Matka Polka Rywalizująca. - Flow Mummmy
Uncategorized

Matka Polka Rywalizująca.

Od samego początku. Od pozytywnego testu ciążowego. Nie! Od momentu starań o ciążę. Już wtedy zaczyna się walka w ringu, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. Prawie jak MMA, tyle że ciosy trafiają prosto w ego Matki Polki. Jaka jest nagroda? Tytuł Najlepszej Matki, na szczęście tylko w mniemaniu tej która sobie ten tytuł nadała.

zdjęcie (4)

 

“Nie wymiotujesz? Nie puchniesz? Wszystko ok?” Dupa nie Matka! Nawet się poświęcić w imię zdrowia dziecka nie potrafi. Ciąża bez opuchlizny? Bez leżenia na patologii ciąży? Pfff. Nie liczy się nic a nic. Przytyłaś tylko 10 kg? Jaka to ciąża?! Ja przytyłam 30- wiesz jak mi było ciężko? To dopiero poświęcenie w imię zdrowia potomka!

Po ciąży następuje poród. Tu się zaczyna prawdziwa jazda. Kobiety kochają wspominać ten czas, uwielbiają się nad sobą użalać (ze mną na czele). “Rodziłaś 2 godziny? To nie poród! Dziecko praktycznie samo wyskoczyło (tak, dokładnie tak było). Ja rodziłam 30 godzin! Prawie krwotok miałam! Popękałam wszędzie! To jest poród! Cesarskie cięcie?! Prawie jak zabieg kosmetyczny, takie kobiety się Matkami nie powinny nazywać, od początku na łatwiznę idą! Poród to pot, krew i łzy!” Niby każda kobieta walczy o jak “najmilszy” (haha) poród dla siebie, a jak przychodzi co do czego to tylko przechwałki słychać, wyścigi o miano największej cierpiętnicy. Laski! Poród to poród! Każda z nas ma w tym temacie jednym słowem przejebane (przepraszam za słownictwo, ale jakoś “przerąbane” tu nie pasuje, przerąbane to ja mam jak sama muszę z wanny wyleźć, w czasie porodu to ja mam jednak zdecydowanie przejebane). Środki przeciwbólowe? Najchętniej już teraz mi coś zacznijcie dawać, na “zaśkę” (chociaż będąc do końca szczerą zastanawiam się bardzo nad epiduralem- zzo, ponoć bardzo spowalnia akcję porodową, a że Bruśka rodziłam w sekund 5 to nie wiem czy nie wolę się przemęczyć tą sekundę i oddalić ryzyko porodu kleszczowego- ma któraś doświadczenie w tym temacie?).

Połóg. Tu już Matki dzielą się na dwa obozy. Albo miałaś najgorszy połóg świata (to ja), albo na następny dzień po porodzie ćwiczyłaś mięśnie Kegla (tak, to też ja). I teraz mam dylemat: ta cierpiąca jest lepsza, bo się nacierpiała, czy ta niecierpiąca bo może “natura wie, że się na Matkę nadaje” ? (poważnie! coś takiego kiedyś przeczytałam!)

Karmienie piersią. Nooo. Temat mega hardcorowy, budzący emocje porównywalne z operacjami plastycznymi “gwiazd”. Ja jestem za wolnością wyboru. Tyle. Niestety w naszej polskiej rzeczywistości panuje jedna wielka walka KP z MM. Opisywać mi się nie chce. Nie podbijam tematu.

Sen dziecka. Haa! “Moje śpi całą noc”- szkoda, że zapomniałaś dodać, że wstaje co 2 h na jedzenie, ale co tam. “Moje ma straszne kolki, nie śpi prawie wcale!” Poważnie? Gydby moje spało 15 minut dziennie to już dawno byłabym u lekarza i zastanawiała się co zrobić, bo jednak sen to podstawa rozwoju noworodka/niemowlaka. W tej kwestii też wyolbrzymiać lubimy: albo jesteśmy Matkami które w 2 dni nauczyły malucha rozróżniać dzień od nocy, albo takimi biednymi które nie śpią wcale i trzeba im współczuć: “Jesteś cudowną Mamą, tyle znieść potrafisz.” Really?!

