"Ale co Ty będziesz jeść na Święta?!" czyli o planach na roślinne Boże Narodzenie (+ przepis na najlepszy i najprostszy pasztet ever!!!!) - Flow Mummmy
TESTUJEMY Uncategorized W KUCHNI

„Ale co Ty będziesz jeść na Święta?!” czyli o planach na roślinne Boże Narodzenie (+ przepis na najlepszy i najprostszy pasztet ever!!!!)

Ja wiem, że ten tytuł móglby być ciut krótszy, ale ja tak bardzo chciałam, żebyś wiedziała jak ja się z tego wpisu cieszę!

Ale od początku, bo znowu się wznieciłam niepotrzebnie, no ale musisz mi to wybaczyć, bo jednak kiedy chodzi o jedzenie, to ja tak mam zawsze. Zwyczajnie kocham jeść. A teraz, kiedy po prostu mogę wcinać bezkarnie większość rzeczy, bo po prostu lubię jeść zdrowo i każdą ich ilość (bo biegam, a to jednak spala masę kalorii), to ta miłość urosła do rozmiarów przypominających mój brzuch przed odchudzaniem. Czyli sporych. I wielkich. No po prostu ogromnych. Wyobraź to sobie.

Czy na Boże Narodzenie wciąż mam zamiar trzymać dietę?

Absolutnie NIE! Ale to pewnie dlatego, że ja aktualnie diety żadnej nie trzymam 🙂 Po prostu jem zdrowo, a raczej staram się jeść zdrowo, bo za moje wybory życiowe w czasie pms-u, to ja nigdy nie odpowiadałam, więc jakiekolwiek błędy, porażki, potknięcia, zwyczajnie się nie liczą.Nie trzymam żadnej diety, raz na jakiś czas zjem coś słodkiego, ale wychodzę z założenia, że złoty środek to zawsze najlepsze rozwiązanie, więc się rozgrzeszam bardzo szybko.

A co z mięsem? Jajkami? Nabiałem?

Nie planuję. Mięsa nie tknę w te święta na bank, bo na samą myśl mi słabo. Jajka, mleko? Nie będę kłamać, na kawałek serniczka się skuszę, ale jajko w majonezie to nie mój klimat aktualnie. Zamiast tego mam plan jeść uszka, pierogi i pasztet (roślinny!), aż do omdlenia. I ciasta. Sorry, ale ciast sobie nie odpuszczę!

No i przechodzimy tym akcentem, do najważniejszego punktu tego wpisu. O ile rozumiem, że sałatka może komuś nie smakować (ale tylko jeżeli nie próbował mojej, bo moja jest tak świetna, że nie ma opcji, żeby ktoś nią pogardził), tak w momencie, kiedy ktoś lubi pasztet, tak obok tego zwyczajnie nie będzie mógł przejść obojętnie, bo to jak on smakuje… no petarda, co tu dużo pisać.

Pasztet jest banalny, jedyny minus jest taki, że niestety nie zjesz go od razu. Pasztet po upieczeniu musi swoje odstać, żeby jego konsysjencja była zwarta i bez problemu dał się kroić. Poza tym jest: tani (ok. 12 zł za 2 pasztety!), wartościowy (same roślinne produkty!), łatwy, niskokaloryczny!!! (1 pasztet to jakieś 500 kcal, cały pasztet!!!, więc przyjmując, że porcja na kanapki to jakieś 2 plastry, to wychodzi jakieś 120 kcal na porcję) i zawiera dużo białka roślinnego.

Skład:

  • Koncentrat Grzybowej Krakus 300 ml
  • ok. 300 g soczewicy czerwonej
  • ok. 200 g pieczarek
  • jedna cebula
  • przyprawy: łyżeczka majeranku, łyżeczka pieprzu ziołowego, pół łyżeczki papryki wędzonej, pieprz (soli już nie dodawaj)
  • opcjonalnie dodatki: np. słonecznik prażony, żurawina, orzechy włoskie, dowolne!!!
  • 3 łyżki mielonego siemienia lnianego

Cebulę i pieczarki smażymy i mieszamy z przyprawami.

W garnku mieszamy Koncentrat Grzybowej od Krakusa  z wodą(ok. 500 ml), zagotowujemy. Gdy płyn zacznie wrzeć, dodajemy opłukaną soczewicę i gotujemy na małym ogniu ok. 20-25 minut (aż soczewica wchłonie całą wodę). Mieszamy z usmażonymi pieczarkami, cebulą i siemieniem lnianym i miksujemy na dosyć gładką masę. Po zmiksowaniu możemy (ale nie musimy, póki co próbowałam ze słonecznikiem i było super, a jedna osoba jadła z rodzynkami i mówiła, że też mega. Można również dodać orzechy włoskie lub inne dodatki. Całość wylewamy do małych keksówek i pieczemy przez 45 minut, w piekarniku nastawionym na 180 st. Po tym czasie pasztet wyciągamy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia (nalepiej na całą noc, a nawet nie tyle najlepiej, co koniecznie na całą noc). KONIEC.

Pasztet idealnie smakuje z kiszonymi ogórkami. I-DE-AL-NIE! No po prostu petarda! Nie jest suchy, nie rozpada się, można go rozsmarowywać, ale też trzyma formę jeżeli trzeba. No i ten grzybowy smak. Laski. Koniecznie spróbujcie, bo to jest taki hicior…

I odkryłam go sama!!!!!!!!!!   <3

No i uwaga – BONUS! Myślałaś, że zostawię Cię z samym pasztetem?! Przygotowałam także pyszny  SOS GRZYBOWY!

Szklanka wody, 100 ml KONCENTRATU GRZYBOWEGO Krakus i śmietana. Może i nie vege, ale nie róbmy scen, nie wszystko byc musi. Oczywiście podane składniki to tak na oko. Koncentrat trzeba rozcieńczyć wodą, można dodać podsmażoną cebulkę, no i na koniec śmietana. PYCHA!!! No PYCHA! (Polecam też jako sos do makaronu haha)


PDF Creator    Send article as PDF   

Leave a Comment