Poród nr 3. - Flow Mummmy
MACIERZYŃSTWO Uncategorized

Poród nr 3.

„Za trzecim razem dziecko samo wypada!”, „Puścisz jednego bąka i będzie po krzyku”, „Trzeci poród to sama przyjemność!”…

Jak myślicie? Czym różni się poród nr 1 od porodu numer 3? A może chociaż od porodu nr 2? Cholera niczym! Oczywiście nie mam tu na myśli rzeczywistego przebiegu tego wydarzenia. Każdy poród jest inny- to już ustaliliśmy wcześniej. Chyba tylko jedna rzecz jest wspólna dla KAŻDEGO porodu na świecie: strach przed nim.

dziecko porod

Już Wam kiedyś wspominałam, że poród mojego starszego F (oraz głównie połóg po tymże porodzie)- no dobra, pewnie pisałam o tym tysiąc razy, lubię marudzić jak straszny to był czas – na parę dobrych lat ostro wyrył się w mojej psychice. Był to najgorszy okres w moim życiu- pod względem fizycznego bólu, cierpienia, dyskomfortu, braku intymności. Było tak źle, że przez pierwsze miesiące ciąży z B (a było to 5 lat po przyjściu na świat starszego synka) na samą myśl, że czeka mnie powtórka z rozrywki odechciewało mi się wszystkiego – łącznie z dzieckiem.

Moim wielkim szczęściem był fakt, że drugi poród był błyskawiczny, bezproblemowy. 2 godziny skurczów, pół godziny na sali porodowej. Żadnych cięć, pęknięć, nic. Połóg? Rewelacja – jeżeli w ogóle można mówić, że połóg może być rewelacyjny. Czy to coś zmieniło w moim postrzeganiu porodu? Czy przestałam się bać? FUCK NO!

Jak można się nie bać porodu? Tzn. można o ile się wcześniej nie rodziło. Przed porodem F też się nie bałam, zdanie jednak zmieniłam jak tylko poczułam pierwszy skurcz. Może nie masz już tyle oczekiwań, planów (o nich pisałam TUTAJ). Wiesz jaki to rodzaj bólu. Ale co z tego? Czy to sprawia, że powinnam bać się mniej?

Ludzie mają tendencję do bagatelizowania pewnych rzeczy. „Drugie dziecko? Przecież wszystko pamiętasz”, „Drugi ślub? Po co przyjęcie, już raz to przeżywałaś”, „Trzeci poród? Dziecko samo wypadnie”. To pewnie forma pocieszenia. Szkoda, że taka marna.

Dzisiaj zaczęłam 33 tydzień ciąży. Wciąż nie mam jazdy na punkcie ciuszków, łóżeczka, wózka itp.- chociaż spodziewajcie się „na dniach” wpisu właśnie w tym temacie. Wiem, że mam czas (tzn. powinnam go mieć). Następną wizytę w szpitalu wyznaczono mi za 4 tyg. Do tego czasu wszystko będzie przygotowane – powinno być.  Muszę oswoić to, że znowu czeka mnie poród. Coś co, nie wiedzieć czemu, niektórzy uważają za coś pięknego, ważnego, cudownego- mężczyźni albo kobiety po menopauzie, które poród mają za sobą lata temu, a tak naprawdę jest jednym wielkim fizycznym cierpieniem. No dobra, końcówka może i jest niezła 😛

Boję się. Cholernie się boję. Mam nadzieję, że to tylko „mózg ciężarnej” robi sobie ze mnie jaja, bo póki co nie wiem jak przeżyję trzeci raz taką dawką bólu (chociaż w Irlandii rodzące łączą się hasłem „epidural dla każdego”- *znieczulenie zewnątrzoponowe).

Także łączmy się rodzące… ponoć cierpienie w grupie jest łatwiej ogarnąć.

 

Polecam swoje wcześniejsze teksty o tej „magicznej chwili”:

Poród i jego 5 faz żałoby., Matka Polka rodząca. oraz No po prostu muszę! O połogu słów kilka.

 

P.S.

