Jazda na rowerze z dwójką dzieci – nasz największy hit tego roku! - Flow Mummmy
Uncategorized

Jazda na rowerze z dwójką dzieci – nasz największy hit tego roku!

Już dawno nic nie wzbudziło we mnie aż tylu pozytywnych emocji. Mało tego, jeszcze na żaden temat nie dostałam od Was, aż tylu pytań! W sumie nic dziwnego, sama do niedawna, nie wiedziałam, że jazda z dwójką dzieci na rowerze (naraz!) jest możliwa!

19

Większość z Was doskonale wie, że niedawno wróciliśmy do Polski po ponad dwóch latach (dokładnie 2,5 roku) mieszkania w Irlandii. O tym dlaczego, po co i jak, planuję zrobić osobny post. Nie jest też tajemnicą, że na początku byłam tutaj bez mojego M, który musiał dokończyć sprawy zawodowe – ja już nie chciałam wracać, i tak planowałam z dzieciakami zostać na całe lato 🙂

Czy było ciężko ogarniać rzeczywistość bez męża? Samej z trójką dzieciaków? Jak cholera. Gdyby nie dwie rzeczy, które codziennie ratowały mnie przed nerwicą, nie wiem czy bym wyszła z tej „bitwy” bez szwanku 🙂 Pierwszą „rzeczą” była moja siostra 🙂 O niej się rozpisywać nie będę, chociaż powinnam, bo kocham ją przeogromnie, i do tego w ogóle jest bardzo fajna 😀 Napiszę Wam za to o tej drugiej rzeczy, a mianowicie o rowerze 🙂 Nie przesadzam!

Przede wszystkim, gdybym wcześniej wiedziała, że jazda z dziećmi (liczba mnoga!) jest możliwa, to pewnie już dawno byście o tym czytały. Dlaczego tak późno się o tym dowiedziałam?! O tym, że samochód ułatwia życie, wie każdy. Ale o tym, że rower robi dokładnie to samo (a nawet więcej) już się nie pisze, czego kompletnie nie rozumiem!

Od zawsze uwielbiałam jazdę na rowerze. Wiecie, wiatr we włosach, biała sukienka, kwiaty w koszyku, te sprawy. Nie jestem jakimś freakiem, nie jara mnie kolarstwo, czy inne zawodowo-rowerowe sprawy, ale sam fakt jazdy na rowerze, mniejszego tyłka, swobody poruszania się, wzbudzał od zawsze we mnie mnóstwo pozytywnych emocji.

18

Niestety jak z każdym sportem, nawet tym wykonywanym tylko rekreacyjnie, trzeba mieć na niego czas! A ja tego czasu nie miałam, nic a nic! Zresztą same chyba zauważyłyście moją mniejszą aktywność na blogu, Facebooku, Instagramie. Nie to, żebym  coś zaniedbywała, w końcu założyłam firmę, pracować trzeba, ale jakoś tak psychicznie czułam, że to wszystko jest ode mnie dalej niż powinno. Ja kocham blogować! A tu czasu nie ma nawet na fajne zdjęcie na insta! Sport?! Kiedy?! Jak?!

W Polsce standardowo przytyłam (gdzie jesteś mój ładny brzuszku?!), ale i tak uważam, że mogło być gorzej (wszyscy emigranci, hehe, wiedzą, że w Polsce tyje się od samego powietrza, #potwierdzoneinfo), a to wszystko zasługa codziennych wycieczek z moimi dzieciakami! Na plusie zamiast 10 kg, są tylko 3 – nie jest źle!

Jako, że ilość pytań dotycząca tego „jak ty w ogóle dajesz radę jechać z dwójką?!” poraziła mnie doszczętnie, to postanowiłam zebrać 5 najczęstszych zadawanych przez Was i jak najlepiej na nie odpowiedzieć.

Mam ogromną nadzieję, że rozwieję Wasze wątpliwości, i część z Was skusi się na takie rozwiązanie. W ogóle chciałabym, żebyście wszystkie się skusiły, bo to tak zajebista sprawa, że aż słów mi brak! Zresztą mina Edka mówi wszystko:

12

1. „Czy jazda z dwójką dzieci jest wygodna?”

Bardzo! Tu największy problem sprawia pokonanie bariery strachu 🙂 Za pierwszym razem, ruszanie i zsiadanie, może nie jest przysłowiową „bułką z masłem”, ale też nie jest jakieś bardzo trudne. Duże znaczenie ma tu pomoc kogoś, kto wytłumaczy jak najlepiej to zrobić 🙂 Ja miałam szczęście, że wszystko wytłumaczył mi Maciej ze sklepu rowerystylowe.pl, pokazał „jak, co, gdzie i dlaczego”. Nie mówię, że nie da się na to wpaść samemu, ale z moją historią (kiedyś, wioząc jeszcze małego Fifka w tylnym foteliku, zdarzyło nam się wywrócić podczas ruszania – już wiem w czym tkwił błąd 🙂 ) wolałam, żeby profesjonalista dokładnie pokazał mi „krok po kroku” wszystkie czynności (jak małemu dziecku).

16

2. „Czy rower ma znaczenie?”

Raczej tak. Właśnie w tym tkwił błąd, który (oprócz mojego „sieroctwa”) zdecydował o mojej i Filipka wywrotce – rower był za lekki. Kiwał się na wszystkie strony, same posadzenie dziecka to był jakiś hardkor (musiałam biodrem przytrzymywać kiwający się rower, masakra jakaś). Teraz mam rower z marzeń (BATAVUS), który został dobrany specjalnie pod mój wzrost, a do tego jest tak stabilny, tak wytrzymały, że jeżeli zdarzy się jakiś wypadek (a jestem świadoma, że niestety jest to możliwe, bo sama po drodze nie jeżdżę) to z przyczyn niezależnych ode mnie. No i stopka (czyli „nóżka”)! Koniecznie dwustronna, montowana centralnie (popularnie nazywana „motocyklową”). Dzięki niej kompletnie nie mam problemu z usadzeniem chłopaków w fotelikach. Jej wytrzymałość to 80 kg, więc no stress. Rower stoi bez problemu już z nimi „na pokładzie”.

3

3. „Do kiedy można wozić dziecko w przednim foteliku?”

Jak to powiedział Maciej „do kiedy się mieści” 🙂 A tak na serio, to do 3 lat (a dokładniej 15 kg) – TUTAJ przeczytaj cały opis. Przyznam się szczerze, że kompletnie nie byłam do takiego rozwiązania przekonana. Byłam pewna, że nie będę nic widzieć, Teodor będzie mi przeszkadzał, i w ogóle nie poczuję tej „wolności” (haha) do której przywykłam podczas jazdy rowerem 🙂 Okazało się, że najchętniej obu bym tak woziła! Rowerek przedni to (uwaga! piszę całkiem serio!) nowa jakość jazdy z dzieckiem! Maluch jest tak zachwycony, Ty go widzisz, masz z nim kontakt, no po prostu rewelacja! Edziu nie rośnij mamusi, bo chciałabym cię tak zawsze już wozić! 😀

4. „Czy to napewno jest bezpieczne?”

Nie oszukujmy się, wypadek może się zdarzyć, ale ja osobiście wychodzę z założenia, że do takiego może dojść nawet przechodząc przez ulicę na pasach. Najważniejsze to minimalizować ich ryzyko. Trzeba zakładać dzieciom kaski, zapinać nóżki (oj to ważne!) w specjalne zapięcia i nie denerwować się, bo dzieci baardzo szybko to wyczują. Moje maluchy, na samo słowo „rower” dostają białej gorączki – oni to uwielbiają! Robimy średnio po 13-15 km w czasie jednej wycieczki. Nie wiem czy to dużo czy mało – moim zdaniem wystarczająco by chociaż odrobinę zmniejszyć swój tyłek, a dzieciom zapewnić mega rozrywkę. No i ten spokój. Ten brak kłótni, szarpania się, marudzenia. Chciałabym napisać, że jest jakiś minus, ale cholera no, nie widzę go! Uprawiasz sport, spędzasz czas z dziećmi, one nie marudzą, bo są tak zajarane. Czy może być lepiej?! Jak tak to piszcie, bo może nie znam jakiegoś sekretnego sposobu na przeżycie dnia z dziećmi 😀

7

5. „Gdzie kupić takie foteliki?”

Oczywiście najwięcej pytań było o fotelik przedni, bo tylni można kupić w zasadzie w każdym sklepie rowerowym. Ja postawiłam (za radą!) na foteliki marki Yepp. Są one wykonane ze specjalnej, antybakteryjnej „gąbki” – takiej samej której używa się w butach marki „Crocs”. Oba foteliki posiadają 5-cio punktowe pasy bezpieczeństwa, są lekkie, a ich montowanie jest dziecinnie proste – do tego przedniego potrzebny jest uchwyt (w zestawie), a do tylnego bagażnik w rowerze 🙂 Co ważne! Foteliki, przy mocowaniach, mają zamek na kluczyk – je naprawdę bardzo łatwo się montuje do roweru (i tak samo łatwo się je ściąga), dzięki czemu nie ma ryzyka kradzieży fotelika. Foteliki są dostępne (jak zresztą sam rower, kaski chłopaków i wszystko inne) w sklepie rowerystylowe.pl (Dziewczyny z Wrocka i okolic – koniecznie tam zajrzyjcie bo to miejsce jest przeboskie!).

1

14

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, to piszcie koniecznie 🙂

A TUTAJ znajdziecie cały filmik z naszej wyprawy do sklepu!

 


www.pdf24.org    Send article as PDF   

13 komentarzy

  • Mieszkam w Holandii, wiec ten rower nie jest dla mnie nowością, tutaj więcej rowerów niz samochodów i można spotkać się z różnymi modelami ułatwiającymi życie matkom… Sama będę musiała sobie kupić siodeleczko dla malca na kierownice, bo spodziewam się drugiego, a wszędzie smigam rowerem 🙂

  • Mieszkam w Holandii i jezdze z malymi na rowerze od czasu kiedy nauczyly sie siedziec. Tez bardzo polecam te krzeselka. Rower rowniez – jeden z lepszych rowerow dla mam. Ja jezdze na Gazelle Bloom – tez jest specjalnie przystosowany dla mam z 2 dzieci minimum i ma blokowana kierownice, zeby sie nie krecila jak sie wklada dziecko. Do tego torby na bagaznik New Looxs Jive zeby bylo gdzie wlozyc zakupy/kurtki/lalki/itp. I jest wypas.

  • „w Polsce tyje się od samego powietrza, ” no coś Ty! pierwsze słyszę bo my z mężem (znajomi którzy wrócili z emigracji też mieli podobne doświadczenia) tyliśmy od powietrza w Irlandii (pewnie do tej wilgoci napuchliśmy ;)) ja +15 kg, mąż +22, po powrocie (3 lata tam) w 4 miesiące ważyłam 4 kg mniej bez diety, mąż po pół roku zrzucił wszystko – całe 22 kg, też bez specjalnej diety, ale on bardziej aktywny jest jednak niż ja (koszykarz). Swoja droga ja chudłam nadal bo zaszłam w ciążę.. tak.. jak już mogłam jeść po kilku miesiącach spędzonych na rzyganiu, przybyło mi 7 kg, co zeszlo w kilka tyg po porodzie i ważyłam mniej niż przed wyjazdem do Irlandii! A jemy tu lepiej, zdrowo, korzystając z lokalnych produktów. Mam wrażenie, że tam, w Irlandii tyliśmy od wszystkiego. No ok trochę człowiek jadł na mieście więcej niż w Polsce ale jak taki syf na półklach w sklepach sprzedawali to wolałam już zjeść w restauracji..

    A w temacie rowerów – czy chłopaki, tzn ciężar nie przeważa roweru (w sensie nie buja Cie na boki?)? Bo tego najbardziej się obawiałam gdy zastanawiałam się nad siedzeniam na rower dla dziecka. Teraz ma juz 4 latka więc za późno ale tak na przyszłosć pytam…

    • buja jak on się buja 😛 czuć ciężar – nie mówię, że nie, ale nie giba się tak sam z siebie 🙂

  • Czaję się od pewnego czasu na ten „przedni” fotelik, co by moją roczną córę wozić i jestem do niego coraz bardziej przekonana, zwłaszcza teraz po Twoim poście:)

  • No tego to Ci ogromnie zazdroszczę. Muszę wykombinować jakiś uchwyt na psa i na wiosnę będę smigała 🙂

  • W marcu urodziłam córę i nie mogę się doczekać do przyszłej wiosny. Montujemy siedzisko i w trasę 🙂 przed ciążą uwielbiałam jeździć, ciąża były ciążą wysokiego ryzyka, więc darowałam sobie, a po porodzie trochę brak czasu (choć jakbym się spięła to ogarnęłabym sytuację). Za to na wiosnę, gdy już będzie ciepło, nie podaruję. Nie mogę się doczekać 😀

  • Jeździłam tak z dwójką dzieci przez 2 lata. Tylko rower miałam z poprzeczką – męski 🙂 Na tył zwykły fotelik dla większych dzieci, a z przodu fotelik na ramę WeeRide. Najpierw sadzałam córkę na tył, potem wsiadałam sama. Trzymając rower między nogami wsadzałam na koniec syna na fotelik przedni. Codziennie, łącznie ze wszystkimi dniami deszczowymi, śnieżnymi i mroźnymi woziłam ich tak do przedszkola. W tym roku jeżdżą już sami na swoich rowerkach 🙂 Dzielny 4-latek i dzielna 6-latka 😉 Baaaaardzo polecam. Dwójkę dzieci łatwiej mi się woziło, niż jedno z tyłu. Żadnych problemów ze złapaniem równowagi.

Leave a Comment