Tak, szczepię swoje dzieci i nie karmiłam piersią – nie powinnam być matką. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Tak, szczepię swoje dzieci i nie karmiłam piersią – nie powinnam być matką.

Długo wzbraniałam się przed zabraniem głosu w tej sprawie. Powód? Niby banalny, ale jednak bardzo uderzający, zwłaszcza dla kogoś, kto ma inne zdanie. Niestety, ale świat matek jest po brzegi wypełniony nienawiścią. Tak jakby matki szukały równowagi i poza tą całą miłością, którą darzą swoje dziecko, została już tylko nienawiść. Jest to totalnie przerażające, kompletnie niezrozumiałe, ale jednak obecne – zwłaszcza w sieci. Wiesz co mam na myśli? Napisz publicznie, że nie karmiłaś piersią, albo karmiłaś dłużej niż statystyczna Polka i zrozumiesz o czym piszę, a jeszcze powiedz, że szczepiłaś na pneumokoki, to już w ogóle zostaniesz zlinczowana pasem do spodni – i to takim z wielką klamrą.

Wiesz, że jest internetowy „wzór” na idealną matkę? To mama, która karmi piersią, ale tak do roku, bo później to już zboczenie. Gotuje mu dania tylko z eko warzyw, zakupionych u znajomego dziadka, który ma działkę. Chustuje dziecko, śpi z nim (chociaż tu też nie wiadomo, bo przecież zabić można, kiedy się śpi z niemowlakiem), oddaje się cała totalnie maluchowi, nie szczepi, stosuje homeopatię, a całe rodzicielstwo bliskości ma w małym paluszku. Nigdy nie krzyczy, nigdy nie ma dość, żłobek to wylęgarnia, a przedszkole to przechowalnia. No i poród! Tylko siłami natury, tylko bez znieczulenia! Inaczej nie waż się napisać „urodziłam”, bo sorry ale jak miałaś cesarkę to nie wiesz co to poród, a za znieczulenie to powinni Ci już dawno dziecko odebrać. Nie wierzysz? Zajrzyj na pierwsze lepsze forum. Albo lepiej! Napisz tam, że miałaś cesarkę, karmisz mm, świadomie szczepisz dzieci, a jedzenie podajesz ze słoików. Napisz, ale tylko pod warunkiem, że jesteś gotowa na stos wyzwisk i gróźb odebrania Ci praw rodzicielskich.

O porodach pisałam nie raz. Moje zdanie? To wybór. Cesarka powinna być „na życzenie”, a jeżeli juz kobieta chce urodzić naturalnie (ja chciałam, ale uwierz mi – tylko dlatego, że cholernie bałam się cesarki) to powinna dostać „menu” z dotępnymi środkami znieczulającymi. Wszystkimi na rynku, podawanymi już po pierwszym skurczu. „Kobiety od zawsze rodziły w bólach i jakoś żyją!” – to najbardziej beznadziejny argument. Bo owszem, rodziły, rodziły też na polu, w kuchni, w piwnicy. Jak to się często kończyło? Chyba nie muszę pisać. Skąd moje zdanie? Bo lekarze są podzieleni. Są tacy, którzy uważają, że nie ma co męczyć kobiety i cc powinna mieć każda matka, która tego chce (uwaga! znam takiego! i tak! to facet!), ale są też tacy, którzy uważają, że tylko poród siłami natury jest spoko. O ile zdaję sobie sprawę, że po coś natura wymyśliła te wszystkie skurcze, wyrzuty hormonów itp., tak jestem zdania, że nie wszystko powinniśmy naturze zostawiać i jeżeli poród ma (już nawet nie mówię o zaleceniach medycznych, bo te są w ogóle poza oceną!) wywołać u kobiety traumę, to naprawdę lepiej, żeby załatwiła sprawę operacyjnie. Tak, uważam że po to medycyna się rozwija, żeby z niej korzystać.

