"Chcę się w końcu wyspać!" czyli nasze rady na przespaną noc. - Flow Mummmy
DZIECI MACIERZYŃSTWO TESTUJEMY

„Chcę się w końcu wyspać!” czyli nasze rady na przespaną noc.

Sen dzieci – odwieczny problem, bitwa, walka na „śmierć i życie”, a dokładniej walka o brak podpuchniętych oczu, wygląd zombie i uczucia „połóżę się tak tutaj, na tej podłodze i odpocznę”.

Brak snu u dzieci, wróć!, brak snu rodziców, to jeden z największych problemów, kiedy w domu pojawia się dziecko. Oczywiście dodałabym do tej listy pierdylion innych „kłopotów”, ale ten jest chyba największy z nich wszystkich. Niewyspany człowiek, to wkurzony człowiek. Denerwujemy się, martwimy, nie ogarniamy nic, a naszym jedynym marzeniem staje się miękka podusia, kołderka i kilka godzin nieprzerwanego niczym snu.

Powiedzmy sobie szczerze – stając się rodzicem, z miejsca żegnamy się z powiedzeniem „ale się wyspałam”. Ba! Już w momencie zajścia w ciążę, sen staje się dla nas odległym marzeniem i wspomnieniem cudownie spokojnych czasów.

18 (1 of 1)

Każde dziecko jest inne. Oczywiście, że tak! Niestety (naprawdę niestety!!!) nikt jeszcze nie był na tyle mądry, aby wymyślić coś, co działa na każde dziecko świata. Mało tego! Wydawać by się mogło, że dzieci tych samych rodziców powinny powielać te same schematy – ok, może nie „wydawać”, ale jakie życie wtedy byłoby prostsze! Wyobrażasz to sobie?! Masz jedno dziecko, rodzisz drugie, nic Cię nie zaskakuje, wiesz co robić. No ideał! Niestety życie to nie pączek oblany lukrem, ani nawet taki posypany cukrem pudrem i zazwyczaj jest tak, że drugi maluch jest zupełnie inny, nie działa na niego nic, co działało na starszyznę, a jak się jeszcze przytrafi trzecia sztuka, to już w ogóle jakiś odpał życiowy, bo to trzecie ma zazwyczaj wszystkie cechy, których nie miała wcześniejsza dwójka. Człowiek od samego czytania o tym robi się zmęczony!

O ile jednak nie ma sposobów działających na wszystkie dzieci, to są takie, które działają na zdecydowaną większość. Tak tak. Dobrze czytasz. To tak jak z jakąś konkretną dietą – nie wszyscy schudną tyle samo, ale u każdego coś się w temacie ruszy.

Jako doświadczona matka trójki dzieci w różnym wieku (hahaha prawie jak zapowiedź programu telewizyjnego, gdzie głównym tłem jest różowa tapeta w chmurki i wielki misiek w tym samym kolorze, siedzący obok), wypróbowałam chyba wszystkie sposoby, jakie wpadły do głowy mi, mojemu mężowi, mojej mamie i każdej innej osobie na świecie. Tak, byłam zdeterminowana. Myślisz, że jestem śpiochem? Nie, absolutnie nie, ale 4-5 h snu, i to takiego nieprzerwanego, to dla mnie mus. Nic mi nie da nawet 10-godzinny maraton snu, jeżeli podczas niego wstaję co godzinę. To mnie kompletnie nie urządza.

1. PLAN DNIA.

Musisz mi uwierzyć na słowo – nie jestem wybitną planerką. Nie siadam codziennie z notesem, nie planuję, nie cuduję. Chciałabym, naprawdę! Od nowego roku uczę się tego, bo wiem, że dzięki rozpisywaniu swoich zadań dałabym radę zrobić 2 razy tyle. Z drugiej jednak strony, jestem trochę więźniem (ale bez negatywnego wydźwięku) rytuałów, a razem ze mną są nimi moje dzieci. Codziennie wstajemy o tej samej godzinie, mój każdy poranek wygląda dokładnie tak samo, w tej samej kolejności wykonuję różne rzeczy – w sumie nic odkrywczego, to zwykłe nawyki, które każdy z nas ma gdzieś w głowie. Ja jednak mam wrażenie, że robię je dosyć świadomie, i świadomie też zmieniam część z nich na takie, które będą dla nas lepsze. Tak nam się żyje dobrze. Dzieciom uporządkowany dzień daje poczucie bezpieczeństwa – trąbią o tym wszyscy przycholodzy.

Jak ma się to do snu? Codziennie, o tej samej godzinie, moje dzieci idą się kąpać. Jedyna zmiana, jaka następuje w tym temacie, to przesunięcie tego czasu w zależności od pory roku – większość dzieci w lecie chodzi ciut później spać, z prostego powodu – dłużej jest jasno. Każdego dnia, o 19.30 moje maluchy lądują w wannie i siedzą w niej 10-15 minut. Nie, nie z zegarkiem w ręku, po prostu tyle zajmuje im zabawa, umycie się i wszystkie inne rzeczy, które tam robią (np. zalewanie łazienki). W związku z tym, że o tej samej porze chodzą spać, to też o tej samej godzinie jedzą kolację, a wcześniej obiad. Nic nowego, ale działa, więc warto o tym wspomnieć 🙂

22 (1 of 1)

23 (1 of 1)

19 (1 of 1)

2. ZERO BAJEK I GIER PRZED SNEM.

Sama po sobie widzę, że śpię o wiele gorzej, jeżeli zasypiam w łóżku przed włączonym telewizorem. Budzę się, kombinuję, mam kiepskie sny (nie jakieś straszne, ale nie wygrywam z nich w totka, nie kupuję setki par butów i nie ważę 10 kg mniej, więc to z miejsca czyni je gorszymi). Zazwyczaj godzinę przed snem wyłączamy telewizor, ogarniamy wspólnie mieszkanie, szykujemy ciuchy na następny dzień, czytamy bajki, ewentualnie gramy w UNO. Efektów nie widać od razu, nie myśl, że jeżeli do tej pory Twoje dziecko oglądało przed snem bajki, to jak mu je wyłączysz, od razu magicznie prześpi noc. Nie, pewnie po drodze zrobi jeszcze zadymę, poryczy się, bo przecież bez bajki żyć się nie da, i z tego wszystkiego będzie spać jeszcze gorzej, ale po jakimś czasie zauważysz zdecydowaną poprawę. Obiecuję.

3. LEKKA KOLACJA.

Żadne słodycze, ciastka, kremy i inne głupoty. Czy Tobie śpi się dobrze kiedy jesteś obżarta? Ok, może złe pytanie. Wiadomo, że nam dorosłym śpi się wtedy bosko 🙂 Ale tak szczerze – organizm ma w nocy odpoczywać, a nie trawić ciężkie potrawy. Koniec kropka. U nas często na kolację jest jakiś szejk. Po prostu. A nawet sok owocowy z małą garścią orzechów, bywa że i wafle ryżowe z jogurtem. Czekoladę zostawiamy sobie na deser, przed snem niech będzie lekko i zdrowo.

