Tak, szczepię swoje dzieci i nie karmiłam piersią – nie powinnam być matką. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO

Tak, szczepię swoje dzieci i nie karmiłam piersią – nie powinnam być matką.

Długo wzbraniałam się przed zabraniem głosu w tej sprawie. Powód? Niby banalny, ale jednak bardzo uderzający, zwłaszcza dla kogoś, kto ma inne zdanie. Niestety, ale świat matek jest po brzegi wypełniony nienawiścią. Tak jakby matki szukały równowagi i poza tą całą miłością, którą darzą swoje dziecko, została już tylko nienawiść. Jest to totalnie przerażające, kompletnie niezrozumiałe, ale jednak obecne – zwłaszcza w sieci. Wiesz co mam na myśli? Napisz publicznie, że nie karmiłaś piersią, albo karmiłaś dłużej niż statystyczna Polka i zrozumiesz o czym piszę, a jeszcze powiedz, że szczepiłaś na pneumokoki, to już w ogóle zostaniesz zlinczowana pasem do spodni – i to takim z wielką klamrą.

Wiesz, że jest internetowy „wzór” na idealną matkę? To mama, która karmi piersią, ale tak do roku, bo później to już zboczenie. Gotuje mu dania tylko z eko warzyw, zakupionych u znajomego dziadka, który ma działkę. Chustuje dziecko, śpi z nim (chociaż tu też nie wiadomo, bo przecież zabić można, kiedy się śpi z niemowlakiem), oddaje się cała totalnie maluchowi, nie szczepi, stosuje homeopatię, a całe rodzicielstwo bliskości ma w małym paluszku. Nigdy nie krzyczy, nigdy nie ma dość, żłobek to wylęgarnia, a przedszkole to przechowalnia. No i poród! Tylko siłami natury, tylko bez znieczulenia! Inaczej nie waż się napisać „urodziłam”, bo sorry ale jak miałaś cesarkę to nie wiesz co to poród, a za znieczulenie to powinni Ci już dawno dziecko odebrać. Nie wierzysz? Zajrzyj na pierwsze lepsze forum. Albo lepiej! Napisz tam, że miałaś cesarkę, karmisz mm, świadomie szczepisz dzieci, a jedzenie podajesz ze słoików. Napisz, ale tylko pod warunkiem, że jesteś gotowa na stos wyzwisk i gróźb odebrania Ci praw rodzicielskich.

O porodach pisałam nie raz. Moje zdanie? To wybór. Cesarka powinna być „na życzenie”, a jeżeli juz kobieta chce urodzić naturalnie (ja chciałam, ale uwierz mi – tylko dlatego, że cholernie bałam się cesarki) to powinna dostać „menu” z dotępnymi środkami znieczulającymi. Wszystkimi na rynku, podawanymi już po pierwszym skurczu. „Kobiety od zawsze rodziły w bólach i jakoś żyją!” – to najbardziej beznadziejny argument. Bo owszem, rodziły, rodziły też na polu, w kuchni, w piwnicy. Jak to się często kończyło? Chyba nie muszę pisać. Skąd moje zdanie? Bo lekarze są podzieleni. Są tacy, którzy uważają, że nie ma co męczyć kobiety i cc powinna mieć każda matka, która tego chce (uwaga! znam takiego! i tak! to facet!), ale są też tacy, którzy uważają, że tylko poród siłami natury jest spoko. O ile zdaję sobie sprawę, że po coś natura wymyśliła te wszystkie skurcze, wyrzuty hormonów itp., tak jestem zdania, że nie wszystko powinniśmy naturze zostawiać i jeżeli poród ma (już nawet nie mówię o zaleceniach medycznych, bo te są w ogóle poza oceną!) wywołać u kobiety traumę, to naprawdę lepiej, żeby załatwiła sprawę operacyjnie. Tak, uważam że po to medycyna się rozwija, żeby z niej korzystać.

Karmienie piersią. Sól w oku. No sól w oku, jak nie jakiś gorszy kwas. Musisz karmić piersią. Nie ma znaczenia czy chcesz, czy nie. Nie ma znaczenia, czy możesz czy nie. MUSISZ! To Twój obowiązek. Nie chcesz karmić? Sorry, ale nie nadajesz się na matkę. Czy ja karmiłam? Nie. Chciałam, próbowałam, ale nie umiałam się w tym odnaleźć. Filipka karmiłam 3 miesiące, Brusia 6 tygodni, Edka w ogóle. Czy powinno się promować karmienie piersią? Oczywiście, że tak! Ja doskonale wiem, że kp jest dla dziecka najlepsze, doskonale o tym wiem i chylę czoła kobietom, którym się udaje! Mało tego! Ja im zazdroszczę, że się w tym odnajdują, bo to co przeżyłam to moje. Ale oprócz dziecka jestem też ja, są moje uczucia i moje boleści. Nie dałam rady. Czy mam wyrzuty? Okropne, bo według niektórych powinno mi się zabrać dzieci. Tragiczne, obrzydliwe, ale według „idealnej matki z internetu” prawdziwe. Co gdyby nie było alternatywy? Pewnie bym karmiła, męczyłabym się, jest szansa, że skończyłoby się na depresji poporodowej. Nie wiem, nie mam pojęcia. Ale anternatywa jest. Czy gorsza? Tak, jestem tego świadoma. Ale na tyle dobra, żeby ją wybrać. Tutaj też zaufałam medycynie i skoro lekarz powiedział „możemy karmić butlą”, to stwierdziłam, że możemy i tyle.

Szczepienie. Tu trochę inaczej to wszystko widzę. Nie będę kłamać, nie chcę ściemniać, ale kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy dzieci nie szczepią – co nie znaczy, że mam ochotę ich piętnować. Ja zwyczajnie się im dziwię, że się tego nie boją! Chciałabym napisać „ich wybór”, ale wszyscy wiemy, że nie do końca tak jest – no chyba, że dziecko zamierzają odizolować od świata, czego szczerze nie polecam. Przypomina mi to trochę post na fejsbuku „dziewczyny pomóżcie! mój syn ma gorączkę i wysypkę! nie wiem co mam robić!”. Wiesz co mam na myśli? Jasne, internet to źródło wiedzy, inne mamy to kopalnia informacji, ale czy pierwszą myślą mamy chorego dziecka nie powinno być „dzwonię do lekarza!”, zamiast „zapytam fejsbuczka”? Nie zrozum mnie źle, sama szukam informacji na temat każdej choroby, jestem wtedy jak detektyw znajdujący symptomy o których nawet najwyżsi uczeni nie słyszeli, ale to lekarz jest moim pierwszym kontaktem. Nie polegam na internecie w tej kwestii, nie polegam na sobie, bo wiedzy z zakresu medycyny nie posiadam i tyle. I chyba właśnie dlatego zwyczajnie bałabym się dzieci nie szczepić. Bo w zakresie zdrowia sobie nie ufam, bo nie  kształciłam się w tym kierunku, bo są ludzie mądrzejsi w tym temacie ode mnie, którzy poświęcili lata życia po to, żeby właśnie takim osobom ja ja, pomagać.

Na temat szczepień powstało już tyle bzdurnych informacji, że głowa mała. Może właśnie dlatego tak przerażają? Kiedyś nikt nie powątpiewał w ich zasadność, dopiero internet sprawił, że statystyczna mama, na samą myśl o słowie „szczepienie” widzi śmierć, zarazę i inne okropieństwa.

Może zacznę inaczej: co robisz kiedy jesteś chora? Albo kiedy boli Cię ząb? Co byś zrobiła, gdyby Twoje dziecko złamało rękę, albo nie daj boże zachorowało? Leczyłabyś je naparem z ziół? Okładałabyś ząb solą? Bławatkiem? Może i tak, ale zazwyczaj pierwsze co udajesz się do lekarza! Jak każdy normalny człowiek szukasz pomocy u kogoś kto się na zdrowiu zna. Dlaczego w takim razie szczepienia owiane są taką złą sławą? Skąd się wzięło „nie szczepię swojego dziecka, więc jestem lepszą mamą, a ty szczepisz, więc w ogóle nie powinnaś nią być”?

Szczepiłam swoje dzieci na wszystkie obowiązkowe i zalecane szczepienia. Czy wierzę, że dzięki temu nie zachorują? Nie, bo szczepienia nie dają 100% pewności, że choroba nie wystąpi, ale w sposób drastyczny „poprawią” przebieg choroby i według mnie to już jest wystarczający argument „za”.

Czy wierzę, że szczepionki są totalnie bezpieczne? Też nie – w końcu nie bez powodu dzieci po nich gorączkują, bywa że przez kilka dni się źle czują. To ingerencja w organizm, ale podawanie witamin też nią jest, o antybiotyku już nie wspominając – a jednak je dajemy, kiedy jest potrzeba.

Czy mamy wybór? Jasne, że tak. Możemy wybrać, który preparat podamy dziecku. Możemy wybrać czy zastosować szczepionkę skojarzoną (5w1 – płatna) czy monowalentną (refundowaną). Czy wiesz jak się ucieszyłam, że od stycznia tego roku szczepienie na pneumokoki jest zalecale i refundowane? Ja płaciłam grubą kasę za to, żeby moje dzieci ją dostały. Dla swojego świętego spokoju i dla ich zdrowia. I tutaj też jest wybór – czy wybrać bezpłatną (tzw. 10-walentną) czy zapłacić i zaszczepić ciut lepszą, chroniącą przed 3 dodatkowymi szczepami pneumokoków (13-walentną) – co ważne, najczęściej występującą w naszym kraju. Robisz jak uważasz. To Twoja decyzja, ale także Twojego lekarza.  Tak tylko wspomnę – czy wiesz, że według WHO, pneumokoki są odpowiedzialne za największą liczbę zachorowań i zgonów na świecie?

Z chorobami na które się szczepimy, jest jak z potrąceniem przez samochód – jasne, prawdopodobieństwo, że Cię to spotka jest małe, tylko co jeżeli to się wydarzy? Co jeżeli moje dziecko by zachorowało, a ja bym odmówiła szczepienia? O ile potrącenie może nie być z mojej winy, tylko jakiegoś debila, który nie uważał, jechał po pijaku, itp., o tyle jak sobie wytłumaczę, że przeze mnie, moją decyzję, coś się stało? Tego nie jestem w stanie zrozumieć, podejmowania tak ważnej, istotnej dla zdrowia decyzji, w oparciu o internetowe fake’i, które rozprzestrzeniają się równie dobrze co artykuły pt. „nie mam na sobie majtek”.

Matki, to naprawdę interesująca społeczność. Mam wrażenie, że gdzieś się pogubiłyśmy, że zamiast się wspierać, kochać i bronić zawzięcie i ufać ludziom od siebie mądrzejszym, ufamy temu, co wygodnie sobie wytłumaczyć. Wszystkie czujemy to samo, wszystkie kochamy tak samo, dlaczego więc potrafimy, chociażby w myślach, wyzwać kogoś, kto postępuje inaczej? Czemu tak trudno zrozumieć, że w dzisiejszych czasach ludzie zwyczajnie maja wybór? Czemu tak bardzo zapatrujemy się w „ja wiem lepiej!”, jeżeli czasami zwyczajnie tak nie jest?

Życzę każdej mamie szacunku, miłości i zrozumienia – w każdej podejmowanej decyzji, o ile jest to decyzja świadoma, mądra, a nie podyktowana myślą „bo tak”.

Peace & Love MOJE DROGIE!

