6 rzeczy, których nie wiesz o swoim dziecku - Flow Mummmy
DZIECI MACIERZYŃSTWO

6 rzeczy, których nie wiesz o swoim dziecku

My, mamy, myślimy, że znamy nasze dzieci na wskroś. Że wiemy o nich totalnie wszystko, jesteśmy w stanie przewidzieć każdy ruch, każdą myśl. Zapominamy, że często nie zauważamy płynącego czasu, tego, że nasze dzieci dorastają, że wciąż widzimy w nich maleńkie istotki, które dopiero urodziłyśmy – same, w bólach, krzyku i płaczu (przynajmniej ja). Chcemy chronić nasze dzieci, bo wciąż wydają się nam małe i bezbronne, a nie zauważamy, że często zamiast bronić je przed otaczającym światem – nie pozwalamy im się rozwijać.

57

Jestem mamą trójki dzieci. Za główny cel związany z wychowywaniem moich dzieci obrałam sobie niezależność. Po pierwsze – dla ich dobra, po drugie – z własnego lenistwa, a po  trzecie – dlatego, że nie mam trzech par rąk, nóg czy jakichkolwiek innych kończyn w nadprogramowej liczbie. Nawet gdybym chciała ich we wszystkim wyręczać, fizycznie jest to niemożliwe (chociaż gdy wspominam czasy, kiedy Teodorek był malutki, muszę stwierdzić, że nie rozumiem, dlaczego od męża nie dostałam żadnej nagrody za robienie 20 rzeczy w jednym czasie). To nie tak, że moje lenistwo osiągnęło poziom master i jedyne, na co czekam, to gotowanie przez dzieci obiadów, mycie podłóg i okien oraz pieczenie ciast (chociaż w sumie… dlaczego nie?). Ja po prostu chcę, że moi chłopcy wiedzieli, że czysty i szczęśliwy dom to nie jest wyłącznie zasługa rodziców (albo, nie daj Boże, samej mamy), lecz wszystkich domowników.

Rzeczy, których Twoje dziecko nie potrafi (a Ty myślisz inaczej)

Tak, tak, nie tylko ambitnym rodzicom zdarzają się takie „wypadki przy pracy”. Przez te rzeczy najczęściej tracimy cierpliwość i denerwujemy się. Nie rozumiemy, że nasze dzieci to… tylko dzieci.

1. Kontrola nad emocjami

Czy tylko mnie zdarza się mówić „Uspokój się” do płaczącego, zdenerwowanego dziecka? I nie mam tu na myśli pocieszania malucha, który upadnie, lecz ten moment, kiedy dziecko chce zjeść dziesiątego cukierka, a ja wiem, że to nie jest dobry pomysł. Są oczywiście dni, kiedy maluch stwierdza, że OK. Ale są też takie, kiedy z tego powodu w domu trwa trzecia wojna światowa. I nie ma znaczenia, że tłumaczysz, wyjaśniasz, przytulasz… Jest zadyma i koniec. To właśnie wtedy cedzisz przez zaciśnięte zęby „Uspokój się!”, jakby to miało w jakikolwiek sposób pomóc. Nie pomoże. Dziecku jest przykro, normalna sprawa. Ma prawo płakać, kiedy jest mu smutno. I ma prawo jeszcze nie kontrolować emocji. Tobie też się przecież to zdarza…

2. Decydowanie, co jest dla nich dobre

Dzieci wiedzą jedynie, czego chcą lub co im sprawia przyjemność. Jedzenie lodów przez cały dzień? Oglądanie bajek przez 12 godzin? Chodzenie nago? Jedzenie piachu na plaży? Spanie ciągiem 8 godzin? Zabawa kontaktem? No właśnie 🙂 Nie oczekuj zatem od malucha, który zobaczył ulubione cukierki, że bez problemu poczeka z nimi do obiadu. Tak robią tylko nieliczne dzieci. I to najczęściej nie nasze własne 🙂

3. Przewidywanie

Myślisz, że Twoje dziecko wiedziało o tym, że nie wolno malować po ścianach, zanim narysowało na jednej z nich wielką niebieską plamę? Sądzisz, że maluszek wie, że rozlewanie wody na podłodze może być niebezpieczne, bo można na niej się poślizgnąć? Nie wie tego, dopóki mu o tym nie powiesz. Dlatego właśnie tak ważne są rozmowy rodziców z dziećmi. One same sobie nie wymyślą, jak działa ten świat.

