Kompletowanie szkolnej wyprawki, czyli koszmar każdego rodzica. - Flow Mummmy
DZIECI LIFESTYLE MACIERZYŃSTWO

Kompletowanie szkolnej wyprawki, czyli koszmar każdego rodzica.

Sierpień, czas kiedy powoli żegnamy lato, japonki, krótkie spodenki i ten luz, który pozwala nam chodzić bez makijażu, w spiętych włosach, ewentualnie czapce z daszkiem, tudzież kapeluszu. No dobra, te ostatnie to zasługa cudownej opalenizny i wakacyjnej beztroski, ale jednak wciąż kojarzy mi się właśnie z tym miesiącem.

Sierpień to też okres, w którym my – rodzice, wydajemy najwięcej kasy. No ok, sierpień i wrzesień. Kiedy nagle okazuje się, że w sumie racja – fajnie mieć starsze dziecko, które już nie woła za każdym razem „mama”, kiedy rzeczywistość go przytłacza, ewentualnie kiedy po prostu mu się nudzi, ale z drugiej strony ta szkoła to swoje kosztuje! Długopisy, flamastry, kredki, plecak, zeszyty… Miliony monet zawarte w szkolnych przyborach.

Pamiętam, kiedy sama byłam dzieckiem. Tak wiem, było to prawie w tym czasie, kiedy dinozaury jeszcze żyły (#truestory, Brusio raz mnie zapytał czy kiedyś spotkałam stegozaura), ale ja naprawdę to pamiętam! Jarałam się jak dziki osioł wszystkimi zeszytami, tym że wszystko zaczynam praktycznie z „czystą kartką”, że znowu spotkam koleżanki i kolegów, no i te kredki! Te długopisy! Wszystko piękne, nowe, prawie pokryte złotem. Ekscytacja na równi z momentem, kiedy przychodzi do mnie kurier z zakupami, które zamówiłam w jakiś depresyjny wieczór. Znasz to? Na bank znasz 🙂

Doskonale pamiętam te uczucia i za nic nie chciałabym ich odebrać dziecku oznajmiając „łeee, te kredki to jeszcze na luzie wystarczą”, kiedy widzę, że już nawet ich zastrugać porządnie sama nie potrafię. Nowy rok szkolny to nowy etap, z nowymi pomysłami, ambicjami, więc tak, chcę pomóc mojemu dziecku poczuć tę ekscytację (zwłaszcza, że aktualnie trzęsie portkami, bo przecież 4 klasa się kłania) i zasponsorować mu nowe przybory, a co! Taka będę rozrzutna! (zanim mnie za to skrytykujesz, czytaj dalej 🙂 ).

I teraz uwaga, napiszę to z pełną odpowiedzialnością, z premedytacją i świadomością, że są wśród nas osoby, które za moment przestaną czytać ten tekst. Pfff, mówi się trudno, ale… ten post jest postem sponsorowanym. Tak tak 🙂 A teraz najlepsze! Jest sponsorowany przez jeden z najfajniejszych sklepów dla matek! Nie znam osoby, która go nie uwielbia, nie zna, nie lubi, nie jara się nim chociaż odrobinkę. PEPCO! Hahaha! Tak, niech pierwsza rzuci kamień, która nigdy nie wyszła stamtąd z jakąś fajną rzeczą! Sklep, dzięki któremu kupię sobie buty! Jak? Bo ile ja tam monet zaoszczędziłam na szkolnej wyprawce to moje!

Tylko mi tutaj nie pisz, że jak to tak? Że przecież jeszcze listy nie ma, że skąd ja wiem co kupić? Akurat kredki i długopisy, to wiadomo, że zawsze są potrzebne 🙂 Czy Ty wiesz, że ja już się nie mogę doczekać, kiedy Filipek zobaczy te dobra? Przecież nowa wyprawka szkolna, to kwintesencja sierpnia! Ale ale, wracając do PEPCO…

Tak, kompletowanie szkolnej wyprawki to jest koszmar. Nagle człowiek uświadamia sobie, że chyba faktycznie trzeba było zostać przy jednym dziecku, bo przecież mało kogo na luzie stać na taką ilość zeszytów, gumek do mazania i ołówków! Takie są realia. A w momencie kiedy ja posiadam dzieci sztuk 3, to wiesz… trochę boli… I tak, chcę na tym zaoszczędzić, ale tak, żeby dzieci wciąż się cieszyły z tego co mają. Nie chcę oszczędzać na jakości, radości, kolorowych pierdółkach – tylko na wydanej kasie, to chyba zrozumiałe? I wtedy nagle PEPCO przysyła mi swoją gazetkę, a niej mnóstwo kolorów, oferty licencyjne na wzory z ulubionymi bohaterami z bajek, bogate zwornictwo. I wiesz co ja wtedy odczuwam? Radość! Radość taką, że hoho!

Początek roku szkolnego to naprawdę magiczny czas. Taki, w którym nawet my dorośli czasami widzimy „świeży start”. Wraca rutyna, wracają obowiązki, ale to dobrze. One są potrzebne nie tylko dzieciom, ale i nam rodzicom. Czy wakacje byłyby takie super, gdyby trwały cały rok? I teraz błagam, nie znienawidź mnie za to co za sekundę napiszę: już niedługo święta! hahaha tak! Czy Ty rozumiesz jak ja się wtedy w tym PEPCO obkupię?! Czekaj na post z inspiracjami! 😀


Create PDF    Send article as PDF   

2 komentarze

  • Ja też pamietam moją radość na nowy plecak, piórnik i wybieranie zeszytów z rodzicami- to cudowne wspomnienia. W tym roku dla moich 3 szkolnych synów już kupiłam nowe piórniki, plecaki i tony przyborów szkolnych 😉 Najmłodszy do przedszkola dostanie nową pościel, kapcie i książeczki oraz obowiązkowo plecaczek. Uwielbiam te sierpniowe przygotowania.

Leave a Comment