 

 


PDF Creator    Send article as PDF   

102 komentarze

  • Swietny tekst!! naprawde brawo Flow! Kazda z nas jest inna i ma inne poglady no i wiadomo ze dla kazdej z nas nasz wlasny punkt widzenia jest najlepszy ale trzeba sie szanowac i dac kazdemu wybor! w koncu wszystko sprowadza sie do tego ze kazda z nas kocha swoje dzieci i za kazda swoja pociecha skoczylaby w ogien. Pamietam kiedy nauczylam sie zwyczajnie nie oceniac po pozorach, kiedy moj mlodszy synek wczesniak lezal w szpitalu, na oddziale gdzie pokoje mialy 2*2m a dla mam fotel…sciany w kazdym pokoju byly przeszklone z kazdej strony wiec widzialysmy sie nawzajem 24h/24h… i tak na poczatku komentarze w mojej glowie…jej co za matka dlaczego ona stale gdzies wychodzi, a ta, no a ta nie karmi…jeszce inna telepie to swoje kilkudniowe malenstwo, a ta wiecznie na telefonie…az spojrzalam na sama siebie i tak z boku widzialam mame ktora jednak co jakis czas zostawia swoje malenstwo na kilka godzin(jako matka-emigrantka nie mamy rodziny wiec zdarzalo sie ze musialam wyjsc przed 7h rano ze szpitala zeby zajac sie Starszym po wyjsciu meza do pracy a zanim otworza szkole) mozna by powiedziec wyrodna matka jak moze takie kilkudiowe malenstwo zostawiac same ale tylko ja wiedzialam jakie to bylo dla mnie koszmarne przezycie jak bieglam doslownie zeby wrocic 2-3min szybciej jak plakalam cala droge i w kazdej jednej sekundzie zastanawialam sie jak On sie ma tam sam…i wtedy wlasnie zrozumialam ze przeciez chwile wczesniej krytycznym okiem patrzylam na inna taka co to wychodzi na kilka godzin!! nigdy nie wiesz co stoi za taka czy inna decyzja …dlatego dajmy sobie zwyczajnie troche powietrza! Bycie rodzicem to chyba najtrudniejsza z rol wiec po co mamy sobie jeszccze nawzajem dokladac, dlatego zanim skomentujesz, skrytykujesz to pomysl czy aby na pewno Ta Mama zrobila tak czy innaczej ze zlej woli?? bo chyba o to w tym wszystkich chodzi 😉

  • Jest to jeden z najlepszych Twoich wpisów. Masz całkowitą rację we wszystkim co tutaj piszesz – widać ze jesteś rozsądną i mądrą kobietą. W dodatku podzielam Twoje opinie 🙂
    Ja też wolałam rodzić naturalnie i też dlatego ze bardziej bałam się cc, przerażał mnie pocięty brzuch, to wstawanie po operacji itp. Po psn też nie było kolorowo, na tyłku nie usiadłam przez bite dwa tygodnie, ale dwie godziny po porodzie sama wstałam i sama przeszłam na swoją salę. Po cc tak fajnie nie jest.
    Karmiłam pół roku, w tym pierwsze dwa miechy tylko pierś a następne cztery i pierś i butla. To co wypłakałam i przeżyłam to moje. W ogóle szkoda gadać, do tej pory wyrzuty sumienia mam stąd do Meksyku.
    Też szczepię, zaszczepiłam na pneumo i żałuję że nie zaszczepiłam na rota, ale to dlatego ze zbrakło mi kasy 🙁
    serdecznie pozdrawiam i życzę samych takich dobrych artykułów.

  • Moja córka miała NOP. Lekarz nie poinformował wcześniej, zaprzeczył nop, olał, sama szukałam specjalistów. Dlaczego miałabym dalej szczepić? Zaufać lekarzowi? Znam dzieci z NOPami, nie znam z Polio.

  • Ja karmilam piersia 3 m-ce (chociaż od początku dokarmialam modyfikowanym), wiecej mimo szczerych checi nie dalam rady 😕 I szczepilam szczepinka 6 w 1, na pneumokoki, rotawirusy i meningokoki. Co sie nasluchalam w obydwu sprawach to moje, ale nie żałuję. Dziewczynki mają prawie 8 lat i mają się świetnie. Pozdrawiam

      • To tak jak ja! karmiłam piersią 3 m-ce (choć od początku dokarmiałam MM), miałam cesarkę i szczepiłam szczepionką 6w1. A co się nasłuchałam w szpitalu na temat karmienia to moje. Przykre to. Mamy XXI w. Każda kobieta ma wybór. Uszanujcie to i skończcie z pouczeniami, naprawdę nikomu to nie pomaga. Pozdrawiam 🙂

  • Takiego postu mi brakowało w internecie!
    Też nie karmiłam piersią chociaż :niby” bardzo chciałam bo „każda” Mama chce…ale chyba bardziej mąż i jego rodzina chcieli i nalegali niż ja.
    Po dwóch tygodniach miałam stan zapalny piersi po trzech kolejny i tak co tydzień…ja się denerwowałam i moje dziecko jeszcze bardziej co to za przyjemność? tak, przykładałam kapustę i bla bla antybiotyk też był i dupa.
    Czy jestem złą Mamą? uważam siebie za najlepszą na świecie dla swojej córeczki 🙂
    I każda Mama tak powinna uważać. Chcesz nie szczepić? nie szczep ale za chwilę wrócą choroby takie jak gruźlica, krztusiec i inne dziadostwa. Od kiedy żyjemy „EKO” nagle znalazły się Mamy, które są przeciwniczkami wszystkiego co jest bez „eko” na początku…trochę dziwne.
    Większość z nas z lat 90-tych jest szczepiona i jakoś nie uważali nasi rodzice tego za złe.
    Tyle ode mnie od razu lepiej mi pójść spać 😀
    Pozdrawiam 🙂

    • Z tymi szczepieniami to nie takie proste – ksztusiec wrócił mimo szczepień bo wirus się zmodyfikował i szczepionki sobie z nim już nie radzą. Szczepienie niestety nie jest gwarancją że nie zachorujesz.

  • Mnie również przeraża stopień krytyki, na jaki codziennie jestesmy narazone. Flow, poruszasz po raz kolejny juz wazny temat. I zgadzam sie z Tobą w 100%. Mamy wybor i powinnismy doceniac oraz szanowac. Ja akurat rodziłam naturalnie, karmie synka piersia (niedlugo rok), bo przyszlo mi to bezbolesnie i latwo; szczepie, bo czuję, ze to właściwy wybor, ale rozumiem rodzine, ktora swojego synka nie szczepi i mamy uklad,ze po prostu na ten temat nie spieramy sie. Kazdy rodzic musi podejmowac wybory w zgodzie z samym sobą. I tej wewnetrznej zgody i harmonii zyczę wszystkim. Moze wowczas bedzis latwie zniesc lub zignotowac krytyke plujacych jadem…

  • pisałaś o wzorze na idealną matkę, ale szczerze to nie wiem o czym mówiłaś…hehe. ja swoich dzieci nie karmiłam piersią a w szpitalu po kryjomu dokarmiałam butelką bo z moich mikroskopijnych piersi zamiast mleka leciała krew a po wyjsciu ze szpitala miałam strupy jak pięciozlotówki nie uzywałam chusty, zieci jadły ze słoiczków bo nie chciało mi się gotować eko zupek, potem jały to co my dorosli, po roku pałaszowały wszystko:)nawet pizze. tez szczepię swoje dzieci choc nie ukrywam jak się naczytałam cudów to miiałam wątpliwości. trafiłaś z postem bo własnie uspałam te moje skorupki i leżąc myślałam….muszę być lepszą mamą, mniej się denerwować, wiecej czasu im poświęcać i tak się linczuję co wieczór.

  • Prawdziwy post. Kiedy urodzilam 1 dziecko karmilam ja piersia – niestety musialam z Nia chodzic non stop przy piersi poniewaz nie chciala smoczka 🙈 nawet na zakupy szlam z szelkami i wyciagnietym cyckiem ..toaleta w pojedynke? Bez szans! Kiedy zaszlam w 2 ciaze i glosno mowilam ze nie bede karmic piersia bo po prostu jestem tym wykonczona psychicznie wszyscy mnie linczowali..nie tylko inne mamy ale i moja lekarka oraz lekarze w szpitalu . Druga corke karmie od poczatku sztucznie ma 1.5 roku jest zdrowa silna i nie rozni sie jej wychowanie od 1 corki 😊
    Szczepienia.. wszystkie wynagane robie z pneumokokow sie smialam. Kiedy moje corki zachorowaly i przeszly dramatycznie ta chorobe zmienilam zdanie. Dzis zaszczepilabym je od razu! Byla to po prostu moja niewiedza nic wiecej.
    1 corka wychowala sie na sloiczkach przy 2 gotuje bo ona sloiczkow nie lubi.. niestety glosno nie wolno mi mowic jak bylo z 1 poniewaz od razu jestem krytykowana.

    Straszny jest ten swiat w ktorym ciagle porownujemy sie do innych mam i gonimy za tym by byc akceptowane nawet jesli same uwazamy inaczej. Sama wiele razy zwatpilam czy slucznie cos robie skoro tyle mam robi inaczej… ale dzis starsza na 3.5 a mlodsza 1.5 roku i wiem ze jedyne czego sie mam trzymac to slow mojej poloznej ktore uslyszalam w 1 ciazy „nie wazne kto co mi powie ja jestem mama i ja najlepiej wiem jak chce wychowac swoje dzieci”. 😊😊😊

  • Jak zwykle fajnie się czyta. Zgadzam się z Tobą w 99%. Ten 1 zostawiam w kwestii szczepienia. Uważam że dzieciaki powinny być szczepione jednak lekarze powinni więcej uwagi poświęcać na stan zdrowia podczas wizyty przed szczepienie i tylko tyle. Jeśli chodzi o karmienie synka (5lat) karmiłam przez miesiąc i byłam ta ”wyrodna matka” po prostu brakowalo mi siły psychicznej i chciałam szybko do pracy wrócić… A co takie prawo😊 przy córce (3 lata) jestem ta ”zboczona” karmilam ponad 2 lata bo tak mi sie podobało. Nie było parcia na powrót do pracy, nie trzeba było pilnować czy nie braknie mm i dojrzalam po prostu. Matka powinna kochać i szanować swoje dziecko, a czy mm czy kp, czy cc czy naturalny tak naprawdę to nie ma znaczenia. Kocham moje smoki chociaż czasem na nie krzyczę czasem powiem żeby spadały bo zmęczona jestem. Jesteśmy tylko ludźmi, kochajmy te nasze Szkraby całym serduchem a będzie dobrze.

    • tak tak!!! to prawda! dlatego tak ważne jest znalezienie dobrego lekarza! ja uważam, że różne poszczepienne dramaty, to wina braku zaangażowania lekarzy – naprawdę tak uważam – bo źle zbadali, coś przeoczyli, itp,

      • A mi jest przykro, ze tak piszesz, ze to jest wina lekarzy, sama jestem matką, lekarka. Nie zgadzam się z tym. Jeśli chodzi o dzieci to każdy lekarz boi się rodziców, którzy są rozczeniowi i niestety bardzo często niemili. Dzieci są badane bardzo dokładnie. Nie mogłabym sobie wybaczyć, ze przez moje lenstwo lub za dużą pewność siebie dla jakiegoś maluszka by się coś stało. Zaszczepilam córkę od wszystkiego i też miałam ogromnego stres A, ze będzie tą jedną na milion i będą działania niepożądane. Z karmieniem też przeszłam swoje, łącznie z ogromnymi strupami i krawieniem z brodawek sutkowych. Bardzo proszę jeżeli tyle piszesz o hejcie u matek, którego nienawidzisz to proszę Ci nie pisz, ze powikłania po szczepionka są winna tylko i wyłącznie lekarzy bo to jest po prostu nieprawda.

        • nie nie, to nie tak, że to jest tylko wina lekarzy, mam wrażenie po prostu, że jeżeli coś się dzieje, to dlatego, że dziecko np. było podziębione, miało słabszą odporność, a to jednak do lekarza należy obowiązek zbadania dziecka. tylko w tym kontekście.

      • hej, ja z zawodu jestem lekarzem (wprawdzie radiologiem, but still i cos tam jeszcze ze studiow pamietam) i tylko chcialam dorzucic cegielke ze jak dziecko goraczkuje po szczepionce to nie nalezy wpadac w panike, bo wtedy produkuje interferon, ktory ma pomagac zwalczyc potencjalna infecje czyli samo dobro, niektore dzieci po prostu bardziej goraczkuja a inne mniej i krocej. Sama szczepie swoja dwojke na wszystko co obowiazkowe i dla chetnych.
        Mother power rulez!
        trzymka

  • Świetny tekst!! Zresztą sama się z nim utożsamiam…Tak miałam cc (nie z wyboru ale inaczej nie dało rady), tak karmilam mm i tak szczepię swoje dziecko…i wcale nie uważam się za gorszą mamę bo w przeciwieństwie do mam uwazajacych się za lepsze musiałam zmierzyć się z problemami których one nie doświadczyły…

  • Ja również zgadzam się w 100%. A ocenianie hejt i krytyka wyprowadza mnie z rownowagi, szczególnie od osób, które ostatni raz kontakt z małym dzieckiem miały ćwierć wieku temu

  • „kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy dzieci nie szczepią” – no i niestety nie zrozumiesz. Nie masz dziecka poszkodowanego przez szczepionki, nie piszę tu o gorączce, wysypce czy delikatnym obrzęku, ale o poważniejszych NOPach: padaczka, zaburzenia rozwojowe, cofnięcie się w rozwoju dziecka, czy cukrzyca. Zawsze powtarzam, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Jeśli ktoś twierdzi, że szczepienia są bezpieczne to albo jest totalnym ignorantem albonpo prostu kłamie.

    • tak! ja się zgadzam! dlatego napisałam, że nie uważam, że są w 100% bezpieczne… po prostu uważam, że wybieram mniejsze zło.

