Kto płaci wyższą cenę za bycie rodzicem? - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Kto płaci wyższą cenę za bycie rodzicem?

Rozmawiałam ostatnio z koleżanką. Luźna rozmowa, przy piwie, winie, kawie i wszystkich chipsach świata. Gadałyśmy o macierzyństwie, bo jakby inaczej. O dzieciach, o tym że czasami nie słuchają, że stawiają na swoim, że poród to masakara, a połóg to o ja cię pierdzielę, że pierwszy rok ciężki, bo trzeba się nauczyć nowego życia, itp. Nagle temat rozmowy zaczyna dotyczyć znajomego. Znajomego, któremu niedawno urodziło się dziecko. „I jak mu się żyje? Jak sobie radzi?” – „mówi, że spoko!” – „serio? nie chodzi zmęczony? nie kłócą się? tak idealnie?” – „no tak. Bo on śpi w innym pokoju”.

Mama i tata to, według mnie, tak samo ważne osoby w życiu dziecka. Może też mam szczęście do facetów, bo nie ma co ściemniać, M sobie czasami daje radę lepiej z dziećmi niż ja. Mniej się denerwuje, ma więcej cierpliwości, lubi się bawić (ja nie!). Zresztą było tak odkąd pamiętam. Nie musiałam walczyć o chwilę dla siebie, nie musiałam prosić „weź na chwilę dziecko”. Jesteśmy oboje tak samo ważni, tak samo poczuwamy się do odpowiedzialności, takie same mamy prawa. Oprócz jednej rzeczy – to ja zapłaciłam o wiele więcej za to rodzicielstwo.

Kobieta przez 9 miesięcy jest w ciąży. Abstrahując od tego, że są kobiety dla których to jest czas życia, magiczna chwila, doskonałość roku i takie inne. Serio, bez umniejszania, to jednak jest to w cholerę trudny okres w życiu kobiety! Mało która nie ma żadnych dolegliwości (ja prawie nie miałam, a i tak było MEGA ciężko),  nic jej nie boli, nic nie uwiera, nie jest ciężko. Zgagi, wzdęcia, anemie, cukrzyce, i wszystko inne. Do tego poród. Jaki by nie był! Poród to poród. Pieśni żałobne można o nim tworzyć. No i najlepsze – połóg. Masakra nad masakrami. Taka mała wewnętrzna „Gra o tron”…

Mało? Dodaj do tego rozstępy, obwisłe piersi, brak jędrności nawet na kolanach i inne cudowności. Tak wiem, nie wszystkie tak mają. Zaraz znajdzie się taka, która mi wykrzyczy, że tylko te zaniedbane co żarły, miały w nosie kremy ujędrniające i w ogóle sama patologia. No guzik prawda. Ja tyłam po max 11 kg, dbałam o siebie jak nigdy i ok, może brzuch mi do kolan nie wisi, ale jędrności to mi nikt nie zwróci. Sorry, nie ma cudów (chociaż bardzo wierzę w swojego lekarza haha). Ciąża zmienia ciało kobiety, w mniejszym lub, najczęściej jednak, większym stopniu. Oczywiście, nasze cuda są tego warte, ble ble i takie tam. Przyjęłam to, zaakceptowałam, takie życie. Nie mniej jednak uwiera mnie troszeczkę, że dotyczy to tylko nas – kobiet. I tak, gdybym miałam taką władzę, moc, czary, czy inne różdżki, to bym facetom dała trochę baby bluesa i rozstępów na tyłku. Tak. Czy ja im zazdroszczę? No ba! Jak nigdy nikomu!

Kobiety ponoszą naprawdę ogromną cenę za macierzyństwo. Oczywiście, że każda z nas płaci za nią chętnie, bez wahania, zastanowienia, z miłością w sercu i pieśnią na ustach. U mnie nie było inaczej. Ale przecież wkurza mnie jak słyszę faceta mówiącego  „jesteśmy w ciąży”. No chyba, że ma on na myśli spożywczą, to wtedy spoko, zgadzam się w 100%, bo jak tyć to jednak zawsze lepiej razem 🙂


Free PDF    Send article as PDF   

Leave a Comment