Nie chciałam tym tekstem przestraszyć żadnej ciężarnej, która ma przed sobą pierwszy poród. Skoro kobiety decydują się na niego świadomie po raz drugi to najwyraźniej jest tego wart 🙂 Ale kłamać nie będę: boli jak skurw…. 🙂

 

 

*zdjęcie pochodzi z serwisu Pinterest


www.pdf24.org    Send article as PDF   

73 komentarze

  • No to trzymam kciuki, żeby tym razem poszło szybko i sprawnie – bylebyś tylko zdążyła dotrzeć do szpitala 😀 Poród boli no nie ma się co oszukiwać, ale dobrze, że dodałaś tego peesa 😀 Powodzenia!

  • Nie mam w tej kwestii wielkiego doświadczenia, bo mam tylko jedno dziecko, urodzone przez cesarkę. Bardzo bym chciała zostać ponownie matką i mam nadzieję, że będzie mi to jeszcze kiedyś dane. Porodu naturalnego natomiast panicznie się boję, szczególnie, że nie miałam go okazji doświadzczyć.

    Gratulacje i powodzenia!

    • w skrócie: „ból, krew, pot i łzy”, ale za to jaka końcówka! :)) w sumie taka sama jak w cc. jakoś nie jestem zdania, żeby ból uszlachetniał…

      • Ja również! Po cc wszystko mnie bolało i nawet pójście do toalety było męką. Zrozumiałam wtedy, dlaczego niektóre kobiety uważają, że „poród to rzeźnia”.

  • pierwsz, drugie, piąte czy dziesiąte, stres zawsze będzie. Ja traumy nie mam związanej z porodem, ba! moje pierwsze słowa po porodzie (w sumie drugie, pierwsze było czemu nie ryczy?!), to, że mogę rodzić kolejne 😀 Bolało tak jak piszesz, jak sk…. ale ja to chyba mam wysoki próg bólu. Co nie znaczy, że kolejnego porodu się nie będę bała. Nie nie jestem w ciąży, chociaż po dzisiejszym filmiku mi się zachciało, tfu tfu!
    Obawy zrozumiałe :*

    • rób! szybko rób! hahaha :*:*:* ja myślałam, ze mam wysoki próg bólu do pierwszego skurczu! 😀 szybko zdanie zmieniłam…

      • jakby mnie ktoś zapewnił, że kolejne porody będą takie jak pierwszy, to mogłabym urodzić za Ciebie 😉
        p.s. daj żyć, póki co, ponapawam się Wami :*

  • Jakby zdążyć ze znieczuleniem to byłoby bosko :-). Mnie się nie udało :-). Trzymam jednak kciuki byś Ty doczekała!

  • Oj to prawda,ze z 2 gorzej. Poki co mam jeden za soba a 2 dziecko planuje za jakis czas ale teraz wiem co i jak i ta swiadomosc bolu jest okropna!

    Ps. Ale podziwiam Cie z ta 3 do ogarniecia to bedziesz miec wesolo

  • Ja nigdy nie pomyślałam nawet ze będę miała CC, przez całą ciążę przygotowywałam się do porodu sn, wiedziałam, że to będzie bolało cholernie, ale nie chciałam CC, okazało się ze pomimo wywoływania porodu nie udało się, nawet nie wiem jak boli skurcz, czuje się źle ze miałam CC, że nie karmiłam naturalnie. Ja chciałabym aby chwila narodzin trwała wiecznie 😉 kocham ten moment, mogę się wydawać dziwna, bo trochę się różnimy w tych sprawach, ale uwielbiam Twój blog i charakter treści 😉 swoją drogą chciałabym też trójkę ;). Mama Michalka 12miesiecznego

    • „czuję się źle, że miałam CC, że nie karmiłam naturalnie”- i juz mi podniosłaś ciśnienie! i co z tego, że tego nie doswiadczyłaś? to Cię określa jako Matke? uspokoić mi się tu! i to raz dwa! :*:*:*

      • Wszyscy mi to powtarzają, kiedy mówię że miałam CC, z automatu tłumacze się, że nie było aukcji porodowej, większość uważa, że CC to nie poród i ze przecież kobieta nie musiała się nacięcie, teksty „dobrze, że miałaś CC, nie musiałaś się meczyc” juz podnoszą mi ciśnie, no a po co, ktoś się pyta jak jest? Operacja i nowa syruacja-dziecko i siebie do ogarnięcia…. Ile miesięcy różnicy będzie między kruszywa a środkowym synkiem? Pisz mi tu więcej postów!

