5 nawyków, które zmienią jakość życia każdej kobiety. - Flow Mummmy
LIFESTYLE MY MATKI TESTUJEMY

5 nawyków, które zmienią jakość życia każdej kobiety.

To niesamowite, jak często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że dzięki małym zmianom, naprawdę maleńkim, jesteśmy w stanie podnieść komfort naszego życia o kilka poziomów. Nie wierzysz?

Codziennie, każda z nas, ma na głowie setki spraw: ubranie dziecka, nakarmienie dziecka, przewinięcie dziecka, a jak nie przewinięcie to dopilnowanie, żeby na czas pobiegło do toalety, naszykowanie obiadu, wyprasowanie ciuchów, rozmowa z klientem, dogadanie się z panią z banku, zawiezienie telewizora do naprawy, kupienie nowej szminki i butów, ukrycie nowych butów przed mężem. A to i tak tylko 1/10 tego co codziennie robimy. Najczęściej zapominamy kompletnie o sobie. I nie, nowe buty nie świadczą o dopieszczeniu swojego ego. Ja tu mam na myśli poważne sprawy: zdrowie, życie, aparycję 🙂

Z natury jestem leniwą osobą. I to bardzo. Mąż mi świadkiem. Nie znaczy to jednak, że lubię bylejakość. Ja po prostu kocham wkładać w coś minimum wysiłku i uzyskiwać maksymalny efekt. Nie kupuję  czesania się przez godzinę, malowania przez dwie, ćwiczenia przez kolejne 5 godzin w ciągu dnia. Nawet ten post staram się napisać jak najszybciej. Jestem za tym, żeby minimalizować wysiłki wkładane w czynność i maksymalizować efekty, które można (a nawet powinno się) osiągnąć. Oczywiście nie zawsze to się udaje, są rzeczy nad którymi muszę siedzieć i „dziobać”, żeby było dobrze. Tak, dobrze się domyślasz, że mówię tu o swoich brwiach, ale przecież nie tylko :).

Zebrałam dla Ciebie 5 rzeczy dzięki którym, o ile zadbasz o regularność, będzie piękna, mądra i powabna. A do tego szczęśliwa, wyspana i zdrowa. To chyba dobry deal? 🙂

1. WODA

W okresie letnim, żaden szanujący się portal/blog/gazeta nie pominie tematu o konieczności picia wody. Super. Szanuję to. Szkoda tylko, że w zimie nikt o tym nie pisze. Że niby wraz z mroźnymi porankami zanika w nas potrzeba uzupełniania płynów? Trochę tak jest. A może tylko ja w zimie nie odczuwam pragnienia? W lecie jest ono dość oczywiste, jednak w miesiącach kiedy zimno nam na sam widok zamarzniętych szyb w samochodach, często o wodzie zapominamy. Zresztą jaka przyjemność z jej picia, kiedy jedyne o czym marzymy to grzaniec? Mój sposób to ciepła woda z goździkami, imbirem i cytryną. Rozgrzewa, pachnie Świętami. Ja nie widzę żadnego problemu, żeby nastrajać się na nie już w październiku 🙂 Wracając do wody: dzięki niej mamy więcej energii, nasze włosy są zdrowsze, skóra ładniejsza, jelita też nam za nią podziękują. Przyznaj się: ile szklanek wody dziennie wypijasz w zimie?

3

4

2. WYCISZENIE SIĘ PRZED SNEM.

Łapka w górkę: która z nas zasypia przy włączonym telewizorze? Z telefonem w ręce? Zapewne (łącznie ze mną, na szczęście do niedawna!) zdecydowana większość. Niby wszyscy wiedzą, że to średnio dla nas dobre, a jednak nikt nie może się powstrzymać. Podobnie jak z ćwiczeniami fizycznymi: każda z nas wie, że ratują tyłek przed wpływem grawitacji, a tylko garstce chce się go ruszyć z kanapy. Emitowane przez telewizor, tablet lub telefon niebieskie światło, nie wpływa korzystnie na jakość naszego snu. Takie światło zamiast nas uspokajać i wyciszać, sprawia, że o wiele trudniej jest zasnąć, bo zwyczajnie nas pobudza. Czy Twój świat runąłby gdybyś 30 minut przed zaśnięciem wyłączyła to dziadostwo i zamiast tego wzięła do ręki książkę? Dowolną. Naprawdę nie ma tu znaczenia czy będzie to książka kucharska, kryminał czy jakieś romantyczno – erotyczne „arcydzieło” (chociaż wiem, że z tego ostatniego wyboru pan mąż byłby zadowolony). Wycisz się. Obiecuję, że już po tygodniu, może dwóch, zobaczysz kolosalną różnicę. A dokładniej – poczujesz ją rano, kiedy wstanie z łóżka nie będzie Ci się już tak bardzo (bo wiadomo, że troszeczkę musi) kojarzyło z masakrą podobną do tej kiedy zabierasz swojemu dziecku jego ulubionego lizaka. Dramat.