58

Rzeczy, które Twoje dziecko potrafi (a Tobie się wydaje, że nie)

Jest też druga strona medalu: rzeczy, których kompletnie się po maluchu nie spodziewasz, bo w Twojej głowie Twoje dziecko to wciąż maleństwo uczepione cycka lub butelki.

1. Zajęcie się samym sobą

To ważne, żeby dziecko potrafiło się samo bawić. Naprawdę nie musisz nad nim ślęczeć 24 godziny na dobę. Da sobie radę! Dzięki temu pozna siebie, pobudzi swoją kreatywność, będzie bardziej samodzielny. Pozwól mu się zamknąć w pokoju z zabawkami, zabrać ze sobą wszystkie miski i drewniane łyżki. Daj mu nawet worek ryżu, przecież po to masz odkurzacz, żeby go używać 🙂 Niech się bawi! Niech poznaje świat, niech uczy się, że czas spędzony w samotności też jest fajny. Zyskacie na tym wszyscy.

2. Sprzątanie

Wiesz, że mój półtoraroczny synek sprząta po sobie? Oczywiście nie zawsze, oczywiście nie wszystko, ale stara się. Gdy mu nie wyjdzie, to nie poprawiam go, lecz – uwaga! – robią to jego bracia. Jasne, że zdarza im się marudzić, ale wtedy im tłumaczę: „Skoro ja sprzątam niektóre rzeczy za Was, np. piorę i zmywam, to Wy możecie raz na jakiś czas pomóc sprzątać sobie nawzajem”. To działa. Nie zawsze, ale w zdecydowanej większości przypadków. Każdy z nich ma swoje obowiązki, które razem ustaliliśmy. Co mi pomaga w egzekwowaniu tego? Dwie rzeczy:

  • Karty obowiązków – to moja robocza nazwa na wydrukowane karty A4, które chłopcy mają powieszone na ścianach w swoich pokojach. Dzięki nim wiedzą, jakie mają codzienne zadania. Genialna sprawa! Takie karty mamy od tygodnia i póki co działają idealnie!  (na dole wpisu mam dla Ciebie niespodziankę 🙂 )
  • To, że większość rzeczy robimy razem – to nie tak, że oni sprzątają, a ja leżę wyluzowana na kanapie z serialem w tle. Sprzątam z nimi. Mają zaścielić łóżka? Wtedy i ja ścielę swoje. Odkurzają? Ja gotuję obiad 🙂

Na końcu wpisu zrobiłam takie karty specjalnie dla Was!

3. Robienie trudnych (w naszej ocenie) rzeczy

Wiesz, jak długo sama ubierałam Bruśka? Wstyd się przyznać! Pewnego dnia po prostu zapytałam: „Brusiu, ubierzesz się dzisiaj sam?” – i już. Po 10 minutach (tak, wiem, wieczność) stał przede mną chłopczyk, który co prawda miał odwrotnie włożone bluzę i spodnie, ale nie był goły! Wyciągnięcie naczyń ze zmywarki? Nawet Edek to potrafi. Nasze dzieciaki potrafią więcej, niż nam się wydaje. Wystarczy, że zamiast je wyręczać, poprosimy, by zrobiły coś same. Ich dumna mina, kiedy zrobią coś nowego? Bezcenna.

Nasze dzieci są o wiele mądrzejsze i bardziej samodzielne, niż sądzimy. To my, rodzice, w trosce o ich dobro, szczęście i bezpieczeństwo często zakazujemy im pewnych rzeczy. W imię czego? Bo tak łatwiej, szybciej… Mnie też zdarza się tak robić, i to zawsze z własnej wygody: kiedy się spieszę, a nawet kiedy mam zły dzień. Tak! Robię tak, bo jestem samolubna! Nie daję im wtedy wyboru, pospieszam, zabraniam… To nie jest wychowywanie, tak moje dzieci nie nauczą się życia. Powiedz TAK swojemu dziecku i pozwól mu się rozwijać.

43

Wiesz, jak jeszcze możesz pomóc dziecku w dorastaniu i odkrywaniu świata? Wejdź na stronę POWIEDZ TAK i zapoznaj się z dekalogiem Małgosi Ohme, która z zawodu jest psychologiem i psychoterapeutą dziecięcym. Małgosia stworzyła zasady, które mają pomóc rodzicom w wychowaniu szczęśliwych ludzi. Kto z nas o tym nie marzy? No jasne, że trudniej jest rozmawiać, tłumaczyć, zezwalać na pewne rzeczy. Nikt nigdy nie powiedział, że wychowywanie dzieci jest łatwe… Na szczęście chociaż z tym nie kłamali, bo żeby wmówić, że ciąża to sama przyjemność, to niektórzy skrupułów nie mają! 😛

