Wiesz, że odpowiednie buty mogą zmienić Twoje życie? - Flow Mummmy
LIFESTYLE

Wiesz, że odpowiednie buty mogą zmienić Twoje życie?

Historia stara jak moje wspomnienia o imprezowym życiu. Wszystkie ją znamy! Kopciuszek i jego słynny pantofelek. Książę, w którym zakochała się od pierwszego wejrzenia, ale który niekoniecznie był w stanie zapamiętać jej twarz. Buty, buty, buty… Ten pantofelek, ten kryształowy pantofelek, dzięki któremu mógł odmienić się jej los. Bo buty to rzecz święta. Naprawdę w to wierzę. Wierzę też, że jest jeszcze jedna, o niebo ważniejsza, część damskiej garderoby.

Umówmy się – większość z nas woli w domu nosić strój raczej wygodny. Dres, legginsy, co to prawdę zdradzają już z odległości kuchnia – łazienka, ewentualnie jakaś podomka. Nazewnictwo tu nie jest ważne, najważniejsze, że w domu, kiedy jesteś mamą, kiedy to wciąż coś podnosisz, roznosisz, wycierasz, spierasz i praktycznie wcale nie siadasz, ubiór ma być wygodny. Ja jestem totalnie za, Dżastin już też do mojego różowego kombinezonu na upały przywykł. Zresztą do dresu w okresie zimowym także. No wygoda to podstawa i tyle. To już nie te czasy, że się 10 minut wcześniej przed facetem wstawało, malowało i udawało „I woke up like this”. Nie nie. Wspólny poród zobowiązuje…

O ile jednak „wolnoć Tomku w swoim domku”, to jednak jak już z domu się wychodzi to ja proponuję zmienić wizerunek. Chociaż odrobinę…

Bo serio, dziewczyny! Ja nie urodziłam się wczoraj. Ja znam życie! 33 lata stuknie mi w grudniu, myślicie że ja nie wiem, że jak tylko człowiek wychyli się z domu w standardowym odzieniu, to na pierdylion procent spotka za rogiem albo swojego byłego, który jednak fajnie by było, gdyby popatrzył i pomyślał sobie w duchu „gad demyt”, albo jakąś uroczą koleżankę, u której byłoby miło wzbudzić myśli pt. „no teraz to dopiero mnie wkurwiła”. Wszystkie to znamy! Tylko na 5 minut wyjdę i jeb! Później dół przez 3 dni, że „cholera mogłam chociaż się uczesać”, „fuck miałam na sobie resztki śniadania dziecka”, albo „kuźwa wkładki laktacyjne mi prześwitują’. I płacz, i lament i wszystko. A umówmy się, niewiele jest kobiet, które na macierzyńskim tryskają pewnością siebie jak brokat w sylwestra. Ciało się zmieniło, trzeba się przyzwyczaić do zmian i tyle.

Ale wracając do butów, bo ja w sumie nie o ciuchach.

Zawsze sądziłam, że buty to jednak podstawa, że zmieniają wszystko. I ok, coś w tym jest. Wiadomo, że dziewczyna w szpilkach to zupełnie inaczej od razu chodzi, dupsko jej się podnosi, plecy prostują. No chyba, że jest się mną, wtedy na szpilkach to robi się kroki długości 67 metrów. Ale nic, specjalnie męża niskiego wzięłam, co by się nie męczyć za bardzo na obcasach. W końcu życie trzeba sobie ułatwiać.

Nie mniej jednak, ja po prostu muszę się tym z Wami podzielić, bo to jest moje totalne odkrycie!

TO NIE BUTY MAJĄ ZNACZENIE! KOPCIUSZEK KŁAMAŁ!

Moje drogie, w naszym wieku, po naszych przejściach (tj. dzieciach) kij z butami. Kij z dresem! Niech i on zostanie jak musi! Któż nam zabroni?! W naszej sytuacji tylko jedna rzecz ma znaczenie. Tylko jedna jedyna, która zmienia totalnie wszystko, naprawia wszystko i sprawia, że kroczymy niczym Claudia Schiffer i Monica Belluci razem wzięte. Długo tego nie rozumiałam, ale teraz już wiem.

DOBRY STANIK.

Wszystkie matki mnie zrozumieją. Wszystkie matki wiedzą dlaczego. Słowa są zbędne.

Pozdrawiam.

 

 


Create PDF    Send article as PDF   

Leave a Comment