Karmienie piersią. Sól w oku. No sól w oku, jak nie jakiś gorszy kwas. Musisz karmić piersią. Nie ma znaczenia czy chcesz, czy nie. Nie ma znaczenia, czy możesz czy nie. MUSISZ! To Twój obowiązek. Nie chcesz karmić? Sorry, ale nie nadajesz się na matkę. Czy ja karmiłam? Nie. Chciałam, próbowałam, ale nie umiałam się w tym odnaleźć. Filipka karmiłam 3 miesiące, Brusia 6 tygodni, Edka w ogóle. Czy powinno się promować karmienie piersią? Oczywiście, że tak! Ja doskonale wiem, że kp jest dla dziecka najlepsze, doskonale o tym wiem i chylę czoła kobietom, którym się udaje! Mało tego! Ja im zazdroszczę, że się w tym odnajdują, bo to co przeżyłam to moje. Ale oprócz dziecka jestem też ja, są moje uczucia i moje boleści. Nie dałam rady. Czy mam wyrzuty? Okropne, bo według niektórych powinno mi się zabrać dzieci. Tragiczne, obrzydliwe, ale według „idealnej matki z internetu” prawdziwe. Co gdyby nie było alternatywy? Pewnie bym karmiła, męczyłabym się, jest szansa, że skończyłoby się na depresji poporodowej. Nie wiem, nie mam pojęcia. Ale anternatywa jest. Czy gorsza? Tak, jestem tego świadoma. Ale na tyle dobra, żeby ją wybrać. Tutaj też zaufałam medycynie i skoro lekarz powiedział „możemy karmić butlą”, to stwierdziłam, że możemy i tyle.

Szczepienie. Tu trochę inaczej to wszystko widzę. Nie będę kłamać, nie chcę ściemniać, ale kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy dzieci nie szczepią – co nie znaczy, że mam ochotę ich piętnować. Ja zwyczajnie się im dziwię, że się tego nie boją! Chciałabym napisać „ich wybór”, ale wszyscy wiemy, że nie do końca tak jest – no chyba, że dziecko zamierzają odizolować od świata, czego szczerze nie polecam. Przypomina mi to trochę post na fejsbuku „dziewczyny pomóżcie! mój syn ma gorączkę i wysypkę! nie wiem co mam robić!”. Wiesz co mam na myśli? Jasne, internet to źródło wiedzy, inne mamy to kopalnia informacji, ale czy pierwszą myślą mamy chorego dziecka nie powinno być „dzwonię do lekarza!”, zamiast „zapytam fejsbuczka”? Nie zrozum mnie źle, sama szukam informacji na temat każdej choroby, jestem wtedy jak detektyw znajdujący symptomy o których nawet najwyżsi uczeni nie słyszeli, ale to lekarz jest moim pierwszym kontaktem. Nie polegam na internecie w tej kwestii, nie polegam na sobie, bo wiedzy z zakresu medycyny nie posiadam i tyle. I chyba właśnie dlatego zwyczajnie bałabym się dzieci nie szczepić. Bo w zakresie zdrowia sobie nie ufam, bo nie  kształciłam się w tym kierunku, bo są ludzie mądrzejsi w tym temacie ode mnie, którzy poświęcili lata życia po to, żeby właśnie takim osobom ja ja, pomagać.

Na temat szczepień powstało już tyle bzdurnych informacji, że głowa mała. Może właśnie dlatego tak przerażają? Kiedyś nikt nie powątpiewał w ich zasadność, dopiero internet sprawił, że statystyczna mama, na samą myśl o słowie „szczepienie” widzi śmierć, zarazę i inne okropieństwa.

Może zacznę inaczej: co robisz kiedy jesteś chora? Albo kiedy boli Cię ząb? Co byś zrobiła, gdyby Twoje dziecko złamało rękę, albo nie daj boże zachorowało? Leczyłabyś je naparem z ziół? Okładałabyś ząb solą? Bławatkiem? Może i tak, ale zazwyczaj pierwsze co udajesz się do lekarza! Jak każdy normalny człowiek szukasz pomocy u kogoś kto się na zdrowiu zna. Dlaczego w takim razie szczepienia owiane są taką złą sławą? Skąd się wzięło „nie szczepię swojego dziecka, więc jestem lepszą mamą, a ty szczepisz, więc w ogóle nie powinnaś nią być”?

Szczepiłam swoje dzieci na wszystkie obowiązkowe i zalecane szczepienia. Czy wierzę, że dzięki temu nie zachorują? Nie, bo szczepienia nie dają 100% pewności, że choroba nie wystąpi, ale w sposób drastyczny „poprawią” przebieg choroby i według mnie to już jest wystarczający argument „za”.

