Wywiad z FLOW... Agnieszka Stein. - Flow Mummmy
Wywiad FLOW

Wywiad z FLOW… Agnieszka Stein.

Zna ją doskonale większość Mam. Jeżeli nie, to mam nadzieję, że ten wywiad chociaż trochę przybliży Wam jej osobę.

a.stein

 

Kobieta która pomogła już wielu rodzinom. Mama która otwiera oczy, pozwala spojrzeć na dziecko jak na drugiego człowieka. Niby logiczna sprawa, ale często w natłoku codziennych obowiązków i zajęć, totalnie zapomniana. O sobie pisze: „Jestem psychologiem. Od 1999 roku pomagam dzieciom i ich rodzicom radzić sobie w różnych sytuacjach.”. Autorka dwóch cudownych książek, które (jak kiedyś jakaś mama trafnie zauważyła) „powinny być rozdawane w trakcie wypisu ze szpitala”. „Dziecko z bliska” i „Dziecko z bliska idzie w świat” to poradniki dla rodziców dla których wychowanie w duchu Rodzicielstwa Bliskości jest tym właściwym. Mi bardzo pomogły, dzięki nim przede wszystkim stałam się spokojniejsza, a dzięki temu moje dzieci szczęśliwsze.

Pani Agnieszko, jest Pani w tym momencie jedną z najbardziej znanych psychologów pomagającym dzieciom i ich rodzicom. Jest Pani również jedną z głównych propagatorek Rodzicielstwa Bliskości w Polsce. Chciałam zapytać w jaki sposób pomaga Pani rodzicom w rozumieniu ich pociech, bo domyślam się że rodzice się do Pani zgłaszają już w sytuacjach kryzysowych.

Dla każdego sytuacja kryzysowa jest czymś innym więc rodzice przychodzą z różnymi kłopotami. Staram się wesprzeć ich w tym, żeby zaufali sobie i dziecku, i lepiej rozumieli jego zachowanie. 
Rozmawiamy o tym, o co chodzi dziecku, z czym ma kłopot, jak mu pomóc w jego trudnościach. Rozmawiamy też o tym, jak rodzice mogą zadbać o siebie.
A co z rodzicami którzy wychowują dzieci wg „starych metod” (mam na myśli słynne „nie bo nie”), w jaki sposób udaje się Pani ich przekonać do RB?
Nie przekonuję ich. Rozmawiamy tak samo, o tym jak rozumiemy zachowanie dziecka i o tym, co działa a co nie. To decyzja rodziców czy przekonuje ich to, co ja mówię.
Pisze Pani, że „do wychowania dziecka potrzeba całej wioski”- zgadzam się z tym całkowicie, niestety życie wygląda tak, że często my Matki jesteśmy pozostawione same sobie. Prywatnie mieszkam w Irlandii, z dala od rodziny, z mężem pracującym do późnego wieczora. Jak się w takim przypadku ustrzec od „szaleństwa” związanego z dziećmi? Zgadzam się, że dzieci z natury są dobre i nie chcą nas dorosłych denerwować, ale spędzając z kimkolwiek 24h na dobę ma się czasami go po prostu dość. Co wtedy? Powinnyśmy się biczować za chwile słabości?
To nie matki są pozostawione same sobie. Jedne matki wkładają więcej zaangażowania w to, żeby mieć dobre relacje z innymi dorosłymi a inne uważają, że to nie jest takie ważne. Albo mają trudność, żeby to zrobić, bo nie mają takich kompetencji. Więc ja tylko mówię, że to jest ważne. Że jak ktoś jest 24h na dobę to po prostu nie da rady, żeby nie miał dość.
Trzeba sobie stworzyć wioskę, jeżeli się jej nie ma. Teraz tak po prostu jest, że to się samo nie dzieje.
Przeczytałam Pani książki (obie, z racji dzieci w różnym wieku) i chociaż uważam, że są fantastyczne i jak kiedyś przeczytałam „powinny być rozdawane w szpitalach w dniu wypisu do domu matki z noworodkiem”, to brakuje mi w nich spojrzenia na to jak sobie radzić kiedy tych dzieci jest właśnie więcej. Czasami nie da rady usiąść i wysłuchać dziecka (wiem, brzmi to strasznie, ale w momencie kiedy np. odprowadzamy starszego do szkoły to nie ma czasu na histerię średniego, trzeba się ubierać i koniec). Jak sobie wtedy radzić, bo szczerze mówiąc chyba większość Mam ma z tym problem.
Kiedy się czegoś uczymy, warto sobie stopniować wyzwania. Kontakt z jednym dzieckiem jest łatwiejszy więc warto od niego zacząć. Jak rodzic umie się komunikować z jednym dzieckiem to wtedy może się zacząć dogadywać z oboma naraz.
Relacje z dziećmi to też umiejętność ustawiania sobie priorytetów. Czyli są rzeczy, które są bardzo ważne, bo dzięki nim, kiedy jest trudno nasze dziecko wie, że nawet jak nie możemy go wysłuchać teraz to zrobimy to, kiedy będziemy mogli. Poza tym to nie zabiera dużo czasu – powiedzieć dziecku: widzę, że jest ci trudno.
Ponieważ jest Pani psychologiem nie tylko dziecięcym, chcę zapytać co Pani radzi Mamom które niedawno urodziły i które dopadł niestety powszechny baby blues. Sama padłam jego ofiarą i gdyby nie doświadczenie w temacie, to pewnie dalej bym płakała gdzieś w kącie. Jak według Pani kobiety powinny sobie z nim poradzić by nie zamienił się w regularną depresję?
Nie radzę. Bo mama, która ma baby bluesa nie potrzebuje rad tylko wsparcia. Tego, żeby ktoś przy niej był, wysłuchał, potraktował poważnie. Niestety, żeby to było możliwe wiele mam potrzebuje nauczyć się jak o takie wsparcie prosić. 
Uważam, ze moi rodzice są najwspanialszymi rodzicami na świecie, ale nawet ich „zachowania” często doprowadzały mnie do szału kiedy byłam dzieckiem. Kiedy zostałam mamą okazało się, że w 100% je powielam. Wierzę, ze to nie tylko mój problem. Co my rodzice powinniśmy w takiej sytuacji zrobić, aby się wyzbyć takich zachowań?
 Myślę, że warto się zastanowić czemu takie zachowania służą. Jaka jest ich intencja? Co Pani ma nadzieję w ten sposób osiągnąć? I czy ma Pani jakiś inny sposób na ten cel.
__________________________________________________________
Wszystkich, którzy nie znają jeszcze osoby Pani Agnieszki zapraszam serdecznie na jej stronę agnieszkastein.pl i oczywiście do lektur książek. Naprawdę strasznie polecam.
*zdjęcie pochodzi ze strony internetowej Pani Agnieszki

 

 


www.pdf24.org    Send article as PDF   

5 komentarzy

Leave a Comment