Raczkowanie, chodzenie, mówienie etc. To już ewidentny wyścig szczurów. “A czy twój/twoja już…”, “nie? a już powinien/powinna…”, “mój/moja już od dawna…” Duma starych jak nic! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że obrywa się rodzicom dzieci które “jeszcze nie…”. Bo skoro on/ona “jeszcze nie” to najwyraźniej rodzice za mało z nim/nią ćwiczyli, za mało się starali.

Później odpieluszkowywanie ( najlepiej w wieku 18 m-cy i w ciągu 2 dni), przedszkole (logiczne, że dziecko przedszkole kochać MUSI), języki obce, jazda na rowerze, ukończenie studiów…

Także Matki: wyścigi dzieci CZAS  START!

 

   Send article as PDF   

54 komentarze

  • Ojj szczera prawda! Niestety taka jest smutna rzeczywistość. Mi najbardziej się oberwało jak po 3 miesiącach przeszłam na mm. Nie dość, że wszyscy w około linczowali mnie spojrzeniami jak wsadzałam butlę małemu do paszczy, to nawet lekarze i położna były tym faktem zbulwersowane! ehh szkoda gadać, paranoja jakaś i tyle.

    • wszyscy zawsze będą wiedzieć najlepiej… i to najczęściej osoby których owa rzecz nie dotyczy…

    • kurde, a ja z kolei czułam się jak ostatnia z ostatnich jak karmiłam piersią, słyszałam zarzuty, że uzależniam dziecko od siebie, że głodzę, bo na pewno nie mam pokarmu/jest słabej jakości/jest za tłusty (to w czasach, kiedy dziecko miało kolki) itp itd. no nie dogodzisz..

  • kurcze każde Twoje słowo jest 100 % prawdą ! noo chore to jest ale same ciągle napędzamy tę debilizm…zamiast cieszyć się,że mamy zdrowe dziecko to robimy wszystko aby innym udowodnić, że jesteśmy lepsze, często przez kłamstwa i udawanie jak jest wspaniale a kuźwa nigdy nie jest idealnie! więc miejmy odwagę się do tego przyznać!heh ja tam często,gęsto mówię jak mam dość swego dziecka,że w kosmos bym ją wystrzeliła ale mimo tych gorszych chwil to kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej! no i na koniec zapamiętajmy, że każda ciąża jest inna każde dziecko rozwija się własnym tempem i niech tak zostanie!
    pozdrawiam

    • a najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie wiemy że tak jest. wszystkie rozumiemy, że same się napędzamy, tyle ze to chyba jest wpisane w bycie Matką 🙂

  • Karmiłam piersią 13mc. Przeszłam przez kilka stanów zapalnych (leżałam plackiem, miałam dreszcze, nie byłam w stanie wziąć dziecka na ręce, a i tak byłam z nim sama i nikt nie raczył mi pomóc nawet), nocne wstawanie co 1,5 godziny, krwawiące brodawki, brak chwili dla siebie, brak możliwości wyjścia, ale w myśl zasady- to najlepsze co mogę dać dziecku, muszę karmić jak najdłużej! Gdy odstawiłam Sławka poczułam się jak nowy człowiek, w końcu poczulam się kobietą, matką, dostrzegłam ten terror laktacyjny, który nas otacza. Gdy mówię, że nie mam tylko cudownych wspomnień z okresu karmienia, że źle je wspominam ludzie się dziwią i mówią, że jak moge tak mówić skoro to najlepsze dla dziecka. Okey, dla dziecka tak. Ale dla matki? PRzez cały okres karmienia miałam nawracające stany depresyjne, czułam się fatalnie psychicznie i fizycznie. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie dam już sobie wmówić, jeśli zdecydujemy się na drugie dziecko, że pierś tylko i wyłącze, a gdy jego usta dotkną smoczka to normalnie jakby skazy jakieś dostał. W życiu! Karmienie mieszane po ok. 3mc tylko i wyłącznie piersi. Jestem matką, ale jestem kobietą. Zła, sfrustrowana, załamana, rozżalona nie dam dziecku tego co mogę dać jako matka.
    A co do reszty Twoich podpunktów- nie miałam mdłości- źle; nie narzekam na poród- źle; schudłam po ciąży- źle; dziecko w żłobku- źle. ;))) Niestety tytułu Matki Roku nie dostanę, a szkoda ;))