        • no przecież codziennie piszę! hahaha kurcze naprawdę- na palcach jednej ręki można chyba zliczyć dni bez postu, a jak już się taki zdarzył to później dwa w jeden dzień wrzucałam… potrzebuję też jednak lżejszych tematów- typowo babskich, mega lajtowych.. wciąż myślę :))
          ja rodziłam SN, ale uwierz mi, nawet mnie denerwują teksty „jak cc to nie poród”, szkoda tylko, że połóg 10 razy bardziej tragiczny… bo już o temacie karmienia niemowląt nie wspomnę… skóra mi się jeży jak czytam niektóre teksty w internecie na temat mam które karmiły MM.. no ale cóż, nie żyjemy po to by dogadzać innym 🙂

        • Ja miałam 3 cc i sama mowię, ze moje córki urodził pan doktor. Chciałabym urodzić sama, bo ja lubię to uczucie zmagania sie ze sobą i satysfakcję na koniec, ale tak mi sie ułożyło. Ja o cc nie prosiłam, wdzięczna jestem, ze dzieci przyszły na świat bezpiecznie. I tyle. Nameczylam sie z nawiązką z wychowywaniem..;) tak wiec luz, powiedz , ze odpokutujesz, niech sie nie martwią ze nie namęczyła sie w trakcie porodu;)

          • a są tacy co się martwią! tak! martwią się, ze kobiety nie cierpią podczas porodu… czy to nie była Minister Zdrowia (kobieta!) stwierdziła, że poród musi boleć?- a propos chyba znieczuleń podczas porodu :/ sic!

          • minister ma rację, prawda jest taka, że tak czy siak, bezboleśnie się nie da. pytanie jak długo ma boleć. ja miałam cc z powodu zagrożenia życia dziecka po 8 godz od rozpoczęcia porodu, odpływ po znieczuleniu wspominam do tej pory jako jeden z milszych momentów w życiu, pomyślałam, że już jesteśmy bezpieczni. rożne są te porody. wydaje mi się, że jesteś mega dzielną osobą, ból to pikuś, najważniejsze, żeby powiedzieli, że dziecko jest żywe i zdrowe. a poza tym DASZ RADĘ, wyjścia nie masz:)

          • błagam Cię! Pani minister stwierdziła, że poród „MUSI” boleć! nie, że tak czy siak będzie bolało, tylko że „powinno” boleć… naprawde tak uwazasz? ze poród powinien bolec? no way!

          • a nie, to zdecydowanie uważam, że nie musi boleć, chyba, że ktoś nie chce znieczulenia. kiedy przygotowywałam się do drugiego porodu w opcji SN, to lekarka mi zapowiedziała, że w moim wybranym szpitalu nie ma opcji „kupienia” za 500 zł i że coś mi dadzą, ale na pewno nie zewnątrzoponowe „na życzenie”. SIC! koleżanka zrobiła sobie prezent w postaci takiego znieczulenia i mówi, że to bardzo dobrze zainwestowane pieniądze:)

          • mam koleżankę, która skorzystała z ZZO, mówi że nie zadziałało tak jak powinno, zadyma jakaś z tym była, ale NIE ŻAŁUJE! bo wie, że zrobiła wszystko, żeby sobie pomóc, ulżyć, a to już jest mega ważne!

          • no pewnie. myślę, że opcja ze znieczuleniem w standardzie dałaby większy komfort psychiczny kobietom i być może cześć zabiegających o cc zmieniłaby zdanie.

          • dokładnie.. chociaż też rozumiem kobiety które chcą cc.. rozumiem, że strach może być aż tak wielki, że psychika nas blokuje i tyle…

          • ja też rozumiem i uważam, że nie ma co wartościować porodów, bo najważniejsze, żeby dziecko przyszło na świat całe i zdrowe, a nie to w jakim stylu

          • Jesuuu dzięki!!!też jestem w 3 ciąży i mam identycznie hahahaha….