4. RYTUAŁY.

Oj mój ulubiony punkt! Musisz wiedzieć, że oprócz tego, że sporo narzekam na te swoje małe bąki (w sensie dzieci) to jednak uwielbiam, że są jeszcze tacy malutcy, a najchętniej to w ogóle zatrzymałabym czas, bo pomimo tego, że potrafią być już wredni, to są najsłodszymi i najśmieszniejszymi istotami świata. Tyle wstępu 🙂

24 (1 of 1)

Razem z M codziennie usypiamy dzieci razem, a dokładniej robimy to na zmianę – ja Bruśka, on Edka, a następny dzień ja Edka, a M Bruśka 🙂 Kompletnie nam to nie przeszkadza, chociaż dużo osób się nas pyta „kiedy w końcu zaczną zasypiać sami?”. Ale po co? My to lubimy! Kiedy chłopcy wychodzą z kąpieli, wskakują do swoich łóżek, a my zaczynamy… masowanie. Tak! Hahaha! No masujemy ich jak starzy profesjnaliści! Kremujemy (chłopcy mają bardzo wrażliwą skórę i emolienty to u nas podstawa!), nacieramy, głaszczemy i całujemy – spokojnie, delikatnie, bez zbędnego wygłupiania się. Wszystko po to, żeby było im błogo i żeby dość szybko zasnęli! Niestety Brusiek ma mały defekt skóry (bo tym to dokładnie jest) – rogowacenie mieszków włosowych. Nic groźnego, defekt kosmetyczny, przy którym intensywne nawilżanie to podstawa – w przeciwnym razie wysyp pryszczyków na rączkach i nóżkach gotowy. Nie jest to groźna sprawa (problem tylko i wyłącznie kosmetyczny), ale wiemy, że im szybciej zaszczepimy w nim nawyk dbania o skórę, tym łatwiej będzie mu o to dbać w przyszłości.

11 (1 of 1)

Nie ma mowy o byle jakich środkach, nawet o zwykłych specyfikach z biedry. Tutaj musimy stawiać na kosmetyki bez parabenów i najwyższej jakości. Eloderm to marka kosmetyków specjalistycznych, emolientów, które powstały właśnie z myślą o dzieciach. Kosmetyki są bezzapachowe, nie mają barwników, a kompleks kwasów tłuszczowych Omega 3-6-9 fantastycznie poprawia nawilżenie skóry, co, zwłaszcza w okresie zimowym, jest u nas koniecznością (sucha i swędząca skóra to nic fajnego :/).

 

6 (1 of 1)

10 (1 of 1)

5. BONUS.

Ha! Tak tak, mam coś specjalnie dla Ciebie (oczywiście jeżeli tego potrzebujesz). Wiem, że duża część rodziców marzy o tym, żeby dzieci zasypiały ciut wcześniej. Wiadomo – dziecko, które nie śpi do 22.00 to nic fajnego, zwłaszcza, że samemu trzeba się wykąpać, ogarnąć, o czasie na relaks (jeżeli wiesz o czym mówię 😛 ) nie wspominając. Mamy z M na to jeden stary sposób – codziennie kładziemy ich (a dokładniej przesywamy drugą połowę dnia) o 5-10 minut wcześniej. Po tygodniu kolejne 10-15 minut i tyle. W końcu organizm sam załapuje i się poddaje 😀 Tak też co roku przestawiamy ich z czasu letniego na zimowy. Oczywiście można od razu rzucić się na głęboką wodę i próbować wszystko przestawić, ale chyba szkoda nerwów 🙂 U nas zawsze to działało, nie wiem, może nasze dzieci są w tej kwestii ugodowe? Może nie jest z nimi, aż tak źle? 😛

14 (1 of 1)

15 (1 of 1)

KONKURS!

Dziewczyny! Mam dla was super konkurs! Do wygrania, aż 5 zestawów kosmetyków marki ELODERM. Wystarczy, że w komentarzu (tu na blogu) napiszecie jaka jest najważniejsza rzecz, którą robicie z maluchem (maluchami) po kąpieli, ale jeszcze przed snem Waszego dziecka. Konkurs trwa 5 dni. Wyniki ogłoszę w tym samym poście, już na następny dzień :))

13 (1 of 1)

I jeszcze jedna informacja! Już na dniach (od dzisiaj! czyli 14.02.2017 do 13.03.2017) na stronie ELODERM startuje konkurs, i to nie byle jaki! (TUTAJ SPRAWDŹ O CO CHODZI)
Po pierwsze – dzięki niemu sprawicie komuś (komu tylko chcecie!) ogromną radość, a po drugie – możecie zgarnąć mega nagrody (sesję zdjęciową lub aparat Instax Mini!). 
Co musicie zrobić? Stworzyć na stronie ELODERM kartkę – taką przepełnioną miłością, szacunkiem i podziękowaniami. Dla kogo? Dla kogoś kto nieustannie wspiera Was w walce o bycie lepszą mamą. Kogoś kto zostaje z dzieckiem jeżeli trzeba, słucha telefonicznych żali, pomagał w czasie pierwszych dni z maluszkiem, kiedy jeszcze mało kto ogarnia rzeczywistość . U mnie jest to grono osób – praktycznie cała rodzina, ale wiadomo, że mama zawsze była najbliżej ? 
 
Walentynki to nie tylko kino, kwiaty i czekoladki od których rośnie tyłek. To miłość, wdzięczność do wszystkich, których się kocha. Tak właśnie uważam! I jeżeli tylko mogę wywołać łzy wzruszenia u kogoś ważnego w moim życiu ( o co w przypadku mojej mamy raczej nie trudno :P) to działam! 

WYNIKI!

Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za każdy komentarz. Wiecie, że jesteście jak chodząca encyklopedia? Prawdziwe kompendium wiedzy dla mam, które zaczynają swoją przygodę z macierzyństwem. To nie daję fajne rady. To WY jesteście najlepszą inspiracją dla wszystkich kobiet.

Nawet nie wiecie jak mi przykro, że tylko 5 Was mogę nagrodzić 🙁 Najchętniej to bym Was złotem obsypała, no ale wiecie, że ja biedna… 🙂

Kocham Was, uwielbiam i cieszę się, że jesteście ze mną 🙂

Zrzut ekranu 2017-02-20 o 11.08.16

Zrzut ekranu 2017-02-20 o 11.09.09

Zrzut ekranu 2017-02-20 o 11.10.01

Zrzut ekranu 2017-02-20 o 11.10.31

Zrzut ekranu 2017-02-20 o 11.10.56


www.pdf24.org    Send article as PDF   

69 komentarzy

  • Najważniejsza rzecz jaką robimy z mężem i z synem po jego kąpieli to nazywane przez nas „pół godziny dla rodziny”. Znaczy to ni mniej ni więcej, że codziennie, choćbyśmy z M byli nie wiadomo jak wymięci po całym dniu pracy, po kąpieli Małego Człowieka, kładziemy się razem na naszym dużym łóżku, my po bokach, Młody ma cały środek do dyspozycji. Łaskoczemy się, całujemy, głaszczemy, przytulamy. Żadnych telefonów, telewizorów, nic. Delikatne światło z lampki nocnej, pluszowy łoś i my 😉 Strasznie lubię te nasze pół godzinki, bo nawet jak dzień był do dupy i czasu na nic nie starczało, to wszystko to zostawiamy za drzwiami i przez pół godziny jesteśmy tylko my, żadnych problemów, nic. 🙂

    W sumie nie wiem czy to się łapie pod pojęcie „rzecz” bo to cały rytuał jest, z wieloma składowymi, ale co mi tam 😉

    ps. a to co pisałaś o wysypce Bruśka na rączkach i nóżkach dało mi do myślenia. Od kilku miesięcy walczę z podobnymi objawami u Młodego, lekarka wzrusza ramionami „bo to nic groźnego”, a zauważyłam, że im bardziej nawilżam te miejsca kremem tym mniejsza wysypka jest. Także dzięki, muszę ogarnąć czy może właśnie nie jest to podobny problem 😉

  • U nas to wygląda tak: Stefan idziemy spać? Stefan (1.5r): yym:) zaczyna się ucieczka , skakanie po łóżkach ,chichotki i ogólne dzikowanie a jak się zmęczy to daje buziaka (temu który akurat nie usypia )i zostaje wyniesiony do sypialni gdzie przez prawie godzinę jest głaskany i tulony aż w koncu pada. Czasochłonne ale urokliwe zajęcie:)

  • Mój partner od urodzenia kapie nasza córkę ale kiedy tylko wyciąga ja z wanny ona jest moja całe wycieranie smarowanie ciałka i czytanie książeczek do mleka tak uwielbiam to najbardziej ??