    • Zapraszam do Klubu Matek Wyrodnych! 🙂 o kurczę, chyba taki naprawdę założę! 😀

    • Hehe.. Usta dotkną smoczna -skaza hehe. Przy drugim stwierdziłam ze idę na latwizne. Ale ogólnie drażni mnie wciskanie dziecku,go na sile. Np,chodzacemu PO CO? Albo 2,5-3l
      smoczek niech se Bedzie, na sen. Ale nikogo nie umoralniam
      to,tylko,myśli:)

  • chyba czas zmienić koleżanki na bardziej życzliwe 😉 buziaki i spokoju w ciąży i później!

    • dokładnie! ja szczerze przyznam, że akurat jedno dziecko mnie bardziej męczyło niż dwójka… poważnie!

      • też tak mam! z trójką jestem zdecydowanie bardziej ogarnięta. może to lata praktyki.. może w głowie dokonało się już definitywne pożegnanie z poprzednim życiem.. może ewoluowałam i mam jakieś niewidoczne trzecią, czwartą i piątą rękę (choć w zasadzie parę rzeczy z podłogi da się podnieść nogą..) ale na bank, mniejsze absorbują mnie mniej, bo zawracają gitarę starszej siostrzyczce:)

        • taaaak! dokładnie!!!!! ja cierpię jak Fifka nie ma w domu bo cała uwaga B skupia się na mnie, a tak to logiczne, że Fifcia woli, bo fajniejszy, i się z nim pobawi… dokłądnie tak jest!

          • bardzo lubię również kiedy przychodzą koleżanki, młode smrody są wpatrzone jak w obraz, ja donoszę napoje i czytam książkę. czasem naprawdę im więcej, tym matce weselej. choć na ogół mówię to ironicznie:)

      • Mycha! No tu sie nie zgodze. Aktualnie mam urlop od starszego.. I z mlodszym..to ja,mam really urlop! Booze mega to dziwne mieć jedno dziecko..chodzi spać..czas dla,siebie.. Idzie spać na,noc,o 19..a ja sama zawijam,sie w pizdzame..niepojęte..a jakby byl,starszy, o 7 minimum juz by stal nade mna z tysiącem próśb i pytan. Co do rywalizacji. Rzygam matczynym gadaniem dlatego czekam aż dzieci na tyle wyrosną ze przestana byc na glownym temacie. Co nie znaczy ze nie kocham. Nie podwazajmy! Kocham a jak. Ale juz bardzo marze o odcięciu pępowiny 🙂

        • naprawde z jednym Ci łatwiej? Mi naprawdę nieporównywalnie lepiej! starszy zawsze cos poda, przyniesie, nawet odkurza bo na klocki zbiera! do tego uwaga Bruśka zazwyczaj właśnie na Fifciu jest skupiona… tak przynajmniej u mnie jest 🙂

  • Ja mam doswiadczenie epiduralowe dwukrotne:) I nie odmowie sobie po raz trzeci:) Nic mi nie spowolnilo, wrecz przeciwnie, odeszly mi wszystkie bole i nabralam takich sil, ze cale parcie zakonczylo sie na dwoch skurczach:) polecam!!

  • Przez terror laktacyjny, który moim zdaniem w PL jest i kropka prawie doprowadziłam się do depresji. Jak widzę kolejny post o KP po prostu zamykam stronę.

  • Leżę i płaczę 🙂 Uwielbiam Twój wpis, jest tak prawdziwy, że aż komiczny i straszny zarazem. Pozdrawiam!

  • Oj, oj, znam to! Na swoje nieszczęście miałam cesarke, wiec teraz zazwyczaj się nie odzywam jeśli schodzi na porody, bo przecież to żaden poród jak Ci dziecko sami wyjmują. Na moje szczęście karmiłam cycem, wiec jest czym się chwalić i co potępiać (evil butelka). a teraz znów zle, bo moja Mimi ma miesięcy 21 i dalej w pampersa wali. Paranoja!

