"Poproszę o instrukcję obsługi do syna." - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

„Poproszę o instrukcję obsługi do syna.”

Pamiętam dzień, w którym dowiedziałam się, że będę miała syna. Dziwna sprawa, bo przecież od zawsze chciałam mieć córkę. W sumie nie tyle chciałam, co kompletnie nie wiedziałam, jak takich synów się wychowuje. Na kształt czego? Z jakimś wzorem? O co chodzi?

Długo marzyłam o córce. Nie, nie dla lalek, różowych sukieneczek czy opasek z gwiazdką. Nie mój klimat. Róż jako kolor jest może i uroczy, ale jako styl życia, kompletnie do mnie nie przemawia. O córce marzyłam, bo przecież o facetach wiedziałam tyle, czego sama się nauczyłam, czyli że w sumie nie są aż tak fajni jak im się wydaje, że za dużo imprezują, za mało czytają i najczęściej kiepsko gotują i sprzątają. O chłopakach nie wiedziałam nic, oprócz tego, że będę mamą jednego z nich.

To jak ma być? Facet może płakać czy nie? 

Nie mówię do swoich synków „nie płacz jak baba”. Nie mówię, bo przecież co ma zrobić 3 czy 5 latek, kiedy mu źle? A 10 letni chłopiec? Jemu jeszcze wypada? Przecież nie chcę, żeby jako dorośli mężczyźni, ryczeli przez byle pierdołę. I nie mów mi, że im przejdzie – mi nie przeszło.

Chce się bawić wózkiem? Niech się bawi.

Chce się bawić lalkami? Kup mu lalkę!

I ja się z tym zgadzam. Jasne, niech się przygotowuje do roli ojca. Ale co jeśli nie chce? To znaczy, że będzie kiepskim tatą? Bzdura, wszystkiego się nauczy, tylko kiedy?

Mówi się, że wszystkie dzieci są takie same, niezależnie od płci. Ale czy napewno? Wszyscy dorośli ludzie też są „tacy sami”, ale jednak trochę płeć determinuje ich wygląd, zachowanie. To sprawa tylko hormonów? A może też wychowania?

Kiedy mówić chłopcu „jak cię biją, to się broń”, a może nie mówić tego w ogóle?

Kiedy mówić, że jednak wypadałoby być silniejszym? Bo przecież tego oczekujemy od facetów.

Kiedy mówić „nie becz tyle!”?  Przecież płaczący mężczyzna, to wstyd i siara, zero akceptacji. No chyba, że płacze podczas porodu, wtedy jest to wskazane, urocze i w ogóle rozpływające serce.

Kiedy tłumaczyć „masz być męski!”, i co to w ogóle oznacza?

Marzę o instrukcji do wychowania synów. Marzę o niej, bo tak naprawdę wiem tylko tyle, jakimi facetami powinni być, aby społczeństwo, ich bliscy, byli nimi zachwyceni. Ale co z nimi? A co jeśli oni wcale nie chcą być zachwycający?

A może olać wszystko, dbać o ich szczęście, a męskością zajmie się tata, dziadek, kolega?

Ponoć szczęśliwego chłopca może wychować kobieta silna. Ile w tym prawdy? Nie mam pojęcia. Okaże się za 10-20 lat…

 

 


Free PDF    Send article as PDF   

Leave a Comment