Wywiad z FLOW... Monika Sochacka / Anna Skura - Flow Mummmy
Wywiad FLOW

Wywiad z FLOW… Monika Sochacka / Anna Skura

Dzisiaj dwie blogerki. Obie piękne i obie cholernie motywujące. Enjoy!

 

MONIKA SOCHACKA / synek-mukolinek.pl

Jest Mamą, maratończykiem, blogerką, pasjonatką motorów i tatuaży, żoną a przede wszystkim jest cholernie inspirującą kobietą.

28.09.2014. r przebiegła swój pierwszy w życiu maraton. Cholernie jej tego zazdrościłam. Spełniła jedno z moich marzeń! Na co dzień jednak jest przede wszystkim mamą cudownego Brunka (to właśnie jej podprowadziłam pomysł na imię dla Grubkiego 😛 spoko… najpierw zapytałam 🙂 ).

motht

Ktoś mógłby pomyśleć „jedno dziecko? no to ma czas”. Yhyym. Tyle, że Brunio jest dzieckiem chorym na mukowiscydozę. Wymaga szczególnej opieki, diety, codziennych inhalacji i drenaży, podawania leków.

Monika jest dla mnie nie tylko wzorem jeżeli chodzi o bieganie. Jest dla mnie wzorem Matki która mimo cholernych trudności nie zapomniała o czymś co też jest bardzo ważne. O sobie.

Nie zrezygnowała z samotnych wyjazdów na koncerty, zloty motocyklowe. To jej życie, jej miłość! Więc jak mogłaby to zostawić? Chociaż to też w dużej mierze zasługa jej męża Czarka – razem codziennie stawiają czoła chorobie syna, razem spełniają swoje marzenie o szczęśliwym życiu.

Ale do rzeczy 🙂 Monika też ma coś do powiedzenia w kwestii biegania 🙂

Pamiętasz dzień w którym pierwszy raz po porodzie ubrałaś buty i po prostu poszłaś pobiegać?

To było zdecydowanie zbyt późno bo dopiero około roku od urodzenia Syna. Będąc w ciąży nie mogłam się doczekać powrotu do biegania. Niestety, ze względu na ciężkie początki macierzyństwa i fakt, że Bruno urodził się chory na mukowiscydozę, musiało minąć trochę czasu zanim odnalazłam się w nowej rzeczywistości i poukładałam wszystko na tyle, żeby zacząć myśleć o swoim hobby. Dopiero zbliżający się koniec roku uprzytomnił mi jak bardzo się zaniedbałam na tym polu… Okropnie przytyłam, byłam sfrustrowana i czułam się ze sobą źle. Bylo mi ciężko tak po prostu wyjść i zacząć praktycznie od początku. Pamiętam, że zbierałam się kilka dni. Nie było mi łatwo. Do biegania musiałam schudnąć, byłam za ciężka.

Jak wspominasz pierwszy biegowy miesiąc? Co najbardziej dawało się najbardziej we znaki młodej mamie?

Najciężej było wyjść z domu. Biegać zaczynałam w zimie, krótkie dni, chłód. Zmęczenie po całym dniu opieki nad dzieckiem, domem dawało się we znaki. Ciężko było mi też czasem, kiedy Mąż usypiał Synka, ja stałam już ubrana w drzwiach a dziecko zaczynało płakać. Wahałam się czy wyjść, oczywiście chciałam koniecznie pomóc Mężowi, mając w głowię myśl, że na pewno przy mnie się uspokoi. Jednak wiedziałam, że beze mnie równie dobrze sobie poradzą a ja naprawdę potrzebuję chwili dla siebie. Wyszło to nam wszystkim na dobre. Ja korzystałam z biegania a Mąż i Syn umacniali swoją więź, dzięki czemu dla Bruna nie ma różnicy, czy zostaje z Mamą czy Tatą.

Czas – my matki cierpimy na jego totalny brak, jak Ty sobie z tym radzisz?

Cały dzień poświęcam dziecku i domowi. Czas dla mnie to chwila kiedy Bruno ma drzemkę w ciągu dnia i wieczór kiedy już śpi. W ciągu dnia włączam filmiki na youtube lub płyty dvd i ćwiczę przed telewizorem a wieczorem kiedy Mąż wraca z pracy i przejmuje opiekę nad Brunem, ja wychodzę biegać lub jadę na siłownię. Po powrocie z biegania gotuję obiad na następny dzień. Odpowiednia organizacja czasu to klucz do sukcesu. No i oczywiście odpowiednia motywacja. Ja wysoko postawiłam sobie poprzeczkę w tym sezonie – postanowiłam przebiec maraton. Naprawdę wzięłam to sobie za punkt honoru i trenowałam systematycznie, mimo gorszych momentów udało mi się osiągnąć cel. Ukończyłam 36. Maraton Warszawski, przy okazji od stycznia schudłam 15 kg.