    • A ja pogodzę zwolenników cc i „fanów” sił natury, bo miałam 12 h skurczów, mały utknął w kanale i mimo wszelkich starań musiałam mieć cc :). I to się nazywa jazda bez trzymanki. Nie ma znaczenie czy poród był sn czy przez cc, bo przecież chodzi o to co najlepsze dla dziecka. Powiedzmy sobie szczerze, kiedy się rodzi to owszem myślimy jak boli i jak nam ciężko, ale i tak dla maluszka wytrzymałybyśmy dużo więcej. Dodam, że po cc (w dodatku z atrakcjami w postaci krwotoku) długo dochodziłam do siebie, a matki po naturalnym porodzie brykały jak króliczki duracela :). I gdzie tu sprawiedliwość ;). Karmienie piersią w moim wydaniu to była rzeka mleka albo mleczna fontanna, bo między karmieniami nie nadążałam z wymianą wkładek… Nawiasem mówiąc, kwestia karmienia leży w głowie a nie w piersiach i jeśli głowa myśli sobie, że mleko jest to piersi są pełne jak balony. Mówię poważnie, głowa karmi młode i jak głowie się odechce to jest papa mleczko, ot tak, pstryk i mleczarnie wysychają :). Też mam pewien niedosyt i gdybym mogła kolejne dziecko rodziłabym naturalnie, bo mimo bólu i zmęczenia uważam, że to zdrowsze dla dziecka i mamy.

      • matka męczennica? 😛 pewnie, że SN najlepszy! ale ze znieczuleniem! :)) oj to mialas najgorsza wersje porodu :(( współczuję bardzo…
        co do mleka.. to samo: budzenie się w kałuży to był co nocny standard- rewelacja.. mleczarnia jak sie patrzyło :/

        • No właśnie wiele osób jakoś tak mi współczuje kiedy opowiadam o porodzie, a ja opowiadam o nim z uśmiechem i mimo paru nieprzewidzianych atrakcji dobrze go wspominam. Wszystko jest subiektywne albo przez hormony z adrenalina na czele trafiła mnie pomroczność jasna ;).
          Kałuże to było mało powiedziane – jak nie upłynniłam jedzonka na czas to czułam jak mi ciśnienie w piersiach rośnie i jak akurat miałam cyc na wierzchu to dawało się zauważyć małe fontanki mleka :). No cyrk po prostu, mąż się podśmiewał, że może powinnam ćwiczyć psikanie do celu :D.

  • racja- ja po pierwszym porodzie też się bałam. A drugi był mega krótki, aż sie rodzina śmiała, że przy trzecim to sama mogę odbierać poród… Ale…. wolę nie próbować.
    A za Ciebie trzymam kciuki, by poszło jak za drugim razem!

  • Mnie pewnie znowu potną chociaż bardzo chciałabym spróbować urodzić normalnie.. ale jak się okaże że Kluska waży orientacyjnie więcej niż 3200 g (a na pewno tak będzie) to mogę se pomarzyć 😐

    • o kurcze! aż tak? ja byłam cięta z F, zszyta przez kogoś kto szycia się uczył na wsi u babci, cos strasznego…

        • nie miałam cesarki ani razu, oba porody SN, z tym, że za pierwszym razem byłam nacinana a za drugim razem- czyli Brunek 4400g- bez naciecia…

  • To ja z tym drugim porodem, że niby spoko? 😀 Na samą myśl w brzuchu mi się przewraca!!!!!!!!!!!!!!

    • u mnie było mega spoko! o ile poród może taki być :)) był ból, ale trwał 2 godziny a nie 6, parłam 3 razy a nie 3 godziny… żadnego cięcia, pękania, nic… po dwóch godzinach biegałam- bo mogłam! także dajesz maleńka!!!! :*

  • Znów się przeraziłam:) zanim zdecyduję się na dziecko jeszcze minie trochę czasu… Bardzo mi się podoba w jaki sposób to opisujesz. I, że nie pocieszasz nikogo tylko twardo stoisz przy prawdzie tego jak naprawdę jest. Kobiety muszą się nacierpieć ale chyba rekompensata następuje wtedy gdy słychać tupot małych nóżek i pierwsze słowa „mamo kocham Cię” 🙂 przynajmniej tak to sobie wyobrażam;)

    • dzieki wielkie 🙂 no nie ma co koloryzować i ubarwiac na różowo :))
      masz rację, mogą mnie moje dzieci męczyć, dręczyć i w ogóle dobijać totalnie, ale jak pomyślę jak strasznie je kocham to ryczę! :))

      • Och tak, poetycki tupot małych stópek i słowa „kocham Cię” to jest to… ALE oto jak marzenia mają się do rzeczywistości:
        Tupot jest i owszem, jest go szczególnie dużo kiedy młode zasuwa po schodach, a Ty lecisz ze nim żeby nie spadło. Słowa „Kocham Cię” są urocze, ale często następują po słowach „nie lubię Cię” i „jesteś brzydka” lub w obliczy zbliżającej się kary, której młode chciałoby jednak uniknąć. Życie jest jednak mało poetyckie ;).