2

3. „JESTEM WDZIĘCZNA ZA…”

To naprawdę odmieni Twoją psychikę. Już nie raz o tym wspominałam, ale akurat ten punkt jest wart tego, żeby pisać o nim cały czas. Kup sobie zeszyt lub notatnik i codziennie wieczorem zapisuj co dobrego wydarzyło się w dniu, który właśnie się kończy: wygrałaś 1 zł w zdrapce, dziecko nie zrobiło rabanu w sklepie, ładnie układały Ci się włosy, a może Twój facet kupił Ci ulubionego batonika? Tak! Takie pierdoły mają znaczenie! Mało kto o tym w dzisiejszych czasach pamięta. Marzymy o 6 w totka, mieszkaniu za 3 miliony, aucie za 200 tysięcy i odchudzającej czekoladzie. Nie doceniamy, że tak naprawdę mamy wszystko co nam do szczęścia jest potrzebne. Po prostu zwyczajnie tego nie dostrzegamy.

4. DIETA.

Hahahah doprawdy to zabawne, że o tym teraz piszę, bo przecież (cytując faceta mojej przyjaciółki) aktualnie mam depresję i cukrzycę, ale… trzeba jeść warzywa i owoce! Zwłaszcza teraz! A jak nie całe owoce, to pić soki. Koniec kropka. Tu nie ma zmiłuj. Bez witamin włosy będą brzydkie, cera szara a cellulit będzie wielki niczym Kanion. Chciałabyś mieć kanion na tyłku? Nie sądze. Ja mam i mówię Ci: nie jest fajnie.

5. BADANIA.

Ok. Teraz zaczyna się ten poważny moment. Mam do Ciebie kilka pytań:

  • kiedy ostatni raz robiłaś badania krwi?
  • kiedy ostatni raz byłaś u ginekologa?
  • kiedy ostatni raz badałaś swoje piersi?

Nie wiem czy jest to bardziej przykre czy straszne, ale większość z nas nawet nie pamięta kiedy te rzeczy robiła.

Nie dbamy o swoje zdrowie. Nie mamy tego nawyku. Lecimy do lekarza (albo nawet i nie!) kiedy widzimy, że coś ewidentnie się dzieje. A wtedy zazwyczaj już jest za późno na szybką likwidację „szkód”. Wtedy dowiadujemy się, że jest źle, najgorzej, że jest mało szans…

Opowiem Ci coś…

Miesiąc temu byłam u ginekologa. Po prostu. Czułam, że powinnam, bo (to STRASZNE co teraz napiszę) po urodzeniu trzeciego synka, nawet nie byłam na kontroli u lekarza. Nie miałam czasu. Mąż całymi dniami pracował, ja sama z trójką dzieci, mieszkaliśmy wtedy jeszcze w Irlandii. Do tej pory nie rozumiem jak mogłam być tak skrajnie nieodpowiedzialna. Przez 2 lata nie miałam robionej cytologii. Przez 2 lata nie miałam badanych piersi, chociaż tutaj powiem Ci, że w tym drugim przypadku, tych lat było o wiele więcej.

Mam 30 lat, 3 dzieci, a tylko 2 razy w życiu badane piersi. Jak to możliwe?!  W tych czasach?!  Ginekolodzy zazwyczaj kompletnie nie interesowali się tym czy coś się z nimi dzieje, a ja badać ich nie umiem. Zwyczajnie nie potrafię. Czuję guzki, które tak naprawdę są gruczołem. Nie znam się, nikt mnie nie nauczył. Kiedyś poprosiłam lekarza (jakieś 10 lat temu), żeby pokazał jak to się robi: „proszę, tutaj jest instrukcja”, po czym wręczył mi ulotkę, z której nic nie zrozumiałam. Drugi raz nie chciałam pytać.

Podczas ostatniej wizyty, kiedy miałam pierwszy raz robione usg piersi (!!!), lekarz powiedział mi, że zazwyczaj je kobietom robił, ale od niedawna robi je prawie na każdej wizycie. Powód? Przyszła do niego kobieta w 34 tygodniu ciąży z guzem wielkości śliwki. Przyszła do niego, bo dwóch wcześniejszych lekarzy olało ją, bo przecież w ciąży nie warto się badać, bo to niemiarodajne.

Braster. Pisałam o nim ostatnio na Facebooku (o TUTAJ). Urządzenie, dzięki któremu żadna z nas nie będzie miała wymówki i w końcu weźmie swoje cycki w swoje ręce.

7

Braster to urządzenie, które pozwala, w domowych warunkach, zbadać swoje piersi pod kątem zmian w nich występujących. Koniec z wymówkami „nie potrafię”, koniec z „zapomniałam”, bo Braster dba także o to, żeby przypomnieć Ci o comiesięcznym badaniu!

Jak wygląda takie badanie?

Po pierwsze – należy wykonywać je między 3 a 12 dniem cyklu. A najlepiej 2-3 dni po skończonej miesiączce. Odpalasz dedykowaną aplikację, włączasz Braster.

Po drugie – należy wybrać odpowiednią matrycę – do wyboru są trzy, a każda  z nich odpowiada innemu zakresowi temperatur naszego ciała (w tym pomoże Ci aplikacja, którą łączy się z urządzeniem przez wifi) i założyć ją na urządzenie.

Po trzecie – oglądanie piersi. Nie, nie marudzisz „jest brzydka, obwisła i w ogóle pani z wczorajszego filmu miała ładniejszą”. Oglądasz i sprawdzasz czy nie wygląda inaczej, czy otoczka wokół brodawki nie zmieniła kształtu, czy na piersi nie pojawiły się dziwne nierówności.

Po czwarte – badasz pierś urządzeniem Braster.

Braster to wyrób medyczny, którego skuteczność została potwierdzona klinicznie.. Jest doskonałym uzupełnieniem mammografii i USG, o wiele bardziej wiarygodnym niż zwykłe badanie palpacyjne, które czasami wykrywa zmianę, kiedy rak jest już rozwinięty.

15 minut. A możesz uratować sobie życie.

Mówiłam: minimum wysiłku – maksimum efektu.

 

9

5

6

Zdjęcia: babamadom.pl


www.pdf24.org    Send article as PDF   

7 komentarzy

  • Dziękuję za ten post 🙂 serio. Zanim napisałam komentarz poszłam do łazienki oglądnąć cycki.

    A troche z innej beczki – używasz hybryd na paznokcie? semilac? jaki to kolor?.. jak było na blogu to przepraszam, nie doszukałam się.
    Pozdrawiam

  • Najbardziej podoba mi się punkcik 3. Może dlatego, że 1 mi nie wychodzi kompletnie, 2 stosuję od liceum, z 4 i 5 niby wiadomo a i tak jest jak jest. Ta 3 najbardziej, bo rzeczywiście wszyscy myślą o nowych butach, samochodzie, mieszkaniu. A nie doceniamy tych małych i tak naprawdę czasem niematerialnych rzeczy, które są dla nas tak ważne:)

  • Mam prawie 35 lat i raz wykonane USG piersi. To prawda, że podczas rutynowej kontroli lekarze nie rwą się do badania piersi, ciekawe dlaczego? Moje badanie piersi odbyło się na moją prośbę, raczej wszyscy ginekolodzy skupiają się na cytologii.

  • Z wodą to ja mam taki problem, że nie znoszę jej smaku, nawet z cytryną. To bym jeszcze przeżyła. Ale woda przelatuje przeze mnie jak przez sitko. Ledwie dokończę szklankę, muszę szukać toalety. Pół biedy, gdy jestem wtedy w domu…
    Co do wyciszania.. jest taki czas, kiedy jestem spragniona czytania i połykam książki. Ale jest czas, kiedy wolę zasypiać przed TV – właśnie to mnie wycisza i nie mam najmniejszych problemów z zaśnięciem. Dziwna chyba jestem 🙂
    Co do reszty zupełnie się zgadzam, najbardziej z myśleniem o pozytywnych aspektach minionego dnia, co sama praktykuję, traktując to jako swoistą modlitwę, oraz o samobadaniu. Chciałabym taki braster, nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Może poproszę Mikołaja 😀

  • Urządzenie wydaje się dość ciekawe, ale i tak trzeba się samemu przekonać jak działa w praktyce. Nie wiem czy to stosowne, ale może kiedyś będzie istniała możliwość wypożyczenia urządzenia tak jak to się robi z innymi medycznymi sprzętami.

Leave a Comment