Maraton – moje marzenie, co możesz poradzić takiej osobie jak ja (której organizm tak naprawdę na nowo zaczyna uczyć się wysiłku fizycznego) która chciałaby w przyszłości ukończyć jakiś długodystansowy bieg? Konkretny trening? Dieta?

Dieta to podstawa. Najlepiej mądrze rozpisana, 5 pełnowartościowych posiłków o stałych porach i oczywiście posiłki okołotreningowe. Treningi do maratonu są wyczerpujące i ciężkie, organizm musi mieć siłę. Każda osoba trening powinna mieć dopasowany indywidualnie, podobnie jak dietę. Jeśli jednak nie mamy możliwości korzystania z fachowej pomocy, możemy poszukać grup biegowych w okolicy i trenować z nimi, podpytać bardziej doświadczonych biegaczy, korzystać z porad na stronach internetowych poświęconych bieganiu, czytać fachową literaturę. Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, że maraton to naprawdę poważny dystans, wyczerpujący organizm. Należy poświęcić dużo czasu na przygotowania, nie śpieszyć się. Zacząć od krótkich dystansów, wziąć udział w biegu na 5 km potem 10 km, stopniowo zwiększać dystans. Samo bieganie również nie wystarczy, by ukończyć maraton. Polecam ćwiczenia tzw. core stability czy inne dyscypliny sportu np. pływanie, rower.

Co na co dzień daje Ci bieganie?

Pozytywne zmęczenie. Paradoksalnie w tym zmęczeniu znajduję odpoczynek. Relaks dla ciała i duszy. Poczucie, że robię coś tylko dla siebie, dla zdrowia, kondycji.
Ten moment, kiedy biegnę jest tylko mój. Podczas długich, spokojnych wybiegań mam czas na refleksję, słucham muzyki, e-booków. Dostrzegam zmieniające się pory roku, zielone wiosenne łąki, zachwycam się letnim, rozgwieżdżonym niebem, obserwuję puste, mokre ulice po burzy, jesienny las, słucham jak pod stopami układa się śnieg, wciągam nosem ostre, zimowe powietrze….oddycham głęboko, dotleniam organizm. Odpoczywam.
Kiedy wychodzę na trening interwałowy, jestem cała bieganiem. Skupiam się na oddechu, czasie, odległości. Męczę się i ledwo dociągam do końca. Myślę sobie, że nie dam rady tego dokończyć. A kiedy jest już po wszystkim czuję ogromną satysfakcję. Znów udało mi się wyjść poza strefę komfortu. Zrobić krok do przodu. Bieganie, sport daje mi siłę. Nie tylko dlatego, że moje ciało robi się mocniejsze, sprawniejsze. Przede wszystkim daje mi siłę do stawania czoła codzienności. Do opieki nad chorym dzieckiem, użeraniem się z obowiązkami – domowymi i nie tylko. Czuję, że przestaję zadręczać się głupotami, moje myśli stają się jaśniejsze.

Rady dla mamy która chciałaby zacząć biegać. Jak to jedna z nich napisała „co mam zrobić, żeby nie paść na pierwszym zakręcie” 🙂

Jeśli chcesz biegać, po prostu to zrób! Załóż porządne, wygodne buty ( do biegania najlepiej wybierać rozmiar większe – nie obijesz sobie palców ), ubierz się lekko ( w zimie tak, żeby po wyjściu z domu na dwór było Ci trochę chłodno – organizm szybko się rozgrzewa, zadbaj o głowę i ręce! Najszybciej się wychładzają!). Zacznij spokojnie! Jeśli nie możesz biec ciągle, zanim się zasapiesz, umordujesz i zrazisz do dalszego biegania, przejdź do marszu. Kiedy odpoczniesz podbiegnij znów. I tak na zmianę. Nie przejmuj się, jeśli uda Ci się przebiec tylko 100 metrów! Każdy od czegoś zaczynał! Nie narzucaj sobie zbyt dużego tempa ani nie myśl o kilometrach. Na początek wyjdź na 30-40 min, potem godzinę. To ma być przyjemność, na wyścigi przyjdzie czas! Wyciągnij ze sobą koleżankę, Mamę, będzie Ci raźniej, pogadajcie sobie w trakcie takiego biegania. To, że będziecie swobodnie prowadzić rozmowę będzie oznaczać, że biegniecie dobrym dla siebie tempem ( tzw. konwersacyjnym). Ciesz się z biegania! Ostrzegam, to strasznie wciąga!

 

ANNA SKURA / what-anna-wears.blogspot.com

 

Mamą jeszcze nie jest, ale so what? Jest piękna, młoda, prowadzi świetnie prosperujący blog w którym połączyła miłość do mody i do biegania. Swoje życie dzieli między Polską a Marokiem. Ideał? No ba!

anna

Rok temu przebiegła Pani swój pierwszy maraton. jakie to uczucie? To coś na co faktycznie warto pracować tyle czasu?