  • Ojej oczywiście, że masowanko – smarowanko 😀 Misio musi być wygłaskany z poślizgiem od uszu po pięty. No i buziak w brzuch też musi być.

  • U nas wieczory wyglądają tak kąpiel ?później masowanie ?całowanie? i tulenie ?. Następnie mleko ? bo dzieć jeszcze mały (Misia ma całe 15 miesięcy) no i bo bez mleka to nie przejdzie ?. A po mleku to nie ma rady idziemy do pokoju bo dziećmi wola że chce Aaaaaaa wiec ona się kładzie a mama śpiewa na dobranoc i nie nie nie nie myśl sobie że to jakaś kołysanka nie nie moje dziecko zasypia tylko i wyłącznie przy tadammmmm Lulajże Jezuniu. Tak, tak nic innego nawet nie wchodzi w rachubę ( zachciało się matce nucić ??? kolędy jak się urodziła w listopadzie to mam za swoje hahaha) … Więc nawet jak nie ma świąt to my śpiewamy ??… Nie ma rady na układy. To śpiewanie to taki nasz rytułał od zawsze ale kocham to❤❤❤.
    Pozdrawiam ?

  • Dla mnie najważniejsza rzeczą, jaką robię z dziećmi przed snem, jest czytanie „Pana Kuleczki”.

  • Ja nie mam własnego dziecko ale dwa razy do roku przyjeżdża do mnie moja Bratanica, która jest dla mnie jak własna córeczka 🙂 codziennie po kąpieli gasze światło w pokoju zostawiam lekko uchylone drzwi żeby nie było ciemno w pokoju kładę się obok niej śpiewam jej jakąś kołysanke i delikatnie głaszcze ja po plecach i włosach wydaje mi się, że tworzy to między nami taką przyjacielską więź bo zawsze chce żebym to ja kładła ją spać ?

  • Plan dnia to jest to ???. Odkąd urodziłam pierwsze dziecko wiedziałam że to jest mus i teraz z drugim jest łatwiej.Dzieci przesypiaja całą noc jak skończyły kilka miesięcy. U nas rytuały to podstawa i wiem że jestem w tym nudna ale to dla dobra wszystkich? aaa po kąpieli zabieram młodszego bąbla na karmienie a starszy idzie z tatą i razem układaja puzzle. Gdy kończę karmić zabieram obu chłopaków do łóżka starszego syna i tam czytamy bajki,rozmawiamy,przytulamy i śmiejemy się ? Później kładę ich do łóżek a oni w 5-10 min sami zasypiaja ?

  • Kąpiel to u nas rytuał, więc jak już uda mi się wyciągnąć moją rybkę z wanny to wycieramy się, wąchamy i całujemy małe stopki. Kremujemy to tłuściutkie ciałko. Ubieramy się ciepło, bo tylko mięczaki śpią pod przykryciem. Następnie podajemy wit. D i myjemy ząbki a aktualnie mamy ich aż 4…tzn. córka ma. Ja mam komplet swoich:-P A potem następuje najważniejsze… buziaczek, cycuś, kołysanka i sen 🙂

  • Nasz mały dwuletni terrorysta po kolacji (am-am) i kąpaniu (chlap-ciap) zawsze każe sobie czytać bajki. Naszym rytualem jest czytanie. Juz w jego pokoju przed spaniem na wyciszenie. Ostatnio działa. Bo śpimy cała noc! 🙂

  • Franek ma 4 latka i uczy się oznaczania czasu….zegar , kalendarz itp .wiec przed snem „uporzadkowujemy” Frankowi dzień…on zaznacza sobie w swoim kalendarzu sciennym dzień, który minął, opowiada nam co dzis robił, co będzie robił jutro…i spokojnie będąc juz tu i teraz przystępujemy do czytania bajeczki 🙂 a nasze drugie maleństwo Kazik potrzebuje dużo tulaskòw i kolysanek…oj długo zasypiają nasze urwiski

  • My po kąpieli sięgamy po magiczny zeszyt od pani logopedki i ćwiczymy dykcję. Po wykonaniu zadania wklejamy różne naklejki / zakolorowujemy kolejne pola w naszej „karcie postępów” (gruby brulion który póki co działa na mojego syna motywująco).

  • U nas rytual jest i nie ma ze boli☺dzieciaki a przynajmniej starsza Nikola spi już o 19mlody natomiast kolo 20.Nikola spi jak zaczarowana do 6.30 7:00a jak jakies święto to nawet do 9☺mlody mimo rytualom spi pięknie ale z Nami☺no coz ☺moze uda nam sie to z czasem zmienic☺najpiekniejsze co robimy z naszymi maluchami to przed spaniem staramy sie koncowke dnia spedzac razem w czwórkę(bo czasu malo)przytulamy sie jemy kolacje a tato czyta bajki(tez slucham haha relaksuje sie)

  • Hej. Jestem tutaj na blogu juz od dluższego czasu (uwielbiam Cie czytac i czesto mówie mężowi: „jak pisze moja ulubiona blogerka…. „;) ale pierwszy raz postanowiłam zostawic komentarz. Jestem mama chlopców (3 i 1). Toaleta wieczorna i kolacja Starszaka zajmuje się mąż, ja w tym czasie usypiam Maluszka. Kiedy Malenstwo już spi ja mam czas na utulenie Starszego. Wchodze do niego do łóżeczka, mamy takie turystyczne skladane ale uwaga miescimy sie w nim razem. Synus przytula sie mocno i opowiada mi jak spedził caly dzien, opowiada mi bajki, spiewa wymyslane przez siebie piosenki. Mamy czas żeby poszeptać sobie do ucha. Zadaje milion pytan niekoniecznie zainteresowany odpowiedziami. Kiedy chce juz zostawic go samego łapie mnie reka za szyje i mowi „jestes zahaczona, niegdzie nie pojdziesz” potem sa jeszcze buziaki, papatki i przytulasy. Niedlugo wracam do pracy i juz wiem ze tego bedzie mi najbardziej brakowac. To jest najmilsza chwila dnia i ulubiony nasz rytuał.

  • Dopiero zaczynamy wspólną drogę, bo córka skończyła właśnie 3 miesiące, ale juz teraz rytuały i plan dnia działa cuda 🙂 córeczka wie czego sie spodziewać, jest spokojna i bez problemu wycisza sie przed snem :). Najważniejszą rzeczą po kąpieli a przed snem jest karmienie piersią. Dużo się wtedy tulimy, głaszczę ją, masuję rączki i stópki, całuję na dobranoc i bez problemu zasypia sobie spokojnie :).

  • Jak pięknie opisane 🙂 ja wprowadziłam plan dnia od razu jak syn sie urodził. Bardzo to pomaga w wielu kwestiach i sprawach. Dziecię już wie co nastąpi i co Go czeka, dzięki temu jest spokojnym 20miesięcznym Aniołkiem. O godzinie 20 syn je kolacje, ok 20.15 idziemy się kąpać, wystarczy tylko, że powiem „Borysek idziemy myju myju do wanny” mały leci od razu do łazienki, ściąga skarpetki, wrzuca je do kosza na pranie, ściąga spodnie i czeka przy wannie. ? uwielbiam to ! Haha wanna+piana=zalana łazienka! Ale ile zabawy i frajdy przy tym. Następnie po ok 20min wychodzimy z wanny i robimy śmieszne miny do luster, żeby nie marudził że już wychodzimy z pianki. 😉 mały cierpi na AZS więc u nas również jest smarowanie się różnymi maściami, które niestety nie pomagają lub pomagają tylko na chwilę 🙁 gdy syn jest już w piżamce daje mu jeszcze 10min na pobawienie się. Następnie mówię „Borysek idziemy ny ny” mały już wie, że najpierw idziemy zrobić papa tatusiowi i go wycałować, czytamy jakąś krótką bajeczkē. Syn śpi ze swoim ulubionym kocykiem i Ostatnio słonikiem (termofor maskotka) i mówię, że słonik już śpi a Borysek mówi „psi” I „nyny”. Od urodzenia szeptem mówię do uszka, że Go bardzo kocham, że dziękuję mu za to, że jest, że jest moim Aniołkiem i marzeniem, które się spełniło i że zawsze będę przy nim! To taki mój rytuał 🙂 buziaczki i dobranoc dzidzia po 10min już śpi ??i wtedy mama ma czas na poczytanie bloga, kolację itp. Ale sie rozpisałam hehe 😛