    • Och jej, nie wiem czy mogę się wypowiedzieć, ale Flow chyba chodziło o to, że nie rozumie ludzi, którzy w ogóle nie szczepią swoich dzieci, od początku, nul, zero, bo naczytali się bzdur w necie, albo popierają chorą ideologię, albo uważają że to teraz takie modne i trendy. Przecież wiadomo i oczywistym jest, ze jeżeli jakieś dziecko przeszło bardzo ostrego nopa, to każda normalna matka będzie się wzbraniać rękami i nogami przed kolejnymi szczepieniami i wydaje mi się to normalne a nawet wskazane. Chodzi o to że my mamy wiemy że czasem po szczepieniu zdarzają się nie tylko delikatne gorączki, obrzęki czy wysypka. WIEMY. Ale też wiemy że trzeba się szczepić dla dobra całego społeczeństwa, dla dobra tych maluchów, które właśnie z przyczyn zdrowotnych nie mogą być zaszczepione i aby dziecko takich lajtowych hippisów nie zaraziło mojego nieszczepionego dziecka po nopie jakąś zarazą. Czy tak trudno to pojąć? I nie mówcie mi że ciężkie nopy zdarzają się co dwa kroki bo tak nie jest. Jest o nich głośno w internecie bo wiadomo że taka poszkodowana mama więcej o tym opowiada niż mama, której dziecko po szczepieniu przez kilka godzin miało 37,5 stopni. Nie jestem ignorantką, boję się szczepień, przed każdym mam serce w gardle a po nie spuszczam oczu z dziecka przez tydzień. Kilka dni przed planowanym szczepieniem nie chodzimy w skupiska ludzi, nie odwiedzamy nikogo, nikt nie odwiedza nas, żeby właśnie zminimalizować złapanie choćby zwykłego wirusa przeziębienia, a który może się podstępnie ukrywać i nie wykazywać jakiś znaczących objawów. Jeżeli dziecko wydaje mi się nieswoje, dziwnie się zachowuje, to przekładam szczepienie, ale ostatecznie SZCZEPIĘ. życzę wszystkim maluchom mnóstwo zdrówka a mamom, siły i cierpliwości 🙂

      • tak tak! dokładnie tak! Dzięki NOWA. Jeżeli ktoś nie szczepi, bo tak mu zalecił lekarz, bo coś się działo itp. TO I JA BYM NIE SZCZEPIŁA! Ale jeżeli nie robi tego, bo za dużo ma internetu w głowie, no to sorry, nie rozumiem…

    • Od kiedy cukrzycę dostaje sie po szczepieniu? Albo cofnięcie w rozwoju? Nigdy nie widziałam danych, które by to potwierdziły. Co do padaczki, to ostatnio widzialam publikacje w ktorej u.dzieci z padaczka, ktora pojawila sie po szczepieniu znaleziono gen odpowiedzialny za.zespol, w ktorym padaczka jest zawsze. Szczepienie zadzialalo, jak pierwszy wywolywacz napadu, ale te dzieci miałyby padaczke tak czy inaczej.

    • nie ma dowodu na to, że to akurat szczepionki spowodowały te choroby, natomiast jest wyraźna poprawa jakości życia społeczeństwa od czasu wprowadzenia szczepionek-jeśli nie wiesz jak wygląda chory na ospę prawdziwą, krztusiec, polio, gruźlicę zgadnij co jest tego zasługą

    • Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia- Święte słowa bo wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie zrozumieć dopóki sami ich nie doświadczamy. Sama szczepie ale jednak rozumiem ludzi którzy spotkawszy się z poważnymi powiklaniami sa przeciwko. A co do opinii lekarzy na temat szczepień to zaczynam być nie do końca przekonana. Tak jak leki przepisuja jakoś te które im się opłaca często nie zależnie od potrzeby.

    • te wszystkie zaburzenia ktore sa wymienione w tekscie powyzej sa powazne ale nie wystepuja po szczepionkach tylko bez zwiazku z nimi, nie chodzi o ignorancje tylko o dowody naukowe, a tych jest multum. Bardzo wspolczuje mamom wszystkich chorych dzieci i codziennie dziekuje za to ze moje sa zdrowe ale nie dajmy sie zwariowac takimi informacjami. Sprawdzajmy zrodla, skad pochodza takie informacje, jak sa udokumentowane. Jasne ze po szczepieniach sa mozliwe rozne reakcje lacznie z ciezkimi ale zadna z ww do nich nie nalezy.

  • Świetny tekst. Myślę tak samo i również cieszę się, że pneumo stały się obowiązkowe. My też płaciliśmy za wszystkie 3 szczepienia. Tylko szkoda, że jest podział na 10 i 13 szczepów. I tak pewnie będziemy kupować te 13, bo dlaczego niby Hubert miał dostać 13, a maluszek mniej.

  • Każdy kij ma 2 końce. Są mamy które zaszczepiły i potem tego gorzko żałowały. Także niestety trochę to loteria. Dlatego tak dużo osób nakzwyczajniej się boi szczepić tak samo jak ty boisz się nie szczepić. Ale najczęściej to zrozumienie przychodzi dopiero gdy własnemu dziecku coś się stanie….

  • Miałam dwa razy cc, nie karmiłam swoich dzieci piersią, szczepię. Kocham je najmocniej na świecie. Jak nic patologia:)
    Dzięki za ten tekst. Świetny!

  • Świetny tekst! prawda jest taka że cokolwiek zrobisz i tak znajdzie się grono mam, które nie będą tego popierać, będą wmawiać że jesteś złą matką itp. przekonałam się o tym na własnej skórze

  • Chyba moge się z Toba zgodzić w większości (co do cesarki na życzenie mam watpliwości). Sama niestety łapie sie na tym na co dzień
    że w myślach oceniam inne matki ale zaraz potem staram sie sama siebie sprostować bo wiem ze pozory mogą mylić a poza tym każdy wychowuje swoje dzieci tak jak sam uważa. Mi samej dopiero po urodzeniu dziecka pogląd na niektóre sprawy się zmienił. Swoje zdanie wyrażam jesli ktos o nie spyta ale nikomu go nie narzucam i nie cierpię jak ktos narzuca mi swoje w sposób który ma u mnie wywołać jakies wyrzuty albo jak gdyby była to jedyna i święta racja.

  • Brawo Flow za odwagę. Będę Cię bronić jakby zaczął się hejt🙂 Każda matka kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej, może nam się nie podobać co robi, ale dopóki nie przeradza się to w jakies patologie to nic nam do tego.
    Ja osobiście 2 razy urodziłam naturalnie ze znieczuleniem, bo z bólu traciłam kontakt z rzeczywistością. Ale jakie to ma znaczenie. Są matki co bardzo chcą rodzic SN a wychodzi CC i co będą gorzej dzieci wychowywać? Paranoja…
    Osobiście odnoszę wrazenie ze nieszczepiacy rodzice są bardziej „agresywni” niż szczepiacy, dlatego jak spotykam się ze nieszpiacymi znajomymi to wogole nie poruszam tematow medycznych bo zaraz zaczęłaby się dyskusja- trochę to przykre☹️
    Jak byłam w ciazy miałam ochotę zawlec na sile wszystkie dzieci do przychodni i siła zaszczepić na rozyczke😉

    Ach a nie spotkałaś się jeszcze z hejtem ze wozisz dzieci przodem do kierunku jazdy? Uuuu…. kochana ja oberwałam niezłe cięgi od posiadaczy RWFow😫 Po czym jedna koleżanka miała stłuczkę – koleś wjechał jej w tył i w tym wypadku lepszy byłby fotelik do jazdy przodem… Karma czy co?😂

    • Serio? Moja koleżanka straciła dziecko na skutek kontaktu ze świeżo zaszczepionym dzieckiem. Sprawdź informację na temat transmisji wirusów ze szczepionki MMR….

  • Nie jestem co prawda mamą, ale planuje nią być. Jestem za to matką chrzestną cudownej dziewczynki.
    Matka, matce wilkiem. Straszne jest, co teraz dzieje się wśród kobiet. Taka nienawiść do tej samej płci.
    My same jako dzieci, byłyśmy szczepione, więc nie rozumiem skąd ten pomysł, by nie szczepić dzieci. Skutkuje to przywołaniem starych, wymarłych bądź tylko uśpionych chorób.
    Karmienie piersią ? Co, jeśli matka nie może karmić. Chce, a nie może? Bo nie ma mleka, bo leżała w szpitalu po wypadku itd. Dziewczyny nauczcie się empatii i patrzcie poza czubek własnego nosa.
    Świetny artykuł.

  • Prevenar nie jest ciut lepszy od sanepidowskiej szczepionki, tylko znacznie lepszy. Rząd kupił dziesiątkę tylko dlatego, żeby oszczędzić. Szkoda, że kosztem dzieciaków. Bo nie każdego będzie stać, żeby kupić Prevenar.

  • Żółwik! Jestem jak Ty najmniej przykładną matką świata,i całkiem mi z tym już nieźle aczkolwiek były chwile ze uważałam się za kompletnie do dupy bo: nie rodziłam SN tylko przez CC (na USG syn miał 4300 a okazało sie że jednak 4600 wiec chwała lekarzom za decyzje o CC bo ducha bym wyzionęła), karmiłam piersią tylko miesiąc bo po 1 ból był nieznośny, nie mogłam się odnaleźć z uwieszonym maluchem, dokarmiałam niemalże od początku bo był totalnym głodomorem,nawet MM jadł nadprogramowo i na dodatek szczepiłam NA WSZYSTKO, 5w1, pneumo, rota, meningo, a ostatnio nawet ospę (jako że sama nie przechodziłam a młody miał iść do przedszkola) także dostał pełen pakiet i o dziwo po niczym nie miał nawet gorączki! Raz przespał pół dnia ale za takie efekty „uboczne” to czasem bym sie dała pokroić 😀 Także piątka matko Flow! Uwielbiam Cie <3

  • Moja historia jest trudna, pierwsza dwójkę karmiłam piersią, jednego rok, drugiego pół roku. Teraz przy trzecim skończyłam po 6 tygodniach, ale nie dałam rady psychicznie. Mam wyrzuty sumienia, co ze mnie za matka, co ludzie powiedza, czy mój syn będzie zdrowy….Niestety skończyło się powrotem depresji z którą zmagam się od kilku lat.

  • Wiecie co? Krytyka ze strony osób z zewnątrz boli, ale co boli bardziej to krytyka ze strony bliskich. Pierwsza córkę karmilam miesiąc, była mała, mleka mało, nie spała po nocach, ciągle na rękach wisiała, nie umiała cycka łapać, darla się przy tym, popękane brodawki, ja byłam tym zmęczona, ona była zmęczona, ciągła frustracja, głodne, drace się dziecko, każdy miał super świetne rady, szkoda że każdy inne, mąż mi zabranial jeść prawie wszystkiego, bo teściowa raz zawyrokowala, że dziecko ma kolke, bo kuli nóżki, a kotlet schabowy zjedzony tydzień po porodzie do tej pory wyrzucany mi, że nie chciałam się poświęcić i jeść gotowanego kurczaka. Słyszałam, że się nie przykładam, nie staram, tyle kobiet karmi, a ja nie chcę, nie umiem….z drugą córka się zawzielam i tylko cycek, karmilam dzień i noc co 30_40 minut plus druga córka 1,5 roku na stanie w domu, tylko mąż do pomocy, po 3 tygodniach usłyszałam, że spadła na wadze i mam dać mleko, mąż tym razem daj butelkę i daj butelkę…to się wyspie, bo córka do 8 miesiąca budziła się co godzinę w standardzie…to tym razem jestem sama sobie winna, bo on chciał żebym przeszła na mm, a ja się uparlam! A dziecko co? W 8 miesiącu się odstawila od cycka, bo woli parówki…

  • Jest jeszcze jedna sporna kwestia, ktora coraz czesciej rzuca mi sie w oczy – tzw. „wystarczy nauczyc”. Wlasnie przed chwila po raz kolejny jakas mama zapytala jak urzadzic dom w pewnym sesnie pod dzieci – co sie sprawdza a co nie. No i sie zaczelo… Od groma komentarzy „ja nauczylam moje dziecko, zeby nie otwieralo szafek w kuchni i nie otwiera”. No raczej jest to kwestia dziecka 😉 Ja mojego syna tez uczylam, a wciaz mam na szafkach zabezpieczenia. Mowie mu, zw na stol sie nie wchodzi… A dla niego to brzmi jak zacheta 😋 Przykladow multum – ta nauczyla spac dziecko w halasie, tamta siedziec cicho w sklepie, a jeszcze inna zmywac naczynia. A tak naprawde w takch sytuacjach ponad polowa calego sukcesu to jednak charakter dziecka