  • Ha! Muszę przyznać, że ujęłaś temat bardzo trafnie. Chyba jeszcze nikomu się tak nie udało jak Tobie. I cóż, zgadzam się w 100%, a nawet przyznam że czasem daję się ponieść wyścigowi szczurów. Niestety…

    • a któraś z nas się nie daje? nie sądzę 🙂 choćby to była zwykła, niegroźna zazdrość… każda z nas jej ulega… choćby nie wiadomo jak głośno zaprzeczała… 🙂

  • Ooo ja to w ogóle nie matka ;-)) Ciąża typu „Nie wymiotujesz? Nie puchniesz? Wszystko ok?”, potem poród – CC, nie ważne, że 3 dni wywoływali, a po wszystkim ciężko było na kibel usiąść – serio! Karmienie mieszane, po dwóch tygodniach tylko mm. Na samą myśl o karmieniu piersią cycki mnie bolą 😉
    Ps. Epidural polecam!!! 🙂

  • zajebisty tekst, powinien być na każdej stronie, która tyczy się ciąży, macierzyństwa itp..szczera cholerna prawda..nie znoszę tego i zawsze staram się unikać takich rozmów:) gratki bo tematami wbijasz w samo sedno

    • samo życie… trójka dzieci… a o ich kupach mi się pisać nie chce :*
      dziękuję bardzo!!!

  • A znasz pojedynki na płeć? Mam kilka koleżanek której uważają że najpierw syn musi być 🙂 niestety zawsze jest tylko 50% szans..
    Albo uwielbiam tekst jednej koleżanki “ty to wogóle brzucha nie masz.. wygladasz jakby cię po fasoli wzdelo..”

  • Mamuśki!Ja nie wiem czy mam jakiegos farta albo po prostu nie przebywam w duzych skypiskach ale mnie zadba z takich sytuacji nie spotkala.Nie bylo wymiotow i opuchlizny.Bylo cc, bylo i jest mm (16 mcy ma moja mała)Polozne i lekarze ok, przychodnia ok.Nie wiem-moze u nas na pomorzu tyle optymizmu po prostu jest?Mimo wszystko zycze wam takich wlasnie doswiadczen jakie mnie spotkaly 🙂

  • Matka jest Matka, jak byłam w ciąży na okrągło gadałam jaka ciąża jest ch..ale okazało się, że mam ciążę zajebistą, 10kg, pływałam do końca, czułam się ok poza przeponą i chwilowo kręgosłupem, miałam mały zgrabny brzuch, bez rozstępów. Ile to ja się nasłuchałam, że jak to ciąża, że brzucha nie mam, że, że, że. Połóg, że tak długo? Na bank ściemniam itp, itd. Najgorzej jak piszesz, że baby same sobie to urządzają, zero zrozumienia. Swego czasu to nawet na aqua dla brzuchów mi się nie chciało bo laski na mnie krzywo, że nie wieloryb, że ćwiczę intensywnie, że..a daj spokój. Powalone. Co do cycka moje zdanie znasz. Do porównywania nic nie mówię, bo Polson to szatan wcielony i szybko osiąga levele sprawnościowe – no i fak spała całą noc;p zasypianie widziałaś ;p

    • z Polsonem to żadne dziecie się nie równa! no własnie o to chodzi- przytyjesz 10kg za mało, 30 za dużo, fuck! no babom niestety w trakcie ciazy mózg sie znikształca.. na swoim przykładzie niestey widze… jecze, marudze… sama ze soba ledwo wytrzymuje :/

  • Zgadzam się w 100% co do CC to właśnie przez takie gadanie właśnie mam depresję, pomimo 6dni wywoływania kroplowkami nic mnie nie ruszyło, no ale co ja się mogę wypowiadać o porodzie i bólach… Za dużo ciąż u mnie w kręgu ;p czasem już mam dosyć tego stanu, chyba na kolejne zdecyduje się za 10 lat, a chciałam trójkę, tylko kiedy?

  • Och wiesz co, tak sobie teraz myślę, że z tego wszystkiego to chyba ostatnie 3 tyg. ciąży były najgorsze. Wszystko inne pamiętam, ale nie wspominam tego z krzywą miną. Więc się nie będę przekrzykiwać. Wręcz chciałabym chwalić pod niebiosa mój poród. Takie koleje naszego babskiego losu. Musi boleć i tyle.
    Teraz to ja mam rozkminę jak tego mojego nerwusa ujarzmić.