    Nie słyszałam jeszcze o tej firmie, muszę poczytać, bo tak jak pisałam, na Borysa nie działają maści a te robione w aptece to tylko na chwilkę 🙁

  • Mój 9 miesięczny synek uwielbia sie kąpać zawsze połowa łazienki pływa w wodzie? Zaraz po kąpieli smarujemy sie emolientami, wskakujemy w piżamke, robimy nastrój w pokoju włączając lampkę nocną i muzyke Bobasa. Dominik już czeka na mnie na łóżku krzycząc ,,e” bo tak nazwał sobie cyca. I tak właśnie to ,,e” karmienie jest dla mnie najważniejsze bo wiem, że synek zasypiając przy cycu czuje moją bliskość i bezpieczeństwo, które świetnie wpływa na jakość snu. Mam nadzieję, że nasza droga mleczna będzie trwała jeszcze długo❤❤❤

  • Po kapieli ale przed zasnieciem ? Szczeze? My się w tym czasie przytulamy mowimy sobie wszystko to na co nie mielismy czasu przez caly dzien bo pszedszkole bo obiad bo bajka bo kapiel itd to czas na pielegnacje naszej miłości: ) to moja ulubiona część dnia 🙂 pozdrawiam

  • Co robimy po kąpieli ale jeszcze przed spaniem??? Mama (czyli ja) idę na siłkę 😉 mój 7miesięczny Syn nauczył się (tak, jasne sam się nauczył), że najlepiej się zasypia u mamy na rękach. Taty ręce, mimo że silniejsze, niestety według Młodego nie nadają się do dźwigania ciężarów (jestem prawie pewna, że chłopaki są w zmowie). Więc zaczęłam od 3 kg, obecnie ogarniam 9. Mój kręgosłup krzyczy „stop”, ale Dziecię tylko patrzy z politowaniem i jak tylko mam czelność usiąść w mig otwiera oczy. Pocieszam się, że do 18tki nosić go nie będę ale i tak chętnie zamienię ten wspaniały rytuał noszenia na wieczorny masaż 😉 najchętniej masaż moich obolalych pleców przez jakiegoś przystojniaka ale to chyba dziecku nie pomoże zasnąć 😉 w ostateczności mogę pomasować swego syna w zamian za przespaną noc! Albo chociaż pół nocy!

  • U nas to trochę bardziej skomplikowane. Mała jeszcze nigdy nie przespała całej nocy, a w grudniu skończyła dwa latka. To nic, nie poddajemy się. Rytuały? To słowo czasami strasznie mnie wkurza 😮 ale dalej walczymy. Kąpiel, mizianie się na łóżku, smyranie, nawilżanie balsamikami, masaż koniecznie (niestety nie mowa tu o matce haha) czesanie fryza, ubieranie w nightkreacje i relaks…ooo tak to idealne określenie. Relaks trwa 5min, góra 10 😀 później to już prawdziwa walka o sen. Haha. Nie myślcie, że moja córa to potwór hihi ma tylko mpd, a te dzieciaczki potrafią dać trochę bardziej w kość. Pozdrawiam!

  • Po dłuuuuuugiej kąpieli jak zawsze 😉 tulę ręcznikiem dwa małe ciałka i robimy tulaski, żeby woda z ciałka wchłonęła w ręcznik, potem smarujemy ciałko, ubieramy piżamki i dziewczynki lecą na dół do Tatusia żeby powąchał jakie to one czyściutkie i pachnące :)))) Następnie robimy picie do kubeczka i lecimy do łóżeczka, gdzie czekają na nas bajeczki. Włączamy radio i albo ja opowiadam im bajki na podstawie książeczki albo one wymyślają swoje 🙂

  • Zawsze po kąpieli mąż zanosi naszą 3,5 letnią córeczkę do łóżka w jej pokoiku,gdzie czekają przygaszone światła Cotton balls i kołysanki lecą w tle. Robimy masaż( koniecznie z emolientem bo skora ze sklonnosciami do atopii) ubieramy piżamę,wtedy ZAWSZE przypominamy jej czego nowego nauczyła się danego dnia,z czego jesteśmy dumni,z czego Ona powinna być dumna lub delikatnie zwracamy uwagę na niewłaściwe zachowania, oczyszczamy atmosferę i „ukochujemy się”… Następnie czytamy wybraną przez Nią bajkę,całujemy na dobranoc i mała zasypia gdy w tle grają jeszcze ulubione melodie.

  • Nie wiem czy to jest najważniejsza rzecz, którą robimy razem z dzieckiem przed snem, ale na pewno dla mnie najsłodsza 🙂 Otóż, gdy wyjmuję córkę z kąpieli, owijam w ręcznik i niosę na przewijak, to zawsze po drodze muszę scałować wystające z ręcznika stópki 🙂 uwielbiam to! Kumasz Flow o jakie stópki chodzi? O takie biało – różowe, odmoczone w kąpieli jak suszone śliwki, z okrągłymi piętkami, rozczapirzonymi paluszkami. No po prostu muszę je po drodze scałować i wygilusiać. Dziecko me strasznie te pieszczoty łaskoczą, więc mam okazję posłuchać przed snem jej ,,lalkowego” śmiechu. To jest mój fetysz 🙂

  • Moi chłopcy (4 i 6 lat) zapewne powiedzieliby, że dla nich najważniejsze jest „masu, masu” czyli krótki masaż plecków, stóp lub paluszków. Ale dla mnie najmilszą rzeczą jest utulanie ich, przykrywanie, całowanie. Często wtedy pytam ich co było najlepsze w tym mijającym dniu, albo ustalamy co chcielibyśmy zrobić następnego dnia. Taka krótka rozmowa daje mi najwięcej radości.

  • Z moją dwójką tez przed snem rutualnie. Po kąpieli od razu do łóżek, nie ma mowy o żadnych odstępstwach, bo to od razu wybija ich z rytmu. Kladziemy się( mama w środku, zeby nie przyszlo im do głowy jakieś podskubywanie). Jedno i drugie ze swoim ukochanym, wyniszczonym misiem i czytamy bajeczke. Młody zasypia po kilku zdaniach, starsza po kilkunastu stwierdza, ze juz czytać nie muszę, bo i tak juz prawie spi, po czym odwraca się na bok i zasypia.
    Nie zawsze było tak różowo, ale najważniejsza zawsze była u nas powtarzalność czynności, każde odstępstwo skutkowało ciężką nocą.
    I niektórzy się dzwili, ze cały dzień mamy ustawiony „pod dzieci”, mówili, ze przecież nic się nie stanie jak zrobimy raz inaczej, ale widzialam ze się stanie. 😉