  • Dziękuję Ci za ten wpis. Właśnie tego wielu nam Kobietom brakuje – tolerancji i zrozumienia. Tak samo jak Ty i Pani które wypowiadały się przede mną, uważam że to nie sposób w jaki dziecko urodziłaś, karmiłaś i czy szczepisz (albo w jakim wozisz foteliku) czyni Cię Mamą. Mama to stan umysłu 🙂 (i duszy i serca). Ja ciągle się porównywałam z innymi, ciągle czułam się gorsza. Ale to już za mną. Uważam że to jak postępuję z moim dzieckiem to wypadkowa moich doświadczeń, przemyśleń, wiedzy. Dlatego między sobą się różnimy. Ja rodziłam SN (byłam generalnie w jakimś takim stanie umysłu przy porodzie, że nawet nie pomyślałam o cc i że mogłoby się coś zadziać że cc by była). Karmię piersią (o co bardzo walczyłam bo początki mieliśmy trudne). Karmię piersią już prawie 18 miesięcy (tak, Kochane. Mój M. to rozumie, chociaż uważa że jakbym już zakończyła to byłoby ok. Jedna z moich przyjaciółek namawia do przerwania. Mój Szef (tak, przez duże S :)) kibicuje i mówi że przynajmniej 2 lata niech karmię) – różne reakcje, emocjonalnie ciężko, ale znalazłam odpowiedź w sobie i w potrzebach Małego. Szczepię. Te szczepienia to rudny temat, ale nie uciekam od niego. Czytam, rozmawiam. Ale robię tak jak czuję. I nikogo nie zmuszam, żeby robił tak jak ja. Dzielę się swoim zdaniem, ale podkreślam że to moja opinia. Ty zrobisz tak jak uważasz. Tak się cieszę, że jest więcej osób które myślą i czują tak jak ja 🙂 Miłego dnia Kochane <3

  • Pierwsza karmiłam mieszanie pół roku. Przy drugiej córce wierzyłam że mi się uda tylko piersią… I dupa:/ jest jeszcze gorzej a czasu mniej bo starsza się domaga uwagi… Ze szczepieniami mam dokładnie takie samo zdanie 🙂 i dobrze że napisałaś ten tekst bo może jakaś nie zdecydowana mama zrozumie że to lekarze mają wiedzę w tym temacie a nie byle kto z neta:)

  • Ja urodziłam, przez Cc, karmiłam mm i swoim, daje słoiczki, szczepilam na pneumokoki i podstawowe szczepienia. Od powrotu ze szpitala mała spała w swoim łóżeczku: uwaga, uwaga w swoim pokoju bez niani elektronicznej! Mała ma się świetnie, zaraz kończy roczek i rozwija się jak każde inne, zdrowe dziecko 😊 szok co? 😊ale co się nasłuchałam, że cesarka (jak to tak z własnej woli? Jesteś nienormalna. Może i jestem ale lęk przed naturalnym porodem ze mną wygrał), że śpi sama w swoim łóżeczku (co??? Wiesz co to jest śmierć łóżeczkowa? ? Tak wiem. I co? ? Dalej ją będziesz kładła samą? Tak.), że ją dokarmiam mm (dlaczego? ? Bo się moim nie najada. Gadasz głupoty! !! Wiem jestem straszna ale mąż jest marynarzem i nie mogę pozwolić sobie na siedzenie z cyckiem na wierzchu cały dzień.) Itp. Pewnie mnie spalicie żywcem ale nie przejmuję się tym 😊 każda mama wie co dla niej i jej dziecka najlepsze 😊 dlatego wspierajmy się bo przecież w mamach jest wielka siła 😊

  • Rodzilam naturalnie bo tak chciałam, chociaż miałam możliwość wyboru cc na życzenie, że znieczuleniem PS moja ginekolog uznalaby mnie za wariatkę gdybym odmówiła, sama siebie uznalabym za wariatkę gdybym nie chciała. Karmienie piersią to masakra, po 3 miesiącach uznałam że nie ma co znęcać się nad sobą, a córka była i na sztucznym okazem zdrowia. Szczepilam na wszystko co możliwe, nawet meningokoki bo nie wybaczylabym sobie gdyby na coś zachorowała, chociaż wiem ze wszystko ma skutki uboczne, nawet jedzenie sklepowej wędliny.

  • Bardzo mi pomógł ten tekst prawie od samego początku karmię Młodego mm już w szpitalu miałam z tym problem a jak prosiłam o pomoc położną to spotkałam się z wiele mówiącym spojrzeniem że jak to nie umiem dziecka przystawic do piersi? Urodziłam siłami natury i dla mnie było to traumatyczne przeżycie. Jestem szczęśliwa i moje dziecko też a jak słyszę pytanie to ty nie karmisz to mówię zawsze karmię przecież mojego dziecko powietrzem nie żyje 😁

  • dwie cesarki, karmienie piersia przez 2 tyg i full szczepien +nadprogramowe do mmr – zapalenie opon mozgowych, dziecko dostalo zapasci (okaz zdrowia, 6h po szczepieniu OIOM), wybudzilo sie i mialam niemowlaka z zerowym kontaktem w ciele 2,5 latka. diagnoza po roku autyzm. wpisany NOP. to sie dzieje obok was, to ze ciebie, twoich kolezanek to nie znaczy ze to sie nie dzieje. wk*$#^am sie jak ktos mnie nazywa ekooszołomem (jestem dietetykiem klinicznym z wysztalcenia wiec sila rzeczy jemy bardziej swiadomie), bo mlodej nie szczepie. musialam zawiesic zycie prywatne, prace, znajomych, bo rehabilitacje, bo przedszkole specjalne funkcjonuje po 5 h dziennie, bo dziecko jak wyszlo z pieluszek tak w nie wrocilo na kolejne 3 lata – taki regres. 7 lat dopiero zaczyna mowic, byle jak ale powoli mozna zrozumiec. jako ze konczylam szkole medyczna zaczelam zglebiac sie w temat, rozmawiac z kolegami lekarzami, czytac publikacje naukowe. nie bede tu sie rozpisywac bo zaraz sie zacznie atak ale: lekarz nie odesle do sanepidu odpowiedniej ilosci „wyszepialnosci” na kwartal, moze pozegnac sie ze sponsoringiem wakacji, albo konferencji za granica. taki deal. szanowna flow mummy, to nie chodzi o lekka goraczke, bol brzuszka, szamaństwo, ekoszaleństwo, to chodzi o skreslone zycia, powazne nopy i to jak rozbija to rodziny i zycie. wiesz ile zarabialam jak mialam prywatna praktyke? 4-6 tys. wiesz jaki jest zasilek? 1250 zl plus 153 zl pielegnacyjnego, pod warunkiem ze nie podejmie sie pracy. a pracy podjac nie moge bo w 5h funkcjonowania przedszkola miesci sie dowoz/odwoz i zostaje 3,5-4h. a pacjenci nie przychodza rano tylko w poludnie najchetniej wiec zycie, opcja pracy po prostu umarla smiercia naturalna, 30 letnia kobieta bez perspektyw. brzmi to jak gorzkie zale? byc moze, ale takie „luźne” podejscie do tematu szczepien jak do grupy „dziwnych mam” które wolą smierc dziecka na ospe zamiat super szczepionek ktore co najwyzej spowoduja goraczke jest nie w porzadku. nie wiem co czytacie w internecie, na jakich ludzi trafiacie, ze tak was to bawi i budzi żałość, że matki-wariatki, ja chyba przegladam inny internet. zawsze sie znajdzie oszołom, jak ta matka co leczyła dziecko na raka witamina b17, a na smierc dziecka stwierdzila ze jego dusza chciala odejsc. to jak tak samo w grupie brajankow i dzesik mozna poczytac czasem takie kwiatki ze czlowiek watpi w ludzkosc czy ona aby na pewno zeszla juz z drzewa. ale znakomita wieszkosc matek autystow jest na scislej diecie, odtruwa dzieci z metali ciezkich i widac po tym spektakularne efekty, regularnie odrobacza, bo dzieci autystyczne maja zupelnie inaczej zasiedlona flore bakteryjna jelit stad wieczne problemy gastryczne, jezdza na wszelkie rehabilitacje, szukaja specjalistow i nowoczesnych terapii. a ile kosztuje godzina zajec z terapeuta? 80-100 zl. konczac, takie posty powinny byc bardziej przemyslane, temat bardziej zglebiony bo takie uogolnienie jest ekstramalnie krzywdzace chocby dlatego ze rodzic, matka, ktora nie zna takich ludzi ktorzy maja rozne NOPY, padaczki, autyzm itd poszczepinne tylko sie utwierdzi w swoim blednym mysleniu o tych rodzicach i dzieciach.

  • Ja juz dawno wiem ze nie jestem matką- dwie cesarki, mleko modyfikowane ,zupki ze sloików, wszystkie szczepienia zaliczone i jeszcze parówki jedzą…

  • Piszesz że w dzisiejszych czasach ludzie mają zwyczajnie wybór… tu sie nie zgodzę bo akurat kwestia szczepień jest z góry narzucana… a skoro jest ryzyko to musi być wybór!

  • Dobra pisze to drugi raz… narazie :-/
    Szacunek za odwagę!
    Mysle ze nam matkom brakuje takiej przestrzeni do rozmów na te tematy, poprostu nie mamy sie jak wygadać .
    Juz dawno nauczyłam sie „ignorować” czyjeś zdania na te tematy. Mam swoje i robię po swojemu. Porod- tylko naturalny, chyba ze byłoby zagrożenie życia lub pn preciagalby sie długo a ja nie miałabym wiecej sił. Ważne jest aby miec zaufanego lekarza i położną pry sobie. W końcu cc to operacja!
    Karmienie- ja chciałam dac dzieciom tyle ile mogłam od siebie, skoro miałam czym karmić to to robiłam dopóki mi sił starczyło.
    Szczepionki to trudny temat bo nowoczesny. Ja szczepilam dopóki moj syn nie dostał nopu i to wpaśnie na pneumokoki.

    Nie znoszę kiedy matki odpowiadają ze rodzą przez cc, bo mają wadę wzroku (a w życiu okularów nie nosiła) albo karmi sztucznie bo ją piersi bolą – nic os siebie nie próbuje dac a na starość bedzie chciała zeby dzieci opiekowały sie nią. Kłamstwo za kłamstwem.
    Tak jak napisałaś świadome decyzje są spoko.
    Mysle ze w Polsce brakuje dobrej edukacji rodzinnej. Większość młodych mam jest poprostu zielonych a ilość decyzji do podjęcia po urodzeniu to jakis koszmar dla nieobytych i niezorganizowanych.

  • Mam 4 dzieci. Dwoje karmionych piersia,dwoje butelkowych. Trójkę starszych od urodzenia kladlam spać w drugim pokoju w ich lozeczkach bo mi przeszkadzało w nocy ich cmokanie. Najmłodszy śpi ze mną i nie wie co to łóżeczko. Trójki pilnowaly nianie. Czwarty chodzi do żłobka. Dwoje ssalo smoczki,a dwoje nie chcialo. Chcę tylko przez to powiedzieć że nie ma jednego schematu. Dzieci są różne a i ja też się zmieniam. Dlatego STARAM SIE nie oceniać innych mam. Zaakceptowalam też fakt że jestem mamą niedoskonała i nie zawsze mam ochotę spędzać czas z dziećmi. I NIE WSZYSTKO PODOBA MI SIE W MACIERZYŃSTWIE. Czasem wolę pobyć sama lub wyjść. I to właśnie był i chyba dalej jest temat tabu. Matka Polka nie narzeka i zawsze jest zadowolona. Gdy poruszalam ten problem narazalam się na ostracyzm społeczny. To temat na posta i dyskusje.

  • Bez względu na to, czy szczepisz dziecko, czy tego nie robisz, czy karmisz dziecko piersią, czy mlekiem modyfikowanym, bez względu na wszystko, to Ty wychowujesz swoje dziecko i Ty wiesz, co jest dla niego najlepsze. Dajesz mu to co najlepsze. Przygotowujesz do życia najlepiej jak umiesz. Nikt, absolutnie nikt nie powinien w to ingerować. Wszyscy wszystkim próbują wchodzić z butami do ich prywatnego życia. Niech się gonią!

    Ja jestem mamą dziecka nieszczepionego, mieszkającą w kraju , gdzie szczepienia nie są obowiązkowe, gdzie lekarz mówi otwarcie o ryzyku… bo w cywilizowanych krajach, jeżeli jest ryzyko, to jest wybór. Tak, karmię piersią, bo wiem, że to najlepsza opcja dla dziecka. Rodziłam naturalnie, bo byłam na to przygotowana psychicznie i fizycznie. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że takim tekstem usprawiedliwiasz się, bo ktoś zasiał w Tobie niepotrzebne negatywne wzorce dotyczące Twoich wyborów. Przepracuj je w sobie.