Czy wierzę, że szczepionki są totalnie bezpieczne? Też nie – w końcu nie bez powodu dzieci po nich gorączkują, bywa że przez kilka dni się źle czują. To ingerencja w organizm, ale podawanie witamin też nią jest, o antybiotyku już nie wspominając – a jednak je dajemy, kiedy jest potrzeba.

Czy mamy wybór? Jasne, że tak. Możemy wybrać, który preparat podamy dziecku. Możemy wybrać czy zastosować szczepionkę skojarzoną (5w1 – płatna) czy monowalentną (refundowaną). Czy wiesz jak się ucieszyłam, że od stycznia tego roku szczepienie na pneumokoki jest zalecale i refundowane? Ja płaciłam grubą kasę za to, żeby moje dzieci ją dostały. Dla swojego świętego spokoju i dla ich zdrowia. I tutaj też jest wybór – czy wybrać bezpłatną (tzw. 10-walentną) czy zapłacić i zaszczepić ciut lepszą, chroniącą przed 3 dodatkowymi szczepami pneumokoków (13-walentną) – co ważne, najczęściej występującą w naszym kraju. Robisz jak uważasz. To Twoja decyzja, ale także Twojego lekarza.  Tak tylko wspomnę – czy wiesz, że według WHO, pneumokoki są odpowiedzialne za największą liczbę zachorowań i zgonów na świecie?

Z chorobami na które się szczepimy, jest jak z potrąceniem przez samochód – jasne, prawdopodobieństwo, że Cię to spotka jest małe, tylko co jeżeli to się wydarzy? Co jeżeli moje dziecko by zachorowało, a ja bym odmówiła szczepienia? O ile potrącenie może nie być z mojej winy, tylko jakiegoś debila, który nie uważał, jechał po pijaku, itp., o tyle jak sobie wytłumaczę, że przeze mnie, moją decyzję, coś się stało? Tego nie jestem w stanie zrozumieć, podejmowania tak ważnej, istotnej dla zdrowia decyzji, w oparciu o internetowe fake’i, które rozprzestrzeniają się równie dobrze co artykuły pt. „nie mam na sobie majtek”.

Matki, to naprawdę interesująca społeczność. Mam wrażenie, że gdzieś się pogubiłyśmy, że zamiast się wspierać, kochać i bronić zawzięcie i ufać ludziom od siebie mądrzejszym, ufamy temu, co wygodnie sobie wytłumaczyć. Wszystkie czujemy to samo, wszystkie kochamy tak samo, dlaczego więc potrafimy, chociażby w myślach, wyzwać kogoś, kto postępuje inaczej? Czemu tak trudno zrozumieć, że w dzisiejszych czasach ludzie zwyczajnie maja wybór? Czemu tak bardzo zapatrujemy się w „ja wiem lepiej!”, jeżeli czasami zwyczajnie tak nie jest?

Życzę każdej mamie szacunku, miłości i zrozumienia – w każdej podejmowanej decyzji, o ile jest to decyzja świadoma, mądra, a nie podyktowana myślą „bo tak”.

Peace & Love MOJE DROGIE!

 

 


