Spełniłam swoje marzenie! - Flow Mummmy
LIFESTYLE

Spełniłam swoje marzenie!

Nawet nie wiem od czego zacząć! Tyle emocji, myśli, tyle uczuć do przekazania! Szał ciał, endorfiny na poziomie hard, a do tego spacer w chmurach. Tak, spełniłam swoje marzenie. Tak, było warto. I tak! Polecam to każdej z Was!

 

Zacznę może jednak od początku…

Raz na jakiś czas, zdarza się w życiu mojego męża, że pragnie wyjść z domu. Tak, jest to szokujące, bo mój mąż jest totalnym domatorem. W sumie super, on i tak potrzebuje tego jakoś rzadziej ode mnie, więc nie ma co marudzić „boże będę sama z dziećmi”, tylko cieszyć się faktem, że mi facet na kanapie nie zdziczeje.

W tę sobotę był taki dzień. Prawie 24 godzinna impreza pod namiotami, z rybami w tle i lejącym się browarem. Nie pytaj, ja też nie chcę wiedzieć co tam się jeszcze działo. Ponoć faceci tańczyli. Nie wiem czy pogo, czy balet, ewentualnie synchroniczny – tańczyli, a ja do tej pory próbuję sobie tego nie wyobrażać.

A co ja wtedy robiłam? Pewnie myślisz, że biedna zostałam z tą swoją gromadą małych dzikusów, walcząc o każdą minutę ciszy. hahahahah oj nie nie. Ja jestem cwana. Ja już wiem jak się w życiu urządzić. Zadzwoniłam po mamusię i postanowiłam spełnić swoje marzenie. Skoro mój małżonek spełnia swoje o życiu pod namiotem, bez dostępu do bieżącej wody, za to z nieograniczonym dostępem do alkoholu, to ja stwierdziłam, że nie będę gorsza! Skoro to weekend marzeń, to niech tak będzie! I wiesz co się stało? Moje dzieci spędziły noc u dziadków, a ja? Ja wyspałam się za wszystkie czasy!

Ja wiem, że my mamy już dobrze. Nasze dzieci są prawie duże, potrafią się sobą zająć, nie trzeba im zmieniać pieluch, a w najgorszym wypadku to nawet lodówkę sobie otworzą i wyciągną co chcą – jasne, wydarzy się przy tym armagedon, ale nie róbmy scen, wszystko w imię 5 dodatkowych minut w łóżku. Nie ma tragedii, ale… Pamiętasz to uczucie, kiedy wstajesz tylko dlatego, bo jesteś wyspana? Wstajesz bo masz ochotę wstać, a nie dlatego, że ktoś Cię woła, ktoś marudzi, mężowi się nudzi. Wstajesz i nie myślisz „cholera, trzeba pranie nastawić”. Wstajesz, bo zwyczajnie masz ochotę na kawę, wodę, albo film w wannie. Tak! Właśnie tak było!

Boże jak to człowiekowi mało do szczęścia potrzeba. Naprawdę. Nie klejnoty, złoto, konto na Netflixie za darmo. Nie. Łóżko i 10 godzin snu. Bo tak. Bo ma się ochotę. Do tego kawa bez pośpiechu (kumasz?! BEZ POŚPIECHU!!!), śniadanko na wypasie. Aa! No i wieczorna kąpiel. Nie taka pt. „mamo! ja chcę siku!”, ewnetualnie „mamusiu, co robisz?”. Taka z winem, świecą i filmem! Tak! Leżałam w wannie ponad pół godziny, obejrzałam film i nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje! I tylko czasami miałam w głowie „ciekawe co te małe dziady robią”.

Tak. Tak już zawsze będzie. Człowiek będzie spełniał marzenia, wspinał się na najwyższe szczyty, pokonywał oceany, spał 10 godzin bez przerw, a na koniec i tak zatęskni. Nieważne, że tylko na 5 minut, nieważne że zaraz będzie chciał uciec. Zatęskni, bo chociaż dzieci to największe france świata, to bez nich serio jakoś smutno. Nie zmienia to jednak faktu, że życzę każdej, ale to KAŻDEJ mamie, chociaż jednej takiej nocy, chociaż jednego takiego wieczora i poranka. Ok, w sumie nie jednego, a raz na miesiąc, ewentualnie dwa, żeby to nam się w głowach całkiem z tej wolności nie poprzewracało 🙂

 


PDF Creator    Send article as PDF   

Leave a Comment