  • Chciałabym Ci powiedzieć „nie bój się, będzie dobrze”, ale to takie wyświechtane, więc powiem „a bój się, bój, bo dzięki temu przygotujesz się na najgorsze, a będzie walk in a park” :). A dziecko i tak wie swoje i wyjdzie kiedy i jak mu się spodoba :). Poza tym nie panikuj, Twój mózg też jest w ciąży, więc wymyśla niestworzone rzeczy. Ja całą ciążę dobrze znosiłam, nie miała dużych humorków ani zachcianek, ale na samym końcu kiedy poród był już bliski ryczałam jak bóbr zupełnie bez powodu – leżałam sobie na patologi ciąży, bo już byłam po terminie, a nic się nie działo, miałam świetną opiekę, wiedziałam, że mały i ja jesteśmy bezpieczni, a nie mogłam powstrzymać łez :). No kompletnie irracjonalne zachowanie, zupełnie nie w moim stylu ;). Jak teraz o tym myślę to sobie wypominam, że zamiast spokojnie leżeć, czytać książki, spać ile się da, mieć wszystko gdzieś i tylko skupiać na sobie uwagę innych, chodziłam zapłakana. Oj po porodzie doceniłam ten spokojny czas kiedy mały był jeszcze w środku i wszystko miałam podane pod nos…

  • Zgadza się każdy poród jest inny ja pierwsze rodziłam Sn finał z kleszczami, dziecko w zamartwicy itp itd – super jazda – ale szybko doszłam do siebie po 3 tygodniach nie pamiętałam, że byłam w ciąży – choć trauma mega mi została. Drugie CC i było dużo gorzej, bo dochodziłam do siebie ze 3 miesiące niby sama rana nie bolała brak jakichkolwiek komplikacji, ale nie miałam po tym porodzie sił fizycznych .. dętka po prostu … padałam o 18-stej na łóżko i koniec … nachylałam się nad przewijakiem i wyprostować się nie mogłam jakby mi ktoś mięśnie w brzuchu pociął — jak ktoś mi mówi łeee CC to nie poród to mnie krew zalewa

  • O matko przenajświętsza, Kobieto!! Tobie medal za to trzecie Dziecko powinni dać! Moja Mama mi opowiadała, że z każdym następnym porodem bała się coraz bardziej. Rodziła 3 razy.
    Ja przed swoim byłam przerażona. A jak się zaczął, to chciałam wynająć dublerkę, która odwaliłaby to za mnie.
    Cud narodzin, piękno życia. Sranie w banie. Boli, rozrywa, jesteś w tym sama (bo wsparcie Męża akurat w moim przypadku na niewiele się zdało). A potem ciężko przeżyłam pierwszy okres z Małym. Dlatego nie zdecyduję się na drugie Dziecko. Bo nie. I podziwiam każdą wspaniałą Kobietę, która robi to ponownie. Szapo ba!

  • Powiem Ci, że mam za sobą dwa porody, żadnego się nie bałam, do jednego i drugiego podeszłam na luzie. Chciałam urodzić, sama, bez żadnych przeciwbólowych wspomagaczy. Bardziej się bałam cięcia, które mi groziło z uwagi na niewielką wadę siatkówki. Żyłam w przeświadczeniu, że nie będzie mi dane poznać uczucia, gdy wychodzi z Ciebie dziecko. I pod koniec pierwszej ciąży lekarz mnie ucieszył – dziecko zapowiadało się nieduże, można było próbować SN. Skakałam wtedy z radości (na tyle ile mogłam 😉 ), bardziej się cieszyłam, niż bałam. Jak już przyszło do rodzenia, to fakt, bolało. Ale doszłam do wniosku, że dla mnie bóle porodowe są przereklamowane 😉 A mam dość niski próg bólu. Doszło do tego, że 2 godziny po porodzie chciałam drugie dziecko 😉 No i miałam, drugi poród był już po 2 latach i 4 miesiącach. Tym razem Młodzież 4 kilo, od rozpoczęcia jakichkolwiek bóli do pierwszego krzyku minęły 3 godziny. A ja… Leżąc na roomigu zaczęłam marzyć o 3 dziecku 😉 Dla mnie najgorszy jednak był nie sam ból porodowy, ale ten przy obkurczaniu macicy. Po pierwszym nie czułam nic, teraz wiłam się z bólu. A jeśli to prawda, że im dalej, tym gorzej, to już się boję :/

