Najlepszy czas w ciągu dnia. - Flow Mummmy
LIFESTYLE MACIERZYŃSTWO TESTUJEMY W KUCHNI

Najlepszy czas w ciągu dnia.

Wydawałoby się, że będę tu rozwodzić się nad wieczorem. Bo wtedy w końcu, po całym dniu krzyków, pisków i niekończących się pytań, można usłyszeć ciszę. Człowiek może zostać sam ze swoimi myślami, poukładać co nieco w głowie, dać odpocząć myślom i każdej innej komórce zmęczonego ciała. Otóż tutaj będę musiała Cię zaskoczyć – wieczór, w porównaniu z porankiem, to nic nieznaczący znajomy, którego dodaliśmy do listy na Facebooku, z niewiadomych do dzisiaj przyczyn. To właśnie rano, możemy obiecać sobie, że dzień będzie szczęśliwy i fantastyczny, jak małe stópki niemowlaka.

Uwielbiam wstawać wcześniej od dzieci. Nieraz o tym pisałam – właśnie wtedy mogę w spokoju napić się kawy, pomyśleć o rzeczach do zrobienia, zaplanować cały dzień. Uwielbiam budzić chłopców, spędzić z nimi jeszcze te 2 minuty w łóżku, kiedy bezkarnie możemy się przytulać, łaskotać i wyznawać dozgonną miłość. Kiedy jeszcze żadna afera nie przyszła im do głowy, są najsłodsi na świecie. Dopiero później wstępuje w nich diabeł 🙂

Uwielbiam wspólne posiłki, ale to właśnie śniadanie lubię najbardziej. „Kto ma rano na to wszystko czas?!”. Tak wiem, że istnieją ludzie, którzy daliby się pokroić za dodatkowe 5 minut snu. Nie ja. Ja wolę pójść wcześniej spać i już od rana spędzać dzień tak, jak lubię najbardziej. Śniadanie w komplecie, to ta chwila, kiedy najbardziej doceniam, jakie mam w życiu szczęście. Bo wiesz, to nie tak, że mam wszystko czego pragnę. Nie, nie. Ale to co mam, w zupełności mi wystarcza. I ja właśnie wtedy to widzę, kiedy rano siedzimy, śmiejemy się, wydurniamy. Wtedy jakoś nie myślę o problemach, o nowych butach, o tym, że jednak powinnam więcej czasu poświęcić pracy itp. Nie. Wtedy liczy się tylko to, że mam wspaniałe i zdrowe dzieci. Że sama jestem zdrowa. I nawet ten mój mąż jest wtedy spoko, dopiero pod koniec dnia myślę, że jednak mógłby bardziej przypominać Ryana Goslinga.

Pewnie teraz myślisz, że musiałabyś wstawać o 4, żeby naszykować wszystkim śniadanie, i w ogóle jakoś wszystko ogarnąć. I znów błąd. U nas śniadanie to prościzna – jogurt z owocami, płatki z mlekiem. Żadnych wyszukanych dań, bo kto na to ma czas? Ostatni hit? Tosty francuskie, ale takie trochę oszukane, w sumie lepsze od oryginału 🙂

Kromki chleba (najczęściej jakiegoś z ziarnami, bo tostowego od dawna nie kupuję) maczam w mieszance jajka, mleka i dowolnej mąki (najlepsza migdałowa! ale z pszenną też będą super), a następnie panieruję w pokruszonych płatkach LUBELLA Corn Flakes, dzięki czemu tosty są tak cudownie chrupiące, a przy tym pełne cennych witamin i minerałów! Płatki mają super prosty skład (a to jest coś na co zwracam ostatnio szczególną uwagę), są naturalne i przepyszne, a przy dzieciach to jednak jeden z głównych atutów. Ponadto zawierają mnóstwo pozytywnych dla rozwoju dzieci i całej naszej rodziny składników. Jest to prosty sposób, żeby dostarczyć wszystkim energii na cały dzień. Gotowe, obtoczone w płatkach kromki smażę lub piekę, aż nabiorą złotego koloru. W międzyczasie gotowy chlebek (a! bo to ważne! może być ciut czerstwy!) można trzymać w ciepłym piekarniku. To na wypadek, gdyby dzieciom za długo zeszło ubieranie się. Wszystko podaję z ulubionymi owocami. Proste?! Na maxa! A efekt wow gwarantowany. Do tego po garści płatków LUBELLA Corn Flakes wyjedzonych prosto z paczki. Kto tak nie robi ten gapa! Serio!

Tak, ja wiem, że codzienne, poranne gotowanie, zwłaszcza w roku szkolnym, nie ma dużo wspólnego z rzeczywistością. Ja to wiem, ale jeden dzień w tygodniu? Czy nie byłoby fajnie? Nie spieszyć się, pójść spać odrobinę wcześniej, wcześniej wstać i spędzić kilka chwil razem. Bez nerwów, pisków, bez wzroku wbitego w kuchenny zegar.

Chyba się starzeję, bo coraz częściej doceniam właśnie takie chwile. Chwile, kiedy nie denerwuję się, dzieci nie wariują, a może wariują, tylko ja to inaczej odbieram? Przecież krzyczą tak samo głośno. To starość. Mówię Ci, po prostu starość… 🙂


PDF Printer    Send article as PDF   

9 komentarzy

  • Oczywiście, że poranki! Poranne rytuały są dla mnie przyjemne 🙂 Natomiast wieczory…cóż człowiek zbyt zmęczony aby cokolwiek zrobić więcej niż umyć się i włączyć tv. Wierzę jednak, że wrócę do ćwiczeń i czytania. Someday…

  • Super pomysł na przekąskę, śniadanie albo kolację 🙂 moje dziecko uwielbia płatki, ale w klasycznej formie, z mlekiem. Spróbuję przekonać je do tego pomysłu!

  • Mam bardzo podobnie. Jestem rannym ptaszkiem. Wstaję o 4:30 żeby rano wszystkich wybrać i wszystko ogarnąć. Mąż oczywiście śpi do ostatniej minuty więc nie mam co rano liczyć na jego pomoc. Tu jesteśmy przeciwieństwem – on woli dłużej posiedzieć w nocy kiedy ja już padam mordą na pysk (niekiedy nawet równo z dziećmi o 21:00). A ile jeszcze jest zawsze do zrobienia? Lubię mimo wszystko poranki. Prysznic make up fryz kawusia albo zielona herbatka i dopiero biorę się za robienie śniadanka i za budzenie dzieciaków (w tym męża).

  • Fajny pomysł. My z mężem w podobny sposób „wskrzeszamy” starą, czerstwą chałkę. Tyle że maczamy chałkę jedynie w rozbełtanym jajku i smażymy z obu stron. Chałka staje się mięciutka i puszysta 🙂 i smakuje wybornie, najlepiej z domowym dżemorem 🙂

  • Super tekst i super sprawa ☺ ja osobiście też wolę wcześniej wstać a wieczorem padam zaraz za dziećmi. MMam prośbę podaj po kolei kroki jak przygotowujesz te kanapki z płatkami?

  • 🙁 te lokowania produktów zaczynają być strasznie męczące 🙁 niby rozumiem, że kasa, ale czy piszesz jeszcze coś „od siebie”?

    • nie. kompletnie mi się nie chce. tylko za hajs. w ogóle z łóżka nawet nie wstaję jeżeli mąż mi nie zapłaci. Naprawdę. Takie mam życie 🙂

Leave a Comment