PDF Creator    Send article as PDF   

20 komentarzy

  • Swietny tekst!! naprawde brawo Flow! Kazda z nas jest inna i ma inne poglady no i wiadomo ze dla kazdej z nas nasz wlasny punkt widzenia jest najlepszy ale trzeba sie szanowac i dac kazdemu wybor! w koncu wszystko sprowadza sie do tego ze kazda z nas kocha swoje dzieci i za kazda swoja pociecha skoczylaby w ogien. Pamietam kiedy nauczylam sie zwyczajnie nie oceniac po pozorach, kiedy moj mlodszy synek wczesniak lezal w szpitalu, na oddziale gdzie pokoje mialy 2*2m a dla mam fotel…sciany w kazdym pokoju byly przeszklone z kazdej strony wiec widzialysmy sie nawzajem 24h/24h… i tak na poczatku komentarze w mojej glowie…jej co za matka dlaczego ona stale gdzies wychodzi, a ta, no a ta nie karmi…jeszce inna telepie to swoje kilkudniowe malenstwo, a ta wiecznie na telefonie…az spojrzalam na sama siebie i tak z boku widzialam mame ktora jednak co jakis czas zostawia swoje malenstwo na kilka godzin(jako matka-emigrantka nie mamy rodziny wiec zdarzalo sie ze musialam wyjsc przed 7h rano ze szpitala zeby zajac sie Starszym po wyjsciu meza do pracy a zanim otworza szkole) mozna by powiedziec wyrodna matka jak moze takie kilkudiowe malenstwo zostawiac same ale tylko ja wiedzialam jakie to bylo dla mnie koszmarne przezycie jak bieglam doslownie zeby wrocic 2-3min szybciej jak plakalam cala droge i w kazdej jednej sekundzie zastanawialam sie jak On sie ma tam sam…i wtedy wlasnie zrozumialam ze przeciez chwile wczesniej krytycznym okiem patrzylam na inna taka co to wychodzi na kilka godzin!! nigdy nie wiesz co stoi za taka czy inna decyzja …dlatego dajmy sobie zwyczajnie troche powietrza! Bycie rodzicem to chyba najtrudniejsza z rol wiec po co mamy sobie jeszccze nawzajem dokladac, dlatego zanim skomentujesz, skrytykujesz to pomysl czy aby na pewno Ta Mama zrobila tak czy innaczej ze zlej woli?? bo chyba o to w tym wszystkich chodzi 😉

  • Ja karmilam piersia 3 m-ce (chociaż od początku dokarmialam modyfikowanym), wiecej mimo szczerych checi nie dalam rady 😕 I szczepilam szczepinka 6 w 1, na pneumokoki, rotawirusy i meningokoki. Co sie nasluchalam w obydwu sprawach to moje, ale nie żałuję. Dziewczynki mają prawie 8 lat i mają się świetnie. Pozdrawiam

  • Takiego postu mi brakowało w internecie!
    Też nie karmiłam piersią chociaż :niby” bardzo chciałam bo „każda” Mama chce…ale chyba bardziej mąż i jego rodzina chcieli i nalegali niż ja.
    Po dwóch tygodniach miałam stan zapalny piersi po trzech kolejny i tak co tydzień…ja się denerwowałam i moje dziecko jeszcze bardziej co to za przyjemność? tak, przykładałam kapustę i bla bla antybiotyk też był i dupa.
    Czy jestem złą Mamą? uważam siebie za najlepszą na świecie dla swojej córeczki 🙂
    I każda Mama tak powinna uważać. Chcesz nie szczepić? nie szczep ale za chwilę wrócą choroby takie jak gruźlica, krztusiec i inne dziadostwa. Od kiedy żyjemy „EKO” nagle znalazły się Mamy, które są przeciwniczkami wszystkiego co jest bez „eko” na początku…trochę dziwne.
    Większość z nas z lat 90-tych jest szczepiona i jakoś nie uważali nasi rodzice tego za złe.
    Tyle ode mnie od razu lepiej mi pójść spać 😀
    Pozdrawiam 🙂

  • Mnie również przeraża stopień krytyki, na jaki codziennie jestesmy narazone. Flow, poruszasz po raz kolejny juz wazny temat. I zgadzam sie z Tobą w 100%. Mamy wybor i powinnismy doceniac oraz szanowac. Ja akurat rodziłam naturalnie, karmie synka piersia (niedlugo rok), bo przyszlo mi to bezbolesnie i latwo; szczepie, bo czuję, ze to właściwy wybor, ale rozumiem rodzine, ktora swojego synka nie szczepi i mamy uklad,ze po prostu na ten temat nie spieramy sie. Kazdy rodzic musi podejmowac wybory w zgodzie z samym sobą. I tej wewnetrznej zgody i harmonii zyczę wszystkim. Moze wowczas bedzis latwie zniesc lub zignotowac krytyke plujacych jadem…

  • pisałaś o wzorze na idealną matkę, ale szczerze to nie wiem o czym mówiłaś…hehe. ja swoich dzieci nie karmiłam piersią a w szpitalu po kryjomu dokarmiałam butelką bo z moich mikroskopijnych piersi zamiast mleka leciała krew a po wyjsciu ze szpitala miałam strupy jak pięciozlotówki nie uzywałam chusty, zieci jadły ze słoiczków bo nie chciało mi się gotować eko zupek, potem jały to co my dorosli, po roku pałaszowały wszystko:)nawet pizze. tez szczepię swoje dzieci choc nie ukrywam jak się naczytałam cudów to miiałam wątpliwości. trafiłaś z postem bo własnie uspałam te moje skorupki i leżąc myślałam….muszę być lepszą mamą, mniej się denerwować, wiecej czasu im poświęcać i tak się linczuję co wieczór.