  • ja nawet czasem się próbuję zdystansować. Moja córka jest najpiękniejsza i najmądrzejsza (wiadomix), ale jak słyszę, że jakiś mały człowiek w jej wieku już coś tam, a ona jeszcze nie to zawsze jest to samo: coś robię źle? za mało poświęcam czasu na zabawę z nią, a za dużo jej daję swobody? może powinnyśmy więcej ćwiczyć? Potem jednak myślę sobie, że tamten mały człowiek w wieku mojej córki jeszcze nie robi czegoś tam innego, więc równowaga jest zachowana 😛
    “Każde dziecko rozwija się na swój sposób” – myślę, że my matki i rodzice planujący dzieci powinni wklepać to motto głęboko na pamięć i oddychając głęboko powtarzać za każdym razem, kiedy dochodzi do porównywania.

  • Prawda!!! Wstyd się przyznać, ale sama nieraz wdaję się w dyskusje nt porodu, jak to ja cierpiałam kilkanaście godzin, chociaż nie mam presji wybicia się ponad tłum, że to jednak ja miałam najgorszy. Co do karmienia to mam chyba traumę i chociaż walczę z tym, bo wokół dużo koleżanek karmiących i staram się na nie patrzeć przyjaźnie. U mnie zaczęło się w szpitalu mega presja na karmienie piersią, jak mały przez 2 dni tracił, płakał, a ja płakałam z nim to nawet wtedy nie mogłam podać butli. Zaryczana podawałam małemu palec do buzi, taką sondę i mały tak ssał mm. Kumacie to??? Bo przez butlę mały odzwyczai się od piersi, a ja czułam się jak niekobieta. A już przez kilka miesięcy słuchanie, że mały będzie chorowity, za gruby, za chudy, nie będzie miał ze mną relacji, nie będzie uczuciowy, że przecież to sama natura, najlepsze dla dziecka, inaczej będzie nerwowy, niespokojny, że smoczek podaje leniwa kobieta itd I po co to?? Zanim się uodporniłam,a trwało to kilka miesięcy, gdzieś w głowie miałam, że krzywdzę małego, że podaję mu coś gorszego, a nawet jak mały świetnie się rozwijał, nie chorował, kiedy dzieci w rodzinie karmione piersią chorowały, to słyszałam teksty: Teraz do tego mm to taką chemię dodają, że dzieci na mm nie chorują. Hehe, no nie dogodzisz 🙂

    • Z tym karmieniem to ludzie maja paranoję. Mi udało się karmić piersią, z czego bardzo się cieszę. Uważam jednak, że zdrowie dziecka bardziej ucierpi, jeśli matka tygodniami, miesiącami będzie podawać dziecku to zestresowane mleko. Ja pierwszy miesiąc dokarmiałam butlą, bo wydawało mi się, że nie mam wystarczająco pokarmu. O butelkę poprosiłam już w szpitalu (wtedy faktycznie jeszcze nie miałam pokarmu), bo stwierdziłam, że moje dziecko nie będzie głodne leżeć przez kilka dni. Moja kuzynka zrezygnowała z karmienia piersią po 2 miesiącach, kiedy w nocy co godzinę musiała podawać cycka, potem już tylko z jednej piersi, bo z drugiej leciała jej krew i miała strupy. I dla kogo to miało być zdrowe? Dla wiecznie głodnego dziecka, czy dla zestresowanej i skrajnie wycieńczonej kobiety, która nie była w stanie cieszyć się swoim maleństewm? Dajcie spokój, bądźmy rozsądni….

