"Co za cwana bestia!" - Flow Mummmy
DZIECI

„Co za cwana bestia!”

To prawda, tak mówię o swoich dzieciach. Nie moja wina, że tacy są! A może moja? Cholera, chyba zdecydowanie moja! Ale to dobrze, cieszę się, ciapami nie będą! Z drugiej jednak strony to ich cwaniactwo powoduje, że ja muszę być jeszcze lepsza w tym co robię. W byciu mamą i znajdowaniu czasu na cokolwiek innego.

Temat powielany na każdym blogu setki razy, na szczęście już zawsze będzie aktualny. Przecież dziecko się zmienia, rośnie, ma większe wymagania. Już go nie zadowoli byle chrupek czy gryzak. O nie nie! (oczywiście o Tedku mowa, Bruśka wciąż byle chrupek zadowala 😛 ). Teraz, by go zająć na dłużej niż 5 minut, muszę wymyślać co raz to nowsze sposoby, gadżety, akcesoria. Nie oszukujmy się – dziecko które staje się mobilne ma gdzieś większość rzeczy które mu podsuwamy pod nos. Ono pragnie przygód! Nowych wrażeń! Wyzwań! Taki Tedek jest niczym domowy Bear Grylls – sam chce wszystkiego spróbować, wziąć, zjeść (!), dotknąć. SAM! I gdzieś ma to, że Ty nie masz już siły po raz setny odciągać go od kabli czy regałów. Nie interesuje go krzesełko i miliony zabawek które mu położyłaś na dywanie. Pfff. Jak będzie chciał to przecież sam sobie weźmie. Czas to przyznać: dziecko, w okolicach roku, ma totalnie gdzieś Ciebie i Twoje pomysły na zajęcie go chociaż przez chwilę. Na szczęście, mimo zmęczenia, niedospania, przejedzenia (to u mnie! haha), bywamy mądrzejsze od naszych dzieci i mamy przebłyski geniuszu. I właśnie wtedy znajdujemy ten magiczny sposób by mieć chociaż 15 minut „na cokolwiek”.

1. BUŁKA. Chrupki to przeżytek. Poważnie. Są za małe, znikają w ciągu minuty, a ja już mam dość gotowania obiadów w 5 ratach (bywa i tak). Bułka zajmuje dziecko na trochę dłużej, przy dobrych wiatrach i wzmożonym głodzie, nawet na jakieś 7-8 minut! (no jasne, że liczę!)

2. PUDŁO Z ZABAWKAMI I to nie z byle jakimi. No błagam. Przecież to wybredne (domniemam, że po matce). W pudle, i to oczywiście takim odpowiednich rozmiarów, muszą się KONIECZNIE znaleźć: klamerki do bielizny (dużo klamerek do bielizny!), wóz strażacki, kawałek bułki (serio!), smok LAMAZE, drewniana łyżka, książeczka o autach, piszczące jajka (poważnie). To jest zestaw MUST HAVE moje dziecka. Dzięki niemu mogę usiąść. Bez ściemy, w normalnych warunkach przecież nie siadam zbyt często!

3. BRACIA. Bez braci Edka bym sobie w ogóle nie poradziła! Może i jęczą, i są wymagający, ale zajmą go lepiej niż cokolwiek! 🙂 A już bitwa na poduszki w wydaniu Fifka to jest coś przez co Tedek sika ze śmiechu. Nic nie go tak nie rozśmiesza! Bo wiecie, żaden rodzic przecież nie robi sobie drugiego czy trzeciego (z czwartym to już nie wiem 🙂 ) dziecka dla siebie! To się robi dla naszego pierwszego smroda!  😀

A ponieważ  niestety nie jestem „wszystkowiedząca”, proszę Was o rady czym go jeszcze mogę zająć. Taki maluch ma naprawdę jakieś zwiększone wymagania! Starszym dzieciom wystarczy włączyć bajkę (na topie od niedawna „Masza i Niedźwiedź”) i tyle. Ciepła kawa gotowa! A z tym małym marudą? No dramat!