  • Ohhh jak ja Ci dziękuje za ten tekst, jakbym czytała o sobie – bo przecież jestem wyrodna matka – miałam cc , po pytaniu czy karmie piersią , następuje chwila ciszy i „Ahh No tak za mało pokarmu miałaś ” Nawet nie chce mi się dyskutować i tłumaczyć , wiec przytakuje. Nie wspomnę , o szczepieniach (6w1) . Tak wiec z całego serducha dziękuje Ci , Twoje słowa dodały mi otuchy ,ze wcale ze mnie nie taka kiepska matka 😁 oraz power’a w byciu mama taka jaka chce być dla mojego kochanego maluszka :)))

  • Dobry tekst! To, co się teraz dzieje jest jakąś paranoją po prostu!
    Wiecie co mnie bardzo zdziwiło, gdy szczęśliwa pomykalam sobie z wózkiem? 90% znajomych osób, które spotkałam w pierwszych miesiącach, po spotkaniu mnie nie pytało o imię mojego dziecka, ani inne tak błahe sprawy, pierwsze pytanie brzmiało „A karmisz?” Strasznie mnie to frustrowalo, więc moją odpowiedzią stało się „przecież nie glodze”. A prawda jest taka, że nie karmiłam ani przez minutę. Taka podjęłam decyzję. Nie czułam tego po prostu. Nigdy nie widziałam w tym nic wzruszającego. Oczywiście w szpitalu położne patrzyły na mnie jakbym dziecko chciała oddać do adopcji. Lekarz, który miał dyżur odmówił mi podania tabletek.na zasuszenie pokarmu. Za to poradził mi się zastanowić. Tak, usłyszałam, że krzywdze dziecko. Ale wiem, że gdybym postanowiła karmić wbrew sobie skrzywdzilabym i siebie i je. Dopiero inny lekarz stwierdził, że to moja decyzja i przepisał mi Bromergan.
    W Polsce terror laktacyjne to coś okropnego. Mam koleżanki, które dopiero po tym jak ja powiedziałam ze nie karmie, bo po prostu nie chce, przyznały, że one też się na to nie czują. Inna przyznała, że „tak middzy nami” to sie cieszy, ze nie miala.pokarmu, bo karmienie nie sprawialo jej przyjemnosci, a wrecz bylo udreka. Jak to jest, że kobiety boją się wyrazić swoje zdanie w takim temacie? Dla mnie to wszystko jest jedną, wielką porażką. O szczepieniach nawet nie wspomnę.

  • Bardzo dobrze napisane. Zgadzam sie z Toba. Jest tylko jeden temat w ktorym pozostaje krytyczna w stosunku do innych matek – a raczej przyszlych matek – nadmierne wykorzystywanie ciazowego L4. I mowie to jako przedstawiciel pracodawcow i jako podatnik. I nie, nie chodzi mi o dziewczyny, ktore zle sie czuja lub pracuja w ciezkich warunkach – ale cale rzesze tych, ktore w normalnych przyjaznych korpo biurach, 3-4 miesiac ciazy na zwolnienie bo takie „chore”, a potem je spotykam na fitnessie dla ciezarnych i na kawce z kolezanka, w najlepszym humorze. A juz najbardziej mnie wpienia jak mowia o tym jak swietnie, ze to L4 100% platne i mozna sobie poodpoczywac. Jestem na nie!

  • Ja jestem ze środowiska medycznego i mam wiele zastrzeżeń do szczepionek. Moge kilka wymienic:
    – po pierwsze, na studiach nic nas na ten temat nie uczą, procz tego że jest taki kalendarz szczepien i trzeba szczepic; wiec nawet pediatra jesli sam nie aktualizuje swojej wiedzy to nic nie wie o szczepieniach bo to jest osobna dziedzina nauki;
    – po drugie, lekarze w Polsce nie chca rejestrować NOPow, poniewaz maja przez to „problemy”, to cos w rodzaju donoszenia na samego siebie;
    – po trzecie, zagranicą nopy sa rejestrowane i potwierdzane że wystapily po szczepieniu, a nasz ciemnogród lekarski śmieje sie z tego, bo sie nie doucza;
    – dalej, dziś szczepionki są „inne”, chociażby z tego wzgledu, że podajemy 5w1 lub 6w1, a wiadomo że to jest obciązenie dla ukladu odpornoscoowego. Dawniej kalendarz szczepien byl inny, zapytajcie swoje mamy i babcie, szczepienia byly czesciej ale nie podawano kilku szczepionek tego samego dnia;
    – Bardzo ważne! Szczepimy dzieci od pierwszych miesięcy życia na choroby które już nie występują; Jeśli boimy sie powrotu epidemii możemy szczepic trochę póżniej, a nie bedziemy narażac dzieci na niepotrzebne powiklania;
    – Kolejny argument, skoro szczepionki nie są na całe życie, bo z wiekiem tracimy przeciwciała, to prawdo podobnie, już dawno te choroby by wrocily, skoro jako dorosli nie mamy juz na nie odpornosc (zdania lekarzy są tutaj podzielone);

  • Rodziłam ponad 24h, była to największa trauma mojego życia. Jeśli miałabym rodzić naturalnie także drugie to w życiu się nie zdecyduje na kolejną ciążę. Jestem absolutnie zdania,że cesarka powinna być wyborem kobiety.

  • Justyna, bardzo dobry i mądry tekst. W obecnych czasach coś idzie naprawdę nie tak i wydaje mi się, że straszna jest nasza Polska mentalność. Mój ostatni przykład, to wczasy za granicą, gdzie na wyspie było ok. 70% Polaków. Ojcowie byli jeszcze ok, można było zamienić z nimi kilka zdań, ale z matek, to co jedna, to większa „gwiazda”, a dzieci niedotykalne (!) wierzcie mi, kilka razy od rodziców usłyszałam, żeby mój syn nie dotykał ich dziecka. I wytłumacz 2 latkowi, że nie może bawić się.. a on po prostu jest czuły i chcial tulic inne dzieci..Obcokrajowcy nie mieli kompletnie z tym problemu i dzieciaki razem jadły, pily i szalały. Hitem była matka, która wypaliła do mojego syna, że nie da mu soczku, bo on na pewno nie miał jeszcze wszystkich szczepień.. ręce opadają..

  • Jestem w stanie zrozumieć wiele rzeczy, nie karmi Pani bo się Pani w tym nie odnalazła, ok. Ale jak można powoływać się na statystki WHO odnośnie szczepień? Wie Pani kto głównie finansuje ten cyrk? Wie Pani kto to jest rodzina Rockefellera chociażby? Kim są Ci ludzie? O nich Pani nie usłyszy na TVN z reklamą płaczącego dziecka bo matka nie zaszczepiła. Proszę nie ulegać takiej manipulacji. Proszę zagłębić się w temat NWO (przeczytanie dwóch artykułów nie wystarczy), a potem ewentualnie napisać, że ufa Pani mimo wszystko lekarzom, bo wielce się uczyli medycyny, a Pani nie. Przychodnia musi wyrobić program, przychodnia rodzinna ma za przeproszeniem w dupizm czy Pani dziecko będzie zdrowe. Musza im się dokumenty zgadzać. Matki, których dzieci miały nopa szarpią się z lekarzami o to żeby ten zgłosił nop, często są odmowy, stąd te zakłamane statystyki o tym, że szczepionki są bezpieczne i jest to „mniejsze zło”. Na logikę – jak dziecko ma w sobie wyrobić odporność skoro od pierwszego tchu jest bombardowany przez szczepionki ? Około 20 szczepionek do 2 roku życia? Tych obowiązkowych i dodatkowych. Nie trzeba być lekarzem żebym stwierdzić że coś tu jest nie w serek. Takie organizacje jak WHO służą do manipulacji, ludzie sami im się podkładają bo czują się zastraszeni i szczepią swoje bezbronne dzieci, oni na tym kasę zbijają, a matka potem lata z takim dzieckiem od lekarza do lekarza bo dziecko non stop chore bez odporności – znam z autopsji mnóstwo przypadków. Potem dziecko idzie do szkoły i się okazuje, że stwierdza się u niego każdą chorobę zaczynając się od „dys”, a matka nie wie czemu. Światem nie rządzą osoby, które widzi Pani w TVN, tego typu kanały próbują kierować Pani myślami. Jestem pewna, że gdyby we FAKTACH podali informację, że szczepionka na pneumokoki to gówno to nagle matki zaczęłyby myśleć inaczej. Pneumokoki ma każde dziecko… problem zaczyna się wtedy gdy jest ich za dużo ale to wynika z braku odporności, helołłł. Rotawirus to sraczka, gdzie dziecko leżakuje po prostu 3 dni szpitalu, na dodatek występuje bardzo rzadko. To nie jest atak na Pani osobę, a jedynie sugestia aby wyszła Pani rozumem poza schemat telewizyjnych nagonek i reportaży z newsweeka i otworzyła Pani oczy szerzej.

  • Zgadzam się z większością 😉 krótko karmiłam piersią, chustuję/chustowałam i choć uważam to za dobre (w przeciwieństwie do noszenia nie siedzącego samodzielnie dziecka w nosidle, bo komuś się może chusty nie chce ogarnąć) to ogólnie nie wtrącam się w to, jak inni wychowują, dopóki nie widzę jakiejś patologii i narażania zdrowia i życia dziecka dla głupoty. Nie mój cyrk, nie moje małpy, więc co mi do tego. Ale to, co napisałaś o szczepieniach, mi się już nie bardzo podoba. Ty nie rozumiesz jak można nie zaszczepić na wszystko na co są wymyślone szczepionki, ja z kolei nie rozumiem jak można szczepić bez pomyślunku, tylko dlatego że tak się robi, bez żadnej wiedzy chyba, że odczyny inne niż gorączka istnieją. Klapki na oczach czy co? :/ ja szczepić synka przestałam przed mmr, nie ze względu na samą sławną szczepionkę mmr czy wpisy w internecie, ale dlayego że moje dziecko po 2 poprzednich szczepieniach miało NOP a lekarka wzruszyła ramionami i się na nas wypięła, na mmr chciała zaszczepić 2 dni po skończeniu antybiotykoterapii i znów ryzykować kolejnym NOPem. Tak to się w wielu miastach Polski odbywa i kończy się źle, a Ci którzy o tym mówią głośno nazywają wszyscy antyszczepionkowcami 🙁 a mi nie wiem czy bardziej jest przykro, czy bardziej jestem wściekła na głupotę i zakłamanie ludzi. W razie czego potem znów zostanę z tym sama… więc nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć i uważać, że powinno się szczepić mimo wszystko. Teraz w sumie w ogóle się zastanawiam, czy puścisz ten koment, ale nawet jeśli nie to może da Co to do myślenia.

  • Nareszcie coś konkretnego. Świetny post. Ja mojej córci w ogóle nie karmiłam piersią oczywiście zostałam wyrodną matką która świadomie truje swoje dziecko mm. Achh szkoda mówić. Ciężko w dzisiejszych czasach być „zwykłym normalnym” rodzicem. Pozdrawiam

  • och jaki piękny i potrzebny tekst! Jedyne czym się nie zgodzę to ta cesarka na życzenie, dlatego że widziałam ich wiele. To operacja, bardzo poważna i dużo może pójść nie tak. Ciśnienie leci na łeb na szyję prawie przy każdej, pacjentka często o tym nawet nie wie. Oczywiście ze wskazań poza konkursem, trzeba to trzeba, a jeśli ktoś tak panicznie się boi, to też można uznać za wskazanie. No i to tak samo wartościowy poród jak każdy inny, rekonwalescencja gorsza. A z karmieniem? Po co się tłumaczysz? Miałam w Anglii koleżankę, która stwierdziła, że nie będzie karmić, bo „chce mieć ciało z powrotem dla siebie i meża”, nikt nawet krzywo na nią nie spojrzał, wszyscy mówili, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Takich tematów wiele krąży w necie. Szybki powrót do formy, ćwiczenie, zdrowa dieta. Niby każdy powinien, ale mamy jakoś dużo bardziej są z tego egzaminowane i krytykują się na potęgę. Z jednej strony powinnyśmy poświęcić się dziecku. Na jednym z forów wyczytałam, że nie powinno się narzekać, że dzidzia chce cały czas być przy cycu, tylko cieszyć się tym czasem…obawiam się, że moje starsze dzieci mają inne zdanie na temat mamy uwiązanej do młodszej siostry. Z drugiej strony powinnyśmy się rozwijać, dbać o siebie… ćwiczyć, uczyć się, realizować zawodowo. Codziennie rano wypiekać bezglutenowy chleb…

  • Wiesz…
    bo tak źle i tak niedobrze.
    Każda powinna robić wg siebie i nikomu nic do tego. No chyba że kobita bije swoje dziecko – to wtedy trzeba interweniować, ale czy karmi piersią czy butlą? Zakłada pampersy czy tetrowe? Zakłada czapeczkę czy nie. Szczepi czy nie szczepi. Nikogo nie powinno to interesować. Zawsze znajdzie się ktoś komu coś nie pasuje. Ja się do innych nie wtrącam i tego samego oczekuję.

