Jak macierzyństwo zmienia kobietę. - Flow Mummmy
Uncategorized

Jak macierzyństwo zmienia kobietę.

Ile masz dzieci? Jedno? Dwójkę? A może jesteś tak szalona jak ja i po Twoim domu biegają 3 pary małych stóp, rozwalając przy tym wszystko co napotkają na swojej drodze? A czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jaki te małe dzieciorki, te ukochane osóbki, mają wpływ na to kim jesteś teraz? Jak bardzo się zmieniłaś? Tylko proszę, nie mów że jesteś tą samą osobą co kiedyś, bo nigdy w to nie uwierzę.

10

Dawno dawno temu, kiedy moje cycki nie przypominały wyciągniętych skarpet, a tyłek nie zwisał niebezpiecznie w okolicach kolan (kiedyś to był tak zwany Kim Kardashian style) byłam najbardziej wyluzowaną osobą świata. Imprezowałam, czasami nawet 3 dni z rzędu. Dlaczego? Bo mogłam! Kac to było coś tak odległego, jak w dzisiejszych czasach (tj. tych przepełnionych dziećmi) korzystanie przez 40 minut, bez przerwy, z łazienki. Czyli w skrócie „mission impossible”. Nie to, żeby imprezy to było coś za czym najbardziej tęsknię. Nie nie. Już chyba dorosłość mnie dopada, bo słowo „impreza” kojarzy mi się aktualnie z odchorowaniem przez tydzień kilku godzin zabawy. Za mało zysku, zbyt dużo strat.

Ale czy to jedyna zmiana? Nieee. To akurat ta najmniej znacząca, chociaż najbardziej widoczna. Kiedyś po prostu byłam bezdzietna! Tak! Bo nie ma co się oszukiwać – macierzyństwo zmienia, i to dokładnie wszystko.

Oczywiście znajdzie się zaraz grono osób totalnie oburzonych powyższym stwierdzeniem! „Wciąż robię to co lubię!”, „kompletnie się nie zmieniłam!”, „nie byłabym sobą gdy byłabym inna!” (tzw. klasyk). Otóż moja droga, czy napewno?

Przypomnij sobie czasy, kiedy jedynym Twoim obowiązkiem wobec świata, było… hmmm. Nawet nie wiem co tu napisać?! Obowiązków nie było! Że praca? Ją można zmienić! Szkoła? Małe wagary jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziły (wbrew temu, mamusiu, co zawsze mi powtarzałaś). Obowiązki to ja mam teraz! Zrobienie śniadania, bo przecież nikt by nie chciał, żeby mu padły dzieci jeszcze przed obiadem. Podtarcie tyłka – to dopiero obowiązek wobec świata! Nikt na mieście by Ci tego nie darował! To są prawdziwe obowiązki, a nie tam jakieś duperele – edukacja czy praca.

Ale już tak na serio, my kobiety serio mamy przechlapane. Niby nas na piedestały wznoszą, niby kwiaty w typie goździków na Dzień Kobiet kupują, każą się perfumować, a jednak to my mamy tutaj najgorzej.

Zaczyna się już w ciąży. Wszystko super, wielkie brawa, hohoho tworzysz człowieka. Ale żeby już przepuścić w kolejce, to sorry, ale nie w tym sklepie. Ustąpić miejsca w tramwaju? Pani wybacz moja torba dziś wyjątkowo zmęczona. A kobieta w ciąży durnieje, sorry ale tak. Kiedyś to pewnie by opierdzieliła takich typów bez kultury, ale teraz? Nie wolno się stresować! Postoję, niech zakupy odpoczną.

Po porodzie? Jeszcze gorzej! Zamiast zmieniać pieluchy do rapowej muzyki, tudzież metalowej, to zapuszczamy jakieś „jagódki” (teraz uwaga, to moja ulubiona dziecięca muza, w sumie jeszcze nie wiem dlaczego nie ma jej w mojej playliście). Cały dzień popierniczamy w dresie, bo przecież kto bogatemu zabroni, i nawet tęsknie nie spoglądamy w kierunku szafki na buty, gdzie dumnie czekają na nas 10–centymetrowe szpilki.

9

Kiedyś nie bałam się niczego. Sama wracałam w środku nocy od koleżanek, a teraz?! O 22 już mam lęki, że ktoś coś mi zrobi! hahaha sorry, tu mnie poniosło. O 22 to ja moja droga już dawno leżę w łóżeczku i walczę z powiekami o 5 dodatkowych minut serialu. Noc poza domem? A daj mi spokój! I co? I wracać nad ranem? Męczyć się? Kompletnie bez sensu.

Nikt mi nie wmówi, że macierzyństwo nie zmienia. Sorry, ale mnie zmieniło totalnie. Boję się jeszcze bardziej niż kiedyś złych ludzi,  godzina 21 to dla mnie ideał jeżeli chodzi o pozycje łóżkowe (a dokładnie te do spania), alkohol owszem – ale nie taki który mnie sponiewiera, dres jest jak złoto, szpilki mam, nawet nowe (!!!) ale już wiem, że będę je zakładać tylko 3 razy w roku (w Boże Narodzenie, Wielkanoc i ewentualnie jakaś dodatkowa okoliczność bliżej jeszcze nieokreślona). Wiesz co jednak najbardziej się zmieniło? Mam totalnie gdzieś nieżyczliwych mi ludzi. Kiedyś, na samą myśl, że ktoś może mnie nie lubić, zaczynałam wyć jak wilk do księżyca, pociły mi się stopy i dłonie, i w ogóle masakra życiowa, doktorze podaj tlen i dawkę morfiny. Teraz takie osoby mam w nosie, bo tych najważniejszych dla mnie ludzi mam obok siebie. I tylko ich zdaniem chcę się przejmować. Polecam wszystkim mamom 🙂

 

 


www.pdf24.org    Send article as PDF   

13 komentarzy

  • Fajnie to ujęłaś. Kiedyś, jak moje dziecko było malutkie, to znajomy mi powiedział, że im starsze dziecko tym… gorzej. Wtedy sobie pomyślałam, że co on gada, bo przecież przy tym najmniejszym nie dosypiasz, nie dojadasz, nie masz na nic czasu. Ale im starsze mam dziecko, tym bardziej rozumiem, co miał na myśli. Wcale nie zmęczenie fizyczne, tylko właśnie ten strach, inne spjrzenie na świat. Bycie innym człowiekiem. Niekoniecznie gorzej, ale na pewno inaczej.

