Matka musi wiedzieć wszystko. Zawsze. - Flow Mummmy
DZIECI MACIERZYŃSTWO

Matka musi wiedzieć wszystko. Zawsze.

Ile to od nas rodziców się wymaga, to ja nawet nie chcę mówić. Od matek to już w ogóle wiedzy na każdy możliwy temat. Bo przecież matka musi wiedzieć. Nie ważne, że mamą jest od tygodnia. Ona musi wiedzieć, że dziecko bez czapeczki, to oczywiście, że zaraz zapalenia płuc dostanie, nawet kiedy upał i skwar. Że tylko to mleko, a nie żadne inne jest najlepsze, że ta marchewka, a nie tamta, będzie idealna. Że mówić to trzeba nawet do tygodniowego dziecka, nawet jeżeli nie ma się aktualnie z nim wspólnych tematów, i że ono to w sumie tylko śpi. Wszystko musimy wiedzieć, na już, na wczoraj.

Pamiętam, naprawdę doskonale pamiętam, czas kiedy zostałam mamą po raz pierwszy. Było to, uwaga, trzymaj się mocno krzesła, kanapy, wózka, męża, czegokolwiek bo możesz rypnąć z przerażenia – prawie 11 lat temu. Ja pierdzielę. Ponad dekadę temu, a ja wciąż pamiętam jak nie wiedziałam nic, a wszyscy oczekiwali, że będę wiedzieć wszystko. Tak jakby, wraz z porodem, do mózgu wchłaniała się cała wiedza na temat rozwoju, żywienia, psychiki i wszystkiego co ważne lub mniej na temat dzieci. A ja nie wiedziałam nic, bałam się wszystkiego, byle kichnięcie sprawiało, że dostawałam palpitacji serca, zawału i chwilowego załamania nerwowego.

Pamiętam, że czytałam wtedy wszystkie dostępne magazyny na temat macierzyństwa, „wertowałam” internet jak szalona (blogów jeszcze wtedy nie było),  żeby dowiedzieć się co ja właściwie mam robić. Co dawać do jedzenia? Kiedy? Co jest najlepsze? Jakie produkty? O co chodzi właściwie?! A muszę dodać, że byłam pierwszą dziewczyną w towarzystwie znanych mi osób, która mamą została. Byłam jak ciemna masa, próbująca się poruszać po omacku, z zasłoniętymi oczami, uważająca żeby nie wypierdzielić siebie i dziecka. Słuchałam oczywiście mamy, słuchałam lekarza, ale wiecie – wszystko się zmienia. Cała wiedza, wszystko!

Od nas mam wymaga się wiedzy totalnej. Od początku musisz znać się na gotowaniu, prasowaniu, przebieraniu, wychowywaniu. Mało kto daje nam prawo do pomyłek, przesolonej zupy, pieluchy założonej tył na przód. Musisz wiedzieć dokładnie co powinno Cię niepokoić, a co można olać – inaczej ktoś albo stwierdzi, żeś nadgorliwa, albo że totalnie wszystko olewasz. Nikt nie daje matce prawa do błędu, a najgorsze, że ona sama często go sobie nie daje…

Przestałam wariować przy trzecim dziecku. Naprawdę. Przestałabym wcześniej, ale jak wiesz, różnica wieku między najstarszym Filipkiem, a średnim Brunkiem, jest dosyć spora (5,5 roku), więc praktycznie musiałam się uczyć obsługi maleństwa od początku. Przy trzecim synku, po prostu wiedziałam już sporo, znałam produkty, nie wariowałam przy półce z nawilżanymi chusteczkami czy smoczkami. Wiedziałam, że najlepsze co mogę zrobić, to zaufać mądrzejszym od siebie, i nawet nie tyle mamie czy babci, bo czasy się zmieniają, wiedza się zmienia, pojawiają się badania – co jest totalnym ułatwieniem dla nas rodziców, co po prostu ekspertom, którzy znają się na swojej pracy – lekarzom, farmaceutom, fizjoterapeutom i innym specjalistom. Logiczne prawda?

Wiesz co to Instytut Matki i Dziecka? Na bank wiesz. I napewno słyszałaś, że są produkty na rynku, które dostają rekomendację tego Instytutu. Zastanawiałaś się kiedyś jak to działa? Otóż grono specjalistów (lekarze, pielęgniarki, położne, oraz naukowcy, którzy na co dzień pracują z małymi pacjentami) dogłębnie sprawdzają czy dany produkt jest bezpieczny ogólnie, zdrowotnie i rozwojowo. Bada się nie tylko skład, ale także miejsce produkcji, analizuje całą dokumentację, sprawdza czy wszystko jest zgodne z aktualnymi przepisami prawa obowiązującego w Polsce oraz Unii Europejskiej, standardami medycznymi, rozwojowymi, oraz z zaleceniami dotyczącymi kobiet w ciąży, niemowląt i małych dzieci. Pozytywna opinia Instytutu Matki i Dziecka, wydawana jest na okres 3 lat, a produkty, które dostają ten zaszczyt (czyli są turbo sprawdzone) dumnie noszą logo Instytutu, przez co nam, konsumentom, o wiele łatwiej jest wybierać te z potwierdzeniem bezpieczeństwa dla naszych dzieci.

I teraz moja droga czad totalny – powstała specjalna strona, na której możesz znaleźć produkty, które Instytut Matki i Dziecka poleca. Wszystkie! epozytywnaopinia.pl, to strona dla rodziców, którzy poszukują najlepszych produktów dla swojego dziecka. TUTAJ znajdziesz cały katalog, z podziałem na kategorie, wiek, no wszystko – tylko po to, żeby nie zwariować, kiedy z każdej półki i reklamy sklepowej, krzyczą do Ciebie miliony kosmetyków, butów, środków czystości itp.

Jestem za totalnym ułatwianiem sobie życia. Zwłaszcza wtedy, kiedy masz w domu niemowlaka, 2 letniego buntownika, albo jakiekolwiek inne dziecko w ilości 1 lub więcej. Naprawdę nie musimy znać się na wszystkim. Pewnie, że byłoby super, ale nie da się. Oczywiście, że teraz, w dobie internetu, każdy może stać się samozwańczym autorytetem, ale chyba wszystkie wiemy, jak to selekcjonować. Dla mnie autorytetem w dziedzinie zdrowia dziecka zawsze będzie lekarz czy położna, a nie „inne mamy z internetu”. Sorry, ale taka jest prawda. I jeżeli kiedykolwiek ktoś będzie Wam polecać coś, o czym lekarze będą mówić „nie! to nie jest dobre!”, to uwierzcie – nie wracajcie do tej osoby już nigdy więcej, bo szkoda Waszego czasu…


www.pdf24.org    Send article as PDF   

Leave a Comment