"Ale tak szczerze, to co ty robisz cały dzień?" - Flow Mummmy
LIFESTYLE MACIERZYŃSTWO

„Ale tak szczerze, to co ty robisz cały dzień?”

No bo zobacz – śpisz do której chcesz, a jak nie śpisz, to przecież dzień w drzemka jak złoto wpaść powinna. Nawet się malować i czesać nie musisz! W piżamie bym na twoim miejscu chodziła, z włączoną tv, najlepiej na Comedy Central bo tam przecież „Przyjaciele” non stop lecą. Czego chcieć więcej?! Pracować nie musisz, kasa sama spływa, a ty jedyne o co powinnaś zadbać to czysta pielucha i obiad dla męża. Oczywiście nie męża pielucha. Dziecka. Wiadomo.

Tak… Gdyby to tylko tak w praktyce wyglądało…

„Siedzę w domu z dzieckiem” – stwierdzenie tak okropne, tak przekłamujące rzeczywistość, że to aż smutne. Mam trójkę dzieci i powiem szczerze, że nie przypominam sobie, żebym z nimi w domu siedziała. No chyba, że mowa o siedzeniu przy nich, na podłodze, w zabawkach, z głową pękającą od hałasu, z myślami o tym co tu na obiad ugotować, kiedy się ogarnąć i jak to zrobić, żeby w końcy życie przestało się krecić wokół zawartości pieluchy. Nie mylić zawartości pieluchy z dzieckiem. Bo życie w okół dziecka to się kręcić już będzie zawsze i to jest całkiem fajne uczucie. Miłość się nazywa 🙂

Jak wygląda normalny dzień na macierzyńskim? No wybornie! A najczęściej tak, że człowiek juz rano marzy o wieczorze, a przecież po drodze musi poodkurzać w domu, umyć podłogi, opróżnić zmywarkę, zrobić śniadanie, obiad, przekąskę, nakarmić nimi dziecko, a przy dobrych wiatrach (nie dziecka, tylko życia) to nawet samemu zdąży coś zjeść. Trzeba też się ubrać, bo przecież społeczeństwo już dawno przestało akceptować młode mamy w piżamie lub dresie. Nie nie. Trzeba się wysztafirować, odszczurzyć, wylaszczyć. Zresztą umówmy się – o ile nie ma co przesadzać, bo bardzo rzadko zdarza się taka, co to miesiąc po porodzie wygląda jak milion dolarów, o tyle jeszcze nikomu, nigdy, nie było dobrze w obrzyganym dresie. W tłustych włosach też nie.

Jako matka, która ma za sobą 3 urlopy (hahaha zawsze mnie to bawi) macierzyńskie, i która ma wrażenie, że uszła z nich jako tako,  w sensie, że bez większych uszczerbków na zdrowiu i wizyty u psychiatry (co uważam za osobisty sukces), to zdradzę Ci kilka swoich patentów.

1. Ogarniaj dom wieczorem.

Tzn. ile się da, ogarnij wieczorem. I nie, że wtedy kiedy dzieci juz zasną. Wieczorem, przed ich kąpielą. Poświęć na to 30 minut. Uwierz mi, będzie to najpewniej najcięższe 30 minut z całego dnia, ale warto! Kiedy dziecko zaśnie Ty masz już odpoczywać, a rano nie ma nic lepszego, niż wstać i mieć jako taki porządek. Oczywiście późnym wieczorem, przed Twoim zaśnięciem, też możesz coś zrobić, ale poświęć na to nie dłużej niż 20 minut. Wieczór ma być od relaksu.

2. Z samego rana zrób najwięcej.

Tak tak. Póki masz jeszcze siły, póki dziecko jest w miarę wyspane i w jako takim humorze. Pamiętam, że często o 7 miałam już ugotowaną zupę. Tak. O 7  🙂 Z samego rana zawsze nastawiałam pranie (często wieczorem już je szykowałam). Mało tego! Kiedyś to ja nie miałam takiej wypasionej pralki jak teraz, co to sobie mogę ustawić na kiedy ma mi wyprać ciuchy. Serio. Teraz to są luksusy.

3. Nie szukaj sobie roboty.

Jasne, że są rzeczy, który zwyczajnie muszą być zrobione. Oczywiście, że tak. Ale są też takie, bez których się obejdzie, i też takie, które można zrobić tylko „połowicznie”. Mam tu na myśli np. obiad na dwa dni. Czy naprawdę dzieciom i mężowi, korony z głów pospadają, kiedy zjedzą dwa dni pod rząd taki sam obiad? No bez jaj. Albo prasowanie. Ja nigdy nie rozumiałam, po co prasować rzeczy przed włożeniem do szafki. Chodzi mi o tę stertę ciuchów, którą się ściąga z szuszarki, później prasuje, a później wkłada do szafek. Jeszcze rozumiem posiadaczy garderoby. Ale tak? Do szafki? Przecież to się znowu gniecie. Mało tego! Ja mam pralkę, która praktycznie prasuje za mnie. Tak! Ma taki przycisk Steam Touch (pralka to AMICA DAW8143 ), który totalnie redukuje zagniecenia. Nie to, żeby prasowała mi koszule, bez przesady, ale dziecięcych tshirtów juz nie pamiętam kiedy prasowałam. No może kilka razy, bo ktoś je brzydko rozwiesił. Ale teraz uwaga, bo o ile ja jestem totalnym leniem w tym temacie, to moja babcia jest moim największym przeciwieństwem – ona prasuje nawet majtki. I ja się pytam: po co?!