  • No kocham, kocham, kocham te Twoje teksty. Moj chmurzasty humor od razu zamienia się w letnią sielankę pogodnych myśli.
    Z tym rapem to trafiłas-ja w ciąży słuchałam tylko ciężkiego rocka, a po moja playlista powróciła do czasów mojego dzieciństwa. Nasz ostatni hit z córką to „Gdy strumyk płynie z wolna…”. Przy kazdej okazji spiewamy razem piosenki na całe gardło zupełnie się nie obciachując.
    Poświęceń i zmiany stylu życia na tryb macierzyński kompletnie nie żałuję i wręcz upajam się tym stanem. Czasem oczywiscie tesknię za wiekszą swobodą życia i wtedy w planach spontan pojawia się wyjazd-koncert zeby znow poczuć się młodo;))) W tym roku Gunsi i na pewno wypad w góry.

  • Ja zostałam mamuśką 12 dni temu – karuzela bez trzymanki 🙂
    Jestem jak matka lwica – dzielna, waleczna i wytrwała 🙂

  • Dokładnie tak! Macierzyństwo, rodzicielstwo w ogóle bo ojcowie też przechodzą transformację, zmienia wszystko. przestawiają się priorytety i potrzeby. Już nie te, co kiedyś, sprawy zaprzątają głowę i co innego w sercu siedzi. Nie zamieniłabym tego na nic, nic nie jest ważniejsze. Kocham to swoje nowe „stare” życie.

  • Dokładnie Kochana, strzał w setkę nie jakąś tam dziesiątkę ? Kiedyś tzn. od kiedy pamiętam zawsze byłam za duża( sterydy i inne leki robiły swoje) a rówieśnicy potrafią dobić?. Potem dorosłam , wzięłam się za siebie i wyglądałam jak ten przysłowiowy milion ( o zgrozo wtedy tak nie uważałam- o ja durna?). Teraz po 3 ciążach jest mnie 30 kg więcej ale mam to głęboko gdzieś, bo tego właśnie nauczyły mnie córki. Dopiero teraz mam odwagę założyć rozkloszowaną i marszczoną sukienkę a co tam ludzie Mężowi się podobam, więc cycki w górę i do przodu. Wiem i mam świadomość że przy moim 180 wzrostu zawsze będę duża a że tyłek mam duży no cóż niektóre powiększają 3maj się Flow i wszystkiego naj w jutrzejszy dzień Bab?

  • Oj, zmienia 🙂 Więcej widzę, dostrzegam, lepiej słyszę, kocham bezwarunkowo, chcę więcej i lepiej i mimo wszystko czuję spokój, radość i satysfakcję. Dzięki dzieciom dostrzegam 4 pory roku, a nie tylko 2 jak do tej pory – zimno/ciepło. Odkrywam i poznaję własne możliwości i siły, o których wcześniej w sumie miałam pojęcie ale jakoś … nie miałam potrzeby ich wyciągać na zewnątrz. Macierzyństwo zmienia, zdecydowanie.

  • Niby wszyscy o tym wiedza, i niby Ameryki nikt tu nie odkrył ale dobrze o tym przeczytać i sobie przypomnieć a przede wszystkim dowiedzieć się ze inne mamy tez tak maja. Ja po urodzeniu dwójki, chociaż w sumie juz i po pierwszym poczułam się prawdziwie „dorosła”. Odkąd ponoszę odpowiedzialność za dwie małe istotki czuje się bardzo very important person. I powiem Ci ze myślałam, ze to tylko ja tak mam z tym strachem, ze ktoś/coś mi lub dzieciom coś zrobi, dzięki ze to napisałaś bo teraz wiem ze nie tylko. Staram się oczywiście nie przesadzać i o tym nie myśleć. Poza tym (chociaż może to przypadek) odkąd mam dzieci (czyli od jakiś 3 lat) dbam bardziej o siebie żeby być jak najdłużej w formie i moc się nimi i z nimi cieszyć. Macierzyństwo to ogromna siła i piękna sprawa, na imprezy jeszcze przyjdzie czas, druga tura zaczyna się jak dzieci dorosną 🙂
    Buziaki Flow, trzymaj się ciepło

  • Spoko, ja nawet w święta już się nie stroję. A jak mamy jechać nad nasze ukochane polskie morze oto moja pierwsza myśl – łóżeczko turystyczne i wózek zajmą cały bagażnik…

  • Dawno temu kiedy moje cycki nie przypominały wiszących skarpet i postoje niech zakupy odpoczną w tej tak bardzo zmęczonej torbie ???
    Face klap

  • Cała codzienność sie zmienia, jakby sie wyskoczylo ze swojego dawnego zycia i wskoczylo w nowe. Priorytety sie zmieniaja. Jakaś cząstka nas zostaje ale powiedzieć, że jest się tą samą osobą? Niemożliwe.
    Co do pieluch – muzyki, my to z towarzystwa rockowego więc żadnych jagodek nie ma a rockowe klimaty i póki co cora daje radę 😉

Leave a Comment