  • Prawdziwy post. Kiedy urodzilam 1 dziecko karmilam ja piersia – niestety musialam z Nia chodzic non stop przy piersi poniewaz nie chciala smoczka 🙈 nawet na zakupy szlam z szelkami i wyciagnietym cyckiem ..toaleta w pojedynke? Bez szans! Kiedy zaszlam w 2 ciaze i glosno mowilam ze nie bede karmic piersia bo po prostu jestem tym wykonczona psychicznie wszyscy mnie linczowali..nie tylko inne mamy ale i moja lekarka oraz lekarze w szpitalu . Druga corke karmie od poczatku sztucznie ma 1.5 roku jest zdrowa silna i nie rozni sie jej wychowanie od 1 corki 😊
    Szczepienia.. wszystkie wynagane robie z pneumokokow sie smialam. Kiedy moje corki zachorowaly i przeszly dramatycznie ta chorobe zmienilam zdanie. Dzis zaszczepilabym je od razu! Byla to po prostu moja niewiedza nic wiecej.
    1 corka wychowala sie na sloiczkach przy 2 gotuje bo ona sloiczkow nie lubi.. niestety glosno nie wolno mi mowic jak bylo z 1 poniewaz od razu jestem krytykowana.

    Straszny jest ten swiat w ktorym ciagle porownujemy sie do innych mam i gonimy za tym by byc akceptowane nawet jesli same uwazamy inaczej. Sama wiele razy zwatpilam czy slucznie cos robie skoro tyle mam robi inaczej… ale dzis starsza na 3.5 a mlodsza 1.5 roku i wiem ze jedyne czego sie mam trzymac to slow mojej poloznej ktore uslyszalam w 1 ciazy „nie wazne kto co mi powie ja jestem mama i ja najlepiej wiem jak chce wychowac swoje dzieci”. 😊😊😊

  • Jak zwykle fajnie się czyta. Zgadzam się z Tobą w 99%. Ten 1 zostawiam w kwestii szczepienia. Uważam że dzieciaki powinny być szczepione jednak lekarze powinni więcej uwagi poświęcać na stan zdrowia podczas wizyty przed szczepienie i tylko tyle. Jeśli chodzi o karmienie synka (5lat) karmiłam przez miesiąc i byłam ta ”wyrodna matka” po prostu brakowalo mi siły psychicznej i chciałam szybko do pracy wrócić… A co takie prawo😊 przy córce (3 lata) jestem ta ”zboczona” karmilam ponad 2 lata bo tak mi sie podobało. Nie było parcia na powrót do pracy, nie trzeba było pilnować czy nie braknie mm i dojrzalam po prostu. Matka powinna kochać i szanować swoje dziecko, a czy mm czy kp, czy cc czy naturalny tak naprawdę to nie ma znaczenia. Kocham moje smoki chociaż czasem na nie krzyczę czasem powiem żeby spadały bo zmęczona jestem. Jesteśmy tylko ludźmi, kochajmy te nasze Szkraby całym serduchem a będzie dobrze.

    • tak tak!!! to prawda! dlatego tak ważne jest znalezienie dobrego lekarza! ja uważam, że różne poszczepienne dramaty, to wina braku zaangażowania lekarzy – naprawdę tak uważam – bo źle zbadali, coś przeoczyli, itp,

  • Świetny tekst!! Zresztą sama się z nim utożsamiam…Tak miałam cc (nie z wyboru ale inaczej nie dało rady), tak karmilam mm i tak szczepię swoje dziecko…i wcale nie uważam się za gorszą mamę bo w przeciwieństwie do mam uwazajacych się za lepsze musiałam zmierzyć się z problemami których one nie doświadczyły…