Druga sprawa: chcę Was serdecznie zaprosić na fantastyczne konto Instagramowe: @malibohaterowie. To właśnie od nich Tedek dostał fantastyczne zabawki LAMAZE. Jestem pewna, że znacie je doskonale! Ja przerabiałam je już z Bruśkiem i wtedy także spisywały się idealnie. W sumie, z Bruśkiem wciąż spisują się na medal! Nie wiem jak to możliwe, ale działają, jak mało co! (nie jestem zwolenniczką zabawek, dziwnie to brzmi, ale moje dzieci mają ich niewiele jeżeli chodzi o rodzaje, nie kupuję im każdej nowości, nie czuję takiej potrzeby i nie chcę, żeby i oni ją czuli, dlatego jaram się jak wariat, kiedy widzę, że coś ich realnie cieszy i nie leci w kąt po dwóch dniach zabawy).


www.pdf24.org    Send article as PDF   

34 komentarze

  • Stare zepsute telefony oddaliśmy córce, z racji tego że uznajemy zasadę że dzieci prawdziwymi telefonami i pilotami się nie bawią- bo to nie zabawki. A od małego strasznie mocno ją kręcą, może dlatego że czarne a może dlatego że zakazane, albo jedno i drugie 😉

  • Grubkiego zajmują na dłużej moje kosmetyki. Tusze,cienie,eyelinery
    Większość mam pogubione i maluje się tym co aktualnie znajdę. Zabierz mu pomadke-zadyma gwarantowana. Nawet miałam pomysł kupić mu takich tanioszek tylko dla niego:) Ciuszki też go zajmują i potrafi długo robić przegląd fatalaszkow. Aż strach pomyśleć w jakim kierunku idą zainteresowania…

    • jesteś pierwszą osobą która pisze coś takiego! a gdzie! on MÓJ! MÓJ!!! 😀

  • U nas działały jeszcze plastikowe butelki po wodzie. Nie było dziecka nawet pół godziny:-p

  • U nas sprawdzają się kolorowe plastikowe miseczki, którymi bawi się na podłodze + plastikowa łyżka służąca jako pałeczki do bębenków (miseczek) :). Kupiliśmy też ostatnio prawdziwy bączek (takim bawiłam się w dzieciństwie, nakręca się go i wtedy on sam kręci się w koło) – zabawa na całego. Możesz też spróbować kolorowe cymbałki :). U nas wygrywa wszystko, co gra :).

  • W naszym przypadku idealnie sprawdzają się rożnego rodzaju breloczki z guziczkami, piloty od bramy, piloty od tv (wyjęte baterie) a jak jest gorąco to idziemy do ogrodu daję Kostkowi (20miesięcy) rożnej wielkości wiadra wypełnione do połowy wodą, wtedy mam dla siebie nawet godzinę, tyle czasu zajmuje mu przelewanie wody z jednego wiadra do drugiego. Na mniej więcej 20 minut zajmuje go rownież wrzucanie kamieni do fontanny, ale taka zabawa ma skutki uboczne -muszę te kamienie raz na jakiś czas powyjmować żeby miał co wrzucać:-D

  • Post idealny dla mnie. Jestem na tym samym etapie co Ty Flow Mummy! Nic nie można zrobić! Dzieć chciałby żeby z nim siedzieć na podłodze i patrzeć jak się bawi. Jak tylko wstaję jęczy albo lezie za mną i wspina mi się po nogach. Także powielam prośbę i proszę o złote rady! 🙂

    • taaaak! byle patrzeć! masakra! nawet zamknąć oczu nie można na 3 sekundy. SIEDZIEĆ I PATRZEĆ! szok!

      • zgadzam się, mój to jeszcze po mnie przyjdzie i pokazuje nawet gdzie mam usiąść haha a jak chce zebym go lapala jak do mnie biegnie to mnie ciagnie na dol ze mam kucac wyciaganac rece i na niego czekać 😀

  • Kosmetyki w koszyczku, kosmetyczce…narzędzia kuchenne: sita,pędzelek, trzepaczka…mamy półkę nad łóżkiem taka wzdłuż ściany na kawę czy książkę, ustawiam rządem zabawki i młoda ściąga…stara klawiatura od kompa

    • oczywiście, że reklamy będą. co prawda nie rozumiem dlaczego kogoś boli, że zarabiam na tym co kocham robić, ale ok… niech będzie. reklamy były i będą. Tyle w temacie..

