Bez jędrnych piersi nie podchodź! - Flow Mummmy
MY MATKI

Bez jędrnych piersi nie podchodź!

Dawno dawno temu, kiedy moimi głównym problemami były sprawdzian z matmy i brak nowej bluzki (w sumie trochę poleciałam, wciąż brak nowej bluzki jest dla mnie problemem, ale chyba wiesz co mam na myśli), sądziłam że ciąża owszem, zmienia ciało kobiety, ale tylko na okres 9 miesięcy. Boże jaka ja durna byłam, to wiem tylko ja.

Pamiętam jak 2 miesiące przede mną, dziecko urodziła siostra mojej mamy (Babamadom tak btw 🙂 ). Pamiętam, że odwiedziliśmy ją wszyscy, ja tocząca się już porządnie, w szpitalu. Pamiętam mój szok i pytanie, a raczej stwierdzenie „jaki ty masz jeszcze wielki brzuch”. Tak, miałam 21 lat, a w głowie myśl, że jak tylko urodzę, to może faktycznie dupa wciąż będzie ciut większa, uda jak konary przez jakiś tydzień zostaną, ale brzuch?! No błagam! wylezie z niego dziecko! Po co ma być duży?! Mało tego! Pamiętam, że jak te 2 miesiące później, godzinę po tym jak już Filipek był na świecie, obdzwaniałam całą rodzinę żeby im powiedzieć, że jednak żyję, nie umarłam, nie rozerwało mnie na pół, to leżąc na plecach (hahahah uważaj, teraz najlepsze!) powiedziałam do Doroty „ej! zszedł mi brzuch!”. A później wstałam. I okazało się, że niekoniecznie…

Rozumiem, że mając lat 20, człowiek myśli że jego życie będzie jak z filmu. Ja też myślałam. Pamiętajmy też o tym, że ja w pierwszej ciąży byłam, uwaga!!!! 10 lat temu! Wtedy nikt nie mówił, że będzie ciężko, że depresja poporodowa to jednak dosyć popularna sprawa. Nie. Wtedy wszyscy oczekiwali, że kobieta po porodzie będzie najszczęśliwsza na świecie, a do stanu sprzed ciąży wróci w tydzień. Czy Ty rozumiesz, że ja myślałam, że mi taki wielki biust zostanie?! Ja w to wierzyłam tak mocno jak w to, że za drugim razem urodzę dziewczynkę. I za trzecim. I za czwartym (if You know what I mean). 😀

Jędrne cycki kobiet, które są matkami? Wierzę, że gdzieś są. Naprawdę wierzę! Ja i tak miałam to szczęście, że to co było moją zmorą w wieku nastu lat (czyli znikoma ilość biustu), okazało się zbawieniem, kiedy zaczęłam przygodę z macierzyństwem. Ja nawet nie chcę myśleć co bym miała z piersiami, gdyby moja miseczka miała rozmiar D a nie B. To znaczy wiem co by się działo – kredycik na chiruga i tyle.

Ale wiesz co mnie najbardziej dziwi? Że są kobiety, tak! kobiety!!!!, które potrafią innym wypomnieć wygląd po ciąży. Jasne, ja wiem, że fajnie o siebie zadbać, bo ciało mamy jedno, ba! zdrowie mamy jedno! Z drugiej jednak strony, czy powinno kogokolwiek obchodzić jakie ktoś ma cycki, brzuch, czy ilość roztępów na dupie? Czy komuś naprawdę aż tak się w życiu nudzi?

Może nie mam racji, popraw mnie jeśli się mylę, ale czy nie jest tak, że my, czyli ludzie, nie musimy wcale, nic a nic, być do siebie podobni? Że jeden może być chudy, inny gruby, inny mieć cycki, a inna ich nie mieć? Że jeżeli nam z tym dobrze, to co kogo interesuje ilość fałd na naszym brzuchu? Serio, czy ja źle myślę?

Czy tylko ja chciałabym świata w którym jędrność piersi nie stanowi o sukcesie? Bo o ile na tyłek to jeszcze jakoś można sobie zapracować, tak na cycki chyba średnio. Biust do przodu moje Panie. Niezaleznie od tego czy z wyglądu bardziej przypominają melony czy skarpety 🙂


PDF    Send article as PDF   

Leave a Comment