  • Ja również zgadzam się w 100%. A ocenianie hejt i krytyka wyprowadza mnie z rownowagi, szczególnie od osób, które ostatni raz kontakt z małym dzieckiem miały ćwierć wieku temu

  • „kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy dzieci nie szczepią” – no i niestety nie zrozumiesz. Nie masz dziecka poszkodowanego przez szczepionki, nie piszę tu o gorączce, wysypce czy delikatnym obrzęku, ale o poważniejszych NOPach: padaczka, zaburzenia rozwojowe, cofnięcie się w rozwoju dziecka, czy cukrzyca. Zawsze powtarzam, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Jeśli ktoś twierdzi, że szczepienia są bezpieczne to albo jest totalnym ignorantem albonpo prostu kłamie.

    • tak! ja się zgadzam! dlatego napisałam, że nie uważam, że są w 100% bezpieczne… po prostu uważam, że wybieram mniejsze zło.

  • Świetny tekst. Myślę tak samo i również cieszę się, że pneumo stały się obowiązkowe. My też płaciliśmy za wszystkie 3 szczepienia. Tylko szkoda, że jest podział na 10 i 13 szczepów. I tak pewnie będziemy kupować te 13, bo dlaczego niby Hubert miał dostać 13, a maluszek mniej.

  • Każdy kij ma 2 końce. Są mamy które zaszczepiły i potem tego gorzko żałowały. Także niestety trochę to loteria. Dlatego tak dużo osób nakzwyczajniej się boi szczepić tak samo jak ty boisz się nie szczepić. Ale najczęściej to zrozumienie przychodzi dopiero gdy własnemu dziecku coś się stanie….

  • Miałam dwa razy cc, nie karmiłam swoich dzieci piersią, szczepię. Kocham je najmocniej na świecie. Jak nic patologia:)
    Dzięki za ten tekst. Świetny!

  • Świetny tekst! prawda jest taka że cokolwiek zrobisz i tak znajdzie się grono mam, które nie będą tego popierać, będą wmawiać że jesteś złą matką itp. przekonałam się o tym na własnej skórze

  • Chyba moge się z Toba zgodzić w większości (co do cesarki na życzenie mam watpliwości). Sama niestety łapie sie na tym na co dzień
    że w myślach oceniam inne matki ale zaraz potem staram sie sama siebie sprostować bo wiem ze pozory mogą mylić a poza tym każdy wychowuje swoje dzieci tak jak sam uważa. Mi samej dopiero po urodzeniu dziecka pogląd na niektóre sprawy się zmienił. Swoje zdanie wyrażam jesli ktos o nie spyta ale nikomu go nie narzucam i nie cierpię jak ktos narzuca mi swoje w sposób który ma u mnie wywołać jakies wyrzuty albo jak gdyby była to jedyna i święta racja.

  • Brawo Flow za odwagę. Będę Cię bronić jakby zaczął się hejt🙂 Każda matka kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej, może nam się nie podobać co robi, ale dopóki nie przeradza się to w jakies patologie to nic nam do tego.
    Ja osobiście 2 razy urodziłam naturalnie ze znieczuleniem, bo z bólu traciłam kontakt z rzeczywistością. Ale jakie to ma znaczenie. Są matki co bardzo chcą rodzic SN a wychodzi CC i co będą gorzej dzieci wychowywać? Paranoja…
    Osobiście odnoszę wrazenie ze nieszczepiacy rodzice są bardziej „agresywni” niż szczepiacy, dlatego jak spotykam się ze nieszpiacymi znajomymi to wogole nie poruszam tematow medycznych bo zaraz zaczęłaby się dyskusja- trochę to przykre☹️
    Jak byłam w ciazy miałam ochotę zawlec na sile wszystkie dzieci do przychodni i siła zaszczepić na rozyczke😉

    Ach a nie spotkałaś się jeszcze z hejtem ze wozisz dzieci przodem do kierunku jazdy? Uuuu…. kochana ja oberwałam niezłe cięgi od posiadaczy RWFow😫 Po czym jedna koleżanka miała stłuczkę – koleś wjechał jej w tył i w tym wypadku lepszy byłby fotelik do jazdy przodem… Karma czy co?😂

Leave a Comment