  • My po kąpieli również wylewamy na synka (btw. Brunka) hektolitry emolientów i maści jako iż jest atopowcem. Wklepanie maści to pretekst do masażyków, które również uskuteczniamy; ‚pisze pani na maszynie’ ,mostek a na nim słonie, konie’ czy ‚wykrawanie pierożków’ to totalne must be przed snem. Włączamy ‚kołysanki-utulanki’ i sprawdzamy z latarką każdy zakamarek pokoju, w celu namierzenia straszliwego POTWOLA. Kiedy okazuje się że takowy wcale nie mieszka w szafie, pod łóżkiem czy za koszem na brudy, możemy iść do łóżka, ale na wszelki wypadek stawiamy giganturycznego metrowego misia-ptysia na straży Brusiowego snu. Później już tylko twarde negocjacje ile książek i które i po ile razy czytane. Po przeczytaniu elmera, brzechwy, pana hilarego i encyklopedii pojazdów, Bruno zasypia wtulony w moje ramię albo zostawiam go zasypiającego w łóżeczku. Zawsze na dobranoc szepczę mu do ucha że jest bardzo mądry i dobry i że kocham go najmocniej na świecie! Też uwielbiam ten rytuał! 😉

  • Hej. Nie wiem gdzie Ci to napisać, więc robię to pod Twoim najnowszym wpisem. Trafiłam na Ciebie szukając wrażeń doświadczonych mam trójki dzieci bo sama nieśmiało myślę o trzecim. Mam dwóch synów (5 lat i 2 lata) i choć początkowo marzyłam o córce (dlatego pomyślałam sobie prawa do posiadania trzeciego dziecka bo to myślenie megaegoistyczne) to doszłam do etapu kiedy marzy mi się trzecie dziecko – niezależnie czy będzie to trzeci muszkieter do kompletu czy mała księżniczka:)
    Nadal się waham głównie z powodu swojego wieku (37lat) i faktu, że to przede wszystkim ja utrzymuję całą naszą rodzinę i nie mogę sobie pozwolić na roczny urlop macierzyński nie wspominając o dłuższym czasie spędzonym z dziećmi.
    Ale nie o tym chciałam pisać…
    Flow dziękuję Ci z całego serca. Nawet nie wiesz jak mi pomogła lektura Ciebie. Jesteś fantastyczną kobietą, fantastyczną matką i fantastyczną żoną – nie – nie idealną ale dlatego właśnie fantastyczną. Poza tym masz prawdziwy dar – lekkie pióro. Masz w planach książkę? – śmiało – spełniaj marzenia – uszczęśliwisz nie tylko siebie ale i tysiące innych ludzi – nie tylko kobiet. Czytam i czytam od tygodnia – chyba wszystko już wyczytałam i niby to wszystko wiem ale po raz pierwszy ktoś tak fantastycznie ubrał to w słowa i podał mi na tacy niczym najsmaczniejszy deser. Nie że wszystkim się zgadzam ale przecież fajne jest to właśnie, że każdy ma swoje zdanie czy patenty. Czytam z zapartym tchem, płaczę i śmieję się w głos na zmianę a uważam się za czytelnika wymagającego. Wpisy sponsorowane? Również czytam – są równie dowcipne i ciekawe.
    Zuchbabka z Ciebie:) Trzymaj tak dalej!

    • bardzo Ci dziekuję za ten komentarz. Dziekuję Ci z całego serca! Nawet nie wiesz jak się wzruszyłam i jak potrzebny był mi on…Dziękuję :* (i rób 3 brzdąca!!!! :D)

  • Jak to jest u nas? To zależy o którym synu mowa. Starszy ( 6,5 l.) odkąd pamiętam ma problemy ze spaniem. Nie pomagały i nie pomagają rytuały wyciszenia, kąpieli, bajek czytanych co noc, przytulasów czy Bóg wie czego jeszcze 🙁 Do dnia dzisiejszego co noc wstaję do dwójki dzieci. Póki co, młodszy ( 2 m-ce ) przesypia w nocy od 4-6h. Cierpię na chroniczny niedobór snu. Wszyscy w koło mówią, że starszy w końcu z tego wyrośnie, ja już nie widzę szansy na to. Wstaję co noc nakarmić malutkiego, po czym słyszę ( chyba wraz z sąsiadami zza ściany ) głośne MAMOOOOOO i lecę do pokoju obok i tak dzień za dniem, a raczej noc za nocą. Ehhh mimo wszystko marzy nam się jeszcze dziewczynka 😀

  • A co do rytuałów niestety u nas wolna amerykanka. Starszy (5lat) zazwyczaj usypia sam w swoim pokoju ok. 22:30 oglądając po raz dziesiąty jakiś odcinek scoobiego a młodszy (2 lata) usypia ze mną przy cycusiu równie późno bo lubi pospać w dzień nawet 3.5 h a niestety będąc w pracy nie mam nad tym kontroli. Na marginesie – nie zjedźcie mnie tylko – tak karmię nadal ale młodemu się to podoba a mi zupełnie nie przeszkadza. Poza tym lekarz genetyk zaleca mi jak najdłuższe karmienie z uwagi na mutacją genu predysponującą mnie m.in. do raka piersi. Starszego odstawiłam jak miał 2 lata i 2 miesiące więc młodszemu też dam tyle czasu. Jak widać każdy ma swój patent. Starszy syn chodzi do przedszkola i wtedy staram się, kłaść go wcześniej ale przez ostatni miesiąc jest w domu (niekończąca się opowieść związana z infekcjami plus zimowe ferie). Obydwaj ogólnie są sowami jak tata. Lubią wieczorem pobuszować ale potrafią spać do 9 lub dłużej a potem jeszcze w ciągu dnia przymulić – mam na myśli starszego syna bo młodszy jeszcze regularnie drzemie w ciągu dnia ale jak pisałam wyżej potrafi spać nawet 3,5 h a 2 h to jest minimum.

  • Naszym codziennym rytuałem po kolacji i myciu jest czytanie książek na dobranoc ☺

  • Ja mam dwie córki i obie mają zupełnie inne potrzeby. Starsza nie zaśnie, jeżeli nie „strzepię” na nią kołdry. Kołdra może być wcześniej przygotowana, wytrzepana i przewietrzona, ale bez tego rytuału się nie obejdzie. Druga z kolei, potrzebuje chwili przytulenia. Czasem dwóch, a nawet trzech…i tylko mamy. Jedno mają wspólne – koniecznie tuż przed zaśnięciem muszą, muszą, bo się uduszą, zamoczyć usta w kubku z wodą. To ostatnie nieco mnie irytuje, ale laski chodzą spać już ok 20, więc im wybaczam te drobne widzimisie. Pozdrawiam
    P.S.
    wpis przydatny. przy pierwszej córce nieźle się namęczyliśmy, chodziła spać ok 21, sposobów na zasypianie miała z tryliard (z mamą za rękę, z ręką wtuloną, podczas czytania, dopiero po czytaniu, z butelką sic! mleka itp.) i dopiero jak miała ok 3 lata, a młodsza miała się pojawić na świecie, udało się wypracować jeden sposób. Przy drugiej już nie byliśmy głupi i zastosowaliśmy właśnie powyższe sposoby, o których gdzieś tam przeczytałam, a po części również przypomniałam sobie, jak to było z nami, gdy byliśmy dziećmi. Dzieci lubią porządek (czego nie widać w ich pokojach, i w sumie w całym mieszkaniu).

  • Po kąpieli, smarując kremem i ubierając mojego 11 – miesięcznego malucha w śpiochy śpiewam mu rapowane piosenki. Tylko wtedy potrafi będąc wycieranym i ubieranym nie wrzeszczeć i nie trenować kung-fu :). (Niestety piosenka działa tak tylko przy wieczornym ubieraniu :D.) Potem tata idzie po butelkę mleka do kuchni, a my w tym czasie bawimy się w miny i buziaki przed lustrzanymi drzwiami szafy :). Świetna chwila bliskości.

