Kiedyś to ja miałam życie... - Flow Mummmy
LIFESTYLE

Kiedyś to ja miałam życie…

Kiedyś, to musisz wiedzieć, to ja byłam panią prezes. Wiesz w wielkiej korporacji, taką którą wszyscy szanowali, ewentualnie się jej bali. Zakładałam garsonki, czyli że spódnicę z marynarką, ale oczywiście taką designerską, bo przecież stać mnie było, więc co ja sobie będę odmawiać? Nie po to zapierdzielałam po 10 godzin dziennie, żeby nie kupować tego na co mam ochotę. Zapewne też tak masz. Kiedyś miałam męża, również prezesa, co prawda nie zakładał garsonek, a garnitury, ale też drogie, bo przecież również krocie zarabiał. Wiadomo. Tak nam się w bogactwie dobrze żyło.

Kiedyś miałam też dzieci. I to nie byle jakie, ale takie co to siedzą grzecznie przy stole, jedzą ładnie, bez marudzenia, do tego mają blond loczki, bo wiadomo, że takie dzieci są najfajniejsze. A i oczywiście były te dzieci chłopcem i dziewczynką. Dlaczego? To dość oczywiste – starszy brat miał się opiekować młodszą, ukochaną i wielbioną siostrzyczką. No błagam! Ty tak nie miałaś? Ja miałam…

Miałam też wieczory w wannie z winem i najpiękniejszą muzyką. Miałam maseczkę co wieczór i masaż od tego wściekle przystojnego męża – tego od garnituru, pamiętasz? Tak tak. W zasadzie kiedyś to byłam długonogą blondynką, więc rozumiesz jaki pięknie to musiało wyglądać. Teraz został mi tylko blond na głowie, ale luz, ogarniam to bez problemu.

Kiedyś wieczory spędzaliśmy na graniu w gry planszowe, codziennie, zawsze przy zapalonym kominku. Kłótnie? Tylko w jakiś kryminalnych filmach z wypożyczlani kaset VHS. Dziadostwo. Tego u mnie nie było. Kiedyś to było idealne życie, a teraz?

Teraz mam 32 lata (wróć! 31 i pół!!!!), wiecznie kłócące się dzieci, które bez siebie żyć nie mogą, męża z totalnie obrażoną miną, ciągłę spory pt. „znowu zostawiłeś brudną patelnię!”, pralkę która nie nadąrzą za brudami, za małą zmywarkę, kota, który co jakiś czas musi się odkłaczyć, co jest dosyć obrzydliwe, a najgorsze że moje nogi kompletnie nie przypominają tych z „kiedyś”.

Człowiek to jednak kiedyś myślał, że ideał to tylko taki z filmu, taki z „ochem” i „achem”. Człowiek miał kiedyś te 10 lat i myślał, że jak piękne życie to tylko jak w „Dynastii” (Alexis to ja!). Bo kiedyś, to ja sobie wyobrażałam to idealne życie i powiem Ci, że to teraźniejsze, hmmmm, no nie będę kłamać – kompletnie nie przypomina tego, co kiedyś sobie zaplanowałam. Z drugiej jednak strony, czyż nie jest bosko?! 31,5 roku na karku, w głowie wciąż max 22 lata, dzieci co to rano krzyczą „kocham Cię mamuniu”, ewentualnie „podobasz mi się mamusiu”, co w ogóle sprawia, że ryczę ze wzruszenia przez 8 kolejnych godzin. Mąż swój, może i nie idealny, ale w sumie znany, a to się ceni, no i nie marudzi, że nóg z „kiedyś”, czyli z tych marzeń 10-latki, nie mam, a to już w ogóle jest spoko.

Czy żałuję, że marzenia i plany się nie spełniły? Żałuję tych nóg – owszem, nie będę ściemniać, ale reszta? Bądźmy szczere – faceci w garniturach są spoko, ale nie codziennie…


PDF Download    Send article as PDF   

Leave a Comment