Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie wykorzystał dziecka. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie wykorzystał dziecka.

Jesteś permanentnie niewyspana i zmęczona? Marzysz o wypitej w ciszy kawie i to o wybranej przez siebie godzinie, a nie tylko w czasie drzemki dziecka? W Twoim mózgu „jadą, jadą misie” już na zawsze wyryły swoje osobiste miejsce? Znasz to? Tak, wiem że zaraz znajdą się tzw. „cwane matki”, które napiszą „a mnie to nigdy nie spotkało”. Chwała Wam za to. Pamiętajcie tylko, że matkami będziecie jeszcze hohoho, więc się tak nie cieszcie, że teraz Was problemy nie spotykają. Tak, napisałam to, bo aż mnie zazdrość zżera i wylazła ze mnie standardowa hejterka („ja nie mam, więc inny też nie mogą mieć!”). Nie będę kłamać – trafiłyście w macierzyńskiego totka.

Macierzyństwo to tak czy siak ciężki kawałek chleba. Z jednej strony bywa, że Twój mózg zostaje zmielony minimum 10 razy w ciągu dnia, a z drugiej na myśl o innym życiu, takim bez dzieci, zaczynasz zanosić się spazmatycznym płaczem. No nie jest to zbyt komfortowa sytuacja. Takie „w chuj się cieszę, ale mam dość” bywa naprawdę męczące. I nie, im dziecko starsze tym wcale nie jest lepiej. Może w niektórych momentach, może pod pewnymi względami, ale jeżeli myślisz, że jako mama kilkuletniego malucha nie będziesz musiała wstawać do niego w nocy, że będzie mniej płakać, mniej marudzić i w ogóle będzie z nim mniej „roboty”, to bardzo się zaskoczysz. Poważnie, powodzenia…

Nie mniej jednak… Jest pewna rzecz, pewna mała, tycia, taka malusieńka zaleta posiadania dzieci, o której mało kto mówi, a uważam, że jest dosyć ważna.

OD KIEDY JESTEŚ MAMĄ, MASZ USPRAWIEDLIWIENIE NA WSZYSTKO.

Nie mówię, że to jest coś, co powinno się wykorzystywać codziennie, raz w tygodniu, YOLO już nic nie musze robić, ani płacić rachunków, ani golić nóg, bo jestem mamą i mi wolno. Nie do końca… Ale przyznaj się, nie zdarzyło Ci się ani razu, ani jednego malusieńkiego razu powiedzieć „przepraszam, ale dziecko miało gorączkę”, kiedy aktualnie było największym okazem zdrowia w okolicy? Albo „sorry za spóźnienie, ale musiałam w ostatniej chwili małego przebrać”, kiedy zwyczajnie nie pomyślałaś o tym, żeby wyjść wcześniej? „Tak bardzo chciałabym schudnąć, ale nie mogę po ciąży” – „a ile ma synek?” – „5 lat”… Nie znasz tego? Jak nie, to muszę Ci powiedzieć, że dużo tracisz.

Bycie mamą to nie tylko karmienie, przewijanie, odbekiwanie (?! tak to się pisze?!), pomoc w nauce, czy robienie bio obiadków. To całkowita dezorganizacja życia. Mało tego, zazwyczaj kiedy myślisz, że już zaczynasz ogarniać, to jeb i dziecko idzie do przedszkola. Zaczynają się codzienne płacze, chorowanie i inne. Później znowu zaczyna być spokojnie, ogarniacie temat, macie swoją rutynę i znowu jeb. Szkoła. I zadania domowe, nowe problemy, wywiadówki. No i znowu spokój, stabilizacja i jeb – tatuaże, imprezy i palone w parku z tajniaka fajki (przypomnij sobie swoją młodość – uwierz, z Twoim dzieckiem inaczej nie będzie…). Tak, to „jeb” zawsze jest dosyć mocne, ostro telepie rzeczywistością i niestety, ale trochę trwa zanim przyzwyczaicie się do nowej rutyny.

Ja mam swoją teorię, popraw mnie oczywiście jeżeli się mylę, ale… Po tych 40 tygodniach produkowania (nazywajmy proszę rzeczy po imieniu, słowo „ciąża” kompletnie nie oddaje tego co się wtedy dzieje z organizmem kobiety) człowieka, po kolejnych 6, czy też 20 dochodzenia do używalności publicznej, no i kolejnych tygodniach nauki ogarniania rzeczywistości, naprawdę należy nam się minimum 10 lat forów. Takich wiesz „sorry, ale nie mogę dzisiaj przyjść do pracy, gdyż dziecko miało katarek w nocy” – „ale twoje dziecko ma 16 lat” – „to prawda”. No powiedz sama…

Może i z tym wykorzystaniem dziecka mnie poniosło. Może i powinnam była napisać „macierzyństwa”, ale hej! Nie czepiajmy się szczegółów 🙂

Aaaa! I pamiętaj! „kochanie! podaj mamusi pilota!”, kiedy ten leży 2 metry od Ciebie, a dziecko jest w zupełnie innym pokoju jest spoko. Dzięki Tobie Twoje dziecko żyje! Chociaż w taki sposób niech się odwdzięczy!


www.pdf24.org    Send article as PDF   

Leave a Comment