Dodatkowo funkcja Opti Dose, czyli raz wlewasz płyn do płukania i wsypujesz proszek, a pralka sama sobie wszystko dozuje. Mam jedno pytanie, czy tylko ja żyłam w takim ciemnogrodzie, że nie wiedziałam, że takie funkcje istnieją?!

 

4. Szanuj swoją pracę i każ innym ją szanować!

Naucz się odkładać rzeczy na miejsce i każ innym też to robić. Mi właśnie nauka tego zajęła najwięcej czasu. Naprawdę! To robi taką różnicę! Nie ma nic gorszego niż szukać jednej rzeczy pół godziny, tylko dlatego, że nie odłożyło się jej na miejsce. A najgorsze jest to, że zawsze jest ona potrzebna wtedy, kiedy nie ma czasu na jej szukanie!

5. Odpuszczaj.

Czasami (a nawet zazwyczaj) jesteś po prostu ważniejsza od czystej podłogi. Jasne, jeżeli się lepi i już nawet kot zaczyna się drzeć na Ciebie, że w domu panuje lekki burdel, to i owszem, nie ma co marudzić i trzeba się ogarnać, ale w innych przypadkach, kiedy źle się czujesz, masz kiepski dzień, albo zwyczajnie Ci się nie chce – spoko, odpuść, dom to nie hotel.

Jasne, urlop macierzyński (hahaha, no naprawdę, kto to wymyślił?!) da się przeżyć nie zaharowując się na śmierć. No da się. Może i nie jest lekko, łatwo i jak na karaibskich wakacjach (pozdro Basia!), ale da się!


Free PDF    Send article as PDF   

5 komentarzy

  • Wpis jak za dawnych czasów, które dla Ciebie już mijają. Dla mnie są jeszcze na topie. Dzięki!! Tak bardzo lubię te wskazówki praktyczne i życiowe 🙂 A pralka zajebiaszcza 🙂

  • Rozbawiło mnie jak usłyszałam, ze urlop macierzyński ma tyle wspólnego z urlopem, co krzesło elektryczne z krzesłem:D

  • Wpis extra. Również mam troje dzieci..faceci..tacy jak Twoi,z lekka mlodsi,ale fakt jest taki że podobnie wieczorem wszystko ogarniam itd..oprócz superanckiej pralki😊 i nawet nie myślałam że to taki dobry plan i ze ktoś o tym napisze😊😊😊

  • Aaaa i jeszcze! Kiedy dzieci (zawsze wszystkie na raz) są chore ,to już w ogóle,lezysz i pachniesz😊 urlopik po ch…

  • Jednego nie rozumiem…. Co w tym czasie robi Twoje kilkumiesieczne dziecko? Jest w ogóle w tedy w domu? Ktoś się nim zajmuje kiedy robisz to wszystko czy śpi cały dzień? Bo to co ja robię 90% czasu w domu to zajmowanie się synem, który potrzebuje opieki i uwagi. Ogarniam w domu czy jem prawie tylko kiedy on śpi co oznacza że mam na to bardzo mało czasu. A jak czytam post to tak jakby Twój urlop macierzyński polegał tylko na sprzątaniu i ogarnianiu domu i gotowaniu mężowi. Ja przy dziecku czasem nie mogę pójść do toalety a co dopiero robić to wszystko o czym piszesz. Denerwuje mnie to bo nie każdy ma dziecko przy którym ma czas na wszystko włącznie z gotowaniem dla męża. W ogóle nie rozumiem dlaczego uważa się że kobieta na macierzyńskim ma ogarniać mieszkanie i gotować dla wszystkich? Ludzie urlop jest żeby przez ten czas który bylybyscie w pracy czyli 8 godzin na dobę (Kiedy mąż jest w swojej pracy) zajmować się naszym dzieckiem. Wszystkie inne obowiązki domowe powinny być dzielone na wszystkich domowników. Po za tymi 8 godzinami również opieka nad dzieckiem powinna być dzielona. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś ode mnie oczekiwał że skoro jestem w domu to posprzątam wszystko i jeszcze obiadek ugotuje no i dzieckiem się zajmę. Same robicie z siebie męczennice.

Leave a Comment