      • no niestety jak widać macierzyństwo do najrozsądniejszych nie należy, za to wywołuje największe emocje- także te negatywne…

  • Ja się staram nie uczestniczyć, chociaż czasami mnie kusi jak widzę że moje młode dokonało czegoś prędzej niż inne, ja się czuję wręcz tak jakbym nie powinna się chwalić bo to nieładnie tak bo inne jeszcze nie a moje już tak, co za wywyższanie się. Tak więc staram się tonować, wiem że każde dziecko wszystko w swoim czasie, swoim tempem. I wkurza mnie kiedy spotykam się z kimś dzieciatym a ten zaczyna wyliczankę że jego już to a tamto, a najgorzej że inne śpią całą noc i śmieją się do obcych a moje się budzi, je w nocy i do nieznajomych nie uśmiecha, “czy ona się w ogóle uśmiecha?! co ty z nią robisz w domu” , a no do mnie się ciągle uśmiecha, i robią ze mnie złą mamę, ale siedzę cicho, udaję że słucham i zgadzam się z mówcą 😉

  • Ten blog to fenomen, na ktory musialam w koncu trafic. Ofcourse juz udostepnilam na Face i znajome piszcza z radosci. Ja matka nazywajaca siebie ” nie spuszczajaca sie ” nad dzieckiem. Od poczatku ciazy wiedzialam i mowilam o tym, ze nie ma bata nie bedzie KP. Gadali…zmieni ci sie itp. Ja wiedzialam swoje , mialam wsparcie meza. Na porodowce polozna przyjela spokojnie decyzje, trudniej zniosla to mloda pani pediatra, ktora zaczela montowac o wieziach emocjonalnych itp…gadac mi sie z nia nie chcialo, maz pania wyprostowal , podpisalam co trzeba. Sam porod….bylo ciezko ale nie bralam znieczulenia do jakiegos 8 cm …wtedy dostalam ale tylko mnie to zamulilo , spoznione reakcje na jakiekolwiek slowa poloznej….efekt taki ze na nawet oksytocyna powodowala bol, ale nie skurcze. I na szczescie przytomny personel, porod zakonczony kleszczami. Maz stw ze widok szokujacy i niejeden pewnie dalby lekarzowi w pysk. Kiedys opowiedzialam mu historie znajomej i stw , ze przynajmniej wiedzial co sie dzieje. Fenomenalnie szybko doszlam do siebie fizycznie. Ale baby blusik dopadl i nieraz, niedwa fuckowalam po co mi to bylo…..a teraz 16 tydz drugiej ciazy…. Pozdrowionka dla wszystkich “normalnych”.

    • to ja dziękuję, że tu trafiłaś!!!!! i zostań kochana bo czuje, że strasznie tu pasujesz! buziaki!!!

  • Z każdym przeczytanym nowym postem kiwam głową tak jakbyś wyjęła mi to z ust :-D.A co do tego tekstu u mnie też są porównywania :-/ a mój już chodzi a Twoja skończyła rok i jeszcze nie? Za każdym razem “muszę się ” tłumaczyć wkurza mnie to

  • Oj prawda prawda, bo jak to ktoś może mieć lepiej?!? Z drugiej jednak strony jako ta z patologiczną ciąża i porodem z komplikacjami, wpienia mnie jak takie cizie mówią, że to nie choroba, że poród to lajcik. Tak złorzeczę im pocichutku czasem. Karma. Na karme liczę 😉

  • W sprawie pytan.
    Czy epidural przedluza porod? U mnie przyspieszyl. Jak mnie znieczulono, wrocilam na sale porodowa z radosnym przekonaniem, ze pojde wreszcie spac a pani polozna oswiadczyla , ze wyspie sie porzadnie dopiero za kilka lat, bo rodziny. Po zniczulenie pojechalam z 3 cm rozwarciem. Po podaniu epiduralu wrocilam z 10cm. Epidural po prostu rozluznil moj organizm i pozwolil pojsc z porodem do przodu.
    Porod kleszczowy? Nie mialam. Epidural tak zekspresowal moj porod, ze mala prawie sama wyskoczyla.

  • O nieeee! Tzn. Ze jak nie cierpiałam 30 godzin podczas porodu, nie przytyłam 30 kg, swietnie sie w ciazy czułam to nie jestem dobra matka, bo niewystarczająco sie nacierpialam? Bzdura! Ja wręcz byłam dumna i szczęśliwa, ze mój poród odbył sie szybko (5godzin) i w miarę łagodnie, o ile mozna tak powiedziec o porodzie. No ale porównując do innych… Nie uważam, aby poziom cierpienia w ciazy, podczas porodu czy podłogu był wyznacznikiem jaka sie jest matka. Kobieta powinna czuć sie szczęśliwa i spełniona, jest tez wtedy dobra matka i żona. Powinna byc zadowolona z siebie, emanowac pozytywna energia i radością, która “zarazi” tez dziecko i innych domowników.