    Po drugiej cesarce dzieliłam salę z inną mamą po cesarce, której dziecko było źle ułożone i musiała mieć cięcie – jej teściowa cały czas gadała że sama urodziła dwóch wielkich chłopów naturalnie i co to teraz za baby są że nie dają rady urodzić. Strasznie źle tą młodą traktowała. Sama tej teściowej miałam ochotę nakopać do dupy.
    Ja dzieci urodziłam przez cesarki – pierwsze dziecko chciałam i próbowałam naturalnie (położna powiedziała „Ma pani przewężoną miednicę, ale może pani jakoś urodzi”). Wymęczyli mnie strasznie bo 8 godzin pod oksytocyną na porodówce, a ile wcześniej w bólach leżałam i pod ktg jeszcze 8 godzin, po czym położna stwierdziła, że dzisiaj nic z tego nie będzie, mogę iść spać, a ja myślałam, że wszystkich tam pozabijam tak mnie bolało. Dziecko straciło tętno, więc powieźli mnie prędko na salę operacyjną. Pamiętam Panią anestezjolog złą na personel, bo wg niej cesarka już dawno powinna być przeprowadzona i lekarza krzyczącego na położną, że zwiększyła oksytocynę mimo jego wskazówek żeby już więcej nie. Podejrzewam, że mój syn ma autyzm właśnie dlatego, że zbyt długo zwlekano z cięciem. W drugiej ciąży od razu lekarzowi powiedziałam, że chcę cesarkę i jak tylko dostałam bóli krzyżowych to pojechałam do szpitala i mi zrobili cięcie. Córka autyzmu nie ma.

  • Nie karmilam piersią miałam cesarke podałam wszystkie możliwe szczepienia pierwszemu dziecku i czasem dostał słoiczek. Teraz mam ślicznego zdrowego 4 latka, mało tego moją 2 miesięczna Weronikę RODZILAM przez cc na życzenie dostaje mleko z butli i jest w trakcie szczepień. A Ja uważam się za Super bo bardzo szczęśliwą Mamę. Pozdrawiam

  • Zgadzam się że każda mama jest inna i ma swoje poglądy 🙂 ja nikogo nie oceniam choć u mnie było odwrotnie lecz z innych powodów 🙂 Chciałam rodzić naturalnie bo się bałam cc, oba porody były bez znieczulenia- nie czułam potrzeby jego podania i boję się igieł 🙂 ale miałam chyba lekkie porody wiec to inna bajka 🙂 gdyby ktoś miał mieć traumę to uważam że lepiej żeby miał cc. Drugą sprawą w tym temacie jest opieka okołoporodowa- przy pierwszym porodzie NIKT się mną nie interesował dopóki nie powiedziałam ze już rodzę (i to tez uważali że wymyślam!). Drugi poród był całkiem inny, inna opieka i położne pomocne, ale fakt ze rodziłam bardzo szybciutko 🙂 Karmiłam piersią bo mi to dobrze szło, córkę prawie 2 lata, synka – to się okaże 🙂 Współczuję bardzo osobom któe nie mogą karmić i nie potępiam ich za to! wierzę że był jakiś powód tego. Jednak nie rozumiem mam które karmią mm dlatego że nie chcą zrezygnować z palenia papierosów lub imprezek z alkoholem. po prostu nie rozumiem.
    szczepienia, córeczka szczepiona prawie na wszystko („przed” nami szczepionka w 5rż.). Przed drugą ciążą zajmowałałam się fotografią dziecięcą, coraz więcej było dzieci które były cofnięte mocno w rozwoju, z problemami, a nawet bez kontaktu,jak się okazywało na skutek szczepień. szerzej otworzyłam oczy po fotoreportażu z chrztu gdzie maluch siedzący, uśmiechnięty, gaworzący tydzień później na plenerze był odmieniony- nie siedział, ledwo nawet główkę trzymał, nie gadał, nie uśmiechał się, kiedy pytałam się rodziców co się stało- usłyszałam „szczepienia”. Zaczęłam zagłębiać temat, podejrzane było dla mnie że mimo małych ilości sesji zdjęciowych jakie przerobiłam spotkałam tyle dzieci poszkodowanych przez szczepienia. zaczęłam czytać, rozmawiać z innymi, mało tego poznałam położne, pielęgniarki, lekarzy którzy są przeciwni przymusowi szczepień ale powiedzą to tylko „prywatnie” bo w pracy by wylecieli, gdyby powiedzieli prawdę. Wtedy moje zdanie się zmieniło. Okazuje się że ludzie nie wiedzą o NOPach poważniejszych i coraz częściej występujących. Moja mama nie chciała słuchać co do niej mówie, aż obejrzała program w tv gdzie mówili o sepsie jako nop, odszukała ksiażeczkę zdrowia mojej siostry i okazało się że zaraz po szczepionce ona zachorowała na sepse, wylądowała w CZD ale oczywiście nikt nie mówił ze to od szczepień. przekonała się też sama jak działają media, jak ukrywają prawdę i pokazują to co im wygodne- była na proteście przeciwko przymusowi szczepień, a w tv i radiu nic o tym nie mówili, choć nie dało się tego nie widzieć!
    Ja niestety straciłam zaufanie do lekarzy już, od ponad roku chodzę do nich z męczącym kaszlem u córeczki, dawali kolosalne ilości lekarstw, które nie pomogły. to było straszne. koleżanka poradziła dietę bezglutenową, bezmleczną i bezcukrową. obawiałam się jej ale o dziwo pomogła! nie kaszle już, jedynie ma zatkane nadal zatoki. żadnen lekarz nie dał nam żadnego skierowania, jedynie co dawali to kolejne recepty. i ostatnia „wisienka na torcie”, byłam z synkiem na bilansie w 6tyg życia, mały miał zielony katar i pokasływał a lekarka usilnie chciała go zaszczepić wmawiając mi co chwilę że to normalne i przy takich objawach a nawet gorączce można szczepić! i zgadzam się że nopy są przez lekarzy i dlatego cieżko mi im zaufać jeśli mają takie podejście do pacjentów, zwłaszcza tych najmniejszych i bezbronnych! tylko gdy coś się stanie to lekarz umyje od tego ręce albo powie „zdarza się”. Przykre to bardzo 🙁
    Możecie mnie potępiać ale u nas w ostatnim czasie naturalne metody się sprawdzają, a moje dziecko w końcu nie bierze tony leków, antybiotyków i inhalacji sterydowych. Kiedyś śmiałam się z teściowej zbierającej zioła, dziś sama do niej po zioła idę.
    Jak ktoś napisał- punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Ja nie namawiam nikogo do swoich racji ale do zwiększenia świadomości, bo wszystko jest dobrze dopóki nie dotyczy to nas 🙂
    możliwe że napisałam trochę zagmatwanie ale to z powodu późnej godziny 🙂 tak więc dobranoc 🙂

  • Kompletnie nie rozumiem obecnej konieczności bycia matką cierpiącą. Najlepsza matka to matka, która w bólach rodzi. Im dłużej tym lepiej. A dodatkowe laury zbiera jeśli poród kończy się pęknięciem krocza IV stopnia. Potem musi karmić piersią. Absolutnie nie brać leków przeciwbólowych na obkurczanie macicy czy inne poporodowe przypadłości i być na ścisłej diecie wysokobiałkowej bądź też innej akuratnie modnej dla matek karmiących.
    Choć nie rozumiem powyższego, rosnącego w siłę wzoru zachowań, to go szanuje, ponieważ zarówno jako kobieta jak i jako lekarz jestem za wolnym wyborem każdego człowieka. Tak długo jak nie ingeruje on w życie innych. Dlatego rezygnacji ze szczepień nie akceptuje. Dziecko zdrowe, nieszczepione zwykle poradzi sobie z chorobą, na które nie było szczepione. Natomiast to dziecko chodzi do żłobka, przedszkola, szkoły. Jeździ komunikacją miejską. Czeka na korytarzu w przychodni. I wszędzie może zarazić innych, tych mniej odpornych z licznymi chorobami, którzy szczepić się nie mogą. A dla nich nawet najmniejsza infekcja często kończy się fatalnie. Szczerze współczuje tym którzy doświadczyli wszelkich NOP-ów, ale uważam,że zaniechanie szczepień jest egoizmem i głupotą.

  • Nie mogę sie zgodzić w temacie cesarki na zyczenie. To nie jest zabieg, to operacja, ze wszystkimi tego konsekwencjami. I tak jak każda operację, powinnno sie ją wykonywać gdy sa wskazania. Dla bezpieczeństwa właśnie.

  • Brawo, w samo sedno. Jaki z tego wszystkiego wniosek? Kazdy niech robi co mu mowi serce i intuicja i niech sie nie wpierdziela w zycie innych. Ja nie karmilam prawie w ogole. Mialam znieczulenie przy porodzie. Jak mi sie nie chce gotowac to podaje sloiczek na obiad. No i mam gdzies co na to inni ludzie. Nie potrzebuje byc idealna 🙂

  • w czasach gdy my bylysmy dziecmi ludzie o wielu sprawach nie mowili…internet daje wiele mozliwosci trzeba jednak umiejetnie czytac i odsiewac chwasty…lekarze.. czy w pewnych sprawach mozna im 100%zaufac? czy czasem nie posluchac rodzica?moj kuzyn jest dzieckiem poszkodowanym przez szczepionke w latach 80tych, na oczach matki dziecko zmienilo sie nie do poznania ale lekarz rozlozyl rece…zdiagnozowal porazenie mozgowe gdzie wczesniej dziecko bylo zdrowe…ja uwazam ze trzeba ufac sobie przedewszystkim intuicji… mama czy szczepi czy nie szczepi czy karmi czy nie karmi piersia robi wszystko z milosci i troski

  • Dlaczego nie umieściła Pani negatywnego komentarza dotyczącego tego tekstu?
    Jeśli pisze się coś pod publikę, trzeba brać na klatę zarówno pozytywne jak.i negatywne komentarze.
    Proszę dać znać, gdzie mam wyrazić swoje zdanie, a chętnie to zrobię oczekując na Pani odpowiedz.

    Ps. Koleżanki komentarz również się nie pojawił. Krystyna Pawłowska tez na profilu zostawia tylko pozytywne komentarze… To taka moda teraz?

    • nie moda, tylko miałam problem z wordpressem i przez bardzo długi czas nie byłam w stanie moderować/akceptować komantarzy. Bez przesady :))

  • Swietny tekst i punkt widzenia! Ja mam bardzo podobny i tez czesto sie zastanawiam jak to jest mozliwe, że jestesmy z jedneyj strony takie kochajace a z drugiej strony tak wrogie…

  • Ja bardzo chciałam karmić piersią ale miałam już problemy z piersiami zanim jeszcze zaszłam w ciążę. Ropień przed ciąża, w trakcie ciąży i zaraz po porodzie. Jest to gorsze jak ból piersi przed miesiączką czy piersi przepełnione pokarmem. I na dokładkę wklęsłe brodawki (ratowałam się kapturkami). Pokarm był potem nie było, znowu był i nie było. Było mi strasznie ciężko a jeszcze te przeklęte położne na porodówce, bo to tam jest największy nacisk o którym autorka wspomina „musisz karmić piersią”. Zero wsparcia. Jeszcze mnie dobijały „Jak Pani może nie mieć pokarmu?” a potem wielkie zdziwienie 😧. Jak ktoś mnie zapyta czy karmię piersią, czy mm to powiem że natura nie obdarowała mnie odpowiednimi piersiami? Z góry zakładam że zostanę skrytykowana za mm i mam w sobie skoro goryczy i najchętniej bym odszczekała chociażby w taki sposób.

    Poród siłami natury. Nie mogę narzekać. Nawet się nie spociłam 😂.

    Szczepienia? Bałam się że coś się stanie przez słuchanie znajomej antyszczepionkowej i czytanie w necie. Zaczęłam sobie potem tłumaczyć. Przecież ludzie od lat są szczepieni i żyją. Skutki uboczne mają też lekarstwa i antybiotyki a ludzie stosują jak jest potrzeba a jakoś nikt nie wyskakuje NIE ANTYBIOTYKOM.

    Obiadki gotuje sama bo lubię i serce się raduje jak synuś wcina ❤.

    Spanie wspólne.

