, ale nie mam na to szans niestety 🙁 Do Wrocławia mam jakieś dwie godziny, może mniej ( z Katowic) ale nikt mi się moim dzieckiem nie zajmie niestety..

  • Ja!!!! O ile nie będę na urlopowym wyjeździe to się piszę, Btw…post idealny dziś dla mnie kiedy młoda od jakiegoś miesiąca urządza godzinne awantury przy zasypianiu ( wcześniej należało nakarmić, przytulic, zgasić światło i wyjść, sama sobie usypiala) a tacie pada w parę minut…od dziś on usypia a ja mam wolne wieczory, kto mi zazdrości?? 😉

  • Chciałam napisac: ja!ja! Ja jestem z Wrocławia! I bardzo chętnie się z Tobą spotkam :))) ale … przypomniało mi się ze od jakiś 7 lat już nie jestem z wrocka :/ 🙁
    No ale… prawie codziennie spotykam Cię wirtualnie na blogu i uwielbiam czytać

  • O matko łapie się na wszystkie punkty.

    Mężu pilnuj dzieci, bo twoja kobieta wychodzi dziś na spotkanie z przygodą, czytaj koleżanki i alkohol.

  • Ja, ja, ja z Wrocka jestem!
    A na codzień 10h pracuje, a po pracy… pracuję z dzieckiem 😛

  • Dramat..uswiadomilam sobie ze pkt6 pasuje w100 % do mnie!!! Przed posiadaniem dwujki dzieci nirnawidzilam zmywac a odkurzanie zwalalam na meza

  • Najgorsze jest to, że kiedy chcę wyjść z koleżankami to żadna nie ma z kim dzieci zostawić! Albo nie może, albo jest zmęczona, albo coś tam… To dopiero jest problem, bo samej iść do kina trochę głupio

    • a dlaczego głupio? Ja często chodzę sama do kina bo… lubię! i w ogóle nie rozumiem co w tym dziwnego. Że film chcę zobaczyć? zrelaksować się?

  • O matko! Wszystko się mnie tyczy…nie wiem jak temu zaradzić 🙁 …jestem mamą dwóch chłopców: 2-latka (prawie) i 2-miesiecznego. Mały kolkuje całe dnie, lekarze nie wiedzą czemu, a starszy terrorysta (buntujący się na wszystko tadek niejadek) choruje więc non stop jest w domu zamiast w żłobku…aaaaa!! zwariuję…

  • Jezu cały dzisiejszy dzień taki miałam ze chciałam przez okno wyskoczyć. Męża nie ma od tygodnia i jeszcze tydzień nie będzie bo ma jakieś durne szkolenie. A mlody daje matce popalić. A ja tak głupio ambitną ze samą sobie sam ze wszystkim radę. Jasne daje ale kosztem snu i masy straconych nerwów….

  • Flow to jest tekst o mnie i moim wkurwieniu…;) ale za tydzień idę fryzjera jejejejejejejejejejeje 😀 😀 😀 mój mąż mówi: – ale tak z dwie godzinki Cię nie będzie tak? hahahaha akurat minimum 6 godzin tylko dla mnie i przyjaciółki 😀

Leave a Comment