    • to prawda! też tak miałam! z tym bólem przy zwijaniu- a najgorsze, że bolało jak słyszałam płacz dziecka, nieważne jakiego!

    • 4 tygodnie temu urodziłam 4 dziecko i mam wrażenie ze obkurczanie macicy było gorsze od porodu… :/

      Także potwierdzam tezę ze im dalej tym gorzej! !!!

      Do bólu chyba nie można się przyzwyczaić. .. choćby 10 dzieci urodzić. .. każdego porodu bałam się bardziej od poprzedniego 🙂

  • Pierwszy poród – podeszłam bardzo optymistycznie. Raz, dwa urodzę . będę śmigać na spacery. Dziecko będzie spać całe dnie , a ja będę spać i czytać książki. TAAaaa!! Poród masakra. Zamiast 3 dni leżeć w szpitalu leżałam miesiąc. Synek nie spał . Cały dzień płakał. Rehabilitacje ,lekarze. PO 3 miesiącach myślałam, żeby wrócić do pracy
    Drugi poród – pomimo, że rodziłam sama (mąż mógł wejść pod koniec porodu)i byliśmy zestresowani czy urodzi się zdrowe dziecko. Wspominam ten czas bardzo dobrze. Poród i połóg był książkowy.Było tak jak powinno być. Pięknie. Nie wierzyłam, że tak może być. Jest inaczej . Minęło już 5 msc od tego czasu a ja się nadal wzruszam. I boli mnie, że mój synek ta szybko rośnie. Za szybko….Matko chyba sobie zrobię trzecie dziecko ( Ciii! mąż jeszcze tego nie wie) 🙂

    • rób! 🙂 u mnie było dokładnie tak samo! (jeżeli chodzi o drugi poród)- wynagrodził mi ten pierwszy. 🙂
      rób trzecie i to szybko… bo się rozmyślisz! haha nam za pierwszym podejściem się udało, chyba właśnie dlatego! żebyśmy się nie rozmyślili 😛

  • Matko! myślałam, że to tylko ja taka pomylona jestem. Umieram ze strachu. Jestem w 36tygodniu i mimo, ż2 chciałabym, żeby to się w końcu skończyło, to odsuwam od siebie myśl o porodzie, bo chyba bym oszalała ze strachu.

  • Dokladnie 2mies temu urodzilam 3cie, i pomimo ze corcia mniejsza niż w drugim porodzie syn (ponad 4kilo) to poród wspomina.jako najbardziej bolesny i najszybszy express poprostu.Wszystkie 3 SN i bez znieczulen wszystkie szybkie ale ostatni expresowy wydaje mi się ze najbardziej bolesny bo nikt nie wierzyl ze juz urodze 😉 i nie skorzystalam z dobrodziejstw sali porodowej.Końcówka the best !!!! 😀 i potwierdzam im dalej tym gorzej ze zwijaniem ale wydaje mi się ze szybciej.. 😀 pocieszajace Pzdr

  • Polozna w szkole rodzenia mowila: dziewczynki, to nie jest k… Trzeci Świat! Po to wymyślili znieczulenie, zeby kobieta nie cierpiała! Nie wiedzieć dlaczego niektóre kobiety robią z siebie bohaterki, bo urodziły bez znieczulenia. Niech zęb kanałowo tez leczą bez! W sumie to i na cesarkę niech sie kładą bez. Urodziłam troje dzieci, wszystkie porody zakończyły sie CC. Życzę jak najmniej bólu w czasie i po. Prosze korzystać ze wszystkich usmierzaczy. Nie, nie jesteśmy stworzone, by byc cierpiętnicami.:) keep my fingers crossed