  • Urodziłam cc, na szczęście szczęśliwie, pomimo,że chciałam naturalnie. Karmię piersią 2 letnie dziecko, uważam, ze nie wszyscy powinni patrzeć, jak dziecko ssie pierś, zwyczajnie komuś może to przeszkadzać, szanuję innych, inni powinni szanować mnie, więc nie karmię publicznie – słyszę, ze karmienie starszaka jest niesmaczne, nienormalne, ‚przecież tam nic nie ‚, ‚to sama woda’ i te miny są bezcenne – patrzenie z obrzydzeniem – no wiec jestem patologią, bo karmię dziecko mlekiem, które jest naturalne, zdrowe, dostosowane do wieku dziecka 🙂 Jemy wszystko obiady, śniadania, kolacje, nie jest prawdą, zę skoro popija pierś, to nie będzie chciało dziecko nic innego jesść. szczepiłam wszystko za wyjątkiem pneumo, odry świnki i różyczki. Tę ostatnią zaszczepię, jak córka będzie miała naście lat – chodzi o różyczkę. Jestem przeciwniczką szczepionki potrójnej odra, świnka , różyczka z żywych wirusów, jestem naukowcem, zbyt dużo powikłań i jest niebezpieczna zwyczajnie, sama bym na nią się też nie zaszczepiła. Kolejne dziecko będę szczepić pojedynczymi dawkami – skojarzone, które otrzymała córka – nie były zbyt obojętne. Nie kwestionuję ich skuteczności i bezpieczeństwa, tylko tak jak każdy lek, działa na każdego odmiennie, a w szczególności wrażliwe dziecko o zupełnie odmiennej fizjologii. Skutki odległe skojarzonych szczepionek są właśnie badane na pokoleniach, które je przyjmują obecnie. Post bardzo fajny. Nie ma jednego modelu macierzyństwa, tak jak nie ma dwóch identycznych ludzi. Każde dziecko jest inne i każda Mama jest inna. Życzę wszystkim Mamom wiele mądrości, miłości, cierpliwości i szacunku do siebie oraz własnego dziecka. Słuchajmy się nawzajem Mama i dziecko. Widziałam też mamy, które porzucają, nie kochają i odrzucają swoje maleństwa – tym życzę tylko i wyłącznie Miłości, którą dziecko od urodzenia posiada w bezgranicznej ilości – i ona tez zostaje na zawsze jako budulec więzi Rodzic-dziecko na całe życie i właśnie to szanujmy.

  • Zgadzam sie calkowicie. Mam dwie corki 5lat i 6 misiecy. Obydwie przyszly na swiat przez cesarskie ciecie. Starsza próbowałam karmic piersia tydzien mlodszej nie udalo mi sie wogole ze wzgledu ma to ze ja do domu wrocilam 2 dni pozniej a malutka 20. Szczepie obydwie corki czasami z jakims przesunieciem z powodu choroby poniewaz nasza pani doktor wyznaje zasade 3 do 4 tyg po antybiotykoterapi, nigdy szybciej. Moje dzieci sa zdrowe, rozwijaja sie prawidlowo i choc nie do konca mialam wplyw na fakt cesarskiego ciecia czy karmienia to absolutnie nie czuje sie gorsza matka i kazdej kobiecie zostawiam prawo do wyboru swojego sposobu na macierzynstwo.

  • Dziękuję Ci za ten tekst – właśnie walczę z laktacją (przy pierwszym synku wytrzymałam randki z laktatorem co trzy godziny tylko i może aż trzy miesiące) i wczoraj byłam w dołku – załapałam wirusa, głowa i gardło i zatoki po prostu nie dawały mi żyć. Nie dałam rady młody dostał w nocy butlę i to dwa razy…. A potem przyszły myśli żeby to rzucić w diabły. Poczułam się lepiej po lekturze Twojego tekstu. Jeszcze powalczę ale nie dlatego że inni chcą. Bo ja chcę. Pozdrawiam serdecznie.

  • tak- karmię piersią ponad rok, szczepie tyko podstawami, miałam poród naturalny i nie karmiłam słoikami. Mało tego, dzieć bez butli i bez smoczka, chustowałam i teraz noszę w nosidle a z mężem i córka w jednym łóżku śpi nam się super. Czy to mnie czyni lepsza mama ? Nie. Czy to mnie czyni Moz e gorsza ? Nie. Czy latam po placach zabaw czajac sie na mamy ktore karmia butelka ? Nie. Więc nie wartosciujmy, tylko róbmy to co uważamy za najlepsze dla naszych dzieci.

  • Polecam troche mniej bezkrytycznej wiary w lekarzy, piszesz o nieosadzaniu a z mam ktore pytają na FB o choroby, ironizujesz. 🙁 Mnie lekarz zawiódł, nie zdiagnozowal boreliozy u mojej mamy, dzieki podpowiedziom z tego „okropnego fejsbuczka” wreszcie trafilam na trop.
    I o tym nieosadzaniu to też troche hipokryzja, bo osadzilas nieszczepiacych.
    Ja szczepilam grzecznie i bezmyslnie. Az.mi corka po szczepieniu prawie odleciala, do domu przyniesiona po szczepieniu blada, osowiala i nagle…nie oddycha. Co ja przeszlam, to moje. Karetka, panika, lekarz smiejacy mi sie w twarz ze to nie od szczepienia, gdy byla perfekcyjnie zdrowa wczesniej, nagle cuda sie dzieja z jej zdrowiem.
    Sloikow nie dawalam, bo sama bym sie tak żywić nie chciala, jalowe robione z mrożonek, po 5 lat w chłodniach, sztucznie witaminizowane.
    Piersia karmilam 2 lata. Przeszłam na starcie udrekę, krew leciala ciurkiem z piersi, co ja sie nameczylam, nacierpialam, ale dziecko i jego potrzeby zywieniowe byly dla mnie zawsze bardzo wazne. Zacisnelam zeby, dla Niej, mojej córy.
    2 lata kp. Zbrodnia i zboczenstwo?
    Ale jak mialam w reku raz puszkę z mm i perspektywe powrotu do domu i meczenia sie z kp, omal sie nie zlamalam. Stalam na rozdrożu.
    Ale zatelepalam puszkę. I ten proch suchy zaszumial w srodku.
    Mysle, boze kochany, moje dziecko ma jesc proszek z wodą?
    Dam rade, musze dac. I dalam. Zywy pokarm w piersi mialam, dobrany przez nature, nie chemika, moze i nazwiesz mnie męczennicą, ok. Ale nie moglam sie przemoc i dac jej tego proszku. Suchego, grzechoczacego w puszce. Serce mi krwawilo. Wytrwalam i nie zaluje.
    Po 3 mies sie poprawilo 🙂
    Powodzenia i zycze mniej krytyki mam ktore dokonuja inne wybory…np. nieszczepiacych…

  • Bardzo fajny tekst! Popieram!
    Chciałam tylko sprecyzować: „Możemy wybrać czy zastosować szczepionkę skojarzoną (5w1 – płatna) czy monowalentną (refundowaną).” Nie używałabym tutaj pojęcia monowalentna, bo oznacza to, że szczepionka ma antygeny jednego szczepu danego drobnoustroju. Szczepionka poliwalentna (jaką jest np. szczepionka przeciw pneumokokom) ma antygeny wielu szczepów danego drobnoustroju,a szczepionka skojarzona (czyli np. 6w1 albo DTP) ma antygeny przynajmniej dwóch drobnoustrojów. Do wyboru mamy zatem teraz nierefundowane 6w1 (Infanrix hexa) albo refundowane DTP+HiB+WZWB+IPV, różnica jest w ilości wkłuć (6w1 jedno wkłucie, refundowane 4 wkłucia); w przypadku drobnoustroju wywołującego krztusiec w nierefundowanej są trzy antygeny (PT, FHA i PRN) wyizolowane z komórki, a w refundowanej DTP jest cała komórka oraz DTP zawiera tiomersal. Więcej info: https://pediatria.mp.pl/szczepieniaochronne/52627,kalendarz-szczepien i http://www.mp.pl/szczepienia/praktyka/ekspert/szczepionki_wysoce_skojarzone_ekspert/104642,zamiana-dtpw-na-dtpa-lub-szczepionki-wysoce-skojarzone

  • mnie przeraża poziom wiedzy nt. karmienia i w ogóle składu mleka kobiecego
    w ciągu mojego 3-miesięcznego stażu jako mamuśka usłyszałam, że:
    -trzeba ściągać resztkę mleka po każdym karmieniu
    -w czasie ciąży trzeba hartować brodawki
    -czasem mleko mamy jest za „chude” i wtedy trzeba dokarmiać mm
    -trzeba dopajać wodą i glukozą
    oraz niezwiązane z karmieniem:
    -czy nie za wcześnie na spacer dla takiego dziecka (dziecko 3 miesiące, lipiec, słoneczna pogoda,zacieniony parczek, zefirek, 25 stopni)
    -czemu nie ma nic czerwonego przy wózku
    -powinno więcej na słoneczku przebywać
    porady wypowiedziane zwykle przez osoby powyżej 40 rż, nieznajome, mimochodem 😉

  • Akurat w przypadku cc się nie zgodzę. Nie uwazam, ze kobiety po cc są ,, gorsze,, czy nie są matkami. Aczkolwiek jakby nie było cc nie jest porodem, nazywa się to w słowniku medycznym ,, operacyjne wydobycie dziecka,, . I nie uwazam, że powinno być ono na ,, życzenie,, raczej nie znam żadnej operacji szpitalnej na życzenie chyba, ze mówimy tu o chirurgii plastycznej. Cięcie cesarskie powinno być w patologicznych cyz zagrożonych przypadkach ciąż czy tez poważnych zaburzeniach psychicznych. Nie czarujmy się ale ,, chce cc bo się boje,, czy ,,chce cc bo moja pochwa ma być wąska,, to nie są argumenty. KAŻDA kobieta boi się porodu to naturalne, ale to nie jest powód do tego żeby wykonywać operacje (dość poważna bo mamy tu do czynienia z naruszeniem powłok brzucha, cewnikowaniem itd. Jest mnóstwo ale to mnóstwo argumentów przeciwko ,, cc na życzenie ,, i można by o tym książkę napisać.

  • No:) ja uważam, ze rodzice którzy nie szczepią wyznają zasadę „niech wygra silniejszy”, albo ich wiara w czosnek jest bardzo głęboka. Oby bez testowania sie odbywały te 2 przekonania. Tez rozumiem kiedy w kręgu znajomych trafiły sie NOPy i rodzice sie boja. Ale to się niesie po kręgach, jak 1 mama nie szczepi to inne w jej kręgu tez sie zastanawiają i rozważają. Z 1 dzieckiem walczyłam z laktatorem 7 miesięcy bo w szpitalu przyzwyczaili do butelki i nijak sie inaczej nie dało. 2 córkę karmiłam 18 miesięcy bo chciałam, nie miałam ciśnienia ani z praca ani z niczym a widziałam ze ona bardzo to lubi i potrzebuje. Zreszta Pan dr powiedział ze przy jej poważnym zapaleniu płuc to dzieci kp nie musieliśmy jej hospitalizować bo nic poza cycem nie jadła. I kurde miałam 2 cesarki, dzięki pierwszej mój syn żyje a 2. Juz wybrałam bo czułam ze mala ma ponad 4 kg i nie dam rady a nie chce zrobić krzywdy dziecku. Bo poważnie nie miałam do siebie zaufania ze da radę urodzić. Ja modliłam sie o cesarkę 🙂 i wg mnie sa porodu naturalne i humanitarne 😉

  • Ja szczerze podziwiam wszystkich nie szczepiących, nawet nie wiecie ile taka decyzja kosztuje wyrzeczeń, napiętnowań, stresów. Dziwię się ogromnie, że mimo tak demonstracyjnie deklarowanej tolerancji autorka-matka nie rozumie drugiej matki, która nie szczepi z konkretnych przyczyn. Zgadzam się natomiast z tym że we wszystkim powinnyśmy mieć po prostu wybór, tak ze znieczuleniem, karmieniem jak i ze szczepieniami.