Uczucie, które przeżyłam wtedy jest nie do opisania. To moment, w którym wiesz, że zrobiłaś coś wyjątkowego, coś co nie jest dane każdemu. Jest to, nie ukrywam, bardzo ciężka praca, ale satysfakcja na mecie jest tak ogromna, że można góry przenosić! Wszechobecne endorfiny, radość i niezwykła duma oraz świadomość, że skoro pokonałam własne słabości, stoczyłam walkę z samą sobą, teraz już nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Maraton dla mnie to nie tylko sukces sportowy, ale też wygrana w walce o swoje marzenia.

Od czego dokładnie zaczęła się Pani przygoda z bieganiem?

Chyba nie było u mnie takiego momentu przełomowego. Nie mogę pochwalić się żadną wielką metamorfozą np. że dzięki bieganiu schudłam 30kg. A szkoda, bo to zawsze jest takie spektakularne. 2 lata temu zaczęłam biegać z aplikacją Endomondo i myślę, że to możemy wziąć za początek mojej biegowej przygody. Potem był pierwszy bieg na dyszkę- Bieg Powstania Warszawskiego… a potem co raz dłuższe dystanse i kolejne wyzwania.

Trochę teorii: co powinna zrobić początkowa biegaczka, żeby nie zniechęcić się po pierwszym treningu (kobiety niestety często rozpoczynają przygodę z bieganiem od postanowienia „40 min biegu dziennie” co z góry jest skazaniem siebie na porażkę)?

Na pewno fajnie jest mieć postanowienia. To zawsze w jakiś sposób nas motywuje. Oczywiście o ile te postanowienia szyte są na miarę naszych możliwości. Na początku ważne jest by postawić sobie cele i szczerze odpowiedzieć sobie na pytania : dlaczego chce zacząć biegać? Czy aby schudnąć, czy lepiej się czuć a może chcę przebiec maraton? Bo jeśli chcemy biegać tylko dla lepszego samopoczucia i dobrej kondycji to i 15 min dziennie nam wystarczy. Szukajmy też dodatkowej motywacji, bo na nią zawsze jest deficyt. Na przykład gdy pada deszcz czy jest zimno, może nam pomóc fakt, że umówiłyśmy się na wspólne bieganie z przyjaciółką. Na pewno będzie nam głupio odwołać, bo wyjdziemy na niekonsekwentne. Zawsze też powtarzam, że nic kobiety tak nie motywuje do biegania i aktywności fizycznej jak nowe, kolorowe buty, które aż krzyczą do nas „wypróbuj mnie”. Bo chyba zawsze przyjemniej ćwiczyć w takich, niż w szaro-burych starych adidasach czy dresie.

Poleca Pani jakiś konkretny program treningowy dla początkujących?

Tak jak wspomniałam wcześniej, plan treningowy musimy dostosować pod cele jakie chcemy osiągnąć. Wiadomo, że mój będzie inny od początkujących biegaczek, które chcą biegać dla zachowania kondycji i szczupłej sylwetki. Internet jest tak doskonałym narzędziem, że każda z nas bez problemu znajdzie tam program treningowy dla siebie.

Po jakim czasie stwierdziła Pani, że bieganie to jest „to”, coś co Panią w jakiś sposób określa, dzięki czemu się Pani spełnia?

Myślę, że przebiegnięcie pierwszego maratonu było takim momentem przełomowym w mojej biegowej historii. Bieganie było zawsze fajne, ale chyba wtedy, gdy zdobyłam ten swój wymarzony cel, nie odhaczyłam go po prostu na liście, tylko pozwoliłam mu rozwijać się dalej. Wymyślać kolejne wyzwania i biegowe projekty. Wtedy dodałam, wówczas tylko do bloga poświęconego modzie, również tematykę poświęconą bieganiu. I ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu odkryłam w tym temacie wielki potencjał i ogromne zainteresowanie moich czytelniczek.

Rada dla kobiet które chciałyby zacząć biegać, ale uważają, że nie mają czasu (typowy problem kobiet) 🙂

Im więcej jest w życiu obowiązków im bardziej zapełniony jest dzień, tym łatwiej znaleźć tam czas na inne aktywności. Jeśli siedzimy w domu bez większych obowiązków bardzo trudno nam się zmotywować. A bieganie uczy dyscypliny. Za to sobie je bardzo cenię.

__________________________

Mam nadzieję, że już nikt z Was nie ma wątpliwości, że warto. Jeżeli tylko się chce można osiągnąć wszystko!

THE SKY IS THE LIMIT!

 


www.pdf24.org    Send article as PDF   

5 komentarzy

Leave a Comment