Siła więzi krwi. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Siła więzi krwi.

Nie ma większej miłości nie licząc rodzicielskiej. Nie ma większej dbałości o drugą osobę. Nie wyobrażam sobie, że można kogoś bardziej w jednej sekundzie kochać i nienawidzić…

bro

Braterska miłość. Coś od czego rośnie dusza i serce. Nie ma piękniejszego widoku, ani dla matki, ani dla ojca. Nawet z boku dla obcych wygląda cudownie.

Zawsze wiedziałam, że Filipek będzie miał rodzeństwo- co prawda marzyłam o siostrze która będzie miała z nim żywot królewny, no ale brat to jednak też super opcja. Widzę jak Filip, mimo tego że B wkurza go niesamowicie, że niszczy mu wszystko, ma poczucie spełniania “braterskiego obowiązku”. F wie, że jest dla  braciszka wzorem, idolem. Rozumie, że jest mniejszy, że mało wie, że logiczne że chce wszystko to co on. A Brunek? Nie liczy się nikt oprócz Fifka. Co tam ja, co tam tata (choć tata ostatnio i tak lepszy ode mnie, podejrzewam że mu się po prostu znudziłam 🙂 ). To starszy brat nauczył myć zęby, to brat pokazał jak się zakłada skarpetki (chociaż to akurat średnio wychodzi), dzięki niemu 10cio miesięczny Brunek sam jadł obiad. Radość Bruśka jak widzi Fifka wracającego ze szkoły jest nie do opisania. Nie ma ważniejszej osoby dla niego i tyle….

Co to dla mnie oznacza? Mniej obowiązków! Poważnie! Jak trzeba przynieść pieluchy z góry- proszę Fifka. Picie dla B? Fifek mu nalewa. Kanapki? Również F. Oprócz logicznych korzyści dla mnie (bo jednak sił co raz mniej), to i F ma poczucie obowiązku i B uczy się od najmłodszych lat, że niestety mamusia wszytskiego nie poda. Nie i koniec. Mamusia to nie służąca.

A jakie są minusy posiadania więcej niż jednego dziecka? Hałas. Ciągły, okropny hałas. Niestety nie od dziś wiadomo, że jak dzieci są za cicho to nie wróży to dobrze…

Dwójka dzieci to naprawdę lżejsze życie rodzica pod wieloma względami, drugie dziecko rozwija się zupełnie inaczej, zdecydowanie szybciej. Dlatego po cichu liczę, że Nowy już po trzech miesiącach sam będzie sobie zmieniał pieluchy 😛

   Send article as PDF   

9 komentarzy

  • Ja sama wychowywałam się w gromadzie. Mam 4 siostry i siostrzana sztama nie jest mi obca. Dlatego z mężem bedziemy działać tak żeby nasze pierwsze dziecko miało szybko rodzeństwo i chociaż do trójki dobić 😉 taki mamy plan! A na chwile obecna to aż Tobie zazdroszczę 🙂 pozdrawiam!

  • 2 jest lepsze od 1, ale 3 jest jeszcze lepsze. O 4-ech póki co nic nie wiemy poza obserwacją znajomych i relacjami od nich.

    Nasze dziewczyny (podobnie jak jest u Ciebie/Was) świetnie się razem dogadują. Najmłodsza 2-latka uczy się najszybciej i najwięcej od starszych sióstr.
    Polecam 🙂

  • ej, czuję presję! 😛
    Piotrek ma starszego kuzyna, 10 lat różnicy. Młody jak go widzi to w trans wpada. Tylko do niego na ręce, tylko z nim pójdzie na spacer za rączkę, a starszy czasem ma go dosyć, tak go męczy 😀 i tylko pyta kiedy zacznie mówić, bo on nic nie rozumie po chińsku 😀

  • Bardzo motywujący post. Ja mam w domu synka prawie 3-letniego i jestem w ciąży z blizniakami – to dwóch chłopców. Ogólnie jestem przerażona, że trójka, że dwóch na raz i jeszcze same chłopaki! Ale skoro Ty ogarniasz to może i ja dam radę. A mój synek co bardzo sobie chwalę jest samodzielny i już teraz potrafi w dużym stopniu zająć się sam sobą, więc liczę na to że świetnie się odnajdzie w roli starszego brata. Pozdrawiam!

  • Nasz znajomy ma dwoje dzieci (syna i córę) i trzecie w drodze. Taka sytuacja- syn (6l.) przychodzi z siostrą (4l) i mówi “Tata, powiedz Hani, że nie może jeść lizaka.” “A to czemu?” “Nie może zjeść lizaka, bo mama po południu pojedzie do sklepu i kupi drugiego dla mnie. Więc nie może jeść jeśli ja nie mam swojego!”
    W czasie wakacji była rzeź, ryki, wrzaski, piski jakby nie wiadomo co sobie robili. Cóż, mam syna. Na razie nie myślę o drugim chociaż gdzieś tam kłębi się myśl, że może fajnie by było mieć jeszcze jedno lub dwa, ale…. Chyba jestem wygodna i Sławko nieźle nas męczy ;)) Nas w domu była trójka, a między mna a najmłodszym jest 15lat różnicy. To dopiero wyzwanie 😀

Leave a Comment