  • ja wlasnie mialam kleszczowy porod!oczywiscie lepszy od cesarki ale to wlasnie bylo jedyme ‘nie’w moim planie porodu!
    Epidural mialam od samego poczatku i darlam sie na nich jak przestawal dzialac:))))mily dr doladowywal co 45min ale co prawda to prawda rodzin dokladnie 50h ponoc akcja zatrYmalabsie wlasnie przez epidural!
    Przyzylam?taaaak:)

  • Ojoj to wszystko prawda!!!
    Normalnie mozna sobie w leb strzelic haha
    Ja z moich hardcorowych doswiadczen pamietam jak w szpitalu powdz.ze chce KP.
    Pielegniarki mnie obsiadly jak sroki :-/
    (dodam ze mieszkam w IE)tu malo kto KP.
    Wyciagaly mi cycki i je DOSLOWNIE miedolily,
    wkladaly w usteczka dzidzki noz MASAKRA!!!!
    A na przeciwko ,siedzial sobie maz jakies zony badz partner i patrzyl na to wszystko!TAAAK
    Blagalam swojego M zeby mnie zabral z tego wariatkowa…nie mialam pokarmu i Mala jest na MM i co?i ma sie swietnie 🙂

  • Córka spala całe noce od urodzenia i była na cycku tylko 🙂 za to syn jadł co godzinę w dzień i w nocy, ale my nie byliśmy przyzwyczajeni do takich jazd, wiec jak miał chyba ze 3 miesiące zaczął dostawca na noc MM i przestał w nocy się budzić 🙂
    teraz nie wiem czy mam sobie strzelić w łeb bo mi córka ładnie spala, a to niedopuszczalne, czy może strzelić za to, że dałam synowi MM 🙂

  • Pytanie jak tego uniknąć?? Błagam powiedz, że cała ta rywalizacja gdzieś zanika, np. po drugim dziecku.. To jest główny problem mojej ciąży. Odżywiam się jak trzeba, dbam o odpoczynek, aktywność (ale żeby nie było, że zwariowałam i stoję w kolejce do tytułu Idealnej Matki Roku), ale nie umiem sobie poradzić z negatywnymi emocjami spowodowanymi Boomem maluchów u znajomych. Osoby, które darzyłam autorytetem najchętniej omijałabym szerokim łukiem za te wszystkie durne rady i wywoływanie na mnie presji jak mam żyć i wychowywać dziecko. To nie jest przejmowanie się tylko irytacja i wielkie rozczarowanie. Błagam Cię, nie mogę spokojnie pójść się spotkać z najbliższymi znajomymi, bo oni muszą udowodnić mi jak świetnie sobie radzą, jak wielkie mają doświadczenie w przeciwieństwie do mnie, nagle duża różnica wieku nabiera znaczenia i jestem traktowana jak gówniara, którą trzeba nauczyć żyć. Ale, żeby nie było, że to oni są najgorsi, teraz wchodzę do gry JA, która musi udowodnić, że jestem pewna siebie, pewna mojego macierzyństwa, dojrzała do macierzyństwa i przede wszystkim wyluzowana. A na końcu mam wyrzuty do siebie JAK JA MOGĘ TAK MYŚLEĆ O ZNAJOMYCH..
    To jest jakaś paranoja i robię kolejne podejście blokowania postów na fb, nie wchodzenia w dyskusje, ale co do cholery mam się odciąć od świata? No musi być jakiś sposób, musi!

    • trzeba OLAĆ! innego sposobu nie ma 🙂 olać, wyluzować, mieć wyje…. poważnie, ja innej rady nie mam… niesttey, Możesz też szybko robic trzecie dziecko, wtedy już nikt nic Ci nie radzi, poważnie. Dla wsyztskich jesteś jak chodząca encyklopedia hehe

  • Oj cała prawda! Już teraz ( mam 4,5 msc synka) słyszę od niektórych mam. A mój już to … A mój już tamto…
    Bardzo fajny blog, lubię czytać. Szkoda że tak późno tu trafiłam.

Leave a Comment