    • to, że coś akceptuję, nie znaczy że to rozumiem. Ja zwyczajnie bałabym się nie szczepić, to tyle. I nie rozumiem tego, że ktoś może się tych chorób nie bać. Akcetacja wcale nie musi być w parze ze zrozumieniem. Zazwyczaj nawet nie jest 🙂

  • Flow ja karmie piersią, miałam poród sn bez znieczulenia, śpię z synkiem, trochę chustuję i jem żywność eko:). Czy uważam się za lepsza matkę? Zdecydowanie nie. A moje doświadczenia są zupełnie inne od Twoich. Jak głośno mówiłam że gdybym miała możliwość to chętnie rodziłabym w domu ( u mnie to fobia szpitalna) to jakoś na mnie się dziwnie patrzyli. Do rodzenia z doulą przyznałam się dopiero po porodzie bo po nim poczułam misje aby jak najwięcej osób dowiedziało się co to jest doula bo poród z nią to było fantastyczne doświadczenie. Jeśli chodzi o żywność eko to tez się nie chwalę bo jak byłam przez 6 lat weganką to ile ja się nasłuchałam kazań że bez mięsa nie da się żyć. Więc ja mam zupełnie inne doświadczenia.
    A jeśli chodzi o szczepienia to zauważyłam że są 3 typy rodziców. Ci którzy bardziej obawiają się chorób niż powikłań poszczepiennych, ci którzy bardziej obawiają się powikłań niż chorób i ci którzy tematu nie zgłębiają szczepią bo każą i często nawet nie wiedza jakimi preparatami itd.
    Myślę że raczej rodzice którzy nie chcą szczepić spotykają się z większą wrogością niż ci którzy szczepią bo jednak większość szczepi.

    • masz rację! dokładnie takie są grupy rodziców! serio! ja jestem totalnie w tej, która bardziej boi się chorób niż powikłań poszczepiennych…

  • Generalnie prevenar nie jest ciut lepszy od sanepidowskiej szczepionki, tylko znacznie lepszy. Rząd kupił dziesiątkę tylko dlatego, żeby oszczędzić. Szkoda, że kosztem dzieciaków, bo nie każdego będzie stać, żeby kupić Prevenar. W całej Europie szczepią tzw. 13-tką, a tylko u nas kupiono 10-tkę.

  • Niestety też miałam cc, niestety. Rodziłam też naturalnie. CC to jednak operacja, naruszenie tkanek, spore zagrożenie. Wyklucza dializy otrzewne, ale kto z nas o tym myśli, nawet do głowy nie przyjdzie. Na szczęście mamy wreszcie na zyczenie znieczulenie do porodu.
    Karmię piersią kolejne dziecko. Wokół mnie mnóstwo młodych matek. Wszystkie dzieci na butli, czuję się jak ufo, tak na mnie co niektórzy patrzą, gdy przyznaję się, że karmię. Wywalczylam karmienie tego maluszka. Lekko nie było. Dzięki bogatemu już doświadczeniu i duzej determinacji udało się.
    I szczepię dziecko. Nie znam ani jednego antyszczepionkowca.
    Nie mam czasu na zbędne „rozkminianie”. Mam co robić. Warzywka sama hoduję na działce, gdzie sami emeryci, działek do wzięcia nie brakuje, daję też słoiki.
    A! I nie mam fejsa; spotykam się w realu ze znajomymi, uczę dzieci samodzielności i wrażliwości na innych. I czytam książki. Sobie i dzieciom, gdy jeszcze same nie mogą. Prawdziwe papierowe książki. Moje dzieci tak jak ja bardzo, bardzo szybko były zbierane do biblioteki.
    Nie oceniam innych matek, chyba że są jakieś patologiczne.

  • Jest jeszcze jedna rzecz o której nie wspomniałaś bo masz samych synów a ja jako doswiadczona matka (jednej!) córki napiszę (żartuję oczywiście:-)) wczoraj przeczytałam na jednym blogu tekst o przebijaniu uszu w którym autorka całkowicie je krytykuje.Ponieważ kreuje się na osobę bardzo otwartą, tolerancyjną itp.ja głupia odważyłam się napisać że mam inne zdanie.I to wystarczyło. Okazało się że jestem głupią, wyrodną matką i nie mam prawa mieć innego zdania. Nie potrafię zrozumieć czemu kobiety takie są, jakasz takie same zdanie i poglądy to jesteś super a jak nie to trzeba cię zmieszać z błotem.

  • Jest jeszcze sprawa z przebijaniem uszu (nie wiesz jaki to może być problem z wiadomych względów:)).Ostatnio jedna blogerka wypowiedziała się na ten temat wszystkim odradzając i krytykując.Ponieważ kreuje się na osobę bardzo otwartą i tolerancyjną oraz zawsze powtarza że jej życie i rodzina to jej sprawa i nikomu nic do tego(i my mamy tak samo myśleć) ja głupia postanowiłam napisać że mam odmienne zdanie. Nie było w tym ani słowa złośliwości z mojej strony, poprostu podzieliłam się swoim doświadczeniem w tym temacie.Jeszcze nigdy w życiu tak mi się nie dostało, no bo jak to? Jak wchodzisz na bloga to jedynym słusznym poglądem jest ten autorki i jej wyznawców gotowych obrażać i mieszać z błotem bo ktoś śmie mieć inne zdanie.Nie wiem skąd takie poczucie wyższości nad innymi matkami.

  • Ważne jest, aby za każdym razem konsultować się z lekarzem. On na pewno podpowie, co jest dla naszego dziecka najlepsze. Ja za namową lekarza zaszczepiłam swoje dziecko przeciw pneumokokom szczepionką 13-walentną i była to najlepsza decyzja w moim życiu. Gdy moje dziecko zachorowało, przeszło chorobę bardzo łagodnie.

  • Gratulacje za odwagę! Matki powinny zdać się na wiedzę i doświadczenie lekarzy, a nie ufać jakimś nowym, chorym trendom. W mojej opinii szczepienia są konieczne, a dzięki szczepieniom na pneumokoki moje dziecko przeszło łagodniej zapalenie płuc.

  • Przeczytałam kiedyś w jednej z medycznych książek (niestety nie obowiązkowych na studiach medycznych, a szkoda) „że obecność przeciwciał, których wytwarzanie jest celem szczepienia, wcale nie oznacza ochrony przed chorobą, ani nawet nie minimalizuje skutków choroby.
    Wiadomo już, że układ immunologiczny ma znaczenie bardziej złożoną budowę, niż przypuszczano w czasach, kiedy pod koniec XIX wieku i na początku XX entuzjaści ” na hura” przyrzadząli coraz to nowe szczepionki na wszelkie istniejące choroby.
    Obecnie wiadomo też już (niestety nie jest to podawane do wiadomości wieczornych) że przeciwciała, których wytwarzanie powinny stymulować szczepionki, nie tylko nie są jedyne, lecz często nie odgrywają głównej roli w mechanizmach ochronnych człowieka. Trzeba wiedzieć, że wyłącznie precyzyjne działanie, niewiarygodnie złożonego układu jakim jest ludzki organizm, wszystkich jego ogniw na wszystkich poziomach, pozwala człowiekowi pozostać przy zdrowiu lub przebyć choroby z minimalnym dla siebie uszczerbkiem” (dr A.Kotok, praktykujący lekarz i historyk medycyny.)
    Szybko rosnąca zachorowalność dzieci na różne alergie, nie mówiąc już o chorobach nowotworowych czy wielu autoimmunologicznych, to najlepszy dowód na to, że szczepionki są bezmyślną i nieodpowiedzialna ingerencją człowieka w ustalone przez naturę prawa. Niestety, ale szczepienie na choroby wieku dziecięcego ma takie dalekosieżne skutki, potwierdzają to liczne badania i obserwacje lekarzy, którzy w temacie zdrowia naprawdę siedzą…. A nie przypisują tylko swoim pacjentom produktów od firm farmaceutycznych.
    Trzeba naprawdę zagłębić się w historię medycyny, przeczytać ogromną ilość książek, opracowań, artykułów i badań, żeby wyrażać swoje stanowisko na tak ważny temat i nie szerzyć niewiedzy, nawet na swoim blogu, bo to naprawdę szkodzi, może nie tak jak sztuczna immunizacja, ale jeśli nawet jedna matka, która zdecyduje się zaszczepić swoje dziecko po Twoim wpisie, to już naprawdę wiele.(proszę nie obrażaj się na mnie za te słowa:-) tylko czytaj dalej)
    Też kiedyś szczepiłam swoje dziecko, bo głęboko wierzyłam w to, że przyniesie to mojemu dziecku więcej korzyści niż nieszczepienie. Czytałam o nopach, o składzie szczepionek, rozmawiałam z lekarzami, byłam ( jak wtedy myślałam) naprawdę przygotowana i tak cholernie pewna, że robię to dla dobra dziecka, że jest to mniejsze zło. Tak samo jak Ty zdawałam sobie pytanie, co jeśli moje dziecko by zachorowało, a ja bym je nie zaszczepiła. Dlatego doskonale rozumiem Twoje stanowisko. Rozumiem teraz też, że to nie Twoja, czy innych matek, że nie wiedzą jak dbać o swój układ odpornościowy bez konieczności szczepień ze 100 % gwarancją na dożycie w zdrowiu bez poważniejszych chorób. Nie uczą nas o tym, nie ma żadnej edukacji w tym zakresie, więc skąd mamy czerpać wiedzę. Nie każdy tak jak ja ma ochotę, potrzebę czy pasję zagłębiać się w przepastność medycyny i wcale nie musi. Po to właśnie jest służba zdrowia (niestety ale bardziej pasuje tu służba chorobie) lekarze, żeby nas w tym zakresie uswiadamiali, wspierali, tylko niestety sami nie posiadają tej wiedzy. Nie wiedzą nic na temat medycyny ortomolekularnej, o potędze witamin i minerałów tylko w odpowiednich dawkach (np Linus Pauling ,2 krotny noblista, bliski przyjaciel Einsteina, genialny fizyk i chemik, wielki entuzjasta medycyny żywieniowej i witaminy C. Zapomniany przez współczesna medycynę, dlaczego studenci kierunków medycznych nie wiedzą nawet, że ktoś taki istniał) nie mają zielonego pojęcia na temat immunizacji siłami natury (tak! Istnieje coś takiego), na temat leczenia żywieniem, ziołolecznictwa (napary z ziół w połączeniu z innymi alternatywnym metodami leczenia naprawdę potrafią zdziałać cuda;)) nie wiedzą nic na temat aromaterapii, klawiterapi, apiterapi, medycynie chińskiej, ajurwedzie czy innych zepchnietych na dalszy plan alternatywnych metodach leczenia.
    Pigułka, syntetyczne syropy ,antybiotyki i szczepienia nie rozwiązują już dzisiaj żadnego problemu w leczeniu czy zapobieganiu chorób dziecięcych i przewlekłych w późniejszym wieku, one je tylko pogłębiają (nie mówię tu o ostrych i skrajnych przypadkach kiedy medycyna alopatyczna świetnie spełnia swoją rolę)
    O zdrowie powinno się dbać najlepiej jak potrafimy. Trzeba pamiętać, że to głównie my, rodzice jesteśmy odpowiedzialni za swoje dzieci. Nie lekarze, pielęgniarki, i cały niestety mocno kulejacy system zdrowia.
    Oni mają nam tylko w tym pomóc. Najlepiej jak potrafią. Na szczęście są tacy lekarze, tylko w stogu siana trzeba pogrzebać.
    Ja się dogrzebałam, a pisząc to wszystko, Tobie i innym świetnym mamom też tej wytrwałości w dążeniu do zdrowia i prawdy przede wszystkim z całego serca życzę.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Mama, studentka kierunku medycznego, pasjonatka medycyny….szczególnie tej naturalnej i zielonych szejkow 😉

    PS Naprawdę, nie obrazę się, jeśli nie udostepnisz mojego komentarza , dla mnie jest już ważne, że choć jedna osoba to przeczyta….i choć przed chwilę, tylko się zastanowi 🙂

  • Moją córkę karmiłam rok a syna tylko tydzień. Teraz bardzo żałuję ale niestety nie mogłam. Dzieci szczepię chociaż wiem, że mają różne działania niepożądane.

  • Mocny i dosadny tekst! Uwielbiam czytać Twój blog. Kiedy szczepiłam swoje dzieci na pneumokoki od razu zdecydowałam się na tą 13-walentną. Nie można oszczędzać na własnym dziecku

  • Nie ma co ufać wróżkom i znachorom od ziółek! Szczepienia to jedyny rozsądny wybór, a na zdrowiu dzieci nie można oszczędzać!

  • Niebawem będę rodzić i zależy mi na zdrowiu dziecka. Dzięki za tekst bardzo inspirujący. Wg. mnie najważniejsze to połączyć zdrowe podejście i rozsądek. Wiadomo szczepionki zostały po coś wymyślone. Zawsze lepiej wybierać tą lepszą!

  • W dzisiejszych czasach nie można ryzykować. Ja swojego syna zaszczepiłam. Czy się bałam? Oczywiście! Perspektywy czasu widzę, że to był dobry ruch.

  • Moja siostra i ja urodziłyśmy w podobnym terminie. Ja zaszczepiłam swojego syna, ona nie! Efekty widać jak na gołej ręce. Janek choruje zdecydowanie rzadziej niż jego kuzyn. Szczepienia są ważne! i należy o nich pamiętać! Polecam szczególnie tą 13-walentną, to najlepsza decyzja w moim życiu.

Leave a Comment