  • Ja z moim prawie 3-latkiem robimy sobie po cichutku podsumowanie dnia. Łączymy je z modlitwą. Najpierw DZIĘKUJEMY za wszystko, co ważnego i/lub fajnego się wydarzyło, Bogu i sobie nawzajem. Potem PRZEPRASZAMY przywołując konkretne sytuacje między nami, a na koniec PROSIMY o dobrą noc i spełnienie ewentualnych innych potrzeb, np. żeby Babcia wyzdrowiała lub żeby jutro było cieplej itp. Czasem wychodzi z tego poważna i bardzo potrzebna rozmowa. To mój gwarant dobrego, nieprzerwanego niczym snu synka.
    A wcześniej, po kąpieli, dokładnie się smarujemy emolientami do skóry atopowej, bo taka już nasza uroda 🙂 i już w łóżku czytamy też jedną książeczkę z kategorii ‚spokojne’.
    Masażyk to rewelacyjny pomysł – dzięki! Wplotę go jakoś w nasz rytuał! Good night, sleep tight!

    • Pięknie 🙂 My z mężem w ten sposób modlimy się wspólnie przed snem 🙂 Ten sposób odkryliśmy dzięki wspaniałej książce „Szczęść Boże młodej parze” . Bardzo polecam 🙂

  • U nas po kąpieli córka kładzie się do łóżka, mama albo tato czyta jakąś bajkę (jesteśmy stałymi bywalcami w bibliotece, więc zawsze coś innego:)) ale i tak głównym punktem zaśnięcia jest że mama albo tato złapie za rączkę i 2-3 minutki i córka śpi ? córka ma 5 lat i niby na zasypianie z trzymaniem ręki to powinna już być za stara baba ale my sami jako rodzice chyba się przyzwyczailiśmy do tego i miło jest po całym dniu spędzić bliskie chwilę że swoim dzieckiem ?

  • Po kąpieli… Chmmm, oczywiście się suszymy, smarujemy balsamem, ubieramy i przytulamy. Ale mamy też jedną dodatkową czynność – czeszemy włosy! Lila ma kilka tygodni, ale urodziła się z ciemną, bujną fryzurką! Włosy ma gęste i długie, zakrywające kark (!), mamy co czesać 🙂 Później oczywiście kolacja, no i próbujemy zachęcić małego człowieka do spania.. Gasimy światło, wyłączamy muzykę… Niestety, na razie nie ogarnia, że to wieczór i czas na dłuuugi sen 🙂 Wszystko przed nami!

  • Mam dwóch urwisów (7 i 3 latka), a 3cie bobo w drodze. Z powodu atopowej i łuszczącej się wręcz czasami skóry chłopaków nie kąpiemy ich codziennie (oprócz podstawowej higieny oczywiście) ale tak co dwa dni. Rytuał kolacji, mycia się, przebierania zawsze o stałych godzinach to świetna sprawa. Stosujemy i to się bardzo sprawdza. O 20tej z minutami ekipa musi już leżeć w łóżkach i czekają….na co? Na bajkę, czasami zamiast bajek sami układamy sobie jakieś historyjki albo marzymy sobie o różnych rzeczach na głos, no a potem MASAŻ oczywiście! Dosłownie nie ma bez tego zasypiania, a już całkowitym hitem są wyliczanki na plecach typu „płynie rzeczka, idzie pani na szpileczkach…”, albo ” zgadnij co narysowałam Ci na plecach?” ciągle im tego mało!!! Pozdrawiam.

  • A ja się wyłamię. Nigdy nie stosowałam żadnych rytuałów w przypadku mojej córci. Od 2 miesiąca życia przesypia całą noc <3 mam nadzieję, że tak też będzie z drugim 😉 gdy widzę, że jest już zmęczona albo sama mi o tym powie, robimy kąpiel czasem z zabawą pianą, ubieramy piżamkę, potem kolacja i idzie do łóżka. Zdarza się, że ogląda ze mną seriale jak duża już kobitka. Hehe. Usypia wtedy, kiedy się jej poprostu oczka zamkną 😉 czasem wcześniej, czasem później. Ale wiem, że do rana na pewno prześpi 🙂 pozdrawiam cieplutko i życzę każdej mamie tak fajnie śpiącego dziecka :*

  • Moje dwa babelki (czytaj synki) maja kolejno 2,5 oraz roczek. A wiec roznica niewielka ale za to relacja jaka ich laczy jest cudowna. Wszedzie chodza razem, zabawy, psocenie, wszystko odbywa sie wspolnie. Tak samo jest z kapiela i zasypianiem. Gdy juz wyszaleja sie w kapieli, bo to oczywiscie najlepsza okazja do szalenstw, pluskania, chlapania itd. przychodzi pora na wyciszenie ich, przygotowanie do snu, przytulaski, glaskanie i oczywiscie kolysanki, ktore uwielbiaja. Nawet najmlodszy roczny synek mruczy razem ze mna aaa gdy spiewam im kolysanke ” Aaa byly sobie kotki dwa” ? Jest to nasz wspolny czas, ktory chyba kazdy z nas uwielbia. A i dzieciaczki zasypiaja przy kolysankach w mig.

  • Oprócz standardowego czytania, paciorka, piciu, siusiu i buziaków, od jakiegoś czasu młodszy (2 latka) wprowadził zwyczaj śpiewania „My jesteśmy krasnoludki hop sia sia…” Oczywiście z pełnym tańczeniem i pokazywaniem i w obecności wszystkich członków rodziny 🙂

  • Do kąpieli się szykujemy, miejsce w łazience rezerwujemy,
    Mama synka do kąpieli wzywa,
    Tak to u nas wieczorami bywa,
    Ziaje i woła, sapie i grzecznie prosi,
    Synek zabawki do kąpieli przynosi:
    Ufff- jak cieplutko!
    Ufff- jak fajniutko!
    Ufff- jak chlapiemy!
    Ufff- jak w wannie szalejemy!
    Kąpiel jeszcze nie skończona
    A mama już cała zmoczona.

    A po kąpieli o śnie jeszcze nie myślimy,
    Bo jeszcze jedną ważną rzecz robimy.
    I nawet wieczorem nuda nie jest nam straszna
    To zasada w naszym domu ważna.
    I choćby 100 baranów policzone zostało
    I jeszcze więcej zajączków do naszego snu zawitało,
    To przed snem baraszkowanie taty z synkiem zobaczycie
    Fikołków i przewrotów nie zliczycie.
    Nagle bach!
    Nagle trach!
    Tata z synkiem po kocu się turlają,
    Mamie znak do wspólnej zabawy już dają.
    Teraz powoli, mówiąc, że ją kolano boli,
    Ruszyła matka niespiesznie.
    Ale przecież zabawa nie będzie trwać wiecznie,
    I biegnie i gna, spieszy i pędzi.
    A dokąd? A dokąd? A dokąd? Do wspólnej zabawy.
    Radosnym śmiechem wybuchamy,
    I już w trójkę koziołki fikamy.
    To taka nasza radosna beztroska,
    Umiemy też bawić się w nosek do noska.
    Dzięki temu rozwój naszego synka wspieramy,
    Wspólnych chwil nigdy za mało nie mamy.
    Synek poczucia bycia kochanym doznaje,
    A nam zmęczonego synka uśpić szybko się udaje.

  • Zawsze po kompieli wycieramy sie, synuś zawsze prosi bym mu owineła recznik na włoski. Smarujemy ciałko i oczywiscie czytamy bajki. Po przeczytaniu bajek na dobranoc synus tuli mnie mocno i mówi : Kocham cie mamo aż do nieba dobranoc kolorowych snów i dostaje moc buziaków.