  • Wpis stary, pewnie i tak mało kto do niego zagląda, ale nie mogę powstrzymać się od komentarza:
    Ja bym raczej powiedziała, że strasznie szkoda, że ciągle i wszędzie mówi się i pisze o bólu porodowym. Wywołuje to strach i stres u kobiet i wszystkich innych zaangażowanych osobiście w to wydarzenie (ojców przede wszystkim). Stres i strach zaburzają naturalne możliwości organizmu do radzenia sobie z ewentualnym bólem przy porodzie. Przede wszystkim w stresie i napięciu mięśnie macicy nie pracują w harmonii co faktycznie może boleć.
    Kobiety, uwierzcie w to, że poród naturalny (również ten bez zewnętrznego znieczulenia) nie musi boleć!
    Pozdrawiam
    Mama dwójki dzieci urodzonych bezboleśnie naturalnie (i bez żadnego chemicznego dodatku z zewnątrz).

    • musze się zgodzić tylko połowicznie. Owszem: stres zdecydowanie potęguje odczuwanie bólu, ale… ja właśnie o tym piszę, żeby się nie bać! Boli i już! zresztą, żyjemy w takich czasach, że kobiety powinny miec wybó czy ten ból chcą odczuwać. Nie mówię, zeby zaraz każdej kobiecie ładowac igłę w kręgosłup, ale każdej któa tego chce. Bez względu na to czy ta kobieta ma kasę czy nie. Ja pierwszego porodu się nie bałam w ogóle! NIc a nic! byłam pewna, że dam radę. PEWNA! a wydarzenie to wywołało u mnie taką traumę, ze gdyby nei wpadka z drugą ciążą to jestem prawie pewna, że mój najstarszy syn zostałby jedynakiem. Drugi poró zmienił wszystko- pewnie, że bolało! ale wiedziałam, że boli cholernie i etn ból dzięki temu był do zniesienia (chociaż bardzioej myślę, że był do zniesienia bo trwał 2 godziny :P).
      reasumując: nie rozumiem, jak w tych czasach ktokolwiem może mówić, a tym bardziej myśleć (!!!), że poród ma boleć. Medycyna już dawno udowodniła nam, że tak być nie musi… a to, że Ty miałaś bezbolesne porody… hmmm.. to tylko sprawia, że cholernie Ci zazdroszcze tego, że nie czułaś tego bólu który ja czułam. Zazdroszczę strasznie, i zapewniam Cię, ze nie tlyko ja. i szczerze nie uważam, żeby to miało coś wspólnego z tym, że się nie bałaś. Nie bałaś się pierwszego porodu: jak większość kobiet. Drugiego też nie, bo pierwszy był super 🙂 i koło się zamyka 🙂

      • Mi chodzi o to żeby nie tylko się nie bać, ale nie nastawiać się na ból. Uwierzyć w to, że to kultura w której żyjemy widzi poród jako coś bolesnego i strasznego (w najlepszym wypadku „tylko” bolesnego, ale jak boli to chyba jest jednak trochę strasznie…), a w rzeczywistości tak wcale nie musi być. Ja przygotowywałam się do pierwszego porodu conajmniej cztery miesiące. Techniki relaksacyjne, oddychanie, a przede wszystkim przepracowanie nastawienia do całego wydarzenia. Nie żałuję ani sekundy poświęconej na te przygotowania, bo wiem, że głównie dzięki nim moje historie porodowe różnią się od większości tych które słyszałam lub czytałam.
        Nie piszę tego, żeby się pochwalić, ale żeby ktoś może się dowiedział i uwierzył, że to też możliwe!
        Ale też jestem za znieczuleniem dla każdego kto tego sobie świadomie życzy. I uważam też, że cc na życzenie powinno być jak najbardziej dostępne.