      • Ok ja rozumiem ale to już zaczyna być żenujące, w każdym poście reklama a nie obiektywny wpis ..i tak już teraz wszędzie. Ja chciałabym kupić i wypróbować coś co Ty faktycznie kupiłaś za własne pieniądze i co polecas. Za dużo poprostu tych reklam, czasami czuje się jak bym oglądała tv i wszechobecne reklamy

        • w ciągu miesiąca były dwie 🙂 także tu Cię ciut poniosło. nie reklamuję nic czego bym nie kupiła. Akurat lamaze znam od ho ho ho czasu 🙂 proponuję zerknąć w zakładkę polecam, i tak są wpisy z rzeczami które lubię i które kupiłam SAMA (bo przeciez reklama to ZŁO)

  • U mnie rzadzi odkurzacz! Jak juz nic nie pomaga to wyciagam odkurzacz i mam dziecko z glowy na jakies 10-15 minut.
    Pomagaja tez gazetki reklamowe ze skrzynki, ale do tego musze mu dac smoczek bo inaczej je zjada, wiec to takie troche strzelanie sobie w kolano (ten smoczek).
    Ostatnio super zabawka jest wanienka, bo ma naklejonego hipopotama i inne takie. I to jest podobno (wg Kuby) mega smieszne.
    Do tego miski plastikowe (im wieksze tym lepsze) no i pralka, koniecznie otwarta zeby moc do srodka glowe wlozyc.
    Musze dac mu klamerki, na pewno mu sie spodobaja 🙂

  • U nas sprawdza się domek z little tikes. Ma otwierane okna, drzwi, skrzynkę na listy i miejsce na wrzucanie piłeczek. To jest pierwsza zabawka, którą synek potrafi się długo bawić 😉 Ostatnio odkryliśmy też fasolę, która lubi oczywiście rozrzucać, ale przynajmniej jest zajęty na kolejne 15 min 🙂

  • Wieszanie prania – połóż na podłodze kosz z praniem i zabawa na conajmniej 20 minut gotowa 😀 kiedy już powiesisz wszystko to młoda ściąga ciuchy z suszarki i zabawa trwa dalej… tutaj już gorzej bo to syzyfowa robota, ale lepsze to bo siedzi unieruchomiona a ja nie muszę ganiać za nią czy czołgać się pod stołem 😀

    • U nas to samo 🙂 Lubi też „pomagać” robić porządki w szafie i „odkładać” do kartonu jego za małe ciuszki 😉

  • Lubie te Twoje wpisy 🙂 Sa naprawdę bardzo klimatyczne oraz oryginalne. Posiadasz ogromny talent do pisania, powinienes go jeszcze zaczac rozwijac, a wtedy naprawdę wiele osiagniesz 🙂 jestes jednym z moich ulubionych blogerow, mam nadzieje, ze jeszcze dlugo dane mi będzie czytac Twoje wpisy, bo są naprawdę swietne 🙂

  • a co do zabawek Lamaze szukałam i albo jestem ślepa albo nie wiem ale nie umiem znaleść gdzie te ‚robale’ itp mozna kupic? 😀 chodzi mi o sklep stacjonarny 😉

    • Bywają też w Tesco. A ostanio kupiłam właśnie motylka w małym sklepiku z zabawkami, nie w żadnej sieciówca. W sumie to wszędzie ich pełno.

  • młotek wydający zabawne dźwięki to zakup w granicach 20 zł, a jest niezastąpiony, gdy muszę zająć czymś małego przez kilka minut 😀

    • no błagam Cię, u nas już się znudził hahaha wpychałam go w łapy co 3 minuty, więc miał prawo 😛

  • Junior ma niespełna 10 msc ale chrupki ani nawet bułki to juz nie to.. w razie zębów czy zwyczajnej nudy, dotychczas, zawsze skuteczne okazuje sie natura 😉
    jak jojczy biorę koc (albo i nie – oj ja nie dobra), rozkładam mu parasol nad lepetynka i sadzam na trawie. dobra godzina minie zanim sobie przypomni o swiecie. oglada trawę – przy okazji ja wyrywając a i jedząc czasem, patrzy na robaczki (nie widziałam ale na 99% sa w ogrodzie jakies szkodniki) i dziecka nie ma. i na nic te zabawki leżące obok. ma swój świat. nothing box. ‚ i prosze mi nie przeszkadzac’ !

  • U nas sprawdzają się oczywiście klamerki i kosz na pranie, w którym siedzi i bawi się klamerkami. Uwielbia miski, garnki, łyżki drewniane lub plastikowe i zakretki od słoików, które bardzo hałasują. Na długo zajmują go klocki lego duplo- ja buduje mu wieże a on tak długo się męczy aż zepsuje i pół godziny dla mnie 🙂

Leave a Comment