  • Dla mnie najważniejsze po kąpieli jest przytulanie i czytanie:) potem krótka modlitwa do Anioła Stróża i sen przychodzi szybko:)

  • Te kilka chwil przed snem jest wyjątkowe. To wtedy moje dziecko obdarza mnie najpiękniejszymi uśmiechami i wtula się w moją rękę. Ten czas jest wyłącznie dla nas. Przygaszone światło, ulubiona bajka, masaż i tysiąc całusów w brzuszek i nóżki. A tuż przed snem kołysanka w ramionach mamy 🙂

  • My po kapieli z moim 4miesiecznym synkiem sie kremujemy tez ma bardzo sucha skore pozniej mleczko tulasek z buziakiem I do lozeczka 🙂 potem czas na kapiel 2 letniej coreczki :)tez kremowanie ubieranie… pozniej czesanie ( ma bardzo geste I dlugie wlosy ) pozniej kladziemy sie do lozka buziak I trzymajac mnie Za reke zasypia 🙂

  • Rytuały <3 to moja ukochana rzecz związana z dzieckiem. Mnie też to uspokaja. Ten po kąpieli to u nas rozmowa i zabawy paluszkowe. Kajtek ma 2,5 msc. Pięknie gaworzy do nas gdy do niego mówimy. Głośno śmieje się z rymowanek przy zabawach paluszkami 😉 później dla wyciszenia leży na mnie lub tacie i słucha pozytywki. Tak najczęściej zasypia. Mamy też inny rytuał -poranny – (niezależnie od tego jak tacie spieszy się do pracy) Ociupinek leży między nami, a my witamy calusami i przytulasami nowy dzień ;))

  • Jestem mamą dwuletniego chłopczyka i z własnego doświadczenia wiem jak bardzo ważne dla malucha są codzienne rytuały przed snem.Wyciszają i przygotowują malca do snu,a ich powtarzalność daje mu poczucie bezpieczeństwa,a jak wiadomo dzieciaczki które czują się bezpieczne i kochane zasypiają lepiej i śpią spokojniej.
    Po wieczornej kąpieli ,która synek uwielbia,smarowaniu i masowaniu małego ciałka balsamem(też stosujemy emolienty)przytulankach i całuskach,zjedzeniu wieczornej kaszki,umyciu ząbków,jest czas na wspólne czytanie ulubionych książeczek mego malca-wierszy ,bajeczek i rymowanek.Te codzienne wieczorne rytuały skutecznie wyciszają mojego rozbrykanego dwulatka,dzięki nim zasypia spokojnie bez buntu i płaczu i śpi grzeczniutko całą nockę.
    Po wieczornej kąpieli Malca mego w bąbelkowej pianie,
    jest pora na smarowanie ciałka,masowanie ,
    małych ślicznych stópek łaskotanie.
    Potem pyszna kaszka na kolację,ząbków szorowanie
    i już mój Maluszek wie ,że to pora na spanie.
    Jeszcze wie ,że wspólnie z mama poczyta książeczki,
    wiersze ,rymowanki i śliczne bajeczki.
    Potem smacznie zasypia szybciutko
    i śpi całą nockę synek mój grzeczniutko!

  • Jako mama bliźniaków wiem, że rytuały to podstawa 🙂 Kiedy już moje 17-miesięczne maluchy siedzą w łóżkach to koniecznie musi być przekładanie zwierzątek z zoo na ciężarówce 🙂 Łóżeczka mają na przeciwko siebie, a ja siedzę między nimi i jestem pośrednikiem 🙂 Synek robi „rozładunek” i ciężarówki i po kolei podaje mi mieszkające tam zwierzątka, abym podała je jego siostrzyczce 🙂 Kiedy ona wszystkie „uzbiera” ogłasza mi to poprzez „uuuu” i oddaje tez po kolei, żebym schowała 🙂 Taki nasz mały zwyczaj 🙂 potem jeszcze bajeczka albo cicha uspokajająca melodia i grzecznie śpią 🙂 Uwielbiam!

  • Moje serduszko ma dopiero 6 tygodni, więc wiele robić jeszcze nie możemy (czytaj gry i zabawy przed snem).
    Ale na razie wygląda to tak, że to chyba ja bardziej potrzebuję jego niż on mnie :), więc najpierw jest cycuś, potem zmiana pielusi połączona ze zjadaniem przeze mnie piętek, rączek i każdej innej części ciałka, a przy tym masażyk olejem kokosowym na rozluźnienie, bo dotyk mamy jest najlepszy 🙂
    Na koniec chwila dla mamusi: siadamy razem na wielkim, miękuchnym fotelu, synuś ląduje mi klatce piersiowej i tak zasypia…- to moja ulubiona część 🙂

  • U nas po kapieli najstarszego synka, poświecamy niecałą godzinkę na wspolne, spokojne zabawy z mama i tata. Aktualnie najczesciej gramy w Piotrusia albo ukladamy puzzle, czytamy. Dla synka ten czas jest niezwykle ważny bo w ciagu dnia o uwage rodzicow zabiegaja jeszcze mlodsi bracia. A gdy blizniaki juz spia, starszy ma nas tylko dla siebie:)

  • Nam ciężko było ułożyć plan dnia ponieważ moja Hania od urodzenia spała w dzień bardzo mało i o różnych godzinach a zmusić do snu się jej nie dało, teraz choć jest troszkę starsza lepiej jej się śpi, ale godzina kąpieli i wieczornego tulenia do snu jest każdego dnia taka sama (19:00 kąpiel, 19:30 sen), po kąpieli zawsze smarujemy ciałko balsamem, całuję każdą część jej malutkiego ciałka – tak bardzo się cieszy kiedy to robię, potem cycus i głębokie spojrzenia w oczęta mamy i sen. Uwielbiam to, ona chyba też <3

  • Tata czyta bajki. Ja smaruję bo bez tego ani rusz. Azs… W sumie chyba robimy wszystko ok, bo nasze dzieciaki śpią elegancko 🙂

  • Dla nas najważniejszy po kąpieli jest maminy cycuś :). Nic tak nie utuli do snu, uspokoi po wyczerpującym i pełnym wrażeń dniu, jak ciepła pierś mamy ;). Później machamy rączką na dobranoc Panu Jezusowi na obrazku i idziemy spać.
    Zdaję sobie sprawę z tego, że nasze karmienie dobiega już kresu, więc…wygrana wielce by nas ucieszyła, bo moglibyśmy stworzyć nasz nowy rytuał 🙂

  • Kiedy lezymy juz w lozku, Filip grzeje szlapki pomiedzy moimi kolanami, przytulamy sie, rozmawiamy o tym co milego przydarzylo mu sie w ciagu dnia, co najbardziej utkwilo mu w pamieci. Mowie mu ze jest dla mnie bardzo wazny, ze lubie spedzac z nim czas. Pytam na co mialby ochote nastepnego dnia. Zycze mu dobrej nocy i mowie „Kocham Cie robaczku”, na co on odpowiada „Kocham Cie Mamka”. Dajemy sobie buziaczka a on zamyka oczy i po jakis 10 minutach mojego spiewania slysze jego spokojny, miarowy oddech…

  • Dla mnie jest to masaż mojej 8 tygodniowej córci, zaraz po kąpieli, jej uśmiech jest wtedy zabójczy i wynagradza mi wszystkie trudy dni i nocy 🙂

  • Ja naleze (jeszcze) do tych szczesliwych matek, ktorych dziecko usypia bez problemu zawsze o tej samej porze I spi jak susel cala noc (I tak odkad skonczyl 4 miesiace), ale nie wiem co bedzie dalej bo jestem w kolejnej ciazy wiec czas pokaze. Ja I moj prawie 2-letni synek po kapieli standardowo nawilzamy skore kremami (synek ma problemy z sucha skora I czesto ma krostki to tu to tam), ja jemu a on dla mnie troche buzie troche brzuch gdzie znajduje sie „dzidzi” wg mojego synka 😀 potem butelka kaszy I jedna krotka bajka, a pozniej do lozeczka I modlimy sie razem do aniolkow, Bozi, Jezuska o zdrowie dla calej rodziny 🙂

  • Najważniejszy nasz rytuał po kapieli i jedzeniu a jeszcze przed snem? Przede wszystkim przytulanie! Bylam zwolenniczką odkladania dziecka do łóżeczka, by samo zasypialo jednak widzę ogromne plusy w takim 20minutowym „przygotowaniu” do snu. Dziecko spkojniej śpi a przede wszystkim dzięki tym kilku chwilom dla siebie budujemy pewnego rodzaju więź. W sypialni dziecka (ważne!) przy przygaszonym świetle opowiadam szeptem Małej o swoim całym dniu lub nucę-cokolwiek, delikatnie głaszcząc, żeby jeszcze lepiej czuła moją obecność. Polecam każdemu! Dziecko niesamowicie sie wycisza i nie mamy żadnych problemów związanych ze snem.

  • U nas bardzo bardzo bardzo wazne jest glaskanie, mizianie i drapanie pleckow. Dzieci mają z tego więlka przyjemość, czasem się przy tym bardzo zaśmiewają ale szybko przychodzi znużenie i zaraz do wyrek i spanko.

  • Najważniejszą rzeczą jaką przed snem robimy to chwile gdy więzi bliskości tworzymy.
    Mamusia córeczkę mocno przytula
    Czasem się przy tym też porozczula.
    Kładziemy się na łóżku, bajki opowiadamy
    Robimy minki, czasem się gilgamy.
    Tulimy się, śmiejemy, całusy dajemy
    I w ten właśnie sposób czasem też zaśniemy.
    Jednakże najważniejsza chwila dnia calego
    To moment wieczornego bajkowania i przytulania skarbka mojego.

  • Po kolacji ale jeszcze przed snem wyciszamy sie wspolnie sluchajac plyty „usypianki bobasa”. Swietny sposob i powtrzany rytualnie dziala ? Spokojna kapiel i usypianie ? Karolek ma na razie 8 miesiecy a od 6 zaczelismy wspolnie sluchac muzyki.

  • Oczywiście, u nas też emolienty, dziewczyny jak zobaczą nas z tubka kremu biegaja z wyciagnietym palcem, żeby się nawilzac. Czytanie bajek (musi być chłopak i dziewczyna-czyli Księżniczka i książę) i „mama, Ty aja mnie?” czyli głaskanie po policzku. Taki już los matki dwójki księżniczek ( 3 latka i 1,5 roku) – ajanie po policzkach 😉

  • Moja roczna córeczka uwielbia masaż całego ciała. Kilka kropel olejku rozprowadzam w ciepłych dłoniach i masuję mocniej dociskając. Koniecznie kołysanka! Spokojnie, rytmicznie.
    Masaż + kołysanka = spokojna noc 🙂

  • A my się codziennie przed snem ,,lelonimy”. Polega to na przytulaniu się, głaskaniu, masowaniu i dawaniu buziaczków. Taka porcja miłości przed dłuuuugą nocną rozłąką- aż do kolejnego karmienia 🙂

  • Wypracowaliśmy taki schemat – kąpiel, a po niej sen. Nic to nie daje, bo od 16 miesięcy nasza córeczka jak nie spała w nocy, tak nie śpi. Cóż, taki egzemplarz. Słyszalam, że po trzech miesiącach będzie lepiej. Potem jak skończy pół roczku. A jak bedzie miała roczek, to nie ma siły, musi zacząć przesypiać noc. Wiec jesteśmy zaprzeczeniem tego wszystkiego. A co robimy po kąpieli? Oczywiście światło jest przygaszone, wycieramy ciałko, kremujemy się (Hania wyciska z tubki oczywiście wielokrotność potrzebnego kremu i ostatecznie chyba ja jestem bardziej wysmarowana niż ona 😉 ), w oczekiwaniu na tatę, który przynosi nam mleko mruczymy kołysanki, głaszczemy się (to naprawdę dzieje się w dwie strony).. a najważniejszym elementem zasypiania jest nasz milutki kocyk z wyhaftowanym kwiatuszkiem. Kwiatuszek jest arcyważny, Hania trzyma go rączkami niczym ostatnia deskę ratunku, do ostatniej chwili odpłynięcia w objecia Morfeusza. Do tego dochodzi mówienie „apsik!”, gdy podsuwa go nam pod nos. „Apsik!” jest bardzo ważne, pod groźbą wielkiego płaczu. A gdy budzi się w nocy, z zamkniętymi oczami szukamy kwiatuszka na kocyku. Działa prawie tak dobrze jak smoczek 🙂 pozdrawiam, po raz kolejny niewyspana mama.

  • U nas wieczory wyglądają tak kąpiel ?później masowanie ?całowanie? i tulenie ?. Następnie mleko ? bo dzieć jeszcze mały (Misia ma całe 15 miesięcy) no i bo bez mleka to nie przejdzie ?. A po mleku to nie ma rady idziemy do pokoju bo dziećmi wola że chce Aaaaaaa wiec ona się kładzie a mama śpiewa na dobranoc i nie nie nie nie myśl sobie że to jakaś kołysanka nie nie moje dziecko zasypia tylko i wyłącznie przy tadammmmm Lulajże Jezuniu. Tak, tak nic innego nawet nie wchodzi w rachubę ( zachciało się matce nucić ??? kolędy jak się urodziła w listopadzie to mam za swoje hahaha) … Więc nawet jak nie ma świąt to my śpiewamy ??… Nie ma rady na układy. To śpiewanie to taki nasz rytułał od zawsze ale kocham to❤❤❤.
    Pozdrawiam ?

  • Moja córeczka, kochana mała,
    od malutkiej kruszynki noce całe przesypiała.
    Kiedy tylko dwa miesiące skończyła,
    dać odpocząć mamie postanowiła….
    Kąpiel oczywiście to u nas podstawa,
    pomaga odprężyć naszego szkraba.
    Podpowiada, że powoli zbliża się snu pora,
    to też kąpieli nieoceniona rola.
    A po kąpieli, jeszcze przed spaniem,
    zajmujemy się słodkiego ciałka pielęgnowaniem.
    To bardzo ważne u nas zadanie,
    bo skórka Oliwki ma spore wymagania.
    Delikatnie całe ciałko natłuszczamy,
    bo spore problemy z AZS mamy….
    O suche miejsca, szczególnie uciążliwe
    dbamy najbardziej, jak to tylko możliwe.
    Maści, kremy i emolientów cała masa,
    by tylko ulgę od swędzenia czuła córeczka nasza.
    A przy pielęgnacji, jak każda kochająca mama,
    całuję od stóp do głów, by Oliwka o miłości mojej wiedziała.
    I tak wypielęgnowaną, w piżamkę ubraną,
    zabieram na mleczko, by zjadła na noc.
    A po mleczku, na nasze łóżeczko,
    tam baraszkuję z Nią jak małe dziecko.
    I po 10 minutach zabawy w poduszkach,
    wreszcie pada moja mała wiercipupka…
    Kiedy zaśnie i przestanie oczkami mrugać,
    wybija godzina 22….
    A ja matka nie wiem w co ręce włożyć,
    zebrać zabawki, pozmywać czy się położyć…
    Tak to właśnie u nas wygląda…. 😉 niby zasypia około 22.00 ale śpi równie długo, więc nie jest najgorzej 🙂

  • Akt I scena I
    Kąpiel w wannie z tatą. (koniecznie) W międzyczasie pogadanka na temat tego dlaczego maleństwo nie chce spać.
    Akt I scena II
    Ubranie w najpiękniejszy strój znajdujący się w szafie. Do tego obowiązkowo pachnąca przytulanka.
    Akt I scena III
    Położenie w odpowiedniej pozycji (najlepiej w formie naleśnika). Opatulenie kocykiem.
    Akt II scena I
    Śpiew. Niestety… ale na prawdę pomaga Emotikon smile:) P.S. sąsiedzi się jeszcze nie uskarżają 🙂
    Akt II scena II
    Sporadycznie, ale zdarza się, że muszę umyć włosy, bo potrzebna jest suszarka 🙂
    Akt II scen brak, bo dziecko śpi 🙂

Leave a Comment