        • Ale jak nie piszesz tego, żeby się chwalić? Chwal się!!!! Musisz się chwalić bo to naprawdę fantastyczne, że udało CI się coś takiego… zazdroszczę bardzo.. u mnie niesttey tak różowo nie było…

    • strasznie się rozpisałam hehe ale jeszcze chciałam tylko dodać:
      jeżeli chemia oznacza brak wielkiego bólu, który latami rzuca cień na macierzyństwo, to mogłam sobie tą chemię dożylnie podawać jakieś 2 lata przezd pierwszym porodem, jeżeli tylko miałoby to pomóc…

  • E tam. Ja rodziłam prawie 9 miesięcy temu i porodu się wcale nie bałam. Nie spodziewałam się aż takich bóli. Ale za to poród był bardzo szybki jak na pierwsze dziecko 2 godz 45 min od odejścia wód i pierwszych skurczy.
    Poród wspominam bardzo dobrze i nie bede sie bała kolejnego bo to jedna z najpiękniejszych chwili w moim życiu była.
    Wiec nie zawsze jest tak strasznie 😛

  • Właśnie dowiedziałam się że jestem w 3 ciąży, boje się jak cholera bo teraz to totalna wpadka. Poród 1 strasznie długi i do przeżycia, poród 2 szybki, ale jeżeli ktoś wie co to są bule krzyżowe to wie że szybkośc w tym przypadku to nie był plus. porod 3- samego jego się nie boje bo wszystko jest dla ludzi, ale ból po porodzie a przy karmieniu drugiego dziecka pamiętam bardzo bardzo i przeraża mnie fakt ze macica po raz trzeci rozciąga się jeszcze bardziej i musi wykonać więcej pracy żeby się skurczyć. może moim problemem jest fakt że pomiędzy moimi dziećmi nie ma dużych różnic w wieku…. Proszę niech mnie ktoś pocieszy że będzie dobrze.

    • będzie! zobaczysz, że będzie!!!!!!! będzie ciężko, nie ma co ukrywać, ale poradzisz sobie 🙂 mówi Ci to mama trójki facetów 🙂

  • Polecam ksiazke „porod naturalny” mi bardzo pomogla po pierwszym okropnym porodzie przygotowac sie do drugiego 😉 panietaj ze bardzo duzo zalezy os nastawienia;) kiedys uslyszalam taki tekst ze porod jest jak jazda na dachu pociagu pedzacego 200km na godzine musisz tylko dac sie poniesc i uwierzyc ze nie spadniesz;) mi to pomoglo caly porod sobie to przypominalam i powtarzalam w głowie „nie spadne” 😉

  • Oj, tak. Mam 2 dzieci,oboje rodzonych naturalnie. Przed drugim porodem bałam się jeszcze bardziej niż przed pierwszym…Było krócej,ale chyba bolało bardziej. Jestem rok po drugim porodzie…I szlag mnie trafia na kobiecą naturę,psychikę i ten cholerny instynkt…Bo mi się chce trzeciego.;/

  • Pierwszy poród – łatwy, cały czas czekałam na ten straszny ból – i nie poczułam go ani przez chwilę. Z dzieckiem na brzuchu stwierdziłam, że ból porodowy jest przereklamowany.
    Drugi poród – szybki i łatwy, choć z przygodą na finiszu – córeczka ustawiona twarzyczkowo. Widząc przestraszoną minę położnej, urodziłam na jednym skurczu.
    Trzeci poród – dziwny. Najpierw zaczynał się 2 razy, a jak się wreszcie zaczął naprawdę, to postępował wolno. Gdy parłam przez pół godziny, a synek ani drgnął, poprosiłam położną o przebicie pęcherza płodowego. Synek przedarł się (inaczej tego się nie da określić) w 5 minut – i to nie było ani dobre, ani znośne. Tym sposobem dowiedziałam się, o czym mówi większość kobiet.
    3 porody, w sumie 18 godzin, z czego naprawdę bolało 5 minut. Dobrze, że przy ostatnim;)

  • Dziękuję za ten wpis… Jakbym czytała swoje myśli, nawet o łatwym drugim porodzie 2 godzinach skurczy i pół godziny na porodówce, u mnie było DOKŁADNIE TAK WŁAŚNIE. Ale najbardziej dziękuję za słowa o strachu… Dziękuję, że poczułam się zrozumiana ;-), że zwerbalizowała Pani to co czuję będąc w 31 tygodniu (jeszcze nie mam pokoiku, ciuszków, torby do szpitala, całkiem jak z innego pani wpisu). Pozdrawiam

    • chciałam! za każdym razem chciałam! ale dwa pierwsze porody miałam w PL – w moim szpitalu nie było możliwości znieczulenia, a w Irlandii anastezjolog niestety nie zdążył :/ jak już przyszedł to ja właśnie parłam

Leave a Comment