49

51

46

48

47

Kliknij TUTAJ i wydrukuj karty obowiązków dla Twojego dziecka. Sami ustalcie obowiązki, powieście na ścianie (czy lodówce), a potem pamiętajcie (oboje!) o ich przestrzeganiu! :* Karty możesz wypełnić w dowolny sposób:

1. po lewej stronie wpisując obowiązek dziecka i codziennie wypełniając kratki naklejając odpowiedni kwadracik (za pomocą kleju, lub możesz ułatwić sobie zadanie drukując je na papierze samoprzylepnym)

2. po lewej stronie przyklej kwadracik z obowiązkiem, a codziennie w wybranym kwadraciku malujcie buźki/słoneczka, co lubicie

A jakie Ty masz zdanie na temat domowych obowiązków dla najmłodszych? Czy pomagasz swojemu dziecku pokonywać bariery? W jaki sposób pozwalasz mu na samodzielność?

Razem nauczmy się najlepiej wychowywać nasze dzieci. Uczmy się od siebie. To od nas, rodziców, zależy przyszłe szczęście naszych dzieci. Wszyscy to wiemy. To my, dzięki zaufaniu, trosce i wsparciu, możemy sprawić, że nasze pociechy nigdy nie będą się bały sięgać po własne marzenia. Przecież o to w życiu chodzi. Żeby wyjść ze swojej strefy komfortu, nie bać się, zaryzykować. Co zrobić, żeby częściej mówić „TAK” zamiast standardowego „NIE”?

52

56

45b

54

42


Free PDF    Send article as PDF   

13 komentarzy

  • Moja córa ma trochę ponad 9 miesięcy,więc na razie jeszcze sama nie za wiele zrobi,ale już jakiś czas temu dostała kubek niekapek do wody i soków i sobie świetnie radzi,czasem urządzając zabawy typu ” nazbieram sobie soczku z marchewki w buzi i potem wypluje na wszystko w około,wesoło bulgocząc” :). Sama też zje chrupkę,no i butelkę z mlekiem od jakiegoś czasu sama trzyma,może to póki co niewiele,ale daje jej trochę czasu 😉 A co do samodzielnej zabawy,to też uważam,że nie trzeba cały czas zabawiać malucha,mała potrafi czasem i ze 40 minut siedzieć,bawić się i gadać z zabawkami 🙂

  • Niekiedy robimy coś za dziecko, bo jest szybciej, ale masz rację, że czasami trzeba pozwolić dziecku na samodzielność, nawet jeśli czas wtedy stoi w miejscu, a Ty czekasz i czekasz aż skończy. Ja długo mojej córce podawałam obiadki sama, bo szybciej i mniej nabrudzone, ale ostatnio zmądrzałam i niech je sama i brudzi całą kuchnię, mamę i siebie – przecież zawsze sprzątnąć i umyć można – póki woda jeszcze za darmo 🙂 A z tymi kartami obowiązków to fajnie wymyśliłaś. Jak moja będzie starsza, to może też takie zrobię.

  • Nooo… z tym ryżem to samo sedno. Wczoraj sam wygrzebał torebkę i nie było dziecka ponad godzinę…. Dzisiaj sama mu dałam 🙂 a co niech się dziecko bawi 😛

  • Genialna kampania w ważnej sprawie! Jak nas się czepiali (starsi) o to, że dyskutujemy z dzieckiem o niektórych sprawach („wy decydujecie, ona musi zaakceptować”) albo, że każę dwulatce sprzątać swoje zabawki, czy wynieść brudne ubrania do kosza na pranie a nie zostawiać na środku pokoju.

  • Moja Zośka ma 20 m-cy. Obowiązkami to bym może tego nie nazwała, ale często pozwalam jej na różne rzeczy albo wręcz widzę jak sama wie, że coś należy zrobić. Przykłady? Zofka wie, gdzie jest w kuchni ściereczka (do rąk co prawda ale to nie szkodzi) i kiedy się pobrudzi albo coś rozleje/wywali to albo się w tym grzebie albo od razu sama biegnie po ściereczkę i robi co trzeba. Kiedy ja odkurzam to albo sama albo na moją propozycję bierze sobie jeżdżącą zabawkę i też udaje że odkurza (bo to lubi po prostu), a po drodze (zupełnie jak ja więc bawi mnie to bardzo i jeszcze bardziej jestem z tego dumna- że już wie że tak trzeba) – odsuwa każdy przedmiot. Lubi też ze mną wieszać pranie (chodzi dookoła ale też strzepuje rzeczy tak jak ja przed powieszeniem prania), wstawiać (włączanie pralki zdecydowanie idzie jej zbyt dobrze). I uwielbia biegać ze ściereczką. Tu znowu fajny patent jak muszę zetrzeć kurze i nie chcę żeby się czuła „porzucona” przez matkę na jakiś czas, to PROPONUJĘ – zawsze to podkreślam że proponują a nie nakazuję (to przecież jeszcze małe dziecko!) że może dam jej chusteczkę wilgotną (wiem też je lubisz do wszystkiego ;)) albo ściereczkę i robimy porządki razem 🙂 Ja skończę swoje szybciutko a Zofciś jeszcze pucuje swoje zabawki albo ścianę, albo co tam jej przyjdzie do głowy 😀 W sumie takich przykładów znalazłabym więcej. I jeszcze się pochwalę, bo myślę, ze jest czym 😉 W sumie odkąd zaczęła sama chodzić i kiedy udało jej się pierwszy raz otworzyć szafkę, w której jest kosz na śmieci to wyrzuca różne rzeczy. czasem znajdzie paproch (wytknie mi go pod sam nos :P) i sama wyrzuca, albo ja mówię, Zosiu idź tam wyrzuć papierek po swoim… i już leci zanim dokończę 😀 Ciekawe też wrzucanie do zlewu różnych pustych już naczyń – nie wszystkie są plastikowe więc kiedyś się to źle skończy, ale w takim momencie rodziców tylko duma rozpiera 😀 Pozdrawiam :* P.S. Flow strasznie Ci zazdroszczę tego fit – samozaparcia :/

    • Ale to jest właśnie ten pierwszy krok do posiadania obowiązków przez dziecko. Przecież ja też Edkowi jakiś kar nie wymyślam jak nie zrobi swojej „pracy”, ale wg mnie to są jego obowiązki i tak je nazywam, chociażby ze względu na jego braci, niech też wiedzą że sprawiedliwość istnieje, i nie tylko oni muszą sprzątać 🙂 Dzieci w pewnym wieku same rwą się do pomocy, a najgorsze co wtedy możemy zrobić to mówić „później, nie teraz, ja to zrobię, poczekaj”, bo szybciej, lepiej, itp. Ja kiedyś, zupełnie niechcący wpadłam w taki wir, że co chwilę robiłam coś za swoich chłopców, bo właśnie szybciej, lepiej. Po dwóch tygodniach się obudziłam, pomyślałam głośne „WTF?!” i wyluzowałam. Może mój dom nie jest tak czysty jak był wtedy, ale za to poczucie obowiązku moich chłopców urosło o 100%

    • super! i dziękuję! ja naprawdę uważam, że dzieci od małego powinno się uczyć, że obowiązki to naturalna rzecz. Wydaje mi się, że dzięki temu, w przyszłości, mniej ich dotknie np. problem prokrastynacji.

  • Oj mój Franio też ma chimery..np. wczoraj rozpętał batalię o to że soczek(330ml) nie zmieścił mu się do jego butelki(ok280ml).
    Co do samodzielności to Franio niedlugo skonczy 3latka i umie np. właczyc pralkę(oczywiscie płyn wlewam ja)z mala pomoca bo pokazuje mi na jaki program ustawic. A po skonczonym praniu wyciaga mokre rzeczy i zanosi do pokoju i sam wiesza(co prawda niedokonca mu to wychodzi ale jego duma i radosc w oczach ze pomogl mamusi jest bezcenna.
    Czytam Twojego bloga i z radoscia musze przyznac ze dzieki Tobie uswiadomilam sobie na czym polega maciezynstwo. Nie na ciaglym uslugiwaniu(oczywiscie oprocz meza bo on jak cos zrobi to od razu zaznaczam w kalendarzu na czerwono – swieto :-D) lecz na nauce zycia zeby jak najlepiej przygotowac dziecko do somodzielnosci i Ty wlasnie dajesz mi sile i nadzieje. Dziekuje Ci za to!

  • Tekst genialny! Muszę koniecznie zastosować w domu dla swojego 3 latka. Zaglądam czasami bardziej śledzę fb i insta ale jak już usiądę to kilka tekstów za jednym razem czytam i powiem tylko UWIELBIAM WAS chłopaki do schrupania. Jak byłam mała zawsze sobie mówiłam ze będę miała syna Teodora niestety mój mąż nie podzielił marzeń z dzieciństwa ;/ I jest Nikodem w planach drugie (po ciuchu mam nadzieje na drugiego chłopaka). Filmiki z